powrót do byłego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powrót do byłego

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 78 ]

Temat: powrót do byłego

Jestem nowa na forum i pisze bo nurtuje mnie pewna sytuacja. Może Wy pomożecie mi rozwiać moje wątpliwości. Otóż bylam przez bardzo długo z moim facetem bo 5 lat pod koniec związku przestaliśmy sie dogadywać. On nie słuchal mnie ja jego, bylam samotna nie miałam się komu wygadać bo jak twiedził to są moje problemy nie jego. Stwiedziłam że musze odejść, bardzo się starał o moje względy bo to otworzyło mu oczy lecz ja po rozstaniu wyladowalam w ramionach jego kolegi.. prez wczesniejszy miesiąc przed rozstaniem bardzo się do niego zbliżyłam i pewenie on też był powodem podjęcia takiej a nie innej decyzji. bardzo później tego załowałam od tej sytuacji minął niecaly rok spotkalismy sie kilka razy i zaczeliśmy sie normalnie dogadywać bo po rozstaniu obrzuciliśmy sie błotem. Uczucie powróciło wiem ze jemu też nie jestem obojętna i jemu również zależy, jak sam stwierdził że przebaczyl mi wszystko ALE nie jego. Wiem że to jest coś takiego jak urażone męskie ego.. Twiedzi ze nie jest w stanie mi dać przez to szansy  bo ma pewne zasady i może traktować mnie jak przyjaciółkę. On chce się ze mna tylko przyjaźnić lecz ja nie potafię i nie chce.  Nie wiem co powinnam zrobić czy raz na zawsze skończyć z przeszłością czy próbować go odzyskać? jeśli tak to pytanie w jaki sposób?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: powrót do byłego

Rok temu go zostawiłaś, zraniłaś. Zapewne mogę domyślać się co przeżywał po rozstaniu. Prosił, płakał, wypisywał o szansę, że się zmienił, że będzie ok? Pytanie retoryczne. A Ty? Miałaś go pewnie w dupie. Każda jego prośba jeszcze bardziej Ciebie odrzucała od niego, nie chciałaś go wiedzieć, byłaś zauroczona w nowym chłopaku. A on cierpiał. Przyszedł moment, kiedy wyszedł na prostą, pogodził się z tym. Przestał się odzywać, prosić. Zaczął żyć własnym życiem, a Tobie mijały miesiące z nowym chłopakiem. Na początku było super, wielka miłość, ale teraz nie jest już tak kolorowo, nie? Daj chłopakowi święty spokój. Daj szansę mu i innym dziewczynom na poznanie go. On Ci już tego nie zapomni. Być może wybaczy, ale nie zapomni. Tym bardziej, że to było kolega... jeżeli masz do niego jeszcze odrobinę szacunku to nie rozgrzebuj starych ran, które się goją... pamiętaj, że swoje przeszedł, a nie zagwarantujesz mu, że znów go nie zostawisz...

3

Odp: powrót do byłego

Ażebym ja się doczekał takiej postawy u mojej, kiedyś..

No, to teraz wracam na ziemię. Do pewnego momentu zgadzam się z Tobiaszem, ale nie w pełnej rozciągłości.
Po takim czasie nigdy nie będziesz obojętna temu facetowi. Ale faktycznie, miast przywoływać stare wspomnienia, jedyną szansą będzie rozbudzenie i spotęgowanie uczuć, które w nim są. Rok bez kontaktu to sporo. Zrozumiałaś swoje błędy ? Wiesz co zrobiłaś nie tak ? Popracowałaś nad sobą ? To uderz w najczulszy punkt, wal w uczucia, ihmo jeżeli masz dobre zamiary. Przygotuj się na długą walkę bez gwarancji sukcesu. Myślę jednak, że warto.

Życie mam tylko jedno!

4

Odp: powrót do byłego

Tak wiem że dużo czasu upłynęło ale ten czas pozwolił mi zrozumieć jak bardzo jest ważny dla mnie. Po miesiącu również zerwałam kontakt z tym  oto naszym cudownym kolegą. To był bardzo trudny dla mnie czas i wie że bardzo się zmieniłam i jestem tą samą kobietą w której się zakochał. Na naszym spotkaniu po tym czasie też nie mógł patrzeć obojętnie na moje łzy i jak wiadomo do pocałunku też doszło. Staram się przywoływać te dobre wspomnienia nawet myślałam o wspólnym wyjeździe ale nie wiem czy to dobry pomysł, jak sam twiedzi nie ma żadnej rzeczy ani miejsca które mogło by to zmienić.

5

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

Tak wiem że dużo czasu upłynęło ale ten czas pozwolił mi zrozumieć jak bardzo jest ważny dla mnie. Po miesiącu również zerwałam kontakt z tym  oto naszym cudownym kolegą. To był bardzo trudny dla mnie czas i wie że bardzo się zmieniłam i jestem tą samą kobietą w której się zakochał. Na naszym spotkaniu po tym czasie też nie mógł patrzeć obojętnie na moje łzy i jak wiadomo do pocałunku też doszło. Staram się przywoływać te dobre wspomnienia nawet myślałam o wspólnym wyjeździe ale nie wiem czy to dobry pomysł, jak sam twiedzi nie ma żadnej rzeczy ani miejsca które mogło by to zmienić.

No to sprawa zamknięta. Oszczędź jemu i sobie cierpienia i zniknij z jego życia jeśli nie potrafisz i nie chcesz być tylko przyjaciółką. Musiałaś dawać jego koledze? Nie mogłaś znaleźć sobie innego pocieszyciela? Pytam bez złośliwości, ponieważ uważam, że zdecydowanie łatwiej byłoby mu przełknąć fakt, że jego była partnerka spotyka się z kimś zupełnie mu obcym niż z bliskim kolegą (nota bene niezły z niego kumpel).

W środowisku moich (a zapewne jest to jakaś norma) przyjaciół kobieta kolegi/przyjaciela jest nietykalna, nawet gdy przestaje być kobietą kolegi/przyjaciela. Taka męska solidarność.

Wątpię...

6

Odp: powrót do byłego

To, że chce być Twoim przyjacielem, to już jest z jego strony duży krok (wg mnie duzy błąd). Ja na Twoim miejscu, po prostu (jesli jest to mozliwe) zniknął bym z jego otoczenia. Nie znam faceta, ale domyslam się jaka to dla niego udręka widywać Ciebie na codzień. ALe jak widze po Twojej postawie, nie beziesz na to zwracać uwagi. Przeciez liczy się tylko to co Ty czujesz.
Na koniec - już nie jesteś taką kobietą jaka byłas, w czasie gdy on w Tobie się zakochał. Nie wykluczoe też, że nie pójdziesz w ręce innego kolegi, gdy zaczną się znowu problemy.

Mów mi Filip smile

7 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-09-06 11:21:55)

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

.. ja nie potafię i nie chce....

