Jestem kobietą po przejściach i obecnie w związku. To co przezywam i to co zrobiłam odbiera mi chęć do wszystkiego. Zdradziłam mojego partnera z jego synem. Nie wiem jak mam się wyplątać z tego gówna. Żałuję tego co zrobiłam i płacę za to wysoką cenę. On mieszka z nami i jestem codziennie przez niego szantażowana, wyzywana, poniżana, w pewnym sensie również bita. Jestem u kresu swoich sił i nerwów. Najlepszym rozwiązaniem było by gdybym odeszła z tego świata. Nie użalam się nad sobą , zasłużyłam sobie na to. Jak znaleźć w sobie tyle odwagi żeby, przyznać się do tego, co zrobiłam mojemu ukochanemu.
Podobne tematy
skąd wiesz że Twój partner nie zdradził Ciebie z Twoją córką ?
może nie masz potrzeby tak się zadręczać....
Drzazga wiem że będąc już ze mną korzystał z usług pań co to stoją pod lasem. Tylko mój problem tkwi w tym że jego syn mi nie chce odpuścić a ja nie chce mieć z nim nic wspólnego i nie wiem jak mam wybrnąć z tej chorej sytuacji
4 2013-09-25 13:02:46 Ostatnio edytowany przez Doom (2013-09-25 13:05:26)
Jestem kobietą po przejściach i obecnie w związku. To co przezywam i to co zrobiłam odbiera mi chęć do wszystkiego. Zdradziłam mojego partnera z jego synem. Nie wiem jak mam się wyplątać z tego gówna. Żałuję tego co zrobiłam i płacę za to wysoką cenę. On mieszka z nami i jestem codziennie przez niego szantażowana, wyzywana, poniżana, w pewnym sensie również bita. Jestem u kresu swoich sił i nerwów. Najlepszym rozwiązaniem było by gdybym odeszła z tego świata. Nie użalam się nad sobą , zasłużyłam sobie na to. Jak znaleźć w sobie tyle odwagi żeby, przyznać się do tego, co zrobiłam mojemu ukochanemu.
Takiej konfiguracji jeszcze nie spotkałem na tym forum, ale jestem tu relatywnie krótko.
Mieszać cię z błotem mi się nie chce, bo i tak jest mi obojętne co się z tobą stanie. Dam ci jednak radę, bo znowu mnie oskarżą, że oceniam i krytykuję, a to forum ma przecież pomagać. Oto ona:
Zagryź zęby, zbierz się w sobie i rozpie.rdol "ukochanemu" życie. Potem idź w swoją stronę unikając wchodzenia w bliższe relacje z facetami, którzy mają synów z poprzednich związków, nie jesteś w tym specjalnie dobra. Mówiąc szczerze unikaj przez dłuższy czas jakichkolwiek bliższych relacji z kimkolwiek...
Ten twój związek to zwykła patologia. Facet korzysta z "usług" panienek lekkich obyczajów, ty puszczasz się z jego synem, do kompletu brakuje jeszcze zoofilii...
masz rację nie mam nic na swoje usprawiedliwienie
Moim zdaniem powinnaś być szczera, bo on zasługuje na to by znać prawdę. Po co ciągnąć związek oparty na kłamstwie i zdradzie ?
Jak znaleźć w sobie tyle odwagi żeby, przyznać się do tego, co zrobiłam mojemu ukochanemu.
Ja robie tak. Analizuje najgorsze mozliwe scenariusze i oswajam je w glowie. Potem przechodze do dzialania z duzo mniejszym strachem, przygotowany psychicznie na wszystko.
Biorac chwilowa sytuacje na bok:
1) Jestes kobieta po przejsciach,
2) Wchodzisz w chore relacje
3) Pozwalasz sie traktowac jak gówno
4) Chcesz umrzec
Znam to... Widac ze ostro dostalas od zycia po dupie. Pytanie czy jest zycie poza naszym trujacym ogródkiem? Podobno jest, sa szczesliwi ludzie, znam ich osobiscie. Magiczne slowo 'terapia'. Ostatnie wydarzenie, które tu opisujesz jest objawem a nie przyczyna Twoich prawdziwych problemów. Przemysl, moze warto sie za nie wziac. Nikomu nie bedzie zalezalo na jakosci Twojego zycia tak jak Tobie. Odejsc z tego swiata mozesz w kazdej chwili. Dlaczego nie spróbowac przedtem zyc jak czlowiek, który szanuje samego siebie i wymaga szacunku od innych, bo jest czlowiekiem? Nie zmienimy tego czy rodzice nas kochali czy skrzywdzili. Ale mamy wplyw na swoje obecne zycie, sami odpowiadamy za nasze decyzje, juz nie oni. Trzymam kciuki.
