Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Gdzie w Waszym domu postawione są granice swobody w relacjach rodzic - dziecko?
Staracie się zachować spory dystans czy jednak minimalizować tę przestrzeń? Dlaczego tak, a nie inaczej?

Czy na przykład pozwalacie dziecku mówić do siebie po imieniu, niewybrednie żartować, kląć w Waszej obecności, tolerujecie ,,kumpelskie" odzywki, wyraźne spoufalanie się? A może wręcz przeciwnie - podkreślacie, że to Wy jesteście górą i za sam fakt bycia rodzicem należy Wam się wyjątkowy szacunek, a dziecko powinno się po prostu podporządkować?

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wymianiłam dwie niemal skrajne postawy, choć pośrodku jest jeszcze wiele innych, pośrednich.

Porozmawiajmy o tym wszystkim wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Olinko ja nie mam dzieci (jeszcze sad ) Ale strasznie denerwuje mnie u ludzi,rodziny bierność w stosunku do swych pociech. niezaradność, czasem po prostu brak czasu.
Najwygodniej jest włączyć telewizor z kanałem ciurkiem bajkowym ,lub posadzić przed komputerem z grami i święty spokój ... Na tym ma polegać wychowanie?
Jak delikatnie zwrócę czasem uwagę że może jakaś książka ,spacer, basen, Itp. To jestem kwitowany tym że się wymądrzam i jest mi łatwo mówić bo sam nie mam dzieci.. Nie kontrargumentuje zwykle , bo faktycznie nie mam i nie wiem czy to tak bardzo ciężko poświęcić od czasu do czasu dziecku czas (progresywny dla umysłu czy organizmu)

"Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- E.Fromm

3 Ostatnio edytowany przez Averyl (2013-10-03 16:25:20)

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Chyba mam fajną relację z moim 13 letnim synem. Nie pozwalam mu bluzgać, rozmawiać jak z kumplami, jeżeli ma wynieść śmieci, a tego nie zrobi, to wie, że o 22 wyegzekwuje od niego wykonanie obowiązku.
Z drugiej strony - wie, że nawet jak wymuszam na nim niemiłe rzeczy (np. nauka big_smile, albo załatwienie jakiś spraw) to nie robię tego, by uprzykrzyć mu życie, tylko by uchronić go przed złymi skutkami.
Wie, że może przyjść do mnie z każdym problemem. Rzadko stosuje kary, raczej są to konsekwencję np. kiedyś zgubił kartę miejską z biletem na 3 miesiące. Szczęśliwie okazało się, że ten bilet można odtworzyć, ale trzeba zapłacić ~10zł za wyrobienie nowej karty (zapłacił z kieszonkowego) no i oboje staliśmy w 2 godzinnej kolejce do okienka. Trochę nudziło mu się, ale wiedział, że jest to konsekwencja zgubienia biletu i że jest to szczęśliwy wariant, bo nie trzeba kupować nowego biletu.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

4

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Mój synek jest jeszcze maleńki, ale wydaje mi się, że relacja rodzic-dziecko nie może być kumpelska/przyjacielska.
Rodzic dla dziecka nie może być równym partnerem do czegokolwiek, ma być rodzicem.
Co nie znaczy, że czasem można pożartować, wyskoczyć kiedyś razem na jakieś piwko...

Dziecko musi szanować rodzica, czuć respekt. Rodzic ma być rodzicem, nie kumplem.

