Czy udaje się Wam coś z wypłaty zaoszczędzić? Jeśli tak, jak traktujecie takie ekstra pieniądze? No i czy.... staracie się odkładać co miesiąc określoną kwotę na określony cel?
Podobne tematy
Ja nie wiem co to jest "nadwyżka pieniędzy" więc nie mam pojęcia co bym zrobiła gdyby się nagle takowa pojawiła ![]()
Pewnie bym zgubiła ![]()
Całkiem sporo odkładamy co miesiąc. Najpierw ustalamy budżet, przelewamy na wspólne konto kasę potrzebną do przeżycia miesiąca, zostawiamy trochę każdy sobie na koncie "na przyjemności" a resztę na konto oszczędnościowe.
Co miesiąc staram się odłożyć część wypłaty na drugie konto. I robię to zaraz po wpłynięciu wypłaty na konto, bo w przeciwnym razie zawsze znajda się jakieś wydatki
A że lubię mieć zgromadzone pieniądze, więc rzadko biorę z tego konta. No, chyba że bezwzględnie wypadnie jakiś wydatek. Ewentualnie są przeznaczone na wakacje. Dodatkowo bezwzględnie co miesiąc odkładam kasę na studia dla synów.
Kasę z dodatkowego zajęcia odkładam dla siebie. Na swoje wydatki i zachcianki typu sprzęt fotograficzny, który niestety nie jest tani i jakoś byłoby mi głupio przeznaczać na niego pieniądze rodzinne.
Maż ze swoich dodatkowych zajęć tez ma pieniądze dla siebie i nie wnikam na co je wydaje. Synowie również swoje pieniądze, które zarobią wydają na swoje przyjemności lub oszczędzają gdy znajdą jakiś cel ![]()
A co znaczy "sporo" ? 100 zł? 500, 1500?
Ja robie to tak...:) z mojej bylej pracy biore pozyczke bez% wplacam sobie na konto..........i poluje na cos o czym marzylam
,pozniej kaze sobie potracac odpowiednio i mam na przyjemnosci !(poltora roku temu rzucilam papierosy:D )
Dzis znalazlam kase ..na cmentarzu,calkiem odpowiednia sume.........oddalam ja (znalazlam przelew ,a przy tym nazwisko wlasciciela) jestem z siebie dumna..dostalam na kawe,ale kupilam mojemu synkowi przepiekna wiazaneczke .Ciesze sie ,ze moglam komus pomoc...jestem radosna,ze cos takiego mnie spotkalo
![]()
Catwoman więcej
Żyjemy dosyć skromnie bo nie mamy większych wydatków i potrzeb teraz a oboje jesteśmy dobrze zarabiającymi programistami. Raz w roku szalejemy z wakacjami ![]()
Jeśli rynek się nie zmieni to w ciągu kilku lat uda nam się odłożyć na dom bez kredytów.
Ja sobie zrobiłam subkonto, na które wpływa automatycznie co miesiąc mała kwota... na rzecz mojej spokojnej starości
Jakoś nie wierzę, że Zakład Utylizacji Staruszków w czasach mojej starości będzie jeszcze istniał.
Moja znajoma powiada, że jak się uda człowiekowi odłożyć z wypłaty 1/10 to już jest dużo. Mnie się udaje zwykle więcej, całą moją wypłatę odkładam na lokatę "wakacyjną" plus około 1/5 wypłaty męża odkładam na to samo konto- a za resztę jego wypłaty żyjemy.
Po kilku miesiącach jest "jak znalazł" gdy kwestia wykracza grubo poza wakacje
Czyli jest to: opał na zimę, ewentualny popsuty samochód itp., wiecie jak jest.
Mam skłonności do chomikowania, chociaż wydawać pieniądze lubię bardzo
Ale jednak chomikuję.
To chyba też zależy od wysokości pensji
Przy tych niższych to i 1/10 czasem rzeczywiście może być ciężko odłożyć. Przy wyższych trzeba się postarać żeby prawie nic nie zostało ![]()
Prawdę mówiąc ani ja, ani mąż nie lubimy sobie wszystkiego odmawiać (dobrego jedzenia, nowego ciucha czy przyjemności), więc na bieżąco wydajemy to, co udaje nam się zarobić. Oczywiście te pieniądze nie zostają bezmyślnie przepuszczone, ale zawsze w jakiś rozsądny cel spożytkowane, przy czym weekendowy wyjazd czy wyjście do restauracji też uznaję za cel rozsądny
, bo jest to dla nas ważne. Na konto oszczędnościowe przelewamy natomiast wszystkie pieniądze ,,ekstra", czyli to, co wpada nam poza stałymi dochodami - moje dodatkowe zlecenia, jakieś dodatki do pensji, nagrody, 14-tka męża, dochody ze sprzedaży akcji, itp. To są środki na wakacje, większe zakupy, wydatki awaryjne i tak zwaną czarną godzinę.
