Witam. Mam wielki problem i nie mam kompletnie z kim o tym porozmawiac:( jest mi strasznie ciezko..sama nie umiem sobie tego przetłumaczyć. Od dawna szukam pracy jednak nie moglam jej znalezc dlatego tez calymi dniami siedzialam w domu i bylam dyspozycyjna dla ukochanego czekalam tylko na niego dostosowywalam sie pod niego bo on praca pasje itp. Czesto bywa tak ze nie spotykamy sie mimo ze ja czekam caly czas na niego bo zmeczenie bo praca bo to bo tamto. Jednak swiadomosc ze ja zawsze mam czas zeby sie dostosowac mnie uspakaja. Bardzo boje sie podjac pracy czy jakiegos obowiazku,poniewaz wiem ze twedy nie bede miala wplywu na moj wolny czas i np obowiazki bedziemy mogli sie mijac i nie miec czasu dla siebie co mnie paralizuje,przeraza...dwrecz dusi:((( wiem ze on sie nie bedzie dostosowywal do mnie choc twierdzi ze bedzie i damy rade...ale ja sie tak strasznie boje ze jestem zawsze gotowa zrezygnowac ze wszystkiego zeby tylko miec pewnosc ze bede mogla sie znim widywac:( wiem ze kazdy ma swoje obowiazki i kazdy musi pracowac ale tlumaczenia wszystkie mi nie pomagaja:(( nie umiem sobie z tym poradzic a niszczy mi to zycie pomocy;( Podziwiam pary ktore sa szczesliwe widujac sie tylko w wolnym czasie czasem nawet raz na jakis czas tylko gdy umieja wszystko pogodzic a co najwazniejsze zyja normalnie a nie panikuja na mysl o braku czasu:(((czuje sie strasznie samotna w tym i nie rozumiana;(
Podobne tematy
Z własnego doświadczenia wiem, że im więcej czasu masz dla partnera i im bardziej podporządkowujesz ten czas pod niego on ma coraz mniejszą mobilizację do tych spotkań. Wie, że ty zawsze masz czas, więc on nie musi z niczego rezygnować. Uwierz, kiedy znajdziesz sobie zajęcie on także będzie dostosowywał się do ciebie, bo w końcu zrozumie, że nie masz już tyle czasu. Przynajmniej w moim przypadku tak było.
Z własnego doświadczenia wiem, że im więcej czasu masz dla partnera i im bardziej podporządkowujesz ten czas pod niego on ma coraz mniejszą mobilizację do tych spotkań. Wie, że ty zawsze masz czas, więc on nie musi z niczego rezygnować. Uwierz, kiedy znajdziesz sobie zajęcie on także będzie dostosowywał się do ciebie, bo w końcu zrozumie, że nie masz już tyle czasu. Przynajmniej w moim przypadku tak było.
Dziekuje za odpowiedz! Pewnie masz racje...tez tak sobie probuje to tlumaczyc,jednak bardzo boje sie ze jednak tak nie bedzie i ze ja tego nie wytrzymam. Ciezko mi bez niego wytrzymac nawet jeden dzien...i jak mam te swiadomosc ze np nie moge ja bo mam obowiazek a on by teraz mogl to wpadam doslownie w histerie...to chor i glupie i sama bym tego nie rozumiala jak ktos by mi powiedzial ale nie przesadzam...po prostu strasznie mi ciezko:(
Cukierkowo, a co zrobisz gdy chłopak będzie chciał abyście zawiązali się tak na stałe, zamieszkali razem i w ogóle...?
Nadal zamierzasz migać się od pracy, żeby mieć więcej wolnego czasu dla niego? Muszę Cię zasmucić... TAK SIĘ NIE DA... bo miłością nie nakarmisz chłopaka i siebie. Pomyśl o pracy, jak o "robieniu czegoś dla Waszej wspólnej, lepszej przyszłości".
Margolinka jasne,masz racje. Tylko u mnie problem chyba polega na tym ze czuje sie strasznie samotna mam niska samoocene i malutka wiare w siebie ...i bardzo boje sie wlasnie samotnosci i tego ze sobie nie poradze. Własnie zamierzamy zamieszkać razem. Wszystko zalezy tyhlko od tego czy znajde te prace. Jestem osoba ktora szybko sie przyzwyczaja do sytuacji ludzi i miejsc ale tez i szybko odzwyczaja bardzo nie chce by pwostal miedzy nami jakis dystans z powodu np braku czasu,nie chce bysmy sie od siebie oddalili,i mecze sie z tym naprawde bardzo. Chcialabym czuc sie niezalezna,pewna siebie i wlasnie tak podchodzic do sprawy jak napisalas,tylko moj mozg nie chce wogole tego do siebie dopuscic:(
Jak znajdziesz sobie pracę, wyjdziesz do ludzi to przestaniesz o nim myśleć bez przerwy, bo nie będziesz miała na to czasu. To naprawdę lepsza opcja niż siedzenie i rozmyślanie o nim.