5

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Sama nie wiem.
Szacunek dobrze miec do kazdego, rowniez do kumpli.
Jesli ktos zachowuje sie jak matka lub ojciec, jak opiekun. To samo przez siebie ma sie do niego szacunek i inaczej sie go traktuje niz kolege.
To musi isc w obie strony, bo znam takich rodzicow, ktorzy ciagle powtarzaja 'masz miec szacunek' ale w zaden sposob na niego nie zapracowali.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

6

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Mnie się osobiście bardzo nie podoba ,gdy dziecko do ojca podczas żartów czy wygłupów mówi w tych momentach do niego po imieniu .Oczywiście to mężowi nie przeszkadza, zaraz na usprawiedliwienie dodaje ,że przecież się wydurniają i nie reaguje sprzeciwem wtedy, no ale w moje ocenie jest to coraz częstsze, niby na luzie  jako żarty ale fakt  jest faktem ,że to występuje i ja tego nie pochwalam .
Klnięcia żadne z nas nie toleruje u dziecka ,na to akceptacji nie ma .Kumpelskie/slangowe odzywki mają swoje wyznaczone i zaznaczone granice i struny nie wolno przeciągać.
Jeśli mam mówić za siebie jestem zwolennikiem dyscypliny, ale tez bez popadania w skrajność i to w żadną stronę

7

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Moi rodzice na przestrzeni lat stworzyli między nami taką właśnie przyjacielsko-kumpelską relację. Zawsze jednak były wyznaczone niewidzialne granice, których w życiu nie ośmieliłabym się przekroczyć, ale jakby nie patrzeć nasz dom był od zawsze bardzo liberalny. Oczywiście miałam jakieś tam obowiązki, jak coś odwaliłam, to była czasem jakaś kara, ale o wiele większym problem było dla mnie to, że ich zawiodłam albo nadużyłam jakoś zaufanie. Przede wszystkim jednak bez względu na powagę sytuacji zawsze mogę się do nich zwrócić o pomoc i zawsze mi jej udzielą.

Co do mówienia po imieniu do rodziców. Do mamy nigdy, do taty bardzo rzadko - tylko jak się wygłupiamy, ale to są żarty i naprawdę rzadkie. Natomiast nie wyobrażam sobie mówić o swoich rodzicach po imieniu. Zawsze mnie to raziło, jak ktoś ze znajomych w ten sposób mówił, np. "Krzysiek kazał wrócić o 19". Ręce opadają. Rozumiem jeszcze mówić tak o wujku czy ciotce, ale o rodzicach?

Nie biegnij za szybko przez życie, bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy

8

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

W moim domu panują dosyć luźne stosunki, syn (16 lat) ma sporo swobody w kwestii decydowania o sobie - wszystko po to, aby uczył się odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji własnej głupoty, a tym samym stopniowo wkraczał w dorosłość.

Jeśli chodzi o relacje na poziomie rodzic-dziecko, to jestem dosyć liberalna, ale wymagająca. W żartach jak najbardziej pozwalam na przekraczanie pewnych granic, których w innych okolicznościach przekraczać mu nie wolno, ale też widzę, że on nawet nie próbuje. Odkąd pamiętam nasz dom był wesoły, a relacje dosyć swobodne, aczkolwiek dostosowane do wieku dziecka, zdecydowanie bez nadętego sztywniactwa. Z synem nawiązałam raczej przyjacielskie, wręcz kumpelskie stosunki, co pozwala nam lepiej się komunikować i lepiej wzajemnie rozumieć zarówno potrzeby, jak i oczekiwania. Nigdy jednak nie pojawiają się wątpliwości co do tego, kto jest w tym układzie kim i do kogo należy ostatnie słowo.

Na szacunek konsekwentnie pracuję, starając się nigdy nie nawalać, a własną postawą pokazywać to, czego syna uczę. I rzeczywiście widzę, że tegoż szacunku nie muszę się domagać, bo on po prostu jest.

Jasne, że nastolatek usiłuje nas od czasu do czasu testować, wiercić dziurę w brzuchu czy usiłować się postawić, ale kiedy odmawiam, to nigdy nie odbywa się to na zasadzie ,,nie, bo nie", a raczej wymianą konkretnych argumentów, więc nawet jeśli Junior nie osiągnie tego, co zamierzał, to nie czuje się skrzywdzony ani tym bardziej nie przyjmuje postawy ,,zbitego psa".