12 2013-08-28 16:31:16 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-08-28 16:36:51)
To ja jeszcze dopiszę podpunkt: Jak często udaje się odłożyć coś samotnym matkom? Bo jak was czytam to dochodzę do wniosku, że muszę się postarać o męża z zasobnym portfelem ![]()
Bo ja czasem za swój "sukces" finansowy i powód do radości uznaję nie, że mi się udało coś odożyc, tylko że nie zabrakło.
Choć trudno być z tego powodu dumnym ![]()
Ja się martwię, żeby starczyło na bieżące potrzeby. O odłożeniu czegokolwiek nawet nie marzę :-(
Mi udaje się odłożyć miesięcznie do 500zł. Zgromadziłam już pewną sumę na prawko i tatuaż, a jak zdam prawko, to zacznę chomikować na małe, ekonomiczne brum.
Byłoby tego więcej, ale przy moich rachunkach, to i tak jestem mistrz, że tyle wychodzi, bo na jedzeniu, ubraniach, czy innych drobnych przyjemnościach, ciężko oszczędzać. ![]()
Iceni to nie jest powód do dumy czy nie; raz na wozie, raz pod wozem! Myślę, że dotyczy to wielu osób, które dziś mają pieniądze. Dziś ![]()
Czy czujecie jakąś "powinność" odkładania na coś? Np. na wakacje dla dziecka, na studia/lokatę dla dziecka, na spełnienie marzenia męża?
dzięki mojemu facetowi oszczędzamy dosyć dużo co miesiąc,bo gdybym ja miała wszystkim rządzić to z pewnością nasza oszczędność ograniczyłaby się max do 1/10 tego co teraz oszczędzamy ![]()
Iceni to nie jest powód do dumy czy nie; raz na wozie, raz pod wozem! Myślę, że dotyczy to wielu osób, które dziś mają pieniądze. Dziś
Oczywiście, że tak. U mnie też nie zawsze było kolorowo. Ba, bywało bardzo ciężko - naprawdę brakowało na podstawowe potrzeby, choć rezygnowaliśmy właściwie ze wszystkiego - zakupów, wyjazdów, jakichkolwiek przyjemności. Raz na wozie, raz pod wozem...
Czy czujecie jakąś "powinność" odkładania na coś? Np. na wakacje dla dziecka, na studia/lokatę dla dziecka, na spełnienie marzenia męża?
Szczerze? Ja nie, ale już mój mąż tak. Ja czuję potrzebę posiadania pewnej kwoty w razie powstania sytuacji awaryjnych, ale tylko tyle. W każdym razie nie mam tendencji do odkładania, jeśli miałoby to się odbyć kosztem czegoś, już wolałabym nie pojechać na wakacje niż na nie przez cały rok zbierać.
Czasem myślę sobie, że mimo wszystko mam dosyć lekkie podejście do tematu pieniędzy, ale choć znajdowałam się już w różnym położeniu, to wiem, że one zwykle skądś się pojawiają
. I ta zasada się w moim życiu doskonale sprawdza. Poza tym pochodzę z domu, w którym tych pieniędzy nie brakowało, więc nikt się nimi nigdy nie martwił, dlatego nie wiem czy to nie tu jest pies pogrzebany. Z kolei mój mąż wychował się w rodzinie, w której żyło się skromnie i trzeba było sobie prawie wszystkiego odmawiać. Być może zresztą on, jako mężczyzna, czuje się po prostu bardziej odpowiedzialny za własny dom i własną rodzinę.
I to też nie jest tak, że mam dziś kokosy, ale moje potrzeby bytowe tak naprawdę wcale nie są duże. Doskonale potrafię odnaleźć się w każdej sytuacji i jeśli mnie na coś nie stać, to bez żalu z tego rezygnuję.
