Piszę tu żeby usłyszeć od was co o tym myślicie. Oczekuję krytyki, słów wsparcia, wskazówek.
Zawsze byłam zazdrosna, od jakiegoś czau pracuję nad tym, jest już ciut lepiej, już sie nie czepiam o to ze z jakimiś dziewczynami gada, czy żartuje. W tej kwestii jest ok. Dużo mnie to kosztowało ale wiem że to było złe i nie mogłam sie tak zachowywać. Od jakiegoś czasu zobaczyłam że jakas koleżanka do niego pisze smsy tak średnio co tydzien- dwa. Doprowadza mnie to do szału, zwłaszcza to że robi to w tajemnicy, odpisuje w toalecie i skłamał ze to z sieci. Robiłam afere za każdym razem, teraz już niewiem jak mam reagować. Obiecał ze przestanie z nią pisać.Chciałabym podchodzić do tego normalnie ale najbardziej boli że kłamał. Wiem że pewnie dlatego, że bał się mojej reakcji. Jak mam to zaakceptować? a może to nie jest normalne że mąż w tajemnicy pisze z jakąś koleżanką?Wiem , że mnie kocha i nie zdradził by mnie.
Podobne tematy
2 2013-09-23 20:59:28 Ostatnio edytowany przez Scorpii (2013-09-23 21:02:22)
Im bardziej będziesz naciskać, rozpaczać i robić awantury tym prędzej osiągniesz skutek odwrotny od zamierzonego. Czyli Zdradę!
Nikt nie lubi być ograniczany i kontrolowany. Wiem, że zazdrość to ciężki temat ale spróbuj z nim porozmawiać. Zapytaj, czy byłoby mu miło gdybyś pisała z jakimś innym facetem. Powiedz mu, że nie podoba Ci się to, że ukrywa coś przed Tobą. Zobaczysz co Ci odpowie i jak będzie się zachowywał.
A robiłaś wgląd w telefon? Może lepiej byś się poczuła, gdybyś wiedziała co do niego pisze? Ja w takiej sytuacji wyrwałabym telefon i od razu szpiegowanie bym zaczęła. jak jest taki okay, to niech pokaże co tam ukrywa. Ja już bym miała czarny scenariusz.
4 2013-09-23 21:30:40 Ostatnio edytowany przez ola007 (2013-09-23 21:31:33)
Piszę tu żeby usłyszeć od was co o tym myślicie. Oczekuję krytyki, słów wsparcia, wskazówek.
Zawsze byłam zazdrosna, od jakiegoś czau pracuję nad tym, jest już ciut lepiej, już sie nie czepiam o to ze z jakimiś dziewczynami gada, czy żartuje. W tej kwestii jest ok. Dużo mnie to kosztowało ale wiem że to było złe i nie mogłam sie tak zachowywać. Od jakiegoś czasu zobaczyłam że jakas koleżanka do niego pisze smsy tak średnio co tydzien- dwa. Doprowadza mnie to do szału, zwłaszcza to że robi to w tajemnicy, odpisuje w toalecie i skłamał ze to z sieci. Robiłam afere za każdym razem, teraz już niewiem jak mam reagować. Obiecał ze przestanie z nią pisać.Chciałabym podchodzić do tego normalnie ale najbardziej boli że kłamał. Wiem że pewnie dlatego, że bał się mojej reakcji. Jak mam to zaakceptować? a może to nie jest normalne że mąż w tajemnicy pisze z jakąś koleżanką?Wiem , że mnie kocha i nie zdradził by mnie.
Wcale Ci się nie dziwie, że jesteś zazdrosna, jeżeli Twój mężczyzna pisze z inną dziewczyną w tajemnicy przed Tobą. Również miałabym czarne myśl. Bardzo możliwe, że to zwykła koleżeńska znajomość, a robi tak, ponieważ wie, że możesz reagować bardzo nerwowo. Może jak już wcześniej wspomniano porozmawiaj z nim, powiedz, że rozumiesz jego zachowanie, że boi się, że znów będziesz mu robiła awantury i stara się tego w ten sposób uniknąć. Wytłumacz mu, że takim zachowaniem wzbudza u Ciebie obawę, że szuka znajomości na boku i, że nie masz nic przeciwko aby miał koleżanki i utrzymywał z nimi kontakt, ale niech to robi jawnie i informuje Cię o tym. Możesz mu także opowiedzieć sytuację, jak np. jakiś mężczyzna Cię podrywał dzisiaj i, że wolisz mu o tym sama powiedzieć niż to przed nim ukrywać.
