Witam, zpotykam sie z pewną dziewczyną juz ok 2 miesiące (9 spotkan) bo pracujemy i umawiamy sie po pracy jak nam pasuje, tak ok co 6 dni. Jest starsza o 4 lata (ja mam 20 a ona 24) to bylo juz 3 spotkanie jak sie calowalismy ( tylko na pozegnanie) choc w poniedzialek pocalowalem ją w trakcie spotkania zaraz na srodku. Daje mí się przytulac, calowac widze, ze jest mną zainteresowana bo mnie dotyka ale rozmawialismy ostatnio o calowaniu, i powiédziala ze nigdy nie calowala sie z przypadkowym mezczyzną (jak mowilem, o uczuciach)... I tutaj pytanie, czy te pocalunki ze mną coś dla niej znaczą? Mowila o swojej siostrze, ktora jest zakochana i caly czas pisze z kims a my ze sobą wogole nie piszemy... Jak mogę z nią porozmawiac delikatnie czy cos do mnié czuje i czy mam szanse...? Nie chce zeby sie przestraszyla. I zaprosilem ją za 2 tyg na malą wycieczke - zgodzila się a jak chcialem sie jeszcze umowic to posiedziala, ze przeciez juz jestesmy umówieni... ale to dopiera za 2 tyg!!! Co ona do mnie moze czuc?
Podobne tematy
Jest Tobą zainteresowana, czy Cię kocha to się okaże. Niw wymagaj deklaracji, po tak krótkim czasie. Miłosc to coś więcej niż zauroczenie.
Jest Tobą zainteresowana, czy Cię kocha to się okaże. Niw wymagaj deklaracji, po tak krótkim czasie. Miłosc to coś więcej niż zauroczenie.
Po tak krótkim czasie? Ja slyszalem, ze dlugo się już spotykamy od kolegow... Podobno 4 randki to maksimum a mysmy sie pocalowali na 6 chyba jakos. Ale mam wobec jej oczuc duzo wątpliwosci a nie chce sie zranic gdy okaze się, że milo bylo ale nie. Jak moge sie tego dowiedziec? Nie chcę też jej wystraszyc tekstem "kocham Cię" a to ze się calujemy nie ma takiego znaczenia? Rozumiem, ze na koniec, ale teraz calowalismy sie w trakcie spotkania i baardzo jej sie to podobalo, bo duzo sie odchylila i zaczela mnie obejmowac.
co nagle to po diable, nie spiesz się z niczym ![]()
Po tak krótkim czasie? Ja slyszalem, ze dlugo się już spotykamy od kolegow... Podobno 4 randki to maksimum a mysmy sie pocalowali na 6 chyba jakos. Ale mam wobec jej oczuc duzo wątpliwosci a nie chce sie zranic gdy okaze się, że milo bylo ale nie. Jak moge sie tego dowiedziec? Nie chcę też jej wystraszyc tekstem "kocham Cię" a to ze się calujemy nie ma takiego znaczenia? Rozumiem, ze na koniec, ale teraz calowalismy sie w trakcie spotkania i baardzo jej sie to podobalo, bo duzo sie odchylila i zaczela mnie obejmowac.
Przepraszam co powiem, ale gówniarz z Ciebie. Ciagle mylisz miłosć z zauroczeniem i początkami namiętności.
Nie jestem gowniazem... wiem jak,dziala ten swiat, ze seks nie ma w sobie wartosci, jest wyjątkowy dlatego, ze robisz to akurat z tą osobą, pocalunek tez nić nie musi znaczyc ale ja bym się z chęcią oddal zauroczeniu (bo w tej chwili jestem nią zauroczony) i dalszym "namiętnoscią" gdybym tylko miał pewność, że ona się mną nie bawi i że podczas spotkan ze mną nie randkuje z innymi i z nimi sie nie caluje i nie sypia... raz juz tak mialem, ze spotykalem sie z dziewczyną a ona uprawiala seks z innymi. Wiem ze mnie nie zdradzala i podobno nie robila nic zlego,bo nie bylismy w związku, ale za bardzo się angażowalem i nie chcę powtórki z rozrywki. Ja muszę mieć zawsze sporo informacji aby być spokojnym i zebym mogl z nią cos rozwijać a tu poprosty nie wiem jak to interpretowac.
