Drogie Dziewczyny/Kobiety
Jest mi tak bardzo źle, szukam pomoc TU. Poznałam super faceta, trwało to krótko, znajomość ok 5 miesiecy, natomiast coś więcej zaczęło być m. Nami ok miesiaca, był ze mna szczery, wiedzialam, ze zlozyl papiery do zakonu, mimo to pozwolilam sobie na to zeby sie w nim zakochac, troche mialam nadzieje, ze tam nie wyjedzie... wyjechal, jest tam i pisze mi stamtad rozne rzeczy smsy typu,
"Skarbie nie wiem czego chce bardziej teraz. WIEm, ze mysl o kaplanstwie jest ze mna od dawna i mialem w sobie na tyle sil by to rozpoczac, bede sie starał tu wytrzymac ile sie da. Jesli zostane to ta mysl, ze moze powininem byl wrocic do Ciebie bedzie ze mna zawsze. Jesli wroce to cgce wracajac do Ciebie juz na zawsze zamknac temat kaplanstwa i oddac sie tylko Tobie. Lepiej dal Nas oboje ze wyjechalem, niz mialbym to zrobic po wielu latach zwiazku. Jestes dal mnie IDEALEM i nie masz pojecia jak bardzo chcialbym juz sie dowiedziec, ze to nie TO i jechac do CIEBIE"
Powiedzcie mi, mamy po 28 lat czy ja malo ogarniam czy ten temat jest do ogarniecia? Zakochalam sie w NIM i czekam na NIEGo ale to chyba jest bezesnu. Co byscie zrobily na moim miejscu?