Ja staram się oszczędzać, ale nie zawsze mogę. Np. wiosną nie odłożyłam praktycznie nic, bo mniej pracowałam, więc nie bardzo było z czego odłożyć. Starczało na normalne życie z miesiąca na miesiąc. Potem dostałam zastrzyk gotówki w postaci zwrotu podatku plus pracowałam praktycznie na cały etat w lipcu, więc niby miałam jak odłożyć, ale po pół roku bez wydatków poczułam potrzebę nakupowania sobie ciuchów i innych takich, a na dodatek musiałam sobie kupić nowy telefon, bo mój pięcioletni grat po prostu już nie dawał rady, więc... wiadomo
Trochę mi z tej nadwyżki zostało, ale szału nie ma. Niemniej jednak mam postanowienie, że odłożę minimum tyle, a tyle na konto oszczędnościowe pod koniec roku. A wolę kasę wrzucić pod koniec roku niż teraz, bo po drodze jeszcze połowa rodziny na urodziny, święta są etc, sporo będzie wydatków. Aha, no i mam taką automatyczną usługę, że przy każdej transakcji kartą (do 3 w ciągu jedego dnia) ściąga mi z głównego konta małą sumę pieniędzy i przerzuca na konto w stylu "mikro oszczędzanie". Jeszcze nie postanowiłam na co tę kasę przeznaczę, zobaczymy ![]()
Cokolwiek by sie nie dzialo to 2500 miesiac odkladam.
Mam nadzieje odlozyc wczesnie na solidna emeryture i skasowac kilka funduszy emerytalnych i cieszyc sie Karaibami w wieku lat 50 ![]()
Cokolwiek by sie nie dzialo to 2500 miesiac odkladam.
Muszę przyznać, że jeśli robisz to regularnie, czyli co miesiąc, to sporo potrafisz odłożyć. I jeśli mogę zapytać - dzieje się to kosztem jakichś wyrzeczeń czy tyle masz nadwyżki nad potrzebami?
Czy udaje się Wam coś z wypłaty zaoszczędzić? Jeśli tak, jak traktujecie takie ekstra pieniądze? No i czy.... staracie się odkładać co miesiąc określoną kwotę na określony cel?
Idea oszczędzania jest fajną sprawą, szczególnie, że w naszym kraju nie ma co liczyć na emeryturę z ZUS gdyż cały ten system jest już obecnie sztucznie podtrzymywany przez nasz kochany rząd i jest olbrzymia szansa, że niedługo runie (podobno juz w tym roku w maju nie było pieniedzy na wypłaty emerytur oraz rent...) dlatego uważam, że jednak warto oszczędzać by na starość nie jęczeć, że nie ma na leki i przeżycie.
Nie wnikam w to na co kto odkłada pieniądze. Kazdy ma inne priorytety. Niestety patrząc na to co sie dzieje w naszym kraju, uważam, że należy jednak zadbać o swoją przyszłość finansową i jest to już niestety przymus. Najlepiej zacząć jak najwcześniej np w wieku 20 lub 20stu kilku lat, bo im wcześniej się zacznie tym wiecej można uzbierać. Oczywiście później też można, ale im wcześniej tym lepiej ![]()
Niestety... po wielu rozmowach z moimi znajomymi na temat oszczedzania, moim oczom ukazała się olbrzymia ignorancja ze strony tychże ludzi. Wiekszosć twierdziła "po co oszczędzać?"; "mam na to jeszcze czas!"; "nie bedę oszczędzał(a), wolę korzystać z życia", co mnie mocno zastanowiło i pokazało nieciekawy obraz młodego człowieka, który nie myśli o przyszłosci i jej zabezpieczeniu lub co gorsza... ma podejscie typowo hedonistyczne. Miałem wrażenie, że żyją w innym świecie, myślą, że emerytura którą "gwarantuje" państwo im wystarczy lub, że jest to coś pewnego na starość i państwo im to MUSI zagwarantować dlatego nie muszą się przejmować oszczędzaniem.
Niestety to co obecnie widać w systemie emerytalnym pokazuje jasno, że nie ma co liczyć na państwo, które nas przymusowo okrada pod pretekstem zadbania o naszą przyszłość - jakbyśmy sami tego nie potrafili zrobić
- (niestety nie jest to zgodne z konstytucją, a mimo wszystko panstwo robi sobie co chce, łamie prawo i nawet wytoczenie sprawy przeicwko ZUS w sądzie nie przyniesie żadnych efektów - tak, już dwie osoby próbowały. Jedna osoba przegrała sprawę ale dalej toczy bój na wyższych szczeblach sądowniczych, a druga rozpoczyna i niestety marne szanse na to, że wygrają
- ale przynajmniej próbują )...