Powiedziałam mu że jak mi nie mówi to ja sobie od razu wymyślam że Bóg wie co piszą i że czuję się oszukana i nie daję sobie z tym rady. Powiedziałam mu tez że ja nie piszę z nikim i jesli by tak było to powiedziałabym mu. Poprosiłam żeby traktował to normalnie i mówił mi a wtedy będzie inaczej. Nie patrzyłam nigdy co ona mu pisze bo bałam sie że zobaczę coś co mi się nie spodoba. Ostatnio po takiej kłótni przytulił mnie i powiedział że ma w dupie znajomych i ze ja jestem najważniejsza i że przeprasza. Tylko niewiem co zrobić jeśli się okaze że ona jednak ciągle do niego pisze. Wiem że im bardziej będę naciskac tym bardziej on będzie chciał postawić na swoim, ale strasznie jest mi z tym źle że sobą piszą. Mówiłam mu że nie mam pretensji o to że ma koleżanki tylko o to że w tajemnicy się z nimi kontaktuje.
Powiedziałam mu że jak mi nie mówi to ja sobie od razu wymyślam że Bóg wie co piszą i że czuję się oszukana i nie daję sobie z tym rady. Powiedziałam mu tez że ja nie piszę z nikim i jesli by tak było to powiedziałabym mu. Poprosiłam żeby traktował to normalnie i mówił mi a wtedy będzie inaczej. Nie patrzyłam nigdy co ona mu pisze bo bałam sie że zobaczę coś co mi się nie spodoba. Ostatnio po takiej kłótni przytulił mnie i powiedział że ma w dupie znajomych i ze ja jestem najważniejsza i że przeprasza. Tylko niewiem co zrobić jeśli się okaze że ona jednak ciągle do niego pisze. Wiem że im bardziej będę naciskac tym bardziej on będzie chciał postawić na swoim, ale strasznie jest mi z tym źle że sobą piszą. Mówiłam mu że nie mam pretensji o to że ma koleżanki tylko o to że w tajemnicy się z nimi kontaktuje.
A no niestety kobiety, biorą się za cudzych facetów. Zapytaj wprost, czy to co ona do niego pisze, można odebrać co najmniej dwuznacznie. Jeżeli powie, że być może tak, to poproś go, aby z koleżanką porozmawiał i wytłumaczył jej, że jest zajęty, że Ciebie kocha i, że nie podobają Ci się takie smsy do niego, a wcale to nie oznacza, że muszą zrywać znajomość i tyle. Czasami też tak jest, że kobitki nie zdają sobie sprawy, że ich zachowanie, przez partnerkę kolegi może być odebrane jako podryw, choć wcale nie miały takiego zamiaru. Wilk syty i owca cała ![]()
A robiłaś wgląd w telefon? Może lepiej byś się poczuła, gdybyś wiedziała co do niego pisze? Ja w takiej sytuacji wyrwałabym telefon i od razu szpiegowanie bym zaczęła. jak jest taki okay, to niech pokaże co tam ukrywa. Ja już bym miała czarny scenariusz.
!!!!!!!!! Nawet nie waż się zaglądać do telefonu, bez jego zgody i wiedzy!!!! Jest to karygodne!!!!! W niczym Ci to nie pomoże, ewentualnie tylko pogorszy... Spokojna rozmowa, przedstawienie mu sytuacji z Twojego punktu widzenia... A ataki zazdrości, co już na pewno sama wiesz, nie przynoszą skutku
Wiem że nie mam prawa zaglądać mu do telefonu co ona pisze i nie zrobie tego. Poczekam jeszcze z tydzien- dwa i jeśli napisze do niego znowu to porozmawiam z nim na spokojnie, mam nadzieje że się nie wścieknie a jeśli nie napisze to zapytam go wprost czy jeszcze ze sobą piszą.