Więc daj mu spokój i zniknij z jego życia, unikaj. On na pewno sobie już radzi bez Ciebie, a Ty to utrudniasz. Niestety "too late"

8

Odp: powrót do byłego

przez ten rok nie musiał mnie widywać,zmieniłam całkowicie doczesne towarzystwo. Zwracam uawgę na jego uczucia ale to on proponuje mi przyjaźń nie ja. Przykro mi ale ja nie potrafię się przyjaźnić  z kimś kogo bardzo kocham bo dla mnie przyjaźń jest bezpłciowa.Powiedziałam że jeśli nie możemy być razem to najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli znikne z jego życia raz na zawsze ale on tego nie chce. A co do mojej zmiany to sam powiedział ze znowu jestem tą sama osobą czyli dostrzega tą przemiane.

9

Odp: powrót do byłego

Przemyśl to jeszcze raz, czy naprawdę zrozumiałaś, że go kochasz? Czy to przypadkiem nie samotność Cie dopadła? Czy zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo go zraniłaś, co on musiał przeżywać? Czy uszanowałabyś go tym razem?

Doskonale rozumiem Twojego eks, Ciebie nie za bardzo, jeżeli możesz to napisz co czułaś do niego zanim zrozumiałas jak bardzo ważny był dla Ciebie. Pytam bo mam nadzieję, że i ja się doczekam powrotu

10

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

przez ten rok nie musiał mnie widywać,zmieniłam całkowicie doczesne towarzystwo. Zwracam uawgę na jego uczucia ale to on proponuje mi przyjaźń nie ja. Przykro mi ale ja nie potrafię się przyjaźnić  z kimś kogo bardzo kocham bo dla mnie przyjaźń jest bezpłciowa.Powiedziałam że jeśli nie możemy być razem to najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli znikne z jego życia raz na zawsze ale on tego nie chce. A co do mojej zmiany to sam powiedział ze znowu jestem tą sama osobą czyli dostrzega tą przemiane.

Spryciara z Ciebie, oczywiście nie ma tu żadnej Twojej winy. smile Po co idziesz na miłosne pogawędki? Zniknij i daj mu święty spokój.

Mów mi Filip smile

11

Odp: powrót do byłego

tak zrozumiałam swoje błędy dlatego, dlatego chciałabym aby dał mi szanse a  ja postaram się wszystko naprawić, wiem że to nie będzie łatwe. Ale przez ten czas on też nie był święty i był w łóżku z niejedną kobietą wg. męskiego rozumowania to ja zaczęłam.. ja potrafię to przebaczyć i nie wracać do tego. Początkowo po rozstaniu miałam żal do niego bo przecież w najważniejszej chwili w moim życiu go nie było, moja rodzina zaczęła sie sypać byłam kompletnie sama i nie potrafiłam dać mu szansy  bo przecież nic się nie zmieni, a moje problemy go nie obchodzą (jak sam stwiedził pod koniec związku). później nabrałam obrzydzenia do siebie i nie potrafiłam mu spojrzeć  w oczy przez to co zrobiłam bo wiem że to był cios poniżej pasa. mijały miesiące poznałam kilku naprawdę fajnych facetów jednak z żadnym nie chciałam wejść w związek ani zwierzać się ze swoich problemów. Przez ten czas ciagle o nim myślałam ale wiedziałam że nie mogę od niego niczego oczekiwać  bo przecież było w tym dużo mojej winy że zamknęłam się na niego. Życie mnie w  pewnym momęcie przerosło z każdej strony problemy ale uporałam sie z tym sama nie oczekując od nikogo pomocy. Któregoś dnia się odezwałam żeby na spokojnie porozmawiać i sam zaproponował koleżeńskie spotkanie a pózniej kolejne nasze spotkania trwały po 8 godzin bo nie chcieliśmy się ze sobą rozstawać. Nie chcę żałować za pare lat że nie zrobiłam wszystkiego i jesetm z innym nowym facetem do którego nic nie czuje...

uczucia to początkowo złość na niego bo jak facet nie może zrozumieć swojej kobiety. To przerodziło sie  w obrzydzenie do samej siebie. Później żal o to że zaczęliśmy sie obrzucać błotem. Zrozumienie moich błedów i ten czas który minął pozwolił mi się pozbyć tych złych emocji które były pod koniec zwiazku przez co zaznałam spokoju i chęci naprawienia wszystiego za wszelką cene.

12

Odp: powrót do byłego
adamajkis napisał/a:
sharpey napisał/a:

przez ten rok nie musiał mnie widywać,zmieniłam całkowicie doczesne towarzystwo. Zwracam uawgę na jego uczucia ale to on proponuje mi przyjaźń nie ja. Przykro mi ale ja nie potrafię się przyjaźnić  z kimś kogo bardzo kocham bo dla mnie przyjaźń jest bezpłciowa.Powiedziałam że jeśli nie możemy być razem to najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli znikne z jego życia raz na zawsze ale on tego nie chce. A co do mojej zmiany to sam powiedział ze znowu jestem tą sama osobą czyli dostrzega tą przemiane.

Spryciara z Ciebie, oczywiście nie ma tu żadnej Twojej winy. smile Po co idziesz na miłosne pogawędki? Zniknij i daj mu święty spokój.

oczywiście że jestem winna zaistniałej sytuacji ale to nie stało się bez przyczyny. Nie zdradziłam go,a w łózku wylądowałam po zakończeniu związku. miłosne pogawędki? To miało być zwykłe spotkanie.. Zniknąć jeśli on tego nie chce? nie che mnie stracić bo wie że później nigdy nie odnowimy kontaktu.

13

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

tak zrozumiałam swoje błędy dlatego, dlatego chciałabym aby dał mi szanse a  ja postaram się wszystko naprawić, wiem że to nie będzie łatwe. Ale przez ten czas on też nie był święty i był w łóżku z niejedną kobietą wg. męskiego rozumowania to ja zaczęłam.. ja potrafię to przebaczyć i nie wracać do tego. Początkowo po rozstaniu miałam żal do niego bo przecież w najważniejszej chwili w moim życiu go nie było, moja rodzina zaczęła sie sypać byłam kompletnie sama i nie potrafiłam dać mu szansy  bo przecież nic się nie zmieni, a moje problemy go nie obchodzą (jak sam stwiedził pod koniec związku). później nabrałam obrzydzenia do siebie i nie potrafiłam mu spojrzeć  w oczy przez to co zrobiłam bo wiem że to był cios poniżej pasa. mijały miesiące poznałam kilku naprawdę fajnych facetów jednak z żadnym nie chciałam wejść w związek ani zwierzać się ze swoich problemów. Przez ten czas ciagle o nim myślałam ale wiedziałam że nie mogę od niego niczego oczekiwać  bo przecież było w tym dużo mojej winy że zamknęłam się na niego. Życie mnie w  pewnym momęcie przerosło z każdej strony problemy ale uporałam sie z tym sama nie oczekując od nikogo pomocy. Któregoś dnia się odezwałam żeby na spokojnie porozmawiać i sam zaproponował koleżeńskie spotkanie a pózniej kolejne nasze spotkania trwały po 8 godzin bo nie chcieliśmy się ze sobą rozstawać. Nie chcę żałować za pare lat że nie zrobiłam wszystkiego i jesetm z innym nowym facetem do którego nic nie czuje...

uczucia to początkowo złość na niego bo jak facet nie może zrozumieć swojej kobiety. To przerodziło sie  w obrzydzenie do samej siebie. Później żal o to że zaczęliśmy sie obrzucać błotem. Zrozumienie moich błedów i ten czas który minął pozwolił mi się pozbyć tych złych emocji które były pod koniec zwiazku przez co zaznałam spokoju i chęci naprawienia wszystiego za wszelką cene.

