Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olaodkota (2022-02-24 00:57:45)

Temat: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Poznaliśmy się około 1.5 roku temu w czasie pandemii. Zamieszkaliśmy razem oficjalnie po około 6 miesiącach, ale w między czasie 'pomieszkiwaliśmy' ze sobą przez kilka tygodniu.
Na początku była sielanka, myślałam, że wreszcie udało mi się poznać kogoś na stałe... a być może na zawsze. Ja bardzo długo szukałam partnera, nie potrafiłam znaleźć. Niepowodzenie za niepowodzeniem..
Dawno temu, mając 18 lat pierwszy raz się zakochałam - z wzajemnością. Jestem pewna, że dziś idealizuję ten 'związek', który trwał około pół roku, a skończył się ponieważ opuściłam rodzinny kraj. Wiem doskonale, że my nawet nie mieliśmy szansy się dobrze poznać, dotrzeć, to po prostu był haj hormonów, miłości. Było cudownie, ale niestety ustanowiło to w mojej głowie jakiś schemat, szablon tego, że 'jeśli ktoś kocha to A, B, C'.
My nawet tego nie zdążyliśmy sprawdzić długoterminowo, bo tak jak piszę ten związek po kilku miesiącach się rozpadł.
Jedyne dobre co z tego wynikło to, to że rzeczywiście ten 'szablon' później w dorosłym życiu pewnie uchronił mnie przez wieloma błędami, jakimiś nadziejami, bo ja po prostu wiedziałam że jeśli mężczyzna kocha to nie zachowa się tak czy inaczej.
To napewno był plus ten znajomości, ale jest też duży minus w takim sensie że nikt nie potrafi temu dorównać.
Nie wiem na dzień dzisiejszy czy ja przesadzam, czy dopatruję się w obecnej znajomości czegoś czego nie ma, czy nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań, czy nie dążę do czegoś czego po prostu NIE MA i nikt nie jest w stanie dorównać moim oczekiwaniom związkowym..
Jeśli jednak miałabym się nad tym zastanowić, naprawdę usiąść i spytać sama siebie czy obecny partner mnie kocha czy nie, to odpowiedziałabym negatywnie.

1. Miłość wyznałam mu po około roku bycia razem. Długo tego nie czułam, myślę, że dlatego że on nie był tak naprawdę w stanie tego kompletnie rozsycić. Komplementów było jak na lekarstwo i tylko na początku. Pamiętam je wszystkie bardzo dokładnie, bo było ich tak mało. Prosiłam partnera żeby częściej mi mówił coś miłego, ale on taki po prostu nie jest (tak przynajmniej twierdzi). Trudno mi w to uwierzyć, pamiętam jak na 4 czy 5 randce przyszedł do mnie i powiedział mi 'czekałem na to cały tydzień'.
Jak pierwsze raz u niego zostałam na noc (nie uprawialiśmy seksu) i chciałam szybciej wyjść on powiedział 'zostań na zawsze'.
Mówił to sam z siebie, ale przestał chyba około może 8 randki.. Potem jeszcze coś tam powiedział miłego, ale bardziej dlatego że go prosiłam o to wcześniej to jak sytuacja się nadażyła to powiedział coś, ale w tym momencie wiedziałam że to było takie wychodzone przeze mnie że nawet mi to już nie sprawiało przyjemności.
2. Kiedy mówię mu że go kocham to on tylko odpowiada 'ja Ciebie też'. Nigdy nie powiedział mi tego sam z siebie. Rozmawiliśmy to tym kilka tygodniu temu. Powiedział mi że nawet mamie tego nigdy nie mówił i że on taki po prostu jest.
Wyszło to tak, że ja przytłoczona tym wszystkim rozpłakałam się w nocy i spytałam się go czy wie czemu płaczę. On powiedział że nie wie i wtedy się go spytałam kiedy zamierza mi powiedzieć że mnie nie kocha. To była spokojna rozmowa. Leżeliśmy i patrzyliśmy na siebie. On mi wtedy powiedział że 'nadal mnie kocha' na co ja mu odpowiedziałam że mu nie wierzę, bo jego zachowania temu przeczą i nigdy, ani razu mi sam  z siebie nie powiedział że mnie kocha.
3. Kiedy kilka razy się rozpłakałam to nie robi to na nim żadnego wrażenia. Nie jest mu przykro. Nic. Kompletnie nic. Na samym początku tego nie rozumiałam, myślałam że on po prostu nie wie jak ma się zachować i musiałam mu powiedzieć że wtedy po prostu chce żeby mnie przytulił. On teraz to robi sam z siebie kiedy płaczę, ale pojąć nie mogę jak osoba która rzekomo 'kocha' nie ma ludzkiego odruchu że widząc osobę którą kocha nie jest jej przykro, nie ma potrzeby przytulenia, pokazania jakiejkolwiek empatii ??