Ile oszczędzać? mówi się ze powinno się oszczędzać najmniej 1/10 swoich zarobków, a jeśli mozna więcej to jest bardzo dobrze ![]()
Czy czujecie jakąś "powinność" odkładania na coś? Np. (...) na studia/lokatę dla dziecka
Zabezpieczenie dziecka finansowo to bardzo dobra myśl gdyż myślę, że grubo ponad 90% polskich dzieci nie jest zabezpieczonych finansowo i nie mają żadnych możliwości startu w życiu. Uważam, że rodzic w miarę swoich możliwości finansowych powinien zadbać o swoje dziecko i umożliwić mu przynajmniej "jakiś" start w życiu właśnie odkładajac każdego miesiaca jakąś drobną sumę pieniedzy na konto przez powiedzmy 18-20 lat lub do zakonczenia nauki (maks 26 roku zycia) co umożliwiło by mu start w dorosłe życie (np. w najlepszej sytuacji kupienie własnego mieszkania albo w tej gorszej przynajmniej zagwarantowało jakąś częśc wkładu własnego na kredyt na mieszkanie). Niestety często sytuacja finansowa rodzicom na to nie pozwala, a tym którym pozwala, nie myśli w ogóle o tym...
Czy czujecie jakąś "powinność" odkładania na coś? Np. (...)na spełnienie marzenia męża?
Buahahahaah wybacz Catwoman, ale musiałem sie zaśmiać
:D Zaśmiałem się w sumie nie bez powodu... Oczywiście nie z Ciebie ani tej idei, bo pomysł fajny. Fajnie jak żona wspiera męża i pomaga mu spełnić jego marzenie(a), ale w moim przypadku to chyba nie realne
Dlaczego? Już piszę ![]()
Ano dlatego, że gdyby moja żona miała odkładać na spełnienie jednego mojego marzenia (dosłownie tylko jednego, a jest ich jeszcze kilka
), to musiała by odkładać chyba pól swojego życia (jak nie całe
)
:D:D:D
No... Ale trzeba jeszcze mieć żonę ![]()
Tomek większość nie ma z czego odkładać i oszczędzać.Jak starcza na styk na rachunki i codzienne wydatki to z czego tu odłożyć.A co do dzieci to odkąd pójdą do szkoły to wydatki i tak są ogromne.Komplet podręczników kosztuje ok.500 zł,do tego zeszyty ,ubranie,dojazdy kiedy mieszka się na wsi. To już jest duża część budżetu.
23 2013-08-29 06:33:26 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-29 06:36:27)
Tomek większość nie ma z czego odkładać i oszczędzać.Jak starcza na styk na rachunki i codzienne wydatki to z czego tu odłożyć.A co do dzieci to odkąd pójdą do szkoły to wydatki i tak są ogromne.Komplet podręczników kosztuje ok.500 zł,do tego zeszyty ,ubranie,dojazdy kiedy mieszka się na wsi. To już jest duża część budżetu.
Tak, wiem, dlatego napisałem:
(...) Uważam, że rodzic w miarę swoich możliwości finansowych powinien zadbać o swoje dziecko i umożliwić mu przynajmniej "jakiś" start w życiu właśnie odkładajac(...)
Zdaję sobie sprawę z tego, ze często wiele budzetów domowych jest bardzo napiętych i po prostu nie da się nic odłożyć, ale jesli sie da chociaż trochę, to myślę, że powinno sie zadbać chociaż odrobinę o start w dorosłe zycie dziecka/dzieci.
U mnie jest ciężko z oszczędzaniem. Kiedy mam wolnych kilka złotych kupuje książki do czytania ubrania jakiś prezent narzeczonemu ![]()
25 2013-08-29 07:50:08 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-08-29 08:03:14)
Jaguar napisał/a:Cokolwiek by sie nie dzialo to 2500 miesiac odkladam.
Muszę przyznać, że jeśli robisz to regularnie, czyli co miesiąc, to sporo potrafisz odłożyć. I jeśli mogę zapytać - dzieje się to kosztem jakichś wyrzeczeń czy tyle masz nadwyżki nad potrzebami?
a mnie to nie dziwi,my póki co odkładamy jeszcze wiecej niż Jaguar,no ale to zalezy ile kto zarabia
czy sobie żałujemy na wszystko kosztem odkładania? nie
jemy to na co mamy ochotę,kupujemy to co jest potrzebne,jednak nie szastamy na prawo i lewo aby sobie kupić np 15 parę spodni bo są fajne,czy nowy telewizor bo akurat jest na topie
stać nas na dobry samochód ale jeździmy takim z 95 r,póki jeździ to niech służy
mamy o tyle dobrze że nie musimy spłacać żadnych kredytów,i nie płacić czynszu ![]()
tak czy siak jak wyżej napisałam gdybym miała sama oszczędzać to kiepsko by mi to szło ![]()
Iceni to nie jest powód do dumy czy nie; raz na wozie, raz pod wozem! Myślę, że dotyczy to wielu osób, które dziś mają pieniądze. Dziś
Czy czujecie jakąś "powinność" odkładania na coś? Np. na wakacje dla dziecka, na studia/lokatę dla dziecka, na spełnienie marzenia męża?
