Zadna to fascynujaca historia ..raczej kawałek mojego zycia a ja poprostu potrzebuje sie wygadać, jesli kogos zanudze to z góry za to przepraszam
Wszystkie problemy zaczeły sie w dniu smierci mojej mamy ,tak mysle teraz po latach .
Umarła tydzien przed moimi osiemnastymi urodzinami i moj swiat dotychczas poukladany legł w gruzach Byłam najstarsza z rodzenstwa, siostra cztery lata młodsza i brat ktory wlasnie zaczynal pierwsza klase podstawówki .
Ojciec zawsze pil ale od dnia kiedy umarla przekroczyl wszelkie granice
To co przezywalismy w tym domu to było piekło ,uwierzcie ... W domu nie było co jeść nikt nie płacił rachunkow , wiele razy wtedy czułam co to jest prawdziwy głód ...
Ojciec znikał na całe wekendy i zostawiał nas bez niczego
Nigdy nie zapomne jak wyszedl z domu dzien przed swietami Wielkanocnymi i wrocił w ostatnim dniu swiat skacowany maxymalnie .
Chciałam być odpowiedzialna z racjii tego ze byłam najstarsza czułam ze nie mam innego wyjscia ze musze sie tym wszystkim zajac .Znalazłam pierwsza prace - nie było mowy o dalszej nauce
Bardzo chciałam i wiem ze gdyby mi na to pozwolił było by wiele prosciej
Z ojcem kompletnie nie mogłam sie dogadac nawet kiedy był trzezwy były wieczne awantury.
Kiedy dostałam pierwsza wypłate (pamietam ten dzien jak dzis) zrobiłam zakupy, takie zwykłle spozywcze rzeczy których brakowało w domu ... to wyrzucił je do kosza bo stwierdził ze jak zarabiam to mam mu dawac pieniadze bo: - "zakupy sam potrafi sobie zrobic "!
Pod jego nieobecność mogłam cokolwiek zrobic zajac sie młodszym bratem kiedy wracał to nawet lekcjii nie mogłam z nim odrobic bo zaraz była awantura ze - " to jego syn i mam sie nie wpi***!!!' po jakims czasie brat przestał wogóle mnie słuchac nawet kiedy kazałam mu isc sie umyc wieczorem czy wyłączyc telewizor słyszałam ze nie jestem jego mamą i jak tata wroci to mu powie co ma robic to było dziecko wykorzystał sytuacje Nikogo nie słuchał tylko ojca Tak bardzo chciałam pomóc a stałam sie w tym domu nikim ... tak przynajmniej wtedy sie czułam
Do dzis nie rozumiem jego zachowania .. Rodzina chciala nam pomoc wielokrotnie , ale zawsze mówił ze nie potrzebuje pomocy, że sobie radzimy. Do dzis sie zastanawiam jak to sie stało ze nikt mu nas nie odebrał ???
żadna opieka społeczna sie tym nie zainteresowała???
Za zarobione pieniadze nie mogłam sobie kupic nic bo zaraz była awantura
Miałam 19 lat w głowie kompletny balagan przez te cala sytuacje nie mogłam sie z nikim spotykac , wrócic po 22 do domu bo zaraz byłam k*** w tym okresie co bym nie zrobiła nie było to po jego mysli
Nigdy nie lubiłam dyskotek czy imprez gdzie sie piło, nie paliłam .
Byłam normalna zwykła dziewczyną i do dzis niewiem dlaczego wtedy traktował mnie jak wroga gdyby tylko był troche inny napewno było by zupelnie inaczej Moja siostra m,iała wtedy 15 lat a wolno jej było duzo wiecej niz mnie wychodzila wracała kiedy chciała
Z cała rodzina był skłócony nikt nas nie odwiedzał coraz czesciej tego nie wytrzymywałam wychodziłam czułam sie niepotrzebna ,wtedy awantury były jeszcze wieksze Uwierzcie mi ze ja go wtedy nienawidziłam z całego serca !!
Miałam zawsze mase znajomych wiec zaczelam sie z nimi coraz czesciej spotykac, coraz czesciej wychodzic
Wtedy poznałam mojego "byłego "
to nie było zadne wielkie uczucie nawet specjalnie mi sie nie podobał mielismy kompletnie rozne zainteresowania Zaczał coraz czesciej przychodzic dzwonic Oczywiscie zaczeło sie piekło w domu co dzień slyszałam ze sie puszczam , ze jestem dzi** nie mogłam go zaprosic do domu przedstawic ojcu ,nawet nie chciał o nim słyszec A ja wreszcie czułam ze mam kogos kto mnie nie obwinia nie ma wiecznych pretensjii dla kogo jestem choc troche wazna
Jakos wtedy nie myslałam o tym ze go nie kocham Potrzebowałam poprostu za wszelka cene zeby ktos kochał mnie ...
...teraz wiem ze to było cholernie egoistyczne z mojej strony .. Spotykalismy sie nadal w koncu znalezlismy mieszkanie jedyne czego chciałam to własnej rodziny ..spokojnego domu Myslalam wtedy o opiece nad bratem myslalam ,ze moze jak pokaze ze jestem odpowiedzialna to pozwoli mu mieszkac ze mna
z siostra zawsze mialam swietny kontakt zreszta do dzis tak jest Zawsze mozemy na siebie liczyc .
