Witam pierwszy raz pisze na forum. Mam 25 lat i byłam/jestem w 12letnim zwiazku z starszym facetem odemnie. Mój luby ma 36lat spora różnica ale przez te lata uważałam ze warto i sie przejechałam. Zaczne od poczatku wiedziałam ze nie jest to facet typu pantoflasz tylko typowy buntownik i wolny szczelec był moja pierwsza miłoscia byłam zachwycona jego zachowaniem wobec mnie i tym ze ludzie z naszego grona czuja respekt do niego mial swa historie (glupia malolata teraz wiem). Po 8latach zwiazku poszegł siedziec na 3lata a ja jak wierny piesek praca dom a wy wikendy odwiedziny w wiezieniu dostał przepustki i przed zakonczeniem kary zaszłam w ciaże czego bardzo chcielismy. Choc dociera do mnie ze sadzilam ze dziecko pomoze mi go zmienic ale mam pieknego synka którego kocham nad życie. Potem mieszkanie podioł prace i zaczelismy próbowac i nie wyszło przez te wszystkie lata dużo pij i zdarzalo mu sie oduzac ale jakos to zawsze starałam sie naprawic choc nie pije wogóle i wiem jak sie żyje z alkoholikiem bo mój tata pije od zawsze ale mialam nadzieje ze bedzie lepi od roku to juz bylo pieklo zaczol olewac prace chlac prawie dziennie wracal w nocy awantury robil ze ja go zdradzam ze nic nie umie itp choc nigdy nie dalam mu powodu by mógł tak sadzic a on mi dał i wybaczylam zero wdziecznosci z jego strony poswiecilam tak wiele czekalam jezdzilam zawsze mial co chcial jak siedzial a on potrafi mi nazdac z mrugniecia tak mnie to boli ja do pracy muwie zajmij sie dzieckiem a on ze nie bo idzie pic zero wsparcia a jest nam finansowo bardzo ciezko. Wyprowadzilam sie do rodziców 5mie temu w tym czasie przepraszal obiecal wracalam i znow to samo w domu nie rozumieja ze jest to typ toksycznego zwiazku i choc wiem ze nie zmiemi sie nigdy to ciezko mam zerwac kategorycznie zawsze uda mu sie mnie przekabacic. teraz postanowilam ze nie moze tak byc ze wzgledu na symka nie chce by bal sie tak jak ja w dziecinstwie. Prosze o wsparcie i pomoc w wytrwaniu wiem ze jestem sama sobie winna ale nie jest latwo uwolnic sie od tego czlowiekas strach ból naiwnosc i przedewszystkim chyba jeszcze milosc
Podobne tematy
Po pierwsze robisz takie błędy, że trudno to przeczytać ze zrozumieniem, o interpunkcji nie wspomnę.
12 lat w związku, jak dobrze licze kiedy weszłaś w związek, miałaś 13 lat. Normalne to, to nie było. Byłaś jeszcze dzieckiem.
Jak to piekło skończyć?
Przede wszystkim chcieć je skończyć.
Nie da się nie zauważyć że tworzycie związek patologiczny.
Wychowałaś się w rodzinie, w której odkąd pamiętasz, ojciec pił. A matka? Co matka na Twój tak wczesny związek?
Jeśli odchodzisz, to definitywnie. Niema, że Cię przekabacił. On Cie przekabaca, obiecuje, Ty wracasz i nic sie nie zmienia. Nie licz na to że się zmieni.
Macie dziecko, ktore niedługo zacznie naśladować ojca, który nie szanuje jego matki, który pije.
Dobrze że myślisz, żeby to przerwać, szkoda że nie masz wsparcia w rodzinie.
Poszukaj pomocy w Centrum Interwencji Kryzysowej, Centrum Pomocy Rodzinie.
Jesteś młoda. Wyrwij się i dziecko z tego bagna.
Skutek
Straszy mezczyzna interesujajcy sie mlodsza dziewczyna , zawsze ma problem emocjonalny , co czesto te zwiazki sa skrajne.
Zakoncz jestes mloda , duzo przez Toba .
Nie daj sie manipulowac.