Przy pensji 1500 zł czuje strach, że mi nie wystarczy na podstawowe potrzeby, więc nie stać mnie na luksus odkładania na studia dziecka, czy inne
ekstra rzeczy. ALimenty nie powalają, więc mam na życie niewiele ponad 2 tysiące. Trzeba opłacić z tego rachunki i jakoś przeżyć...
Macie pomysły żeby przy takich dochodach coś odłożyć?
Nie odmawiamy sobie ani dzieciom przyjemości. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku - nie kupuję córce "siódmej" lalki monster high bo Ona tego CHCE i już. Mamy odłożone pieniądze na koncie, na tzw. grubsze przyjemności
Trudno to wszystko nazwać oszczędzaniem, bo starcza nam na wszystko i jeszcze zostaje, więc nie ma jakiegoś musu, odkładania na siłę. Mamy ten komfort, że mąż ma fajne zarobki, ja również zarabiam, ale moje zarobki to jakieś 30% Jego wypłaty.
28 2013-08-29 10:02:44 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-29 10:04:56)
moniaCo ja to rozumiem i tłumaczę: nikogo tu nie zamierzam szykanować jeśli nie ciuła
A też na WSZYSTKIM oszczędzać się nie da: mieliśmy z mężem dołek, myśleliśmy z czego jeszcze można zrezygnować, ale .... nie dało się! Bo musielibyśmy przestać jeść, czyli zacząć chorować.
Jaguar niech zgadnę: pracujesz w branży komputerowej i mieszkasz z rodzicami
Kurczę, podają że 70% Hiszpanów mieszka z rodzicami obecnie, bo nie mogą sobie pozwolić na samodzielne mieszkanie, zarabiając najniższą krajową 800 euro
Śmiać mi się chce, bo u nas tyle zarabia akurat masa osób i sobie jednak radzą
Ach widać, że południowcy nie są stworzeni do kombinowania ![]()
Ja mam chyba obecnie podobnie jak Olinka choć na wakacje potrafię oszczędzać cały rok- ale nie odbywa się to kosztem jakichś wielkich wyrzeczeń. A nawet dużych. W sumie nawet "specjalnych" wyrzeczeń. Zakładam nie to, gdzie pojadę i na to zbieram za wszelką cenę, ale zbieram tyle, ile mogę i potem się zastanawiam, gdzie mogę za to pojechać.
Takiego podejścia nauczył mnie mój mąż, któremu oszczędzanie jest obce; zawsze nosił (za kawalera) całą wypłatę przy sobie i wydawał na co tylko ma ochotę. Oczywiście tydzień do wypłaty już nie miał za co "żyć". Piszę w "" bo mieszkał z rodzicami i opłacał tylko internet, za nic więcej nie płacił. Ja w tym czasie też pracowałam, ale żyłam od 1ego do 1ego bo wykonywałam zawsze wolny zawód i czy zarobiłam 2,000 (rzadko) czy 700 zł (częściej) musiałam co miesiąc opłacić mieszkanie, media i mieć na życie.
Mój mąż kręcił nosem, jak mu powiedziałam, ile z jego wypłaty mu potrącam na rzecz oszczędności, ale po kilku miesiącach był bardzo mile zaskoczony, gdy nagle nie trzeba było się głowić, skąd wziąć na wakacje, na remont, opał na zimę czy naprawę sprzęgła.
Jednak na żadne fundusze emerytalne nas nie stać- tu wierzę w Boży plan względem mnie, nas ![]()
A ja co odloze, to mi wypada ubezp. tu jakies wesele, tu jakas awaria, no rece opadają. Ale na szczescie teraz wczasy pod grusza, jakas premia wpadnie i mam nadzieje nie ruszyc tej kasy. Drugie szczescie to ze moj narzeczony odklada ok 2000tys miesiecznie , na jakis juz start tam mamy:)
Oszczędzanie... rzecz mi obca, bo nie mamy na razie z czego.