Wiem że nie mam prawa zaglądać mu do telefonu co ona pisze i nie zrobie tego. Poczekam jeszcze z tydzien- dwa i jeśli napisze do niego znowu to porozmawiam z nim na spokojnie, mam nadzieje że się nie wścieknie a jeśli nie napisze to zapytam go wprost czy jeszcze ze sobą piszą.
Mimo wszystko jeśli mąż zapewnia, że to nic ważnego, ja na Twoim miejscu poprosiłbym o pokazanie tych smsów - co mu szkodzi?
Pelaśka napisał/a:Wiem że nie mam prawa zaglądać mu do telefonu co ona pisze i nie zrobie tego. Poczekam jeszcze z tydzien- dwa i jeśli napisze do niego znowu to porozmawiam z nim na spokojnie, mam nadzieje że się nie wścieknie a jeśli nie napisze to zapytam go wprost czy jeszcze ze sobą piszą.
Mimo wszystko jeśli mąż zapewnia, że to nic ważnego, ja na Twoim miejscu poprosiłbym o pokazanie tych smsów - co mu szkodzi?
A jeśli skasował. To znaczy że miał coś do ukrycia.
Mimo wszystko jeśli mąż zapewnia, że to nic ważnego, ja na Twoim miejscu poprosiłbym o pokazanie tych smsów - co mu szkodzi?
A jeśli skasował. To znaczy że miał coś do ukrycia.
Tak, poprosić można... i niekoniecznie skasowane to zły przejaw... Ja też nie mam zawalonej skrzynki. No i to co wszyscy piszą: rozmowa, tylko konkretna... bez zbywania i owijania
Tak, poprosić można... i niekoniecznie skasowane to zły przejaw... Ja też nie mam zawalonej skrzynki. No i to co wszyscy piszą: rozmowa, tylko konkretna... bez zbywania i owijania
Kasowanie śladów korespondencji w sytuacji, gdy ta jawi się partnerowi jako zagrożenie i źródło wątpliwości - jest już "złym przejawem". Bo świadczy o lekceważeniu partnera... Mając - w tym przypadku - wciąż owe smsy, jest szansa na okazanie i uspokojenie... Kasowanie w takiej sytuacji nie jest niczym innym jak zacieraniem śladów... I ewidentnym lekceważeniem obaw drugiej strony. Inaczej tego - w tak "gardłowej" sytuacji - widzieć sie chyba nie da.
A rozmowa? Cóż, nie zawsze ma sens. Ile to związków, gdzie rozmawia się, ale bez porozumienia? Często ktoś mający "coś" do ukrycia owszem, rozmawia... Ale dalej robi swoje nie licząc się z partnerem.
Kasowanie śladów korespondencji w sytuacji, gdy ta jawi się partnerowi jako zagrożenie i źródło wątpliwości - jest już "złym przejawem". Bo świadczy o lekceważeniu partnera... Mając - w tym przypadku - wciąż owe smsy, jest szansa na okazanie i uspokojenie... Kasowanie w takiej sytuacji nie jest niczym innym jak zacieraniem śladów... I ewidentnym lekceważeniem obaw drugiej strony. Inaczej tego - w tak "gardłowej" sytuacji - widzieć sie chyba nie da.
A rozmowa? Cóż, nie zawsze ma sens. Ile to związków, gdzie rozmawia się, ale bez porozumienia? Często ktoś mający "coś" do ukrycia owszem, rozmawia... Ale dalej robi swoje nie licząc się z partnerem.
Co do sms-ów nie zgadzam się, ale skoro tak to widzisz.... A jak mają się kontaktować skoro rozmowa według Ciebie nie przynosi skutków? Gdzie by nie poszli, kogo nie pytali to każdy doradzi szczerą rozmowę, bo jeśli nie to, to co? Sms-y?
Co do sms-ów nie zgadzam się, ale skoro tak to widzisz.... A jak mają się kontaktować skoro rozmowa według Ciebie nie przynosi skutków? Gdzie by nie poszli, kogo nie pytali to każdy doradzi szczerą rozmowę, bo jeśli nie to, to co? Sms-y?