Może zbyt pochopnie Cie oceniłam, przepraszam.
Każdy ma prawo popełniać błędy, najważniejsze żeby je później zrozumieć i wyciągnąć wnioski
Napisałaś, że długo trwało zanim pozbyłaś się złych emocji, może on tez potrzebuje czasu? Piszesz że rozmawiacie często ze sobą, to dobry znak. Może spróbuj sie z nim zaprzyjaźnić, daj szanse sie poznać na nowo i po prostu czekaj. Myślę, że masz dużą szansę smile

14

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

uczucia to początkowo złość na niego bo jak facet nie może zrozumieć swojej kobiety. To przerodziło sie  w obrzydzenie do samej siebie. Później żal o to że zaczęliśmy sie obrzucać błotem. Zrozumienie moich błedów i ten czas który minął pozwolił mi się pozbyć tych złych emocji które były pod koniec zwiazku przez co zaznałam spokoju i chęci naprawienia wszystiego za wszelką cene.

Tak zrozumiałam swoje błędy dlatego, dlatego chciałabym aby dał mi szanse a  ja postaram się wszystko naprawić, wiem że to nie będzie łatwe. . Któregoś dnia się odezwałam żeby na spokojnie porozmawiać i sam zaproponował koleżeńskie spotkanie a pózniej kolejne nasze spotkania trwały po 8 godzin bo nie chcieliśmy się ze sobą rozstawać. Nie chcę żałować za pare lat że nie zrobiłam wszystkiego i jesetm z innym nowym facetem do którego nic nie czuje...

W tym co piszesz - pomijając jego aspekt miłosnych podboi po rozstaniu - odnajduję w tym analogię do siebie w wydaniu Twojego eks.
I zakładając scenariusz, że nie zebrałabyś się na odwagę zagadać; przeprosić i etc., to tak z czystej ciekawości zapytam, jakbyś się poczuła, gdyby to on się pojawił nagle na horyzoncie Twojego wzroku?
Bo nie chciałbym źle wróżyć, ale jak na mój punkt widzenia, tak ten zbity i sklecony na "nowo" dzban, będzie równo przeciekał. A On pozostawi to w formie "bezdotykowej martwej natury". Tak metaforycznie powiedziane ale z doświadczenia z obserwacji... niestety prawdziwie.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

15

Odp: powrót do byłego

czasem go widywałam na mieśćie w towarzystwie innych kobiet. Cóż nie mogę mieć do niego o to pretensji bo nie jesteśmy razem a ja zazwyczaj wieczorami przez to płakałam..
hm od tamtego czasu widujemy się ale każde nasze spotkanie kończy się wypominkami mojego występku że to przekreśliło szansę na jakikolwiek powrót. Nie potrafię się z nim przyjaźnić bo przyjaciele się nie całuja i nie łapią za dłonie.. Dla mnie to zbyt wiele i taka forma "przyjaźni" mnie nie interesuje.  Jak twierdzi będąc przy mnie nie potrafi się gniewać na mnie ale kiedy wraca do domu wszystko powraca. Nie wiem czy mam jakieś szanse na odzyskanie jego w tej beznadziejnej sytuacji.

16

Odp: powrót do byłego

A czy to też nie przypadek psa ogrodnika?  Zobaczyłaś go z kobietami, że sobie układa życia i nagle chcesz wracać. Klasyk.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

17

Odp: powrót do byłego

nie, ponieważ widziałam go już w marcu lecz na odwage zebrałam się dopiero teraz. Żałuje tego co się stało i chce to wszystko naprawić tylko że nie wiem jak

18

Odp: powrót do byłego

co zrobić żeby mi wybaczył? sad w ten weekend zabieram go w miejsce gdzie mamy dużo wpólnych wspomnień udało mi się wszystko zarezerwować. co wiecej mogę jeszcze zrobić żeby wiedział ze jest dla mnie najważniejszy i że zrobie wszystko?

19 Ostatnio edytowany przez Seydlitz (2013-09-11 20:08:20)

Odp: powrót do byłego

Sharpey jak go bardzo kochasz to musisz za nim pobiegać. Sytuacja wygląda tak że chciałaś się bzyknąć z kolegą a facet Cię znudził, moment w którym kolega Cię zerżnął i przestało Cię swędzieć to moment w którym zaczęłaś znowu myśleć głową a nie dupą i wróciła Ci miłość do faceta.

Teraz facet ewidentnie głupi nie jest i nie kupuje tego co nam próbujesz tutaj sprzedać czyli "skomplikowanej sytuacji" wie i rozumie że dałaś pupy innemu w celach rozrywkowych a on przez to poszedł w odstawkę, gość ewidentnie chce zobaczyć że Ci zależy a dla jego ego to oznacza długie miesiące biegania za nim, albo będziesz za nim latać i pokażesz że już nie jesteś samicą o swędzącej dupie albo nie dostaniesz od niego nic poza przelotnym zainteresowaniem.

sharpey napisał/a:

co zrobić żeby mi wybaczył? sad w ten weekend zabieram go w miejsce gdzie mamy dużo wpólnych wspomnień udało mi się wszystko zarezerwować. co wiecej mogę jeszcze zrobić żeby wiedział ze jest dla mnie najważniejszy i że zrobie wszystko?

Bez przesady, jak by był taki ważny to byś go nie zostawiła dla penisa kolegi i dorabiała potem teorie o samotności, wystarczy że pobiegasz za nim z pół roku, to uśpi jego czujność.

20

Odp: powrót do byłego

Tak otoż mój były niestety też tak twierdzi i jestem już dla niego "splamiona" nie widzi we mnie już materiały na swą żone i matkę swoich dzieci.. Czyli nie powinnam się sugerować tym co mówi i że danie mi jakiej kolwiek szansy oznacza plame na jego honorze? Twiedzi że nie ma możliwości powrotu  i szansę na to straciłam w chwili kiedy on we mnie wszedł..

Właśnie skończliśmy 4 godzinna pogawędke przez telefon i dowiedziałam się ze ok 1.5 miesiąca temu była kobieta z która mógłby być bo odpowiadała mu z charakteru.

jak starać się przez pół roku skoro on neguje mnie na każdym kroku?