4. Jak ja np. go nie przytluje, nie pocałuję, to on sam z siebie tego już nie robi. Na początku robił, ale przestał. Jeśli dajmy na to nie dotykam go przez tydzień, dwa, to on mnie również nie.
5. Nie rozmawiamy już ze sobą - na początku przez telefon rozmawialiśmy nawet po 6h. Teraz mam wrażenie że go nie 'interesuję' w sensie co mam do powiedzenia, jak się naprawdę czuję, co bym chciała. Rozmawiamy raczej o tym co bedziemy jeść.. Brakuje mi rozmowy, jakiegoś zainteresowania z jego strony..
6. Seks - jest rzadko ponieważ prawie po kazdym seksie ja miałam zapalenie pęcherza. Musiałam brać długo antybiotyki, aż wyczytałam że komuś pomogło to zeby zawsze przed (moze byc wieczorem przed) po prostu wziasc przysznic. Ja zawsze przed byłam czysta w sensie, nigdy nie bylo tak ze np. korzystalam z toalety i potem uprawialam seks. Poprostilam go zeby on tez zawsze byl czysty ze wzledu na moje infeckje. Na poczatku sie zgodzil i rzeczywiscie to bardzo pomoglo. Ale zaczal sie buntowac i stwierdzil ze on nie bedzie sie myl przed kazdym stosunkiem i wobec tego nie bedzie seksu w ogole, a ja nie powinnam sie sama diagnozowac bo od tego jest lekarz. To prawda, ale ja probowalam wszystkiego i tylko to pomoglo.. Efekt byl taki ze nie uprawilismy seksu od 2 miesiecy. Kilka dni temu znow to zrobilismy (nie byl po prysznicu) i znow dostalam zapalenie pecherza.. Go nie obchodzi to że ta jedna mała czynność znaczyłaby że jesli już miałabym te infekcje to zdarzałyby się rzadziej (tak jak miało to miejsce). On po prostu nie chce pomóc mi w tym zakresie myjąc sie przed, czy biorąc prysznic wieczorem żeby rano to zrobić. Dla mnie to jest niepojęte, bo ja gdybym wiedziała że mogę w ten sposób pomóc partnerowi, to oczywiście że by to dla niego zrobiła, dla mnie to oczywiste. On to motywuje tym, że jak on ma ochotę to, to jest w tym momencie i on nie może potem iść do łazienki i się umyć bo sflaczeje i to całą atmosferę niszczy kiedy ja w trakcie go pytam 'umyłeś się'?
7. Jak go czasem o coś poproszę, rzadko się to zdarza ale jednak to mówi mi 'a czemu ty tego sama nie zrobisz?'.
Podam przykład - zatkał się nam zlew w kuchni i woda nie odpływała. Ja kilka tygnodni temu nalałam tam krecika i odblokowałam ten zlew.
Kilka tygodni przedtem jednak tez był ten problem i on to odblokował w ten sposób ze przylozyc rece, wytworzyl cisnienie i woda uciekła ze zlewu. Teraz kiedy znów się ten zlew zatkał, ja też spróbowałam tak to ciśnienie wytworzyć ale nie potrafiłam więc poprosiłam go żeby odetkał ten zlew, na co on odparł 'A CZEMU TY SAMA TEGO NIE ZROBISZ?'
Ten zlew był zatkany przez kilka dni, (nie było nas w między czasie kilka dni), ta woda tak powoli odpływała w międzyczasie, ale zlew był po prostu zatkany.
Sama musiałam go rozkręcić i odetkać - wszystkie rury, uszczelki. On pracował z domu, z kuchni. Zadzwoniłam do rodziców, do ojca zeby mnie poinstruował jak mam to zrobić. Widziałam że mojemu partnerowi było głupio i jak zaczęłam to rozkręcać to tylko powiedział że 'nie trzeba tego rozkręcać, wystarczy wytworzyć ciśnienie' ale oczywiśie tego nie zrobił, dalej siedział.
To samo z karniszem który prawie od ściany odleciał - prosiłam go o to chyba z 3 miesiące. Do dziś tego nie zrobił chociaż kupił jakieś śruby. On po prostu nie poczuwa się do tego, że jak go o coś proszę, żeby on zrobił mi tę przyjemność i jak mężcyzna coś naprawił.