Jeśli wątpliwości są już "zasiane", pojawiają się dociekania, niepewność i niewiara w zapewnienia - cóż innego pozostaje, by to zażegnać, jak nie właśnie pokazanie "namacalnych dowodów"? Kasując - pozbawia się tej szansy, a tłumaczenia, że "zawalona skrzynka", że to "nic nieznaczące" wiadomości - mogą jedynie pogłębiać wątpliwości. Czyż nie?
Rozmowa... Ok, ale szczera. Jeśli nie ma już porozumienia i jedno zapędza się w "kozi róg" ze swoimi obawami, a drugie dalej obstaje przy swojej wersji - nic już, żadnej szansy na naprawę. Jak nie ma tej "szczerości" (a często właśnie nie ma) - to raczej już schyłek związku...
Chowa sie, bo ma za to awantury. Co do pisania to ja osobiscie nie widze w tym nic zlego. Sms od kolezanki to nie zdrada. Autorka ma problemy z zazdroscia i gdyby facet pomyslal troche i polaczyl te informacje to by sam pokazal te wiadomsoci.
Jesli chodzi o czytanie smsow to dla mnie to dziecinada. NIe wyobrazam sobie chowania telefonu i nie wyobrazam sobie szpiegowania wiadomosci.
Chowa sie, bo ma za to awantury. Co do pisania to ja osobiscie nie widze w tym nic zlego. Sms od kolezanki to nie zdrada. Autorka ma problemy z zazdroscia i gdyby facet pomyslal troche i polaczyl te informacje to by sam pokazal te wiadomsoci.
Jesli chodzi o czytanie smsow to dla mnie to dziecinada. NIe wyobrazam sobie chowania telefonu i nie wyobrazam sobie szpiegowania wiadomosci.
Może najnormalniej w świecie nie zaznałaś/łeś jeszcze tego...? Nikt, nawet autorka, wcześniej sobie czegos takiego pewnie nie wyobrażał
Dopiero rzeczywistość zmienia czasem nasze postrzeganie...
17 2013-09-26 18:05:17 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-26 18:08:38)
rozjasniacz napisał/a:A robiłaś wgląd w telefon? Może lepiej byś się poczuła, gdybyś wiedziała co do niego pisze? Ja w takiej sytuacji wyrwałabym telefon i od razu szpiegowanie bym zaczęła. jak jest taki okay, to niech pokaże co tam ukrywa. Ja już bym miała czarny scenariusz.
!!!!!!!!! Nawet nie waż się zaglądać do telefonu, bez jego zgody i wiedzy!!!! Jest to karygodne!!!!! W niczym Ci to nie pomoże, ewentualnie tylko pogorszy... Spokojna rozmowa, przedstawienie mu sytuacji z Twojego punktu widzenia... A ataki zazdrości, co już na pewno sama wiesz, nie przynoszą skutku
Co jesteś jej mężem a może raczej jego kochanką? faceci zazwyczaj jak podejrzewają zdradę to zaglądają do telefonów żona, na profile społecznościowe a jest równouprawnienie wiec czemu my kobiety nie możemy podglądać facetów.
Wiadomo że zdrajca gdy wie że jest podglądany to kasuje wiadomości.
To niebezpieczne mieć dostęp do telefonu czy lapka osoby z którą się spotykamy. Lepiej nie wiedzieć i nie zaglądać. Wtedy każdy szczęśliwszy.
Są osoby, które lepiej wolą nie wiedzieć. Ja tam nie mam żadnych skrupułów i nie wstydzę się tego, że zdarza mi się przeglądać telefon. Po prostu potrzebuję szybko kalkulatora. Nigdy jeszcze nic nie zobaczyłam podejrzanego i podejrzewać nie chciałam. Mój telefon tez może oglądać i korzystać z niego kiedy tylko ze chce.
20 2013-09-26 21:51:38 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-09-26 21:55:31)
Dla mnie cała ta sytuacja świadczy o tym, że między wami coś jest trochę nie "halo" i bardziej skupiła bym się a tym aspekcie zamiast na inwigilowaniu męża.