Ja to widzę tak : Ktoś, kto kocha nie zdradza. Ty nie kochasz jego, a on nie kocha Ciebie. Nie rozumiem tylko tego, po co dalej w tym tkwić? No chyba, że macie z tego jakąś wspólną korzyść materialną, ale to już inna bajka i w takim wypadku Twoje wyrzuty sumienia są zbędne.
prowokacja...
A ja myślałem, że Jerry Springer Show to tylko w Ameryce...
Sprawa jest bardzo prosta. Idziesz do partnera i mówisz mu, że to koniec - bo zdradziłaś go z jego synem i nie możesz z tym dłużej żyć. Pakujesz i dajesz spokój. Przez jakiś czas unikasz mężczyzn, dopóki nie przemyślisz tego, co zrobiłaś.
Powodzenia.
12 2013-09-27 11:53:18 Ostatnio edytowany przez Krzysiek-rozczarowany (2013-09-27 11:56:00)
Sprawa jest bardzo prosta. Idziesz do partnera i mówisz mu, że to koniec - bo zdradziłaś go z jego synem i nie możesz z tym dłużej żyć. Pakujesz i dajesz spokój. Przez jakiś czas unikasz mężczyzn, dopóki nie przemyślisz tego, co zrobiłaś.
Powodzenia.
popieram w 100% tylko to nie będzie łatwe zapewne będą latać talerze itd. wiec jak masz możliwość to się pakuj i wyprowadź zadzwoń i dopiero mu powiedz bo jeszcze w szale sie tam pozabijacie a i jeszcze jedno jak mu powiesz juz nigdy nie będziecie razem a nawet jezeli to on będzie Cie traktował jak zaro albo i gorzej wiec jezeli masz jeszcze trochę godności to odejdź zdradziłaś bywa ale teraz weź sie w garść i stan na nogi
Mi się wydaję ,że znowu trolowi się nudzi,i prowokacja
dlatego ja tego tego nie skomentuję.
Mi się wydaję ,że znowu trolowi się nudzi,i prowokacja
dlatego ja tego tego nie skomentuję.
Fakt, sytuacja rodem z Trudnych Spraw... no ale... z drugiej strony nie można we wszystkim doszukiwać się prowokacji.
15 2013-09-27 12:22:23 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-27 12:30:01)
Zagryź zęby, zbierz się w sobie i rozpie.rdol "ukochanemu" życie. Potem idź w swoją stronę unikając wchodzenia w bliższe relacje z facetami, którzy mają synów z poprzednich związków, nie jesteś w tym specjalnie dobra. Mówiąc szczerze unikaj przez dłuższy czas jakichkolwiek bliższych relacji z kimkolwiek...
Ten twój związek to zwykła patologia. Facet korzysta z "usług" panienek lekkich obyczajów, ty puszczasz się z jego synem, do kompletu brakuje jeszcze zoofilii...
Tylko ze on ją też zdradził może i z prostytutkami ale zdrady się nie stopniuje poza tym jego syn jak widać też niezłe ziółko nie chce ustąpić a wie że rani ojca.
Widać to po drugim poście.
Ja to widzę tak : Ktoś, kto kocha nie zdradza. Ty nie kochasz jego, a on nie kocha Ciebie. Nie rozumiem tylko tego, po co dalej w tym tkwić? No chyba, że macie z tego jakąś wspólną korzyść materialną, ale to już inna bajka i w takim wypadku Twoje wyrzuty sumienia są zbędne.