Na początkku nie było z tym problemu. Naprawił mi rower czy zamrażalnik, praktycznie sam, nie musiałam o to prosić.
Ale płot już sama musiałam pomalować, czy meble ogrodowe..
8. Na początku wysyłał mi jakieś miłe emotikonki, od razu odbierał telefon etc.. teraz już tego nie robi w ogóle. Jak nie odbierze to nawet nie napisze 'teraz nie mogę rozmawiać, zadzwonię później'. Po prostu ma to wszystko gdzieś. Nawet głupiego serca mi nie wyśle.
9. Na walentynki wyjechaliśmy na kilka dni. Ja mu dałam prezent, on mi nic nie dał. Chociaż akurat w tej sytuacji mam mieszane uczucia, bo on z kolei za wszystko płacił oprócz hotelu, aczkolwiek może się jeszcze o to upomni. Może myslał że skoro on zapłacił, to nie musi mi nic już dać. Ale mi by chodziło o cokolwiek, jakieś małe czekoladki i kartkę, cokolwiek żebym czuła że on cokolwiek w tym względzie zrobił.
Niż jechaliśmy to mu powiedziałam że mam coś dla niego. Żartowałam nawet że chciałabym żeby coś zorganizował, np. w hotelu. Niektóre hotele coś organizują, np. jakieś specjalne zyczenia, i on powiedział że zapyta w hotelu co mogliby zrobić. Ale wiadomo, to nie był jego piorytet i nie spytał. Jak szliśmy przez miasto i były kwiaty na sprzedaż to tylko powiedzial że szkoda ze nie moge wziasc do samolotu kwiatka. Ale co to znaczy, przecież mógł się jakoś przygotować, kupić mi COKOLWIEK, tym bardziej że wie jakie to dla mnie jest ważne..
Tym bardziej, że kilka miesięcy temu mu wypomniałam że w zeszłe walentynki też mi nic nie dał i mówiłam mu jak mnie to zabolało. Że ja miałam dla niego prezent, ale dałam mu go po kilku tygodniach żeby nie stawiać go w głupiej sytuacji. Rozmawialiśmy o tym przecież...
W zeszłe walentynki co prawda zrobił śniadanie (które i tak robi) i jakieś serce mi ulepił na lunch, aha no i poleciał do Lidla PRZED ZAMKNIĘCIEM po kwiatki, oczywiście już były ostatki bo normalnie mężczyźni z samego rana lecą żeby kupić swoim partnerkom żeby już były kiedy się obudzą.. on praktycznie poleciał po nie 5 minut przed zamknięciem hmm
10. Na urodziny kupił mi jakiś sprzęt do masowania. Raczej od czapy, w ogóle tego nie przymyslał. Miałam wrażenie że to było po prostu coś szyko kupione. Ja tego nie okazałam, bo pomyślałam sobie no ok, trudno. Ale sęk w tym że on nawet nie interesuje się tym czy ja to używam, czy mi to pomaga. Jak mu powiedzialam jakis czas temu że użyłam ostatnio i z kontektu można było wyczuć ze raczej tego nie używam, to nic go to nawet nie obeszło, nie zainteresowało. Po prostu 'masz tu prezent, a co z tym zrobisz to już Twój problem, nic mnie to nie obchodzi'.
11. Nigdy sam z siebie nie przeprosi. Jak już chodze smętna kilka dni, sam nigdy nie przyjdzie żeby to przegadać, żeby znaleźć jakieś rozwiązanie. Zawsze to ja musze przyjść, porozmawiać, przegadać coś - jestem tym zmęczona, ileż można..

Ja bym chciała żeby nam wyszło. Naprawdę. Staram się pracować na komunikacją, ale mam wrażenie że tylko ja się staram. On nie rozumie że takie bzdety jak walentynki, jak jakaś czułość etc.. to jest po to żeby było między nami dobrze, żeby 2 strony dobrze się czuły, miały jakąś motywację w tym związku..