Chociaż przyznam szczerze, że czytając wasze komentarze żal mi trochę w d*** ściska, bo wynika z nich że wasi mężowie zarabiają na tyle dobrze żeby utrzymać cały dom, a wasze wypłaty są odkładane.
Niestety nie wiem czy kiedykolwiek zaznam takiego komfortu, żeby się nie głowić jak przeżyć do ostatniego.
szerek a ja uważam, że ktokolwiek w Polsce żyje tak, że nie musi żebrać, to jest pan ![]()
Zabezpieczenie dziecka finansowo to bardzo dobra myśl gdyż myślę, że grubo ponad 90% polskich dzieci nie jest zabezpieczonych finansowo i nie mają żadnych możliwości startu w życiu. Uważam, że rodzic w miarę swoich możliwości finansowych powinien zadbać o swoje dziecko i umożliwić mu przynajmniej "jakiś" start w życiu właśnie odkładajac każdego miesiaca jakąś drobną sumę pieniedzy na konto przez powiedzmy 18-20 lat lub do zakonczenia nauki (maks 26 roku zycia) co umożliwiło by mu start w dorosłe życie (np. w najlepszej sytuacji kupienie własnego mieszkania albo w tej gorszej przynajmniej zagwarantowało jakąś częśc wkładu własnego na kredyt na mieszkanie). Niestety często sytuacja finansowa rodzicom na to nie pozwala, a tym którym pozwala, nie myśli w ogóle o tym...
Moje dziecko na szczęście jest już całkiem dobrze zabezpieczone. Co prawda odbyło się to kosztem pewnych wyrzeczeń, ale na dziś jest to temat zamknięty, dlatego go pominęłam.
Szerek, masz dopiero 20 lat, zatem wszystko jeszcze przed Tobą
. Być może dzisiaj Twoja przyszłość nie jawi Ci się kolorowo, ale ja już wiem, że życie bywa przewrotne i potrafi nieźle (także pozytywnie) zaskoczyć.
Olinko oby coś w tym było. Niestety 22 lata a potrzeby niejednego 40-latka, chyba w tym mój problem.
Catwoman, co racja to racja. Przykre to ale prawdziwe.
34 2013-08-29 21:14:53 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-29 21:15:07)
Nie martw się, bo wszystko przed Tobą/ Wami ![]()
Pieniądze: rzecz nabyta.
Catwoman napisał/a:Iceni to nie jest powód do dumy czy nie; raz na wozie, raz pod wozem! Myślę, że dotyczy to wielu osób, które dziś mają pieniądze. Dziś
Czy czujecie jakąś "powinność" odkładania na coś? Np. na wakacje dla dziecka, na studia/lokatę dla dziecka, na spełnienie marzenia męża?
Przy pensji 1500 zł czuje strach, że mi nie wystarczy na podstawowe potrzeby, więc nie stać mnie na luksus odkładania na studia dziecka, czy inne
ekstra rzeczy. ALimenty nie powalają, więc mam na życie niewiele ponad 2 tysiące. Trzeba opłacić z tego rachunki i jakoś przeżyć...
Macie pomysły żeby przy takich dochodach coś odłożyć?
Jestem w identycznej sytuacji, tylko z ta róznicą, ze alimenty dla dziecka są duuużo mniejsze. Właściwie jak by ich nie było, bo i tak czasami jedna wizyta u lekarza i po tych alimentach... więc odkładam te maleńka sumkę dla córki. Lepsze to niż nic.
Staram sie tez odkładac córci wszystkie pieniądze "ekstra" które dostaje (urodzinki, imieniny czy tez rozpieszczająca babcia).
Tak w ogóle to należę do oszczędnych. Nigdy nie było tak, że nie miałam nic zaoszczędzone.Nooo, podczas trwania małżeństwa - bo każdy zaoszczedzony grosz, o którym dowiedział się mąż musiał być wydany (dlatego musiałam to ukrywać).
Teraz jest ciężko, ale postanowiłam że zacznę oszczędzać te grosiki, które zarobię na sprzedawaniu na allegro czy dodatkowemu zajęciu. Kiedy wiem, ze mam coś w zanadrzu jestem spokojniejsza.
Na wakacje pomaga zastrzyk w postaci zwrotu podatku, mogę też w pracy brać nieoprocentowane pożyczki.
Odkładamy co miesiąc niedużą sumę na konto oszczędnościowe. Ostatnio zajęłam się planowaniem budżetu trochę dokładniej i okazało się, że bezboleśnie możemy odkładać więcej, co mam zamiar wprowadzić w życie od następnego miesiąca. Pieniądze te nie mają konkretnego przeznaczenia, ale podejrzewam, że przy kupnie i urządzaniu mieszkania rozejdzie się wszystko i oszczędzanie zacznie się od nowa.