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że do chwili obecnej przyjęta przez nas metoda doskonale się sprawdza - mamy ze sobą dobry kontakt, wzajemne zaufanie, a syn do tej pory nigdy poważniej nie zawiódł. Nie sprawia problemów, zawsze wiem gdzie jest i z kim jest, jeśli ma zamiar wrócić później, to mnie o tym uprzedza, gdy coś się wydarzy, to o tym mówi, nie bojąc się pochopnego osądzenia i kary. Owszem, jest leniwcem pospolitym :d, ale taki problem, to nie problem, tym bardziej, że postawiony do pionu szybko bierze się do roboty tongue.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

9

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Cześć. Ja pracuję w handlu i obserwuje zachowanie rodzic - dziecko w takich warunkach. Najbardziej nie lubię szczucia dziecka na lizaka, tzn. rodzić, aby odwrócić uwagę dziecka i szybko zrobić zakupy kusi je lizakiem, wmawia mu że ono chce bardzo tego lizaka.
Poza tym matki wykorzystują dziecko, żeby szybko zrobić zakupy, bo "mają dziecko", nawet spotkałam się z takim stwierdzeniem że "można łatwo uaktywnić dziecko", tzn. zmusić je do płaczu. Zauważyłam że dzieci są grzeczne, po prostu są ciekawe różnych rzeczy i różne sytuacje je dziwią.

Nie wegetujmy - żyjmy !

10

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko
Olinka napisał/a:

Jasne, że nastolatek usiłuje nas od czasu do czasu testować, wiercić dziurę w brzuchu czy usiłować się postawić,

smile magiczne słówko "testuje", to jest chyba jedna z głównych cech dzieci niezależnie od wieku. Jeśli ma się jakieś zasady, to wynik testu jest zawsze taki sam, tak jak napisałaś

Olinka napisał/a:

nawet jeśli Junior nie osiągnie tego, co zamierzał, to nie czuje się skrzywdzony ani tym bardziej nie przyjmuje postawy ,,zbitego psa".

a jeśli się nie ma zasad w wychowywaniu to wynik... też jest taki sam lol
Tak jak napisała to Czasymira, dzieciak za każdym razem dostanie lizaka, czy to co sobie zażyczy. Gorzej ze starszymi, bo one już nie chcą lizaków, tylko jeszcze lepsze smartphony, PC, gry i żadnych obowiązków, żadnej nauki... a rodzic się na to godzi, bo już nie ma ani szacunku, ani kontroli nad synem/córką.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

11

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Moi rodzice traktowali mnie po kumpelsku, byłam z nimi na równi i nigdy nie pokazali mi, że są wyżej w hierarchii niż ja. Zawsze mogę zwrócić się do nich z problemem, wiem, że mi pomogą. Mogę też powiedzieć im, że ich zachowanie mi nie pasuje i nie jestem wtedy wyrzucona z rodziny, wręcz przeciwnie: rodzice zawsze biorą moje zdanie pod uwagę i zawsze brali, nawet gdy byłam dzieckiem.
Każde dziecko, jakie znam traktuję na równi ze mną, nie wywyższam się, staram się być bardziej koleżanką niż np. starszą kuzynką czy sąsiadką. Mam nadzieję, że własnie tak będę traktować również swoje dzieci.

Mój narzeczony nie ma takiego szczęścia, co ja. Jego rodzice na każdym kroku oczekiwali wdzięczności i szacunku, pomimo tego, że swoim zachowaniem na to nie zasłużyli. Narzeczony, w okresie dzieciństwa i dorastania nie mógł nawet swobodnie poruszać się po mieszkaniu, nie mógł siadać na fotelu ojca i wchodzić do sypialni rodziców. Pomimo tego, że miał 18 lat, w czasie wizyt rodziny musiał siedzieć w swoim pokoju i czekać aż ktoś mu pozwoli wyjść z pokoju i porozmawiać ze wszystkimi. Były również takie sytuacje, gdzie ktoś zostawał u nich na noc, to mój narzeczony musiał iść spać do kolegi lub do samochodu (!), w czasie gdy ta osoba spała na jego łóżku. Dla rodziców nie było to problemem, że wyganiają syna z domu, zamiast zorganizować mu np. materac.
Teraz mój narzeczony nie ma tak naprawdę szacunku do rodziców (szczególnie do ojca), nie dzwonią do siebie z życzeniami na urodziny ani sobie nawzajem nie pomagają. Odwiedzamy ich raz na jakiś czas i siedzimy w milczeniu, bo nawet ich własny syn nie ma z nimi wspólnych tematów.