Dodam jeszcze że to nie jest jakiś nieświadomy człowiek, który nie rozumie o czym ja mówię. On to rozumie ponieważ ja to otwarcie komunikuję, a dodatkowo kiedy się go spytałam czy on wie o czym ja mówię, o jakich zachowaniach (bez wyliczania ich), wg. których ja uważam/podejrzewam że on mnie nie kocha to on mi na to odpowiedział, że on wie o czym ja mówie... Także on jest tego w pełni świadom. On wie czego ja oczekuję, czego bym chciała. On to wie, a wie to m.in. stąd że na samym początku tak się zachowywał. Może nie w 100%, w sensie że przecież na pierwszych randkach nie wyznawał mi miłości etc.. ale pomimo wszystko jakieś były podwaliny pod to by twierdzić, że to będzie fajny, dorosły związek i że ta strona emocjonalne tam będzie. Gdyby tego nie było to ja bym nigdy się z nim nie związała, bo dla mnie to jest bardzo ważne. Ja na dzień dzisiejszy czuję się jakbym mieszkała ze współlokatorem. Mam okresy kiedy jestem bardziej radosna, bo takie mam usposobienie. Żartujemy wtedy, wygupiamy sie, siedzę mu na kolanach pozornnie wszystko jest ok.. tyle że nie jest wcale i to wszystko we mnie siedzi. Potem nadchodzi taki wieczór jak ten kiedy sama siebie pytam - czy jest sens, jak to naprawić, czy warto ? Czy ta naprawa jest tylko pozorna, bo on taki już jest ? Przecież ja widzę że on mnie nie kocha, po tych zachowaniach przytyczonych powyżej. To się po prostu WIE.

Na koniec tego wywodu, chciałabym jeszcze tylko wypisać dziwne zachowania, które niejako są sprzeczne co do tego co napisałam powyżej i których nie rozumiem. Jeśli ktoś mógłby się do tego odnieść i może spróbować mi to jakoś wytłumaczyć jak to się ma do tego co opisałam powyżej:

1. Pomimo tych wszystkich zachowań, które przytoczyłam wyżej zauważyłam że on nie lubi / boi się jednej rzeczy - kiedy narzekam na niego rodzicom. On nie mówi po polsku i kiedy np. jak z mamą mówię szybciej, głośniej to on zawsze wtedy myśli że na niego narzekam i autentycznie 'boi się' tego co moi rodzice o nim pomyślą. On jeszcze moich rodziców nie poznał. Ja czasem rzeczywiście narzekam, ale często mówię o rzeczach kompletnie z nim nie związanych a on  i tak podejrzewa że na niego nadaję. Przytaczam ten przykład, bo w wielu sprawach on tak jakby trzyma taką pozę że go nic nie obchodzi, robi co chce, ale jednak to jak jest potencjalnie odbierany przez moich rodziców jest dla niego bardzo ważne. Co jeszcze bardziej dziwne - ważniejsze jest dla niego to jak moi rodzice go widzą, niż to jak ja sama go widzę i jak się z nim czuje.
Kompletnie nie rozumiem takiej postawy. O ile mogę zrozumieć, że może to być ważne w jakimś stopniu, to jak to możliwe że przejmuje się tym o tyle bardziej niż tym co ja o nim myślę ??
2. Zauważyłam też że on lubi odgrywać jakąś dziwną szopkę jak np. spotykamy się z jego znajomymi, albo rodziną - udaje wtedy takiego czułego, dobrego partnera do rany przyłóż. Obejmuje mnie, patrzy na mnie maślanymi oczami, zwraca się do mnie czule.. Gdyby on był dla mnie taki na co dzień nie byłoby tego wątku, ale to jest tak jakby taki 'związek na pokaz'. Kompletnie tego nie rozumiem, bo dla mnie takie pozory są nieistotne. Ja bym wolała żeby między nami było dobrze jak jesteśmy sami, to jak nas widzą obcy ludzie, jego rodzina, znajomi nie ma dla mnie znaczenia, a on wręcz odgrywa jakiś teatr wtedy.. Dlaczego ? Po co ? Też ważne jest dla niego ze np. jak spotyka sie ze znajomymi żebym tam była, siedziała z nimi. Nie uważam że chodzi mu o to żeby się mną 'pochwalić' mną jako osobą, ale bardziej żeby pokazać się przed ludźmi że on też ma dziewczynę i jak to on dobrze z nią żyje, jaki on to jest czuły, opiekuńczy etc.. podczas gdy w rzeczywistości on taki wcale nie jest! To jest jakieś przedstawienie, maska.. Nie rozumiem po co on to robi ??
3. Jako że poznaliśmy się w czasie pandemii to ja nie miałam okazji jakoś wychodzić, poznawać nowych ludzi, bo cały czas praktycznie siedzę w domu. Zauważyłam jednak (biorąc pod uwagę okoliczności) że on jest baaaardzo zazdrosny. To są małe sygnały, bo tak jak piszę, jak nigdzie nie wychodzę, ale zawsze mnie to dziwi jak na osobę która zachowuje się w ten sposób jaki opisałam powyżej to dla mnie logiczne by było że nie obchodzi go to, a jednak tak nie jest. Przytoczę kilka przykładów, wręcz śmiesznych dla mnie:
- na początku jak zaczęliśmy się spotