pawla poznałam w niedziele a wprowadziłam się do niego już w poniedziałek:) taka milosc od pierwszego wejrzenia
związek się rozwijal mimo klotni sporow po 3 latach bycia ze sobą chciałam dziecka lecz on nie chciał postanowilm przestać brak tabletek i po 4 miesiecach okazało się ze jestem w ciąży z bliźniakami:) ucieszyłam się i mimo wszystko pawel tez się cieszyl choć na początku był gorzej niż wkurzony dzieci urodzily się 7 miesiącu były malutkie walczyly o zycie ale daly rade i przezyly i wrocily po 3 miesiącach do domku zycie toczylo się dalej pawel pokochal dzieci choć przestal mnie ale ze ja bardzo go kochałam bylam kolo niego oboje pracowaliśmy ja dorywczo w auchanie i kasynie pawel jako listonosz choć miał wyksztalcenie i potencjal .brakowało nam pieniędzy nie raz ale dawaliśmy rade pawel tez nigdy nie narzekal był osoba skryta i taka spokojna w porównaniu ze mna
20 lutego 2011 r (niedziela) bylam w pracy w kasynie na zastępstwie bo szef mnie poprosil dodatkowa kasa wiec się zgodziłam bliźniaki do babci poszly a pawel w domu odpoczywal 21;30 zadzwoniłam do pawla ze za pol godzinki będę już w domu szef mnie odwiezie i sprawdzić co robi powiedział ze jest ok i czeka na mnie:) o 22 jestem pod brama wchodzę do domu otwieram drzwi i widze swoja milosc wiszaca i swiat mi się zawali spoznilam się może z 10 min nie da się wyobrazić tego co czułam nie da się tego opisac zero listu oznak nigdy tego nie zrozumie
dziś mija 2,5 roku od śmierci pawla dzieci maja 5 lat ja 29 staram się na nowo ukladac zycie mam kogos od roku ale czy jestem szczęśliwa nie wiem mam wrazenie ze jak zaczyna się ukladac to znowu cos nie tak ciagle boje się ze strace znowu kogos ja po prostu chwilami naprawdę wariuje
i nie daje rade:(
1 2013-09-03 17:36:50 Ostatnio edytowany przez mala2984 (2013-09-03 17:38:26)
Podobne tematy
napisałam te opowiadanie bo tego naprawdę potrzebowałam tak jak napisałam jestem w związku od ponad roku i mam naprawdę fajnego faceta ale mam wrazenie ze to ja wszystko psuje naprawdę mimo ze jest ok ja każdego dnia boje się ze go strace i przez to wariuje chwilami jestem wyczerpana psychicznie i to bardzo nie wiem jak walczyc ciagle z ta obawa ze go strace ze mu może nie zależy nie wiem dlaczego tak jest brak mi wiary w to ze ktoś może być ze mna nie wiem po prostu nie wiem
Nikt ci nie pomoże, tylko ty sama możesz to zrobić. Z pomocą terapii.
To nie takie proste
mala współczuje straty, nie wyobrażam sobie stracić ukochaną osobę...
Twoją obawę również rozumiem ale musisz się przełamać bo zamartwianie się na zapas nic nie da. Jeżeli masz okazję to ciesz się chwilą bo sama wiesz jaka jest ulotna, kochaj i ciesz sie, że jesteś kochana. Wychowuj dzieci w miłości i poczuciu bezpieczeństwa i odsuwaj głupie myśli na bok a z czasem zauważysz, że już nie wchodzą Ci one do głowy
Powodzenia.
Co ma być to i tak będzie z lub bez Twojego zamartwiania się.
Z pawłem byłam 7 lat jego śmierć sprawiła że przestalam wierzyć w siebie w boga w to że mogę być szczęśliwia boję się szczęścia bo boję się tego że pewnego dnia znowu kurcze mi je ktoś odbierze każdego dnia męczą mnie myśli naprawdę jestem chwilami zmęczona i to bardzo przestałam wierzyć choć mojego teraźniejszego partnera kocham i nie robi mi nic złego wręcz to ja jestem hmm nieznosna niewiem czemu taka jestem choć nie robię tego specjalnie bo chce być szczęśliwa z nim bo mi bardzo zależy
Dziękuję wróżko za dobre słowa
Dziękuję wróżko za dobre słowa
Nikt ci nie da gwarancji, że twoje szczęście nie skończy się jutro. Bo może tak być. Wszystko jest ulotne i ma termin przydatności. Ja to wiem, ty to wiesz.
Co nie znaczy, że masz się zamknąć w tym strachu, bo tak czy siak umrzesz- twój wybór jak wcześniej spędzisz czas. I serio- jeśli nie radzisz sobie, twoje myśli stają się obsesją i paraliżują cie - poszukaj profesjonalnej pomocy.
Pozdrawiam
Los doświadcza ludzi w różnoraki sposób. Ciebie bardzo ciężko doświadczył. Los zabrał Ci ukochanego człowieka. Dla nas żyjących, samobójstwo jest śmiercią której nie potrafimy zrozumieć. Ty nie dość, że jej nie rozumiesz, obwiniasz się, że za późno wróciłaś. Czasem może nawet zadajesz sobie pytanie, czy może przeoczyłaś jakiś sygnał. Czas płynie, a Ty nadal się boisz, że czego dotkniesz zamienisz w błoto. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Nikt nie da nam gwarancji, że jutro nie przejedzie nas pociąg, albo nie przygniecie drzewo. Zycie będzie toczyć się dalej.
Masz przy boku mężczyznę, masz dzieci. Ciesz się każdą chwilą jaką daje Ci los.
11 2013-09-26 13:19:57 Ostatnio edytowany przez kobietkam (2013-09-26 13:21:55)
Mala strasznie mi przykro że straciłaś swoją miłość , w dodatku że to ty go znalazłaś to musiało być traumatyczne przeżycie...
(blog_marty.bravejournal.com)
Czy może próbowałaś porozmawiać z psychologiem ?
Myślę że jakaś terapia by Ci pomogła, może jakoś byś się wreszcie z tym wszystkim pogodziła.
Mam nadzieję że uda Ci się z teraźniejszym partnerem wszystko ułożyć
(myyblog.moonfruit.com)
Rozmawiajcie dużo o wszystkim, o tym co czujecie itd. Żebyś miała pewność że więcej Cię takie nieprzyjemne sytuacje nie zaskoczą.