21

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

Tak otoż mój były niestety też tak twierdzi i jestem już dla niego "splamiona" nie widzi we mnie już materiały na swą żone i matkę swoich dzieci.. Czyli nie powinnam się sugerować tym co mówi i że danie mi jakiej kolwiek szansy oznacza plame na jego honorze? Twiedzi że nie ma możliwości powrotu  i szansę na to straciłam w chwili kiedy on we mnie wszedł..

Właśnie skończliśmy 4 godzinna pogawędke przez telefon i dowiedziałam się ze ok 1.5 miesiąca temu była kobieta z która mógłby być bo odpowiadała mu z charakteru.

jak starać się przez pół roku skoro on neguje mnie na każdym kroku?

No jak tak powiedział to faktycznie możesz sobie iść.

22

Odp: powrót do byłego

Sharpey, nie staraj się, bo on Ci wyraźnie powiedział, że nie chce Twojego powrotu. Odpuść mu, dla niego to zbyt wiele. Jakbyście wrócili do siebie to on za każdym razem podczas intymnych sytuacji widział w swojej głowie swojego kumpla wchodzącego w jego ukochaną. Postaw się na jego miejscu, fajnie by Ci było, gdyby Cię zostawił i przeleciał Twoją kumpelę?

23

Odp: powrót do byłego

Zabolało go ,że po rozstaniu poleciałaś do jego kumpla. Że z nim sypiałaś, byłaś itp.
I mówi Ci otwarcie ,że na tyle go to zraniło ,że skreślił Cię z listy potencjalnych matek i żon.
NIE CHCE się z Tobą wiązać.
Starasz się i latasz a jego stanowisko się nie zmienia.
Może to skończyć się tym,że się z Tobą prześpi ale i tak nie będzie Cię chciał.
Zrobiłaś mu krzywdę, na tyle dużą ,że nie umie Ci wybaczyć. Weź pod uwagę ,że jego to boli.
Jeśli nie umiesz się przyjaźnić to daj mu spokój ,bo ta relacja nie będzie miała sensu. On 'a', a Ty 'be'.
Straciłaś, zrobilaś wielki błąd , który przekreślił wszystko i tyle.
Dorosła jesteś , ucz się na błędach, przyjmuj na klatę porażki.

" Sometimes you have to be your own hero..."

24

Odp: powrót do byłego

Czyli to żadne jego gierki? sad zobaczymy po tym wyjeździe jeśli nic się nie przełamie to znikne z jego życia chociaż on tego nie chce..  myślicie że jeśli wspólnie przełamiemy swój strach to może nas to zbliżyć? myśle o wspólnym skoku

25

Odp: powrót do byłego

Otwarcie mówi ,że nie chce już  z Tobą być bo nie może zapomnieć ,że penetrował Cię jego kumpel.
Brzydzi go to , odpycha.
Chce się z Tobą przyjaźnić, bo może po prostu uważa Cię za fajną osobę i szanuje czas , który razem spędziliście? Może dla niego też przyjaźń jest bezpłciowa i tak też się odnosi do Waszej znajomości?
Moim zdaniem nie macie się co zbliżać , bo nie w tym tkwi problem. Zrobiłaś coś co zostawiło mu wielką dziurę w głowie. Nie cofniesz tego. I raczej dziury nie zapchasz już niczym.

" Sometimes you have to be your own hero..."

26 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-12 15:12:01)

Odp: powrót do byłego

Dziewczyno możesz o powalczyć ale wątpię by coś wyszło.

adamajkis napisał/a:

To, że chce być Twoim przyjacielem, to już jest z jego strony duży krok (wg mnie duzy błąd). Ja na Twoim miejscu, po prostu (jesli jest to mozliwe) zniknął bym z jego otoczenia. Nie znam faceta, ale domyslam się jaka to dla niego udręka widywać Ciebie na codzień. ALe jak widze po Twojej postawie, nie beziesz na to zwracać uwagi. Przeciez liczy się tylko to co Ty czujesz.
Na koniec - już nie jesteś taką kobietą jaka byłas, w czasie gdy on w Tobie się zakochał. Nie wykluczoe też, że nie pójdziesz w ręce innego kolegi, gdy zaczną się znowu problemy.

Kobietom radzisz by wracały do zdradzaczy a jak same zdradzą to mają się wynosić, nie rozumiem tej mentalności kalego.
Jakieś podwójne standardy.

sharpey napisał/a:

tak zrozumiałam swoje błędy dlatego, dlatego chciałabym aby dał mi szanse a  ja postaram się wszystko naprawić, wiem że to nie będzie łatwe. Ale przez ten czas on też nie był święty i był w łóżku z niejedną kobietą wg. męskiego rozumowania to ja zaczęłam.. ja potrafię to przebaczyć i nie wracać do tego. Początkowo po rozstaniu miałam żal do niego bo przecież w najważniejszej chwili w moim życiu go nie było, moja rodzina zaczęła sie sypać byłam kompletnie sama i nie potrafiłam dać mu szansy  bo przecież nic się nie zmieni, a moje problemy go nie obchodzą (jak sam stwiedził pod koniec związku). później nabrałam obrzydzenia do siebie i nie potrafiłam mu spojrzeć  w oczy przez to co zrobiłam bo wiem że to był cios poniżej pasa. mijały miesiące poznałam kilku naprawdę fajnych facetów jednak z żadnym nie chciałam wejść w związek ani zwierzać się ze swoich problemów. Przez ten czas ciagle o nim myślałam ale wiedziałam że nie mogę od niego niczego oczekiwać  bo przecież było w tym dużo mojej winy że zamknęłam się na niego. Życie mnie w  pewnym momęcie przerosło z każdej strony problemy ale uporałam sie z tym sama nie oczekując od nikogo pomocy. Któregoś dnia się odezwałam żeby na spokojnie porozmawiać i sam zaproponował koleżeńskie spotkanie a pózniej kolejne nasze spotkania trwały po 8 godzin bo nie chcieliśmy się ze sobą rozstawać. Nie chcę żałować za pare lat że nie zrobiłam wszystkiego i jesetm z innym nowym facetem do którego nic nie czuje...

uczucia to początkowo złość na niego bo jak facet nie może zrozumieć swojej kobiety. To przerodziło sie  w obrzydzenie do samej siebie. Później żal o to że zaczęliśmy sie obrzucać błotem. Zrozumienie moich błedów i ten czas który minął pozwolił mi się pozbyć tych złych emocji które były pod koniec zwiazku przez co zaznałam spokoju i chęci naprawienia wszystiego za wszelką cene.

Bo faceci tak mają zdrady nie wybaczają a jak sami zdradzą to nic się nie stało...
To jest mentalność kalego

Jestem wierna tak jak ty mi.