Nadwyżki najczęściej idą w większości na sprzęty do domu itp. rzeczy, czy urlop. Reszta się rozchodzi i za to też mam zamiar się zabrać, żeby z każdej kasy ekstra jakiś procent trafiał do oszczędności.
Jaguar napisał/a:Cokolwiek by sie nie dzialo to 2500 miesiac odkladam.
Muszę przyznać, że jeśli robisz to regularnie, czyli co miesiąc, to sporo potrafisz odłożyć. I jeśli mogę zapytać - dzieje się to kosztem jakichś wyrzeczeń czy tyle masz nadwyżki nad potrzebami?
Zarabiam doskonale.
To sa moje nadwyzki nad potrzebami.
Czaaaasem sobie pozwalam na odrobine luksusu jak wakacje w ciekawym miejscu czy cos do urody albo nowy samochod, cos do motoru...w koncu mlodym jest sie tylko raz ![]()
Aaa jeśli doskonale to siara i wszystko jasne
Tzn. znów to kwestia względna. Dla mnie osobiście doskonale znaczyłoby 3,000 zł netto. Jak widzisz, wszystko zależy od punktu widzenia ![]()
I dobrze. Dobrze jest gdy każdy żyje inaczej, dysponuje innymi możliwościami. Chciałabym jedynie, by każdy człowiek w tym kraju czuł, że jest godnie potraktowany jeśli chodzi o zarobki.
kurcze ,czytam i jestem mile zaskoczona tym że są ludzie którzy maja z czego oszczędzać,i ludzie ktorzy oszczędzaja mimo iż dochody nie sa jakieś rewelacyjne.jesli chodzi o mnie to jest z tym różnie przy trójce dzieci ,opłaty szkolne ,domowe to staram sie pare groszy odłożyć tzn;100zł czasem i 500 zł na szczeście nie posiadam kredytu wiec spokojnie bez szaleństwa kroczę przez życie.pozdrawiam i naprwade dopinguje
40 2013-09-02 09:38:01 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-09-02 09:40:55)
andzia19772 przy trójce dzieci odłożyć 500 zł? To ja podziwiam ![]()
A z czego macie najczęściej tę "nadwyżkę"? Czy z jakiejś pracy extra, czy z prezentu, zwrotu podatku? U mnie to chyba najczęściej praca extra, jakiś bonus pieniężny mojego męża (np. podwyżka, premia) no i raz w roku zwrot podatku ![]()
Pieniądze extra to nadgodziny moje i męża i zwrot podatku. Czasami jakiś prezent.
A z czego macie najczęściej tę "nadwyżkę"? Czy z jakiejś pracy extra, czy z prezentu, zwrotu podatku? U mnie to chyba najczęściej praca extra, jakiś bonus pieniężny mojego męża (np. podwyżka, premia) no i raz w roku zwrot podatku
Ja już pisałam - są to moje dodatkowo zarobione pieniądze, ostatnio jakieś dywidendy (ale nie są to duże kwoty), zysk ze sprzedaży akcji, zwrot podatku, 14-tka męża, jakieś nagrody i dodatki do pensji, co 5 lat większa nagroda jubileuszowa, czasem coś tam jeszcze, co wpada tylko jednorazowo, na przykład "trafiły się" pieniądze ze spadku. To te środki (ale nie zawsze i nie wszystkie) przelewamy na konto oszczędnościowe.
andzia19772 przy trójce dzieci odłożyć 500 zł? To ja podziwiam
A z czego macie najczęściej tę "nadwyżkę"? Czy z jakiejś pracy extra, czy z prezentu, zwrotu podatku? U mnie to chyba najczęściej praca extra, jakiś bonus pieniężny mojego męża (np. podwyżka, premia) no i raz w roku zwrot podatku
moje oszczędnosci wynikają z... mam ułożone koperty i do nich wkładam na opłaty, na buty jesli bedzie taka potrzeba , na szkołe na leki chemia i zycie.nie ruszam jesli nie musze kopert prócz chemia i zycie czesto zostaje mi reszta kopert bo nikt nie zachorował itp, i z tego mam pare groszy odłożone.na szkołe odkładam co miesiac po 50 zł najmniej by potem nie kombinowac skąd wziasc na nowy rok szkolny, jesli nie ma takiej potrzeby nie kupuje nowego tornistra piórnika kredek itp bo przeciez zostały z ubiegłego roku mozna wykorzystać nawet zeszyty można łądnie zgiąć i napisać np.kl 5 i znów pół zeszytu zaoszczędzonego moze to sie wydawać głupie ale szkolnictwo jest tak drogie ze trzeba myslec z głową w przeciwnym razie zbankrutujemy.myslałam w ubiegłym roku ze dzieci bedą smutne bo inni maja wszystko nowe ale nie widze zadnego sprzeciwu rozmawiam tłumacze i to ma sens.