To się tak nie angażuj. Skro jesteś umówiony za 2 tygodnie to możesz się zająć czymś innym niż tylko dupą. Nie naciskaj na żadne deklaracje, bo wyjdziesz na ciecia i skończy się szybciej niż się zaczęło.
Dla mnie brak angazowania sie jestvrownoznaczny z zakonczeniem,relacji... Bo spotykając się i poswiecajac swój czas angażuję się... Ale cytat to Ty masz nieziemski;) Smam prawda, z jakiego kawalk on jest tak na marginesie? A moj problem tkwi w tym, ze zyje w innym swiecie. Nie moge zrozukiec tego swiata, ze seks nic nie znaczy i pocalunki to samo... W takim razie co,jest wyjątkowego w milosci? Skaro uprawialas seks wiele razy i wiele razy sie calowalas? Samo uczucie? Ja nie mogę sobie wyobrazic jakby moja dziewczyna uprawiala seks na randkach a nie bedac w zwiazku i calowala sie w tych samych okolicznosciach lub po kilkunast minutach znajomosci... Tylko ja mam takie poglądy czy musze isć do psychologa?!? Gdzie wtedy sa jeszce ludzie z zasadami jak ja? I po czym w koncu moge poznac, ze jest mną zauroczona i czy sie mną nie bawi?
też uważam, że nie powinieneś zbyt szybko wymagać od niej deklaracji(mnie to zawsze odstraszało od facetów). a może ona też ma za sobą jakieś przykre doświadczenie i jest ostrożna bo nie chce być wykorzystana? może się mota bo ciągnie ją do ciebie ale obawia się tego, że jesteś młodszy?
może po prostu nie wie co czuje bo już taka jest i naprawdę potrzebuje więcej czasu..
wiem jedno: im szybciej coś się zaczyna-tym szybciej się kończy!
Troche jestem w szoku po tym co przeczytalem, ale zaraz zaraz patrzac w stecz czy ja sam taki nie bylem? Najwyrazniej brak ci obycia z kobietami i ze zwiazakmi. Nie jestem zadnym ekspertem bo sam teraz stanalem na krawedzi i glupieje zachowujac sie jak gowniarz. Ale patrzac na wpisy innych maja racje. Ja zaczynajac sie spotykac ze swoja tez chcialem wiedziec czy cos chce wiecej czy nie. Pozniej sie okazalo ze na poczatku nie trkatowala mnie powaznie tylko jako przygode tak na chwile, a okazalo sie ze stworzylismy cos trwalego i sie zakochala. Wiec nie lam sie, zdecydowanie odradzam mowienie " Kocham Cie" tak szybko bez przygotowania. Wyzanie milosci w poczatkowym etapie moze faktycznie ja sploszyc. Moj kumpel po 6 miesiacach powiedzial Kocham Cie a jego obecnie juz zona spanikowala i uciekla, pozniej sie zeszli i sa malzenstwem ale nie o to chodzi. Zanim ja powiedzialem ze Ja Kocham zaczalem uzywac zamiennikow mowilem, Dobrze mi z Toba, Uwielbiam Cie, pozniej ze czuje cos wiecej, az w koncu powiedzialem Kocham Cie, sama mi sie pozniej przyznala ze wiedziala ze chce to wydusic z siebie ale jakos mi nie szlo, a ona czekala. Na jej odpowiedz musialem poczekac jeszcze dwa tygodnie zanim odwzajemnila Kocham Cie. I powiem ze w tamtym momencie to mialem burze mysli poczawszy od tego ze sie wyglupilem i zblaznilem, a pozniej doszlo do mnie ze przecierz jestesmy razem wciaz wiec co za problem. Doczekalem sie odwzajemnienia i bylo pieknie i szczeslwiie az do momentu ktory opisuje w osobnym temacie. ale to juz inna sytuacja. Trzymaj nerwy na wodzy a napewno nie stracisz. PS. tak szybko tez nie odczujesz zranienia jesli powie ci jutro dowidzenia. Uwierz do zranienia jest potrzebne cos wiecej niz pare spotkan, to uczucie + przyjazn i przywiazanie. Wtedy mozesz sie zranic. Ciesz sie poprostu albowiem nic nie trwa wiecznie. Posluchaj mej rady
wyluzuj i cierpliwosci. (ktorej mi zabraklo)