27

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

Czyli to żadne jego gierki? sad zobaczymy po tym wyjeździe jeśli nic się nie przełamie to znikne z jego życia chociaż on tego nie chce..  myślicie że jeśli wspólnie przełamiemy swój strach to może nas to zbliżyć? myśle o wspólnym skoku

To są gierki, facet by z Tobą nie jechał gdyby to nie były gierki, po prostu zdegradowałaś sama siebie z pozycji kobiety która miała być jego partnerką życiową do laski która zrobi mu weekendowego loda. On Ci nie powiedział że mu się nie podobasz tylko że nie chce z Tobą być na stałe.

28 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-12 15:23:32)

Odp: powrót do byłego
Seydlitz napisał/a:

Sharpey jak go bardzo kochasz to musisz za nim pobiegać. Sytuacja wygląda tak że chciałaś się bzyknąć z kolegą a facet Cię znudził, moment w którym kolega Cię zerżnął i przestało Cię swędzieć to moment w którym zaczęłaś znowu myśleć głową a nie dupą i wróciła Ci miłość do faceta.

Teraz facet ewidentnie głupi nie jest i nie kupuje tego co nam próbujesz tutaj sprzedać czyli "skomplikowanej sytuacji" wie i rozumie że dałaś pupy innemu w celach rozrywkowych a on przez to poszedł w odstawkę, gość ewidentnie chce zobaczyć że Ci zależy a dla jego ego to oznacza długie miesiące biegania za nim, albo będziesz za nim latać i pokażesz że już nie jesteś samicą o swędzącej dupie albo nie dostaniesz od niego nic poza przelotnym zainteresowaniem.

sharpey napisał/a:

co zrobić żeby mi wybaczył? sad w ten weekend zabieram go w miejsce gdzie mamy dużo wpólnych wspomnień udało mi się wszystko zarezerwować. co wiecej mogę jeszcze zrobić żeby wiedział ze jest dla mnie najważniejszy i że zrobie wszystko?

Bez przesady, jak by był taki ważny to byś go nie zostawiła dla penisa kolegi i dorabiała potem teorie o samotności, wystarczy że pobiegasz za nim z pół roku, to uśpi jego czujność.

Z tego co ona psiała wynika że on pierwszy zdradził.

ananaasowa_ napisał/a:

Zabolało go ,że po rozstaniu poleciałaś do jego kumpla. Że z nim sypiałaś, byłaś itp.
I mówi Ci otwarcie ,że na tyle go to zraniło ,że skreślił Cię z listy potencjalnych matek i żon.
NIE CHCE się z Tobą wiązać.
Starasz się i latasz a jego stanowisko się nie zmienia.
Może to skończyć się tym,że się z Tobą prześpi ale i tak nie będzie Cię chciał.
Zrobiłaś mu krzywdę, na tyle dużą ,że nie umie Ci wybaczyć. Weź pod uwagę ,że jego to boli.
Jeśli nie umiesz się przyjaźnić to daj mu spokój ,bo ta relacja nie będzie miała sensu. On 'a', a Ty 'be'.
Straciłaś, zrobilaś wielki błąd , który przekreślił wszystko i tyle.
Dorosła jesteś , ucz się na błędach, przyjmuj na klatę porażki.

A on nie zrobił jej krzywdy on ją autentycznie zdradzał a ona mu to wybaczyła.

sharpey napisał/a:

Czyli to żadne jego gierki? sad zobaczymy po tym wyjeździe jeśli nic się nie przełamie to znikne z jego życia chociaż on tego nie chce..  myślicie że jeśli wspólnie przełamiemy swój strach to może nas to zbliżyć? myśle o wspólnym skoku

sharpey napisał/a:

tak zrozumiałam swoje błędy dlatego, dlatego chciałabym aby dał mi szanse a  ja postaram się wszystko naprawić, wiem że to nie będzie łatwe. Ale przez ten czas on też nie był święty i był w łóżku z niejedną kobietą wg. męskiego rozumowania to ja zaczęłam..

Zostaw go bo jeśli cię wcześniej zdradził ty mu wybaczyłaś i po jego numerku nie chce cię widzieć to znaczy że facet niema żadnej wartości, jest nikim i nigdy cię nie kochał byłaś dla niego zabawką, czuł jedynie pożądanie a nie miłość.
odpuść go bo na ciebie nie zasługuje.
Jestem outsiderką dlatego moje opinie nieraz są inne, ale ja w przeciwieństwie do reszty osób ale przeczytałam wszystko dokładnie
Więc on powinien być zobowiązany jej wybaczyć.

Jestem wierna tak jak ty mi.

29

Odp: powrót do byłego
Katarzynka82 napisał/a:

A on nie zrobił jej krzywdy on ją autentycznie zdradzał a ona mu to wybaczyła.
Więc on powinien być zobowiązany jej wybaczyć.

Nigdzie nie napisała że zdradzał.

30 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-12 15:25:06)

Odp: powrót do byłego
Seydlitz napisał/a:
Katarzynka82 napisał/a:

A on nie zrobił jej krzywdy on ją autentycznie zdradzał a ona mu to wybaczyła.
Więc on powinien być zobowiązany jej wybaczyć.

Nigdzie nie napisała że zdradzał.

Napisała wyraźnie, ona go nie zdradziła bo robiła to z jego kolegą po odejściu.
A on:
tak zrozumiałam swoje błędy dlatego, dlatego chciałabym aby dał mi szanse a  ja postaram się wszystko naprawić, wiem że to nie będzie łatwe. Ale przez ten czas on też nie był święty i był w łóżku z niejedną kobietą wg. męskiego rozumowania to ja zaczęłam..

Jestem wierna tak jak ty mi.

31

Odp: powrót do byłego
Katarzynka82 napisał/a:

A on nie zrobił jej krzywdy on ją autentycznie zdradzał a ona mu to wybaczyła.

Z wpisu sharpey wynika, ze owszem spał z innymi ale po rozstaniu, do którego ona de facto go zmusiła. Czy te dwie sprawy są równoważne dla Ciebie ?

32 Ostatnio edytowany przez Seydlitz (2013-09-12 15:29:30)

Odp: powrót do byłego
Katarzynka82 napisał/a:

tak zrozumiałam swoje błędy dlatego, dlatego chciałabym aby dał mi szanse a  ja postaram się wszystko naprawić, wiem że to nie będzie łatwe. Ale przez ten czas on też nie był święty i był w łóżku z niejedną kobietą wg. męskiego rozumowania to ja zaczęłam..

Laska zostawiła swojego faceta żeby spróbować z kolegą i się do tego naokoło i bokiem ale jednak przyznaje, nic dziwnego że on jej nie chce na stałe. Chciałabyś faceta który Cię zostawił żeby sobie poruchać inną a jak mu nie wyszło wraca po roku czasu i prosi o szansę? Gość miał żyć w celibacie?

33

Odp: powrót do byłego

Przecież on jej nie zdradzał, on spotykał się z innymi po tym jak ona odfrunęła pokulać się z jego kolegą!

" Sometimes you have to be your own hero..."

34

Odp: powrót do byłego

W momencie, kiedy powiedziała mu, że to koniec, on miał prawo związać się z kimś, próbować ułożyć sobie życie, szczególnie, jeśli ona zostawiła go tylko dlatego, że chciała rozłożyć nogi przed JEGO kumplem! facet dostał 2 ciosy, od ukochanej i od kumpla. Dziwisz się, że chciał o tym zapomnieć i nie chce już z nią być?

35

Odp: powrót do byłego
ananaasowa_ napisał/a:

Przecież on jej nie zdradzał, on spotykał się z innymi po tym jak ona odfrunęła pokulać się z jego kolegą!

Ona to robiła z jego kolegą po odejściu to nie jest zdrada.
Zdrada jest gdy to się dzieje w czasie związku, jak on robił to zaraz po niej to vice-versa i bilans wychodzi na zero.

Jestem wierna tak jak ty mi.

36 Ostatnio edytowany przez Seydlitz (2013-09-12 15:59:52)

Odp: powrót do byłego
Katarzynka82 napisał/a:

Ona to robiła z jego kolegą po odejściu to nie jest zdrada.
Zdrada jest gdy to się dzieje w czasie związku, jak on robił to zaraz po niej to vice-versa i bilans wychodzi na zero.

Co nie zmienia faktu że odejście żeby być dymaną przez kolegę jest formą bardzo nieeleganckiego palenia mostów, palenie mostów ma to do siebie że jest permanentne.

W życiu jest sporo sposobów żeby zachować się jak ostatni kutas, zdrada nie jest jedyną formą plucia komuś w twarz, towarzyszka Sharpey zrezygnowała ze swojego faceta w sposób sugerujący bardzo brutalnie że ma go w dupie. Fakt że wchodzi tutaj z tekstem "wiem że jest coś takiego jak męskie ego..." w sytuacji kiedy zachowała się jak ostatnia suka sugeruje że dalej nic się nie zmieniło bo tu totalnie nie chodzi o ego tylko o fakt że wysrała się facetowi na serce.

37 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-09-12 16:03:49)

Odp: powrót do byłego

litości: kobieta odchodzi od faceta i idzie w kurs z jego przyjacielem. Spoko, wg Ciebie to nie jest zdrada. Pozostawiony facet po jakimś czasie też sobie pozwala z innymi kobietami. Wg Ciebie to zdrada. Ehhh.

38

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

Stwiedziłam że musze odejść, bardzo się starał o moje względy bo to otworzyło mu oczy lecz ja po rozstaniu wyladowalam w ramionach jego kolegi.. prez wczesniejszy miesiąc przed rozstaniem bardzo się do niego zbliżyłam i pewenie on też był powodem podjęcia takiej a nie innej decyzji.

Kobieto o jakim Ty bilansie mówisz? 'Przez wcześniejszy miesiąc przed rozstaniem się do niego zbliżyłam'..Coś Ci to mówi?

" Sometimes you have to be your own hero..."

39

Odp: powrót do byłego

Katarzynka ma bardzo osobliwe podejście do tego tematu, albo zwyczajnie nie przeczytała ze zrozumieniem. Piszesz gdzieś tam o solidarności plemników, a teraz bronisz dziewczyny, która najpierw nieśmiało "zbliża" się do kolegi jej ÓWCZESNEGO partnera, a następnie, już po zerwaniu, daje dupska po całości temuż wątpliwemu przyjacielowi. Teraz chce wrócić z podkulonym ogonem. Jak mogłabyś nazwać swoje wypowiedzi Katarzynko? Czy nie przypadkiem moralnością Kalego?

Chciałem brutalniej, ale Seydlitz mnie skutecznie ubiegł:)

A teraz jeśli obraziłem kogokolwiek, to oczywiście masz pełne prawo, Katarzynko, zgłosić mój post komukolwiek...

Wątpię...

40

Odp: powrót do byłego

No cóż... najwidoczniej naprawdę nie byłaś mu obojętna, a romans z jego kolegą dodatkowo pogłębił uraz, jaki do Ciebie żywi. Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Na jego miejscu jednak nie chciałabym się z Tobą ponownie spotykać - zdrada wszystko by przekreśliła. Nie wiem z kolei jakim typem człowieka jest ten facet, więc też nie umiem Ci powiedzieć, co on może zrobić. Ja jednak już bym się wycofała - fajnie, że teraz uczucie do niego wróciło, ale podejrzewam, że za jakiś czas wszystko i tak wróciłoby do normalności.

41

Odp: powrót do byłego
Doom napisał/a:

Katarzynka ma bardzo osobliwe podejście do tego tematu, albo zwyczajnie nie przeczytała ze zrozumieniem. Piszesz gdzieś tam o solidarności plemników, a teraz bronisz dziewczyny, która najpierw nieśmiało "zbliża" się do kolegi jej ÓWCZESNEGO partnera, a następnie, już po zerwaniu, daje dupska po całości temuż wątpliwemu przyjacielowi. Teraz chce wrócić z podkulonym ogonem. Jak mogłabyś nazwać swoje wypowiedzi Katarzynko? Czy nie przypadkiem moralnością Kalego?

Chciałem brutalniej, ale Seydlitz mnie skutecznie ubiegł:)

A teraz jeśli obraziłem kogokolwiek, to oczywiście masz pełne prawo, Katarzynko, zgłosić mój post komukolwiek...

Znam definicję zdrady i nigdy nie narzekałam na faceta który po odejściu partnerki znalazł kolejną.
Ba wtedy to inni faceci pisali że to jego własne życie a jak chciał wrócić to pisali żeby walczył jeśli mu na niej zależy.

Jestem wierna tak jak ty mi.

42 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-09-12 16:58:57)

Odp: powrót do byłego

poniższe opieram na postach autorki wątku, jeśli się mylę proszę o sprostowanie:
Katarzynka82 - OK, lecz przyjmij za punkt wyjścia, że to Ona zostawiła go świadomie i z własnej woli. Poszła w kurs z praktycznie od razu co stawia pod znakiem zapytania jej uczciwość, gdyż na pewno zakładała to będąc jeszcze w związku. Po prostu gość się znudził, potrzebne było inne ciałko więc zostawiła dotychczasowego chłopaka bo prawdopodobnie ... cośtam swędziało. To nie zdrada ?
On najpierw się starał by związek się nie rozpadł, lecz ona go zostawiła bo ... cośtam.
Jej były został do tego ZMUSZONY przez nią by był sam, nie chciał tego ale nie zostawiła mu wyboru. Ponadto autorka poszła w kurs z "przyjacielem" czym dowaliła mu po raz drugi.
Co Ty porównujesz ? Miał wg Ciebie żyć w celibacie i czekać ? Na co ?
Poza tym piszącym jest ona, nie on.

Gdyby się odezwał jej "były" moglibyśmy usłyszeć nieco zmodyfikowaną wersję.
Mimo to prawdopodobnie by wyczytał "daj jej szansę".
A może chodzi Ci o to by prowokacjami zajeździć autorkę ?

