netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Rozum kontra serce: co zrobić?

7 odpowiedzi2 524 wyświetleniazałożony przez Summatte, 19.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozum kontra serce: co zrobić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Rozum kontra serce: co zrobić?

Drogie Forumowiczki, zwracam sie do Was o porade.

Na poczatku sie przedstawie. Nazywam sie Anastazja, mam 18 lat, chlopak z ktorym sie spotykam ma lat 23. Jestesmy oboje bardzo mlodzi. Ja dopiero teraz zaczelam odkrywac siebie.

Spotykam sie z tym chlopakiem od okolo 6 miesiecy. Na poczatku traktowalam nasza relacje jako kolezenska, myslalam ze on tez. I przez to spotykalam sie z innym chlopakiem, z ktorym sie rozstalam, co do tej pory sprawia, ze w moich oczach pojawiaja sie lzy. Rozstalisy sie, poniewaz przestalam angazowac sie w ten zwiazek. Nie mialam wlasnego mozgu (zaluje, ale dzidki tej sytucji zobaczylam jaki wplyw maja na mnie inni ludzie, ktorzy niekoniecznie wiedza co dla mnie dobre) i posluchalam rodzine, ze to nie chlopak dla mnie, odpowiednim jest ten drugi - mily, rozmowny, wzbudzajacy sympatie u moich rodzicow. Przeciwienatwo tamtego. Flejowaty, lekko nierozgarniety, niepewny siebie, spokojny - moze uznali, ze taki ktos mnie nie skrzywdzi, gdyz jest taki zwykly  i przecietnej urody.

Lubie go, spedzamy ze soba mnostwo czasu, co przez pewien okres sprawialo, ze czulam sie osaczona z kazdej strony. Przychodzil bez zapowiedzi, wyciagal z domu, pisal, ciagle byl i jest. Robi wszystko co mu powiem, nie sprzeciwia sie. Placi za mnie  mimo moich protestow.

Jest on naprawde wspanialym facetem. Wierzy w sredniowieczne idealy, posluguje sie starymi poradnikami o uwodzeniu. Jego pasja jest rekonstdukcja historyczna.
Mozemy rozmawiac na wiele tematow. Czyta ksiazki, jest inteligentny, z poczucim humoru.
Dla mnie by zrobil wszystko...jak nigdy nikt...

Kiedys powiedzialam mu, ze go nie kocham, ze nie chce z nim byc, a on na to ze on mnie kocha, ze to co bylo kiedys to niewazna przeszlosc. I tak wciaz jestesmy razem.
On mowi, ze kocha, a ja nie jestem w stanie mu tego samego powiedziec, teraz nie wiem juz sama co czuje...
Owszem, jest mi z nim dobrze przebywac, rozmawiac, organizowac wspolnie wyjazdy.

Ale jednak brakuje mi tego bezwarunkowego szczescia. Usmiechu na twarzy na propozycje spotkania. Nigdy tego nie bylo...
Nie przytulamy sie zbyt czesto,prawde mowiac to tylko wdedy kiedy sie kochamy... Do pocalunkow przekonywalam sie przez dwa mjesiace...teraz juz sa mi obojetne. I tak nie calujemy sie czesto. Nie pragne tego szczegolnie.
Ja wiem, ze pol roku to bardzo krotko, dla mnie jednak dlugo... bo jak niszcze to dwa zycia i jak krzywdze to nie siebie tylko jego. Nie chce tego. Dlatego powiedzialam mu co czuje, a on to przyjal i nie odszedl, a wielu by odeszlo...

On jest tak dobry i kochajacy, a ja nie wiem juz co czuje. Polubilam spedzanie z nim czasu, przyzwyczailam sie ze jest i ktos mnie kocha. A przez to czuje sie niewartosciowo. Czuje ze powinnam go kochac, ze razem moglibysmy stworzyc cos pieknego i trwajacego lata. Tylko ja nie wiem czy zdolam go jeszcze pokochac miloscia prawdziwa. Nie chcialabym by moj zwiazek opieral sie na przyzwyczajeniu i przywiazaniu... Moze ja boje sie go pokochac? On mysli bardzo powaznie na temat naszego zwiazku, chce zamieszkac ze mna na studiach, przeprowadzic sie ze mna.

Jak mam otworzyc oczy? Co powinnam zrobic by przestac sie bac bycia z nim lub odejscia? Co jest we mnie nie tak? Moze to nie ten wlsciwy chlopak? Nie chce zabierac mu zycia, chce by byl szczesliwy...a wydaje mi sie ze daje mu namiastke szczescia, gdyz nie kocham go tak mocno jak on mnie...wciaz mysle ze moze jednak milosc przyjdzie?

