Hej, jestem tu pierwszy raz. Mam pewien problem z którym chciałabym się z wami podzielić i prosić o radę. Mam męża alkoholika, pije od 7 lat i pracuje za granicą. Dwa lata z życia nie widział jak przeżył. Przez parę lat koledzy byli dla niego ważniejsi niż ja i rodzina. Zjeżdża do Polski co miesiąc na cały tydzień. Źle było mi z nim i chciałam od niego odejść. Od 4 lat spotykam się z chłopakiem który jest ponad dziesięć lat ode mnie młodszy. Zakochałam się z nim a on we mnie, teraz spodziewamy się dziecka. Mąż o niczym wcześniej nie wiedział. Miesiąc temu dowiedział się o ciąży i wyprowadził się z domu. Jednak sobie wszystko przemyślał i postanowił się zmienić i wrócić od mnie i do dzieci. Wiedział ze to z jego winy tak wyszło. Mam trochę długów w sensie kredyt do spłacenia a chłopak z którym mam dziecko obecnie nie pracuje. Szuka pracy i bardzo się stara choć czasami mnie denerwuje swoim zachowaniem nalegając na mnie. Chciałby mnie mieć dla siebie, wiąże ze mną ogromną przyszłość a ja go Kocham i jestem szczęśliwa przy nim. Rozumie mnie i potrafi zawsze sprostać moim oczekiwaniom. Nie mówię teraz tu o seksie. Chodzi mi o to, że dobrze się rozumiemy i dogadujemy. Wie co mi jest potrzebne w danej chwili i dużo problemów bierze na siebie. Chce je sam rozwiązać by odciągnąć mnie od niepotrzebnych nerwów i stresu. Wszystko fajnie pięknie, tylko ostatnio nadszarpnął naszego zachowanie mówiąc ze mógłby się zemścić na mnie. Bardzo mnie to zabolało bo człowiek którego kocham mógłby mnie zranić. Póżniej to sprostował ze wolał by sobie zycie odebrać niż skrzywdzić mnie i nasze dziecko które przyjdzie niedługo na świat. Był bardzo zdesperowany, ma problemy z cierpliwością w sensie chciałby wszystko mieć od razu, teraz. Sprawa jest taka, że ja wybrałam mojego męża, nie z powodu uczucia bo czułam do niego odrzucenie ale z powodu stabilizacji finansowej, tego że rodzice mi nie trują gitary i rozsądek mi mówi ze tak powinno być. Jest jeszcze co coś, czego nie potrafie sobie wytłumaczyć. Może to przywiązanie do męża i to ze mam z nim dwójkę dzieci... Nie wiem. Gdy nie pije jest dobrym człowiekiem. Wiem jedno jeśli wygrała bym w lotto, moja decyzja była by inna. Ten chłopak cały czas bardzo sie stara, nie chce sie poddać, walczy i mówi ze to on powinien być razem ze mna podczas ciąży i powinien opiekować sie mną. Ciągnie mnie do niego, tęsknie za nim i wiem ze z nim miała bym dobrze, bo czuje sie kochana, zrozumiana, szczęśliwa i on tchnął w moje życie radość. Nie wiem jednak czy powinnam z nim być. Bo co ludzie powiedzą itd. Mam dylemat czy posłuchać serca czy rozumu. Tak naprawdę to ten chłopak ma bardziej poukładane w głowie niż nie jeden 30-40 latek. Co zrobić??
Podobne tematy
Poczekać aż chłopak znajdzie pracę, będzie stabilny finansowo i wówczas rzucisz męża. Z mężem nie ma co dyskutować... A chłopak, niech zrozumie, że chcesz czuć się bezpiecznie będąc w ciąży (a myśląc czy przypadkiem nie wylądujesz na bruku bezpieczna nie będziesz).
Chamska zagrywka, ale cała sytuacja jest nie do końca fair i w stosunku do jednego jak i do drugiego faceta.
Tylko ze ja, tak jak napisałam wcześniej dałam mężowi szansę, on teraz przyjechał, mieszka z nami na nowo ale z nim nie sypiam w jednym łóżku. Nie chce dla niego źle. Nie wiem co mam robić...
No proszę Cię, spotykasz się z chłopakiem 4 lata, będziesz mieć z nim dziecko i denerwuje Cię, że on chciałby mieć Was dla siebie, że jest niecierpliwy? Podczas gdy Ty wracasz do męża, bo zapewnia Ci stabilność finansową? A co ma myśleć i czuć ten chłopak? Co prawda głupi był, że zadał się z mężatką z nieuporządkowaną sytuacją osobistą, ale teraz wcale mu się nie dziwię, że ta sytuacja go frustruje i jest zdesperowany. A Ty tylko kalkulujesz... Tak samo nie możesz być pewna tego że mąż nie wróci do nałogu jak Cię odzyska, jak tego, że kochanek znajdzie pracę. Jak tak dalej będziesz robiła, to wyjdziesz na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle.
Rozumiem Cię i rozumiem zachowanie mojego chłopca:) Nie wiem tylko co mam robić?? za co sie zabrać?? czy prosić ojca przyszłego dziecka o alimenty i spróbować z mężem czy poczekać aż znajdzie pracę i ułożyć sobie życie z nim?? pomóżcie proszę. Nie jestem w łatwej sytuacji. Nikomu tego nie życzę. A jeśli chodzi o chłopaka to on wiedział w jakiej jestem sytuacji i doskonale zdawał sobie ze wszystkiego sprawę. To przez jego upartość wszystko tak się potoczyło, ale ja niczego nie żałuję. I gdybym miała cofnąć czas to na pewno zachowała bym się w identyczny sposób tylko że wcześniej odchodząc od męża. A teraz wszystko pogmatwane i sama jestem rozbita.
Napisze ktoś jeszcze co o tym wszystkim myśli??
Hej, ten chłopak zadzwonił wczoraj do mnie i powiedział, że znalazł pracę. Nie są to jakieś kokosy, boje się czy nam na wszystko starczy, tym bardziej, że niedługo święta i jeszcze Nasza kruszynka się urodzi. Mąż bardzo się stara, zrobił mi mały remont w domu tak jak chciałam i stwarza wrażenie dobrego ojca dla dzieci. Dla mnie też jest bardzo miły i pomocny. Jednak jak mnie przytula nie potrafię tego odwzajemnić, jestem bierna na jego zachowanie. Nadal mam mętlik w głowie.