43

Odp: powrót do byłego
bullet napisał/a:

poniższe opieram na postach autorki wątku, jeśli się mylę proszę o sprostowanie:
Katarzynka82 - OK, lecz przyjmij za punkt wyjścia, że to Ona zostawiła go świadomie i z własnej woli. Poszła w kurs z praktycznie od razu co stawia pod znakiem zapytania jej uczciwość, gdyż na pewno zakładała to będąc jeszcze w związku. Po prostu gość się znudził, potrzebne było inne ciałko więc zostawiła dotychczasowego chłopaka bo prawdopodobnie ... cośtam swędziało. To nie zdrada ?
On najpierw się starał by związek się nie rozpadł, lecz ona go zostawiła bo ... cośtam.
Jej były został do tego ZMUSZONY przez nią by był sam, nie chciał tego ale nie zostawiła mu wyboru. Ponadto autorka poszła w kurs z "przyjacielem" czym dowaliła mu po raz drugi.
Co Ty porównujesz ? Miał wg Ciebie żyć w celibacie i czekać ? Na co ?
Poza tym piszącym jest ona, nie on.

Gdyby się odezwał jej "były" moglibyśmy usłyszeć nieco zmodyfikowaną wersję.
Mimo to prawdopodobnie by wyczytał "daj jej szansę".
A może chodzi Ci o to by prowokacjami zajeździć autorkę ?

Nie ale niech nie robi z siebie świętego w najlepszym przypadku są siebie warci.

Jestem wierna tak jak ty mi.

44

Odp: powrót do byłego

Katarzynka 82, Ty to masz chyba jakiś problem z czytaniem (na co też zwróciłam Twoją uwagę w innym temacie)

45

Odp: powrót do byłego

STOP!
W naszej sytuacji nikt nikogo nie zdradził jak można mówić o zdradzie jeśli zwiazek został zakończony OFICJALNIE (były wcześniej ostrzeżenia z mojej strony i na swoje usprawiedliwienie mówi że czekałam na odpowniednią chwilę bo na moje słowa "chyba będzie najlepiej jeśli się rozstaniemy bo nie potrafimy już ze sobą rozmawiać" odpowiedział tylko  "ok". czara goryczy się wtedy przelała i stwiedziłam ze to definitywny koniec. nie układało się już przez pół roku a ostatnie 3 miesiące to codzienne kłotnie... tak wiem że kolega to cios poniżej pasa ale w tamtym czasie to on wysłuchiwał moich problemów, i się mną interesował a mój ex jak twierdził "to są Twoje problemy" dziwicie się ze wtedy miałam  dość? potrzebowałam silnego męskiego ramienia i tego aby ktoś mnie wysłuchał.. będąc w związku NIGDY nie dopuściłam sie zdrady (nawet jeśli chodzi o pocałunek) Tylko że dla niego usprawiedliwieniem jest to że akurat po rozstaniu zaczął się starać oo tak starania to tylko pisanie na komunikatorach i NIC WIECĘCEJ. nawet głupiego spotkania nie było (fakt powiedziałam że to nic nie zmeini ale możemy sie spotkać) ale adres przecież znał...

46

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

były wcześniej ostrzeżenia z mojej strony i na swoje usprawiedliwienie mówi że czekałam na odpowiednią chwilę bo na moje słowa "chyba będzie najlepiej jeśli się rozstaniemy bo nie potrafimy już ze sobą rozmawiać" odpowiedział tylko  "ok". czara goryczy się wtedy przelała i stwiedziłam ze to definitywny koniec. nie układało się już przez pół roku a ostatnie 3 miesiące to codzienne kłotnie... tak wiem że kolega to cios poniżej pasa ale w tamtym czasie to on wysłuchiwał moich problemów, i się mną interesował a mój ex jak twierdził "to są Twoje problemy" dziwicie się ze wtedy miałam  dość? potrzebowałam silnego męskiego ramienia i tego aby ktoś mnie wysłuchał.. będąc w związku NIGDY nie dopuściłam sie zdrady (nawet jeśli chodzi o pocałunek) Tylko że dla niego usprawiedliwieniem jest to że akurat po rozstaniu zaczął się starać oo tak starania to tylko pisanie na komunikatorach i NIC WIECĘCEJ. nawet głupiego spotkania nie było (fakt powiedziałam że to nic nie zmeini ale możemy sie spotkać) ale adres przecież znał...

Różne są nasze cechy osobowości. Jedni z nas są bardziej emocjonalni, inni mniej. Ci pierwsi bardziej przeżywają konflikt na płaszczyźnie uczuć, drudzy ? faktów i logiki argumentów. Bardziej emocjonalni często podsycają, ?żywią? emocje i budują na nich oceny, oskarżenia, pretensje i wymówki. Słynne: "ty znowu, ty zawsze, ty nigdy..." powstają najczęściej na bazie emocji. Na emocjonalność może nakładać się szybkość reagowania. Jedni z nas reagują szybko i gwałtownie, ale już po chwili im ?przechodzi? i nie pamiętają urazy, natomiast u innych poczucie krzywdy, przykre uczucia i żale, zalegają długo. W poważnych sytuacjach, nawet latami. Jedni z nas są bardziej wojowniczy, drudzy ? ugodowi. Jedni bardziej towarzyscy, inni ? separatywni. Jednym z nas jest łatwiej, a innym trudniej podjąć rozmowę ? On nie jest winny, tylko on jest inny ? On inaczej przeżywa niż ja. I ja tego nie zmienię. Mogę tylko zmienić mój własny sposób reagowania. Mamy wrodzone cechy osobowości, które są nam dane, ale i zadane równocześnie. W jednych poczucie zranienia zalega długo i trudno im zapomnieć, przebaczyć. Oni szczególnie powinni pamiętać, by ?urazy chętnie darować?. Wszystko są to cechy naszej osobowości, których predyspozycje przynosimy ze sobą na świat w genach.

I analogicznie do tego może w TYM jest "klucz" do emocjonalnych cech charakteru Twojego partnera, których nie tyle On co Ty nie potrafiłaś zmienić, by do jego "zamknięcia" w sobie dotrzeć???
Łatwo jest budować oskarżenia o "dezercję" kogoś, do kogo podchodziło się siłowo i z podniesionym głosem.
Pogubiliście się w tym oboje równo i dokładnie, bo od małego Nas uczą, że wszystkie niejasności załatwia się ROZMOWĄ a nie odkładaniem jej bez końca na później. Później nie ma, jest "tu i teraz", ale jak się ten moment przegapi, to potem są takie kwiatki jak miałaś w związku i zamknięty w sobie na 4 spusty partner.

Może i facet zaczął naprawę tego tematu od końca, bo przez komunikatory, ale nawet w tej formie chciał Ci coś ZAKOMUNIKOWAĆ, lecz Ty to odbierałaś jako SYGNAŁ a nie ROZMOWĘ.
Sygnałami to się indianie posługiwali, by przez otaczające ich nierówności wypukło - górzyste pogadać, jak onegdaj Twój partner przez gadulce internetowe. Najpierw sygnałami a potem wielki wódz spotkał się z drugim w wielkim wigwamie smile
Góra przyszła - bo adres elektroniczny znała - do mahometa "per gg", a ten się wypiął...