12

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Ja osobiście nie dostrzegam niczego negatywnego w podkreślaniu hierarchii rodzic- dziecko. Prawidłowe i naturalne stopniowanie  .Na równi  nie stawiałabym dwóch osobników .Hierarchia wszędzie obwiązuje czy na m się to podoba czy nie. I w prz-lu, w szkole, w pracy i nawet będąc w czyimś obcym domu mamy na uwadze ,kto jest ważniejszy  ,kto ma decydujący głos
Podkreślanie hierarchii w domu jest poprawnym procesem wg mnie

13

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Mortisha, to że w domu panują luźne zasady, jak na przykład u mnie, nie musi być równoznaczne z tym, że nie ma jasno ustalonej hierarchii. Ona jak najbardziej powinna obowiązywać, przy czym jestem za tym, aby dziecko traktować jak partnera, ale stosownie do jego wieku i dojrzałości. To jest ważne, aby w pewnych kwestiach decydujący głos należał do dziecka. Ono musi czuć się ważne oraz powinno mieć świadomość, że ma wpływ na to, co się z nim dzieje.

Maggie93, zwróciłaś uwagę na dosyć istotną kwestię, a mianowicie doświadczenia wyniesione z własnego domu. Otóż w moim rodzice liczyli się z naszym zdaniem i z tym, czego także my chcemy. Moja mama była ciepłą osobą, a tata nas kochał, dawał nam ogromne poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie budził szacunek i respekt. Niemniej to mu nie przeszkadzało, aby z nami rozmawiać, dyskutować, radzić się i pozwalać decydować o sobie. To ja wybierałam sobie szkołę, znajomych, kolor ścian w pokoju, decydowałam czy chcę z nimi wyjść na spacer, czy jednak wolę zostać w domu. Być może dlatego ja dziś mam podobne podejście.
Natomiast u mojego męża dziecko nie miało prawa głosu, ono miało się po prostu podporządkować, nie odzywać i dostosować. Dla mnie to jest chów, a nie wychowanie.

Averyl, mnie się wydaje, że najgorzej jest dopuścić do sytuacji tak zwanego rozpasania dziecka. Jeśli je do czegoś przyzwyczaimy, a potem nagle chcemy to zmienić (zabrać), to bywa że jest za późno, bo to rodzi dodatkowy bunt, co zresztą wydaje się wówczas całkiem naturalne. Zasady powinno się wprowadzać stopniowo i stosownie do wieku, wtedy nie mamy problemów z odmową.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

14

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko
Olinka napisał/a:

Mortisha, to że w domu panują luźne zasady, jak na przykład u mnie, nie musi być równoznaczne z tym, że nie ma jasno ustalonej hierarchii. ..

Pisząc powyższy post nie miałam na uwadze konkretnie twojej tamtej wypowiedzi. Ogólnie potoczyła się dalsza dyskusja na temat hierarchii,więc  nawiązałam jak spostrzegam wdrażania hierarchii  układ rodzinny- przychylam się do tego, ale bez popadania w przesadyzm

..

To jest ważne, aby w pewnych kwestiach decydujący głos należał do dziecka. Ono musi czuć się ważne oraz powinno mieć świadomość, że ma wpływ na to co się z nim dzieje. ..