Najważniejsza jest w tym wszystkim płynność finansowa i to czy ktoś ma pracę.
U nas było z tym ciężko i już szczerze powiedziawszy mam dosyć.
W tamtym roku mieliśmy taki kryzys gdzie ja straciłam pracę i mój partner się zwolnił na rzecz szukania nowej, bo szef mu pieniędzy nie wypłacał- przez to zrobiły się takie dziury finansowe że głowa boli.
Znowu jak już pracę nową znalazł, to ją stracił po paru miesiącach i tak w kółko, ciężko teraz młodym na rynku pracy, a tak jak już pisałam wcześniej traktują nas jak studentów bo jesteśmy w takim wieku, a niestety wymagania mamy o wiele większe, bo jednak dziecko i rodzina to już nie mieszkanie na garnuszku rodziców ![]()
Już się nawet nauczyłam tak dysponować, aby 2 tys. na 3 osobową rodzinę nam starczyło to nagle nie ma pracy i znowu się jakaś dziura zrobi.
Ja staram się odkładac co miesiąc 100 - 50 zł. Bywa różnie jaka to kwota, ale zawsze coś odkładam.
W moim przypadku, to na 'czarną' godzinę i wakacje.
Najważniejsza jest w tym wszystkim płynność finansowa i to czy ktoś ma pracę.
U nas było z tym ciężko i już szczerze powiedziawszy mam dosyć.
W tamtym roku mieliśmy taki kryzys gdzie ja straciłam pracę i mój partner się zwolnił na rzecz szukania nowej, bo szef mu pieniędzy nie wypłacał- przez to zrobiły się takie dziury finansowe że głowa boli.
Znowu jak już pracę nową znalazł, to ją stracił po paru miesiącach i tak w kółko, ciężko teraz młodym na rynku pracy, a tak jak już pisałam wcześniej traktują nas jak studentów bo jesteśmy w takim wieku, a niestety wymagania mamy o wiele większe, bo jednak dziecko i rodzina to już nie mieszkanie na garnuszku rodziców
Już się nawet nauczyłam tak dysponować, aby 2 tys. na 3 osobową rodzinę nam starczyło to nagle nie ma pracy i znowu się jakaś dziura zrobi.
Ano właśnie jak nie urok to co innego. I wcale nie chodzi o marudzenie
ale to ciężkie życie....
Siedzieć i czekać na mannę absolutnie nie wchodzi w rachubę,ale opłaty
w stosunku do wypłat to jest cios poniżej pasa.
Ja każdą zaoszczędzoną (czyli w danym miesiącu nie wydaną) kasę wrzucam na konto oszczędnościowe.
Jaka nadwyżka ![]()
49 2017-05-30 11:30:25 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-05-30 12:05:37)
Cóż ja nie czekam na nadwyżkę tylko od razu odkładam. Automatycznie z ror na konto oszczędnościowe [spam] mi się robi przelew w dniu wypłaty pensji, więc nawet nie muszę nic robić. A potem już musi starczyć. Jak jeszcze coś ekstra zostanie na koniec miesiąca to też czasem sama wpłacam.
Duża nadwyżka jeśli się zdarzy - idzie na podróże i wyjazdy ![]()
Mała nadwyżka - na książki.
Staram się też coś odkładać, żeby nie zostawać przed wypłatą z bilonem w portfelu. Oszczędności - nawet niewielkie - dają mi poczucie bezpieczeństwa w razie nieprzewidzianych wypadków, czy też wydatków.
Miło jest mieć świadomość, że ma się choćby niewielką sumkę, po którą można sięgnąć w razie potrzeby.
już od dawna próbuje coś oszczędzić, ale może przez miesiąc mi się to udaje..zawsze są jakieś nieprzewidziane wydatki ![]()
Jak mi zostaje nadwyżka to też odkładam na konto oszczędnościowe. Czasami sobie coś kupię, ale zwykle i tak nie wydaje wszystkiego do ostatniego grosza.