Jeśli chodzi o pisanie esemesów z koleżanką to wiemy, iż słusznie, że Ci się zapaliła czerwona lampka, bo większość '"historii" trójkątów tak właśnie się zaczyna, więc warto być czujnym na niepokojące sygnały. Poza tym ja znam kilka udanych związków i jestem pewna, że ani mąż ani żona w tych małżeństwach nie ma "znajomych płci przeciwnej" z którymi wymieniałaby regularnie smsy, w sprawach inne, niż służbowe. Co oczywiście nie oznacza, że nie mają takowych znajomych, ale raczej tu chodzi o to, że jak jesteś w stałym związku, to nie szukasz regularnych kontaktów z osobnikami płci przeciwnej. Po pierwsze, bo i tak mało masz czasu dla swojego partnera, bo partner mógłby poczuć się niepewnie(i każda osobna w związku o tym wie), a przede wszystkim, bo nie masz takiej potrzeby. Sama sobie autorko posta odpowiedz czy będąc kiedykolwiek w udanym związku czułaś potrzebę regularnych esemesowych, emailowych czy jakichkolwiek kontaktów z osobnikiem płci przeciwnej. Wątpliwe.
Problemem też jest to, nie że mąż te esemsy z koleżanką wymienia tylko, że o niej myśli(jak by nie myślał to by tego nie robił), a żadna kobiety nie specjalnie jest szczęśliwa gdy jej luby poświęca uwagę innej kobiecie.
A ostatni aspekt to taki, że koleżanka męża wie, że on jest żonaty, a pisanie esemesów do żonatego faceta jest według mnie dużym obciachem. Ja jestem singielką i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji kilku powodów. Po pierwsze nie chce mi się myśleć o żadnym zajętym faceci i nie zamierzam takowego obdarzać jakąkolwiek uwagą , bo on mi do nieczego potrzebny nie jest, po drugie nie chciałabym, iż by pomyślał, że go podrywam, a to obciach żonatego podrywać, a po trzecie nie chciałabym, żeby żona osobnika pomyślała, iż go podrywam(a może sobie tak pomyśleć, bo takie sytuacje zawsze wyglądają dwuznacznie), poza tym wstyd mi by było wystawiać się na jakieś podejrzenia.
Jak dla mnie intencje koleżanki są nie do końca czyste...
Ja bym Ci radziła, poprzyglądać się ogólnie waszym relacjom i czy mężowi czegoś między wami nie brakuje. Rozmowa nie zawsze jest skuteczna, bo faceci często na odczepnego mówią, że wszystko jest ok.
nie dziwie się, że jesteś zazdrosna, jeżeli Twój mężczyzna pisze z inną dziewczyną w tajemnicy przed Tobą.. Bardzo możliwe, że to zwykła koleżeńska znajomość, a robi tak, ponieważ wie, że możesz reagować bardzo nerwowo. Może jak już wcześniej wspomniano porozmawiaj z nim, powiedz, że rozumiesz jego zachowanie, że boi się, że znów będziesz mu robiła awantury i stara się tego w ten sposób uniknąć. Wytłumacz mu, że takim zachowaniem wzbudza u Ciebie obawę, że szuka znajomości na boku i, że nie masz nic przeciwko aby miał koleżanki i utrzymywał z nimi kontakt, ale niech to robi jawnie i informuje Cię o tym.
Hej. Nie sądziłam, że dyskusja obierze taki kierunek, bardziej spodziewałam się że mnie skrytykujecie za to że się czepiam, że chce odciąć męża od znajomych. Sprawa teraz wygląda tak że pogadaliśmy szczerze i powiedział że już z nią nie pisze i nie będzie i że ona o tym wie. Ta dziewczyna ma męża i dzieci więc podobno nie mam się o co martwić. Ok, spróbuję uwierzyc, choć w głowie cały czas pojawia się pytanie : czy na pewno? tak że dam spokój ale będę czujna.Będę mieć oczy szeroko otwarte.
Zwłaszcza że widzę że mąż naprawdę się stara, ciągle okazuje uczucia i chyba naprawde jest ze mną szczęśliwy a tamta dziewczyna to zwykła koleżanka ze szkoły.