Zgadzam się, dziecko tez powinno decyzje podejmować w podstawowych sprawach adekwatnych do jego wieku  , a co za tym idzie również ponosić tez konsekwencje własnej omylności .Nikt za niego cale życie myśleć nie będzie, trening logicznego/strategicznego myślenia się przydaje .To jest oczywista oczywistość. Taka kolejność rzeczy
Na swój sposób tez pełni jakąś role w życiu rodzinnym i z jego zdaniem trzeba się liczyć  (jakie ma preferencje , gusta, co lubi, czego nie ) oczywiście we wszystkim powinien być rozsadek i umiar bez skrajności w skrajność

15

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

To tez zalezy od natury dziecka danego.
Ze mna zadne twarde zasady i podkreslanie dystansu by nigdy w zyciu nie zadzialalo na korzysc.
Rozmawiam z rodzicami szczerze i zawsze rozmawialam. Oni mieli swoje pretesje do mnie, a ja do nich i nikt ich nie ukrywal.
Mowilam rodzicom po imieniu do chyba 15 roku zycia, a pozniej zmienilam na jakies tam inne 'misiu' albo 'malpko' i tak zostalo.
Nienawidzilam i balam sie  wladzy nad moim zyciem od kiedy siegam pamiecia, stad wywolywalo we mnie zle emocje nawet mowienie o ktorej mam isc spac.
Takie wychowanie nauczylo mnie, ze mam kogos w swoim zyciu na kogo zawsze zawsze moge liczyc i te osoby na mnie. Ale tez nauczylo mnie byc niezlomna i chodzic zawsze wlasna droga, polegac na swoim rozumie i byc odpowiedzialna za to co robie.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

16

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Ja tam nie tolerowałabym mówienia przez moje dziecko do mnie po imieniu. relacja między rodzicami a dziećmi powinna byc jak między rodzicem i dzieckiem a nie jak koledzy. Wiadomo, że dziecko wraz z wiekiem ma możliwość czynienia nad czymś władzy, na początku zabawki, potem swoje sprzęty itp i wraz z wiekiem ta władza rośnie, ale to nie może być władza nad rodzicem. Bo to my mamy władzę nad dzieckiem, a raczej opiekę i tak musimy pokierować żeby dziecko nas szanowało i rozważało nasze rady.

17

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

My, wspolnie z mezem, stajac sie rodzicami, wszystko musielismy przewartosiowac - sami pochodzimy z rodzin, gdzie dzieciom doskonale udawalo sie owo "testowanie", czyli manipulowanie mamami. Maz byl w lepszej sytuacji, bo mial tate, ktory potrafil go kochac mądrą miłoscią, ja zas darłam z ojcem koty od zawsze i ciagle bylam miedzy mlotem i kowadlem.

Teraz w naszym domu, z naszymi dziecmi jest hierarchia - rodzice - dzieci i uwazam, ze jest to bardzo zdrowe. Dzieci czują sie bezpiecznie, kiedy rodzice maja wspolny front i mowia, jak to nazywam "jednym glosem" w sprawach istotnych i dotyczacych dzieci. Dzieci wiedza, dlaczego czegos nie moga (dostac, pojsc itd). Albo dlaczego wymagane jest takie czy inne zachowanie.

Nie bardzo rozumiem tez sens, by dziecko mowilo rodzicowi po imieniu - po co? Zeby podkreslic kumplowską relację? W takim razie tym bardziej nie, bo uwazam, ze rodzic dla dziecka kumplem czy partnerem byc nie powinien - to nie jest relacja rownorzędna. Jesli taką sie staje, zle sie dziac zaczyna i dziecko probuje wejsc rodzicowi na glowe, bo interesy czesto sa sprzeczne. Kazde grabie grabią do siebie, a juz zwłaszcza dziecinne big_smile A to rodzic powinien wiedziec, co dla dziecka jest w istocie dobre, bo ono samo jeszcze ma prawo tego nie wiedziec.