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

47 Ostatnio edytowany przez Obsmiechuj (2013-09-13 09:26:30)

Odp: powrót do byłego

A ja podejde od innej strony. Nie bede sie zaglebial czy byla to zdrada czy nie. Moim zdaniem w dzisiejszych czasach atrakcyjnym kobietom od nadmiaru zainteresowania w glowach sie poprzewracalo. Napisalas "tamtem sie o mnie staral"... Mmm jak fajnie, kobiety uwielbiaja byc adorowane. Skoro moj facet mnie nie adoruje to niech spieprza bo znajda sie zawsze inni, ktorzy sie beda starac. A Ty? Staralas sie? Z ost postu wnioskuje, ze slabo.. Niestety w przypadku "trojkatow" kobieta/mezczyzna nigdy sie nie stara bo zawsze ma alternatywe. Fajnie jest miec kolo zapasowe.

Jestes egoistka, liczysz sie tylko z wlasnymi uczuciami i zachowujesz sie jakbys bawila sie lalkami. Zranilas uczucia bylego i byc moze tego nowego tez (tego nie wiem, nie napisalas kto kogo zostawil). Twoja sytuacja jest standardowa, sam w takiej bylem i znam kilka innych osob. Brak Ci jakiejkolwiek empatii. Zostaw chlopaka w spokoju, on juz wystarczajaco w bagnie emocjonalnym sie taplal.

48

Odp: powrót do byłego

Zgadzam się, autorka jest egoistką. Facet już wystarczająco dostał po dupie rok temu od Ciebie. Zostaw go w spokoju. On Cię nie chce jako swojej kobiety...

" Sometimes you have to be your own hero..."

49

Odp: powrót do byłego

może problem tkwi w tym że to tylko ja starałam się o ten związek ? co do słów "tamten się starał owszem bo dla mojego faceta czułam się nieatrakcyjna. Wybaczcie ale ile razy można słuchać np. że jestem gruba? niby powiedziane w żartach ale jednak powtarzane ciągle ryje psychike.. (mam 170 i nosze rozmiar 38 więc raczej dramatu nie ma wink )

50

Odp: powrót do byłego

No to skoro było CI aż tak tragicznie to po jaką cholerę tak teraz za nim latasz i fundujesz jakies wyjazdy? Bo nie rozumiem chyba

" Sometimes you have to be your own hero..."

51

Odp: powrót do byłego
sharpey napisał/a:

Tak otoż mój były niestety też tak twierdzi i jestem już dla niego "splamiona" nie widzi we mnie już materiały na swą żone i matkę swoich dzieci.. Czyli nie powinnam się sugerować tym co mówi i że danie mi jakiej kolwiek szansy oznacza plame na jego honorze? Twiedzi że nie ma możliwości powrotu  i szansę na to straciłam w chwili kiedy on we mnie wszedł..

Właśnie skończliśmy 4 godzinna pogawędke przez telefon i dowiedziałam się ze ok 1.5 miesiąca temu była kobieta z która mógłby być bo odpowiadała mu z charakteru.

jak starać się przez pół roku skoro on neguje mnie na każdym kroku?

Dziewczyno, opamiętaj się. To on stracił szansę na Ciebie w chwili kiedy "wchodził w tamte kobiety". Sam nie jest lepszy, a Ciebie się czepia, że PO ROZSTANIU z nim byłaś z kimś innym. Czy Ty naprawdę nie masz honoru? Nie zrobiłaś nic złego, a facet próbuje Ci wmówić (jak widać ze skutkiem), że to Ty jesteś winna.
"nie widzi we mnie już materiały na swą żone i matkę swoich dzieci" - no proszę Cię, a Ty widzisz w nim materiał na swojego męża i ojca Twoich dzieci?

sharpey napisał/a:

mój ex jak twierdził "to są Twoje problemy" dziwicie się ze wtedy miałam  dość?

I to mu wystawia piękne świadectwo, naprawdę chcesz z kimś takim być? W związku nie ma czegoś takiego jak "Twoje problemy", "moje problemy", sama widzisz że w tym związku nie było czegoś takiego jak "MY" tylko "ja" i "ty".
Jak on w ogóle mógł coś takiego powiedzieć, ręce opadają sad

sharpey napisał/a:

może problem tkwi w tym że to tylko ja starałam się o ten związek ? co do słów "tamten się starał owszem bo dla mojego faceta czułam się nieatrakcyjna. Wybaczcie ale ile razy można słuchać np. że jestem gruba? niby powiedziane w żartach ale jednak powtarzane ciągle ryje psychike.. (mam 170 i nosze rozmiar 38 więc raczej dramatu nie ma wink )

I za kim Ty płaczesz...

52

Odp: powrót do byłego

Elsje, może najpierw doczytasz dokładnie co i kiedy się zdarzyło nim zaczniesz bredzić kompletnie?

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

53

Odp: powrót do byłego

Elsje ma problem z czytaniem ze zrozumieniem.

54

Odp: powrót do byłego
wierny_tomasz napisał/a:

Elsje, może najpierw doczytasz dokładnie co i kiedy się zdarzyło nim zaczniesz bredzić kompletnie?

A może sam przeczytasz dokładnie wszystkie posty Autorki? W ostatnich kilku wyjaśniła ponad wszelką wątpliwość, że była z tym gościem PO ROZSTANIU. Nie w trakcie związku, tylko po jego zakończeniu. Jak jeszcze bardziej dokładnie można to wytłumaczyć? Nie zrobiła nic złego, była wolna i miała prawo tak postąpić. A jej były również nie żył przez ten czas w celibacie, bo różne kobiety się przewijały i Autorka widywała go z nimi. Więc niech nie robi z Autorki nie wiadomo kogo, bo sam również tak postępował jak ona. I tak samo ona może nie chcieć go już więcej po tych wszystkich kobietach z którymi sypiał.
A docinki na temat wagi są już w ogóle poniżej poziomu. Ciekawa jestem, czy Autorka "żartowała" sobie z długości jego przyrodzenia. To jest taki sam rodzaj "żartów" jak te odnośnie wagi w przypadku kobiety. Nie robi się czegoś takiego, nie podważa się atrakcyjności partnera, nawet w żartach.

55

Odp: powrót do byłego
ananaasowa_ napisał/a:

No to skoro było CI aż tak tragicznie to po jaką cholerę tak teraz za nim latasz i fundujesz jakies wyjazdy? Bo nie rozumiem chyba

bo wszystkie uczucia powróciły?? Kocham go i chce z nim być bo pamiętam jak wiele pieknych wspólnych chwil przeżyliśmy.

Posty [ 1 do 55 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » powrót do byłego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018