Dziewczyno, dwa razy przeczytałam co napisałaś i jakoś twojej winy nie widzę. I bądź pewna, że jej nie ma. Wyrosłaś w takim środowisku, bez opieki, bez miłości, że nic dziwnego, że poszłaś za pierwszym lepszym, który ci to obiecał. Wina leży zdecydowanie po stronie twoich rodziców oraz tego dupka. Chciałabym ci pomóc, ale najlepszą pomocą byłoby ci "załatwić" kogoś kto będzie cię kochał, wspierał , dbał o ciebie i kto da ci poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Niestety, tego nikt ci nie "załatwi". Ale, masz już za sobą bagaż doświadczeń, sama rozumiesz, że jesteś w toksycznym związku. Musisz ratować siebie i dziecko, bo skończy się to tak, jak było w twoim rodzinnym domu. Masz kilka możliwości, po pierwsze - w każdym MOPS jest darmowy adwokat, możesz tam iść i dowiedzieć się, jak prawnie wygląda twoja sytuacja, po drugie musisz szukać psychologa, bo sama sobie z tym nie poradzisz i to też może ci MOPS pomoże. Po trzecie jeśli masz pracę , oddaj dziecko do przedszkola, zakładaj sprawę o alimenty i szukaj jakiegoś lokum, może jet tam Dom Samotnej Matki, może jakaś rodzina, byle nie twoja, gdzie rządzi zapity ojciec. Może uda ci się wynając z kimś z rodziny mieszkanie, żeby było taniej, nie wiem czy masz rodzeństwo, może z kimś z nich, jeśli mają dość zapitego tatuśka. Chodzi rownież o pomoc przy dziecku. A co dalej, nie myśleć o swoim położeniu, nie wczuwać się i nie rozpamiętywać, bo możesz się załamać, a następna dobra i praktyczna rada - unikać jak ognia, wszelkich znajomości, póki nie będziesz samodzielna i dopóki nie będziesz mogła sama dyktować warunków. Koniecznie skupić się na dziecku, starać się za wszelką cenę nawiązać z nim silny kontakt, uczyć go miłości, troski, delikatności i spokoju, żeby skończyć z powielaniem pokoleniowej patologii . Jesli teraz będziesz szukała wsparcia w następnym mężczyźnie znowu zostaniesz wykorzystana, ponieważ dziewczyny z takich rodzin jak twoja, mają wgrane w swoją psychikę podporządkowanie i uległość i zawsze trafiają na tyrana, a wiesz co dziś wyprawia się z dziećmi, szkoda dziecka na jakiegoś tyrana, a i szkoda ciebie na następne rozczarowania i przejścia. Nikt o ciebie nie dbał, ale to nie znaczy, że tobie się to nie należy, należy ci się tylko miałaś pecha urodzić się w takiej głupiej rodzinie, a i dzisiejszy świat ma gdzieś, takie rodziny i dzieci. Dlatego musisz sama nauczyć się kochać, szanować, dbać o siebie i to samo o własne dziecko, i wymagać tego od innych. Nie ustępować i narażac siebie i własne dziecko na poniewierkę i poniżanie . Ty musisz mieć to, czego potrzeba wszystkim ludziom, czyli miłość, opiekę spokój i stabilizację, to są wartości, które musisz dawać sobie sama i chronić przed wszystkimi, którzy ci bedą je niszczyli lub zaburzali. Jeśli twój eks bedzie cię nachodził, wzywaj policję, jeśli masz jakieś opory przed tym musisz powiedzieć to psychologowi, nie możesz sama się z tym szamotać bo cię zdominuje i będziesz się go bała. Zresztą podejrzewam, że jeszcze nie jedno z nim przejdziesz więc musisz być bardzo ostrożna. Zawsze możesz pisać tu, na tym forum, ale w realu też musisz mieć oparcie w kimś, kto zna twoją sytuacje i bedzie ci mógł pomóc w trudnych chwilach. Jakaś instytucja, może wstąp do Klubu Współuzależnionych, popytaj w MOPS, gdzie mogłabyś dostać wsparcie w jakich klubach, czy instytucjach. I pamiętaj, niczemu nie jesteś winna, ty jesteś i tak dzielna i podziwiam cię, że próbujesz po omacku szukać wyjścia z tej sytuacji i pomocy. Jestem z tobą i wierzę w ciebie. Proszę cię też nie oburzaj się, jesli ktoś ci mówi, że jesteś współuzależniona itp. to są rzezy, których ty w tej chwili masz prawo nie rozumieć i żachnąc się, ale zaufaj i dla własnego i dziecka dobra zaangażuj się w to co ci ewentualnie poradzą w MOPS.