18

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko
Paweł-1979 napisał/a:

Olinko ja nie mam dzieci (jeszcze sad ) Ale strasznie denerwuje mnie u ludzi,rodziny bierność w stosunku do swych pociech. niezaradność, czasem po prostu brak czasu.
Najwygodniej jest włączyć telewizor z kanałem ciurkiem bajkowym ,lub posadzić przed komputerem z grami i święty spokój ... Na tym ma polegać wychowanie?
Jak delikatnie zwrócę czasem uwagę że może jakaś książka ,spacer, basen, Itp. To jestem kwitowany tym że się wymądrzam i jest mi łatwo mówić bo sam nie mam dzieci.. Nie kontrargumentuje zwykle , bo faktycznie nie mam i nie wiem czy to tak bardzo ciężko poświęcić od czasu do czasu dziecku czas (progresywny dla umysłu czy organizmu)

Mogę się dokładnie pod Twoim Paweł postem podpisać. Też jescze nie mam dzieci, ale obserwuję rodzinę siostry mojego męża. To samo - 6latek ma własny komputer, korzysta z niego na zmianę z telewizorem, rodzice praktycznie w ogóle nie spędzają z dzieckiem czasu, basen to nie bo się zaziębi, na rowery nie bo go nie upilnują, czytać mu bajekk nie zamierzają, bo nie wiadomo co, tata tylko chodzi dumny jak paw jaki to jest mądry, a dzieciaka bije i krzyczy przy każdej okazji jak coś przeskrobie (bo energia go rozpiera).

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

19

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

HHmmm niezły tatuś, ja mojej córce kiedyś też dałam klapsa. A potem jak już mi nerwy przeszły to miałam wyrzuty sumienia, matko święta, że ja ją uderzyłam za taki pierdół, od tej pory stosuję karne krzesełko, coś na zasadzie stawiania do kąta. Myślę, że daje ono dziecku czas na przemyślenie, ale jest też dobre dla rodzica bo ma czas ochłonąć. Zwykle to się kończy mamisia pasiam i po buziaku, czyt. mamusia przepraszam smile

20

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Ja nie mogę tu wstawić swojego awatara i zaraz zacznę tupać jak małe bobo...a tak odnośnie posta to....dzieci moim zdaniem nie są głupie i odważyłabym się nawet powiedzieć słowo, że są inteligentne, a tak naprawde to szybko sie nudzą i robią różne dziwne rzeczy, żeby zwrócic na siebie uwagę.

Nie wegetujmy - żyjmy !