On ja też zdradził czytajcie posty
Sprawa jest bardzo prosta. Idziesz do partnera i mówisz mu, że to koniec - bo zdradziłaś go z jego synem i nie możesz z tym dłużej żyć. Pakujesz i dajesz spokój. Przez jakiś czas unikasz mężczyzn, dopóki nie przemyślisz tego, co zrobiłaś.
Powodzenia.
Tylko że on też ją zdradził przecież wyraźnie napisała "wiem że będąc już ze mną korzystał z usług pań co to stoją pod lasem. Tylko mój problem tkwi w tym że jego syn mi nie chce odpuścić a ja nie chce mieć z nim nic wspólnego i nie wiem jak mam wybrnąć z tej chorej sytuacji."
Więc chyba jego opinią ona niema się co przejmować.
hm, jeżeli ojcec szczerze kocha syna... to zrozumie ze gust odziedziczył po nim.,
No dodatkowo jak mógłby nie życzyć dobrze swojemu synowi, zazdrościć mu, tym bardziej ze autorka i tak chce zostać przy partnerze.
Przecież tydzień ma 7 dni, można to jakoś podzielić,
syn pewnie ma koleżanki.
Przecież można to wszystko pięknie połączyć ku obopólnemu zadowoleniu, po co od razu rwać sobie włosy z głowy.
17 2013-09-27 12:55:42 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-09-27 12:56:26)
hm, jeżeli ojcec szczerze kocha syna... to zrozumie ze gust odziedziczył po nim.,
No dodatkowo jak mógłby nie życzyć dobrze swojemu synowi, zazdrościć mu, tym bardziej ze autorka i tak chce zostać przy partnerze.
Przecież tydzień ma 7 dni, można to jakoś podzielić,
syn pewnie ma koleżanki.
Przecież można to wszystko pięknie połączyć ku obopólnemu zadowoleniu, po co od razu rwać sobie włosy z głowy.
Fuj...
Katarzynka, co z tego, że on też ją zdradził? To chyba nie znaczy, że ona też musiała...
on ją zdradził, ona go zdradziła, są kwita. Teraz tylko trzeba mu to powiedzieć.
lewa4444 napisał/a:Ja to widzę tak : Ktoś, kto kocha nie zdradza. Ty nie kochasz jego, a on nie kocha Ciebie. Nie rozumiem tylko tego, po co dalej w tym tkwić? No chyba, że macie z tego jakąś wspólną korzyść materialną, ale to już inna bajka i w takim wypadku Twoje wyrzuty sumienia są zbędne.
On ja też zdradził czytajcie posty
Powodzenia.
To raczej Ty naucz się czytać między wierszami. Dobrze zrozumiałam przekaz autorki i dlatego napisałam, że on nie kocha jej, a ona jego, bo kto kocha to nie zdradza. Czyż nie??
porozmawiaj z partnerem. Przyznaj sie i badź przygotowana na koniec tej znajomosci. Poza tym napisz jak sie sprawy potoczą. Wiem co przezywasz ja tez miałam ochotę umrzec. Dzieci pozwoliły mi przetrwac a ty mysl o tym ze jezeli ma byc dobrze to tylko przez prawdę
Drzazga napisał/a:hm, jeżeli ojcec szczerze kocha syna... to zrozumie ze gust odziedziczył po nim.,
No dodatkowo jak mógłby nie życzyć dobrze swojemu synowi, zazdrościć mu, tym bardziej ze autorka i tak chce zostać przy partnerze.
Przecież tydzień ma 7 dni, można to jakoś podzielić,
syn pewnie ma koleżanki.
Przecież można to wszystko pięknie połączyć ku obopólnemu zadowoleniu, po co od razu rwać sobie włosy z głowy.Fuj...
Katarzynka, co z tego, że on też ją zdradził? To chyba nie znaczy, że ona też musiała...
Jakie fuj.. ?
Przecież razem z autorką uprawiamy konkurs "kto wymyśli bardziej mrożącą krew w żyłach kombinację"
w tej grze im gorzej tym lepiej ![]()
jest więcej do komentowania.
Prawda casblanca ? ![]()
hm, jeżeli ojcec szczerze kocha syna... to zrozumie ze gust odziedziczył po nim.,
No dodatkowo jak mógłby nie życzyć dobrze swojemu synowi, zazdrościć mu, tym bardziej ze autorka i tak chce zostać przy partnerze.