Rozum podpowiada zostan, a serce nie wie co robic, bo i tak nie ma sily przebicia.

2

Odp: Rozum kontra serce: co zrobić?

Kochana, Twój związek już opiera się na przywiązaniu i przyzwyczajeniu. Moim zdaniem to nie jest ten właściwy chłopak. Byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Rodzina mi wmówiła, że chłopak będzie dla mnie dobry, bo spokojny, grzeczny, opiekuńczy, nie pije, nie pali... Najpierw starałam się wmówić sobie, że to wystarczy, ale to nie wszystko. Męczyłam się prawie trzy lata. Jeżeli go nie kochasz, to rozwiązanie jest proste. Przestańcie się spotykać. Marnujesz jego i swój czas.

3

Odp: Rozum kontra serce: co zrobić?
Katarina87 napisał/a:

Kochana, Twój związek już opiera się na przywiązaniu i przyzwyczajeniu. ....

Na czym powinien?

4

Odp: Rozum kontra serce: co zrobić?
N4VV napisał/a:
Katarina87 napisał/a:

Kochana, Twój związek już opiera się na przywiązaniu i przyzwyczajeniu. ....

Na czym powinien?

Pewnie, że przywiązanie musi być, ale dziewczyna sama mówi, że nie chce, żeby to było tylko to. I sama mówi, że go nie kocha, jest tylko przyzwyczajenie. No to gdzie tu sens?

5

Odp: Rozum kontra serce: co zrobić?

Skoro już teraz nie cieszysz się na wspólną przyszłość, nie chcesz go całować itd. to... wybacz, ale nie wiem po co z nim jesteś. Może wydaje Ci się (chociaż nie do końca), że tak ma być, ale nie. Prędzej czy później odkryjesz, że to naprawdę nie jest miłość. Byłam kiedyś z chłopakiem, wszyscy mi mówili - zobaczysz, znajdziesz innego, on na Ciebie nie zasługuje, ja zapierałam się i twierdziłam, że nigdy nikogo nie pokocham poza nim. I co? Rozstaliśmy się, swoje wycierpiałam, ale odnalazłam miłość... normalną, w której też jest przyzwyczajenie, ale i ogromne szczęście i masa uśmiechu.
Zastanów się nad tym, nie bój się nagle zmienić waszych relacji. Będzie ciężko przestać się widywać, ale takie jest najlepsze rozwiązanie, bo teraz trochę się trujecie nawzajem.

6

Odp: Rozum kontra serce: co zrobić?

Już nie wiem co mam myslec.
Chicałam z nim zerwać. Kiedy już zaczynałam mowic, język grzązł mi w ustach...nie mogłam dokończyć.

Teraz już nie do końca wiem co czuje. W sumie jest mi z nim dobrze, mam poczucie bezpieczeństwa, oparcia, pewność, że ktoś mnie kocha, dba o mnie ,troszczy się, razem organizujemy wspaniale czas...Ostatnio spędzamy ze sobą jeszcze więcej czasu...

Boję sobie wyobrazić, że znów zostanę sama. Nie będę miala z kims wyjść, pogadać. Dla nikogo nie będę tak wazna....Nosz kurdę, nie chcę byc egoistką. Wiem co on czuje/poczuje, bo kiedyś byłam w pobnej sytuacji co on....

On tak strasznie na mną jest i jestem pewna, że drugiego takiego jak on nie znajdę. Boję sie zerwać, boje się kolejnych łez, boję się że go bardzo skrzywdzę. Nie wyobrażam go sobie z kimś innym...

Może to tylko głupie, samolubne wątpliwości wątpliwości, strach przed samotnością, tym co będzie dalej. Chociaż najbardziej boje się tego, ze popełnie błąd zrywajac z nim...

Proszę nie krytykujcie mnie, sama wiem że źle robie, to nie jest fair w stosunku do niego. Ale czy ktoś może był kiedyś w podobnej sytuacji? Czy to pomieszanie uczuc jest spowodowane przywiązaniem, przyzwyczajeniem do "wygody", jaką on mi daje? Cze może jednak zaczyna budzić sie miłość?

7

Odp: Rozum kontra serce: co zrobić?

Daj sobie czas, skoro nie wiesz co czujesz. Niczego nie przyspieszaj i do niczego się nie zmuszaj.
Jesteś bardzo młoda - masz jeszcze czas na poważne decyzje.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozum kontra serce: co zrobić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026