7 2013-09-24 19:58:16 Ostatnio edytowany przez cukierkowo (2013-09-24 20:00:06)
problem w tym ze juz kilka prob podjelam i po prostu nie podolalam...dlatego tak sie boje kolejnych ze znowu zrezygnuje ze mnie to przerosnie ze sie poddam...
Najgorsze jest to ze on wogole nie widzi problemu. Tak jakby wogole dla niego to nie byla roznica...twierdzi ze bedzie dobrze i tyle...ale jakos mi sie nie wydaje.
Cukierkowo, uwierz mi... prędzej chłopak "zmęczy się" wiecznie uwieszoną na szyi dziewczyną, niż "oddali się" od dziewczyny która poważnie myśli o związku i wspólnym życiu. Musisz uwierzyć w to, że jest on z Tobą bo Cię kocha i chce być z Tobą, a nie dlatego że pilnujesz go w każdej wolnej sekundzie.
a jesli naprawde ten czas nam nie pozwoli na spotkania? mi bedzie bardzo trudno...on pewnie jakos to pzrezyje wogole to strasznie mnie doluje fakt ze on nie widzi w tym problemu i wogole tak do tego podchodzi jak podchodzi ... za bardzo na luzie. Uwazam ze on jest osoba ktora nie potrafi zorganizowac sobie jakos czasu,dlatego tez malo wierze w to ze niby on sie postara zebysmy sie widywali...czuje ze jak ja sie nie postaram tonic z tegonie bedzie. A mam naprawde powazne plany wobec niego juz tak na stale...
Cukierkowo, jeśli mu zależy na tym związku to się postara, zorganizuje siebie i swój czas. W związku nie może się starać tylko jedna strona. Jeśli tak jest, że tylko Ty byś musiała się starać, to chyba nie warto... Tym bardziej nie warto mieć "poważnych planów" z kimś, kto by się nie chciał starać.
Moim zdaniem przesadzasz i za bardzo się nakręcasz. Masa młodych ludzi uczy się, pracuje, a i znajduje czas dla siebie. Nie jesteście pierwszymi, ani ostatnimi. Inni dają rade, więc i Wy dacie... Wszystko zależy od Was...
Cukierkowo, jeśli mu zależy na tym związku to się postara, zorganizuje siebie i swój czas. W związku nie może się starać tylko jedna strona. Jeśli tak jest, że tylko Ty byś musiała się starać, to chyba nie warto... Tym bardziej nie warto mieć "poważnych planów" z kimś, kto by się nie chciał starać.
Moim zdaniem przesadzasz i za bardzo się nakręcasz. Masa młodych ludzi uczy się, pracuje, a i znajduje czas dla siebie. Nie jesteście pierwszymi, ani ostatnimi. Inni dają rade, więc i Wy dacie... Wszystko zależy od Was...
Bardzo dziekuje za te slowa,bo to daje do myslenia i troche uspakaja...masz racje ludzie pracuja ucza sie i sa razem tworza szczesliwe zwiazki...chcialabym sie wyleczyć z takiego myslenia i tego straszliwego leku i bolu doslownie w srodku...
Myślę, że jak znajdziesz pracę i będziesz miala dla niego mniej czasu, to on zacznie sam organizować wasze spotkania. Teraz zawsze masz czas, więc nie musi tego robić. Jak na mój gust, gdy zobaczysz że się stara, będziesz tylko bardziej szczęśliwa
bo jak kocha, to nie ma opcji, żeby się nie starał
Myślę, że jak znajdziesz pracę i będziesz miala dla niego mniej czasu, to on zacznie sam organizować wasze spotkania. Teraz zawsze masz czas, więc nie musi tego robić. Jak na mój gust, gdy zobaczysz że się stara, będziesz tylko bardziej szczęśliwa
bo jak kocha, to nie ma opcji, żeby się nie starał
Chce tak mysleć,ale to trudne bo z natury jestem straszna pesymistka. Chcialabym byc mniej wrazliwa tlumic emocje i uczucia..nie odczowac ich tylko nie wiem jak. utrudnia mi to zycie bardzo,wrecz nie jestem w stanie normalnie zyc przez to wszystko co odczowam i ciezko jest zrozumiec to komus kto nie przezywa tego samego...:( Bardzo dziekuje za slowa otuchy!