21

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

U nas jest tak, że jest dużo swobody, ale wiadomo, że o ważnych sprawach decydują rodzice. Synek ma dopiero 2,5 roku więc wiadomo, że to my decydujemy gdzie idziemy, kiedy wracamy do domu, o której kładziemy go spać, co jest na obiad itd., ale pozwalam mu decydować w wielu mniej ważnych kwestiach np. on wybiera zabawy, kolor bluzki, ręcznik. Dla mnie szacunek to podstawa, dziecko szanuje nas, my szanujemy siebie nawzajem i synka oczywiście też. Ale szacunek nie oznacza według mnie odczuwania respektu, wojskowej dyscypliny itp. Są jakieś reguły, granice, ale nie "tresujemy" dziecka na posłusznego w każdej sprawie, nie wymagam od niego cąlkowitego posluszeństwa, cieszę się że ma własne zdanie, chcę żeby w przyszłości był zaradny i samodzielny. Chamstwa nie toleruję i na to bym nie pozwoliła, ani mężowi ani dziecku, ani sama nie zachowuję się chamsko w stosunku do bliskich. Myslę, że jesli dziecko od małego dorasta w domu pełnym milości, radości to nie nabywa jakichś chamskich zachowań, wiadomo, są czasami sprzeczki z mężem, wybuchy histerii dziecka, moja złość, czasem podniesiony głos, ale uczymy małego też przepraszać, żałować swoich błędów. Ja nie mam problemów z przeproszeniem synka za np. podniesiony głos, ale on też potrafi mnie przeprosić np. za histerię na ulicy. Oczywiście są zasady np. częste mycie rąk, nieguzdranie się przy ubieraniu, siedzenie przy stole w trakcie jedzenia, stosuję a raczej stosowałabym kary w razie potrzeby, ale jak np. synek coś przeskrobie i ja mówię ze schowam mu np. samochodziki to od razu przeprasza i naprawia to co zrobił np. zbiera rozrzucone ubrania. Nie jestem zwolenniczką niedopuszczania dzieci do głosu, szlag mnie trafia jak czasami na placu zabaw widzę dwie mamusie tak zajęte rozmową o pierdołach że nawet nie słyszą swoich dzieci które od dwóch godzin wołają mamo, mamo, bo chcą o coś zapytać a mama powtarza w kółko zaraz i zaraz, ale z drugiej strony nie podoba mi się jak dziecko przerywa matce czy ojcu i chce się do wszystkiego wtrącać. Mam taką koleżankę której 8 letnia córka zawsze siedzi z nami, nie da się normalnie porozmawiać bo mała do wszystkiego się wtrąca, o wszystko wypytuje a moja koleżanka traktuje ją jak powiernicę i mówi jej nawet o problemach z mężem (jej ojcem) i radzi jej się co ma zrobić, to moim zdaniem wielkie przegięcie, dziecko to dziecko. U nas jak odwiedzi mnie jakaś koleżanka to synek albo bawi się w swoim pokoju, albo siedzi z nami ale nie podsłuchuje i nie wcina się w rozmowy na dorosłe tematy, ja też nie będę mu siedziała nad głową jak zaczną do niego przychodzić koledzy, niech się bawią w spokoju u małego w pokoju, zaniose najwyżej cos do picia i jakąś przekąskę, na pewno nie pytałabym się innych dzieci "a co twoja mama robi? co ugotowala dzisiaj? itp." Uważam, że każdy ma granice swojej prywatności i nalezy je szanować, zarówno my z mężem jak i dziecko. Nawet teraz pukam do synka i czekam aż powie prosze, może to śmieszne, ale tak już mam w nawyku, zawsze pukałam przed wejściem do rodziców i oni do mnie też.

22

Odp: Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

a co do odnoszenia się do nas, synek mówi mamusia i tatuś, my do niego róznie: po imieniu, zdrobnieniu, kochanie, skarbie, syneczku itd. itp. Czasami powie do męża zdrobnieniem albo do mnie (bo słyszy jak my się do siebie odnosimy. Jak ja wołam męża i zawołam np. misiu, to synek powtarza i też woła misiu. Nie uważam w ogóle że jak mały powie do mnie Madziu to znaczy że mnie nie szanuje, ale w reguły mówi mamusiu co bardzo mi się podoba:) Nie wyobrażam sobie żeby nastolatek wołał do mnie Maaagda, albo co gorsze stara czy jakimś innym epitetem. Mi nigdy by przez gardło nie przeszło nazwanie kochanej mamy starą to tak jakby powiedziała śmieciu, to dla mnie nie do pomyślenia nawet. Jakbym usłyszała kiedyś z ust mojego dziecka np. w rozmowie z kolegami, "moja stara cos tam" to byłby to dla mnie cios w serce. Ale mam nadzieję że synek będzie zawsze nas szanował, postaram się zasłużyć na ten szacunek bo nie uważam żeby on mi się należał z zasady, bo tak ma być. Zresztą ja uważam, że dzieci traktują nas tak jak my ich, jeśli my je szanujemy one nas też, a jesli my mamy je gdzieś są problemy. Oczywiście dzieci rosną, koledzy stają się wazniejsi itd., ale mam nadzieję że jednak my też będziemy zawsze jakąś wazną częścią zycia dziecka i że będzie wracał w przyszłości do dzieciństwa w pozytywnych wspomnieniach:)

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Granice swobody w relacjach rodzic - dziecko

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018