Zamieszkalismy ze soba bez slubu stworzylam spokojny bezpieczny dom... Niestety brat nigdy nie przyszedl do mnie mieszkac był przeciwko mnie Brałam go na wekendy i wtedy nieba probowałam mu uchylic .. zakupy, zabawy robilam z nim wszystko to czego nie mial z ojcem był zamknietym w sobie dzieckiem nikt nie byl dla niego tak wazny jak ojciec i nic nie moglam na to poradzic a z ojcem nadal nie moglam sie dogadac . Wiedzialam ze jemu dzieje sie krzywda , ze niema w domu prawdziwego dziecinstwa To dlaczego tak tam ciagnął ?? byłam kompletnie bezradna
Pomagalam jak moglam kiedy odwozilam go do domu bralam ze soba pol lodowki Pozyczalam tacie pieniadze ktorych nigdy nie oddawał i doskonale wiem ze je przepijal ... nie miałam sama zbyt wiele ale zyłam na normalnym poziomie oboje pracowalismy .
Cała sytuacja zaczela sie po jakims czasie wyciszac przymykalam oko na wiele rzeczy dawałam co mogłam i nie chcialam niczego w zamian Tak było najbezpieczniej
Staralam sie zeby moj dom byl zupelnie inny niz ten z ktorego wyszlam staralam sie ulozyc swoj zwiazek ,ale coraz czesciej dochodzilam do wniosku ze to chyba nie to co chcialam Okazalo sie ze moj facet tez lubi zajrzec do kieliszka nie bardzo potrafimy sie dogadac ,ale chyba nie dopuszczalam do siebie mysli ze znow cos mi nie wyszlo ...niewiem
Wkoncu zaszlam w ciaze bylam bardzo szczesliwa chcialam tego dziecka jak niczego innego na swiecie ....
wiecznie bylam sama cała ciaze .. jedyna bliska mi osoba byla moja siostra ,mąż popijał wracał wieczorami były czasem awantury ale nie takie jak w domu bo nigdy na to nie pozwolilam Okazało sie ze tez nie był idealny coraz czesciej chwytalam go na klamstwach to były problemy ale starałam sie ich nie widziec
Urodziła sie moja córeczka i wtedy wszystko przestało byc wazne ...wszystkie problemy znikneły .. byłam mamą
Pobralismy sie jeszcze przed porodem ...chyba myslalam ze tak trzeba
na pozor wygladalismy na super rodzine nikt nie slyszal awantur mielismy sliczna coreczke Zawsze wszystko bylo ok musialam szybko wrocic do pracy bo okazalo sie ze mezowi odechcialo sie pracowac wracal do domu po kilku godzinach pracy przynosil marne grosze a trzeba bylo utrzymac dom .
Tak zaczela sie rutyna w naszym domu praca dom dziecko ...czasem sama niewiem skad bralam na to sily ..
Ale efekt byl taki jak chcialam ;mialam rodzine ,dom z ojcem zaczelam normalnie rozmawiac nawet zaczal nas odwiedzac pokazalam mu ze potrafie... ze jestem odpowiedzialna .Zalatwilam ojcu prace w naszej firmie od tego momentu stanal na nogi .Przestal pic .
pracowalam na trzy zmiany po nockach wracalam i zajmowalam sie corka kiedy pracowalam na rano maz byl z dzieckiem ,zmienialismy sie i prawie wogole nie widywalismy nie spedzalismy ze soba czasu ,nie bylo miedzy nami chyba uczuc ...
Corka chodzila do przedszkola mialam dla siebie wiecej czasu
zaczelam sie zastanawiac nad swoim zyciem ..coraz czesciej ... chyba dopiero wtedy wogole zaczelam sie zastanawiac czego w zyciu chce ...
Zaczeło mi to bardzo ciazyc ze za wszystko jestem odpowiedzialna Ze zarabiam dwa razy tyle co maz (choc mial mozliwosc zarobic duzo wiecej ) Przyjrzalam mu sie ... nie robil kompletnie nic zakupy , remonty, malowanie, odpowiedzialnosc za dziecko za oplaty, mieszkanie- wszystko bylo na mojej glowie .zaczelam z nim o tym rozmawiac prosic zeby cos zmienil.. pomogl
Kompletnie do niego nie docieralo ,..nie rozumial zawsze tak było ze ja wszystko robilam dlaczego nagle zaczelo mi to przeszkadzac ???
Dwa lata probowalam ...dyskusje prosby klotnie .. nic nie daly ..wyprowadzil sie
Zamieszkal u swojego ojca i mieszka tam do tej pory choc minely kolejne trzy lata ,z corka widzi sie raz w miesiacu bo nie ma potrzeby uczestniczyc w jej zyciu
Wynajelam mieszkanie ... wzielam wszystkie rachunki za raty ktore oboje splacalismy Nawet nie zapytał czy dam sobie rade Ale ja wiedzialam ze dam
i dalam .... teraz wiem jedno po tym wszystkim
Nigdy juz nie chce niczego robic tylko po to zeby komus cos udowodnic .... Teraz chce zyc i zrobic cos dla siebie ..nareszcie
Ps. Brat wyrosl pomimo wszystko na madrego faceta ,a ojca juz nie nienawidze ,ale w glebi duszy mam do niego zal tyle ze nigdy mu o tym nie powiem bo znow zaczna sie awantury a teraz po ltach nie ma sensu rozdrapywac starych ran Wszyscy jestesmy dorosli i kazdy ma swoje zycie ...i uczymy sie na bledach