Przecież tydzień ma 7 dni, można to jakoś podzielić,
syn pewnie ma koleżanki.
Przecież można to wszystko pięknie połączyć ku obopólnemu zadowoleniu, po co od razu rwać sobie włosy z głowy.
To jest najlepsza rada jaka może pojawić się w tym wątku
. Całe szczęście, że facet nie ma wnuka
.
23 2013-10-01 13:13:58 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2013-10-01 13:15:27)
Ta historia, trochę przypomina mi słynny tasiemiec pt"Moda na sukces", gdzie niejaka Brooke Logan zaliczyła już chyba całą rodzinę Forresterów.
Droga autorko, żałujesz tego, że się przespałaś z pasierbem ze względów moralnych, czy dlatego, że możesz stracić twarz w oczach męża, jeśli sprawa się wyda?
Wydaje mi się, że Twój "Kochaś" jest na równie spalonej pozycji, też go zawiódł, jest tak samo winny-pomijając fakt, że mąż w niczym nie odstaje od rozrywkowej rodziny ![]()
Cóż, w necie można poczytać o różnych, szokujacych zboczeniach, dlatego nie oceniam, ale radzę odejść jak najdalej i ułożyć sobie życie w miłości i domowym cieple-byle nie było, aż tak ciepło ![]()
24 2013-10-01 13:30:36 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-01 13:34:44)
Jestem kobietą po przejściach i obecnie w związku. To co przezywam i to co zrobiłam odbiera mi chęć do wszystkiego. Zdradziłam mojego partnera z jego synem. Nie wiem jak mam się wyplątać z tego gówna. Żałuję tego co zrobiłam i płacę za to wysoką cenę. On mieszka z nami i jestem codziennie przez niego szantażowana, wyzywana, poniżana, w pewnym sensie również bita. Jestem u kresu swoich sił i nerwów. Najlepszym rozwiązaniem było by gdybym odeszła z tego świata. Nie użalam się nad sobą , zasłużyłam sobie na to. Jak znaleźć w sobie tyle odwagi żeby, przyznać się do tego, co zrobiłam mojemu ukochanemu.
Zrób sobie i mu przysługę i zniknij z Jego życia i Jego syna. Brak mi słow. Myślisz, że po czymś takim storzysz z nim udaną rodzinę?
casablanka napisał/a:Jestem kobietą po przejściach i obecnie w związku. To co przezywam i to co zrobiłam odbiera mi chęć do wszystkiego. Zdradziłam mojego partnera z jego synem. Nie wiem jak mam się wyplątać z tego gówna. Żałuję tego co zrobiłam i płacę za to wysoką cenę. On mieszka z nami i jestem codziennie przez niego szantażowana, wyzywana, poniżana, w pewnym sensie również bita. Jestem u kresu swoich sił i nerwów. Najlepszym rozwiązaniem było by gdybym odeszła z tego świata. Nie użalam się nad sobą , zasłużyłam sobie na to. Jak znaleźć w sobie tyle odwagi żeby, przyznać się do tego, co zrobiłam mojemu ukochanemu.
Takiej konfiguracji jeszcze nie spotkałem na tym forum, ale jestem tu relatywnie krótko.
Mieszać cię z błotem mi się nie chce, bo i tak jest mi obojętne co się z tobą stanie. Dam ci jednak radę, bo znowu mnie oskarżą, że oceniam i krytykuję, a to forum ma przecież pomagać. Oto ona:
Zagryź zęby, zbierz się w sobie i rozpie.rdol "ukochanemu" życie. Potem idź w swoją stronę unikając wchodzenia w bliższe relacje z facetami, którzy mają synów z poprzednich związków, nie jesteś w tym specjalnie dobra. Mówiąc szczerze unikaj przez dłuższy czas jakichkolwiek bliższych relacji z kimkolwiek...
Ten twój związek to zwykła patologia. Facet korzysta z "usług" panienek lekkich obyczajów, ty puszczasz się z jego synem, do kompletu brakuje jeszcze zoofilii...
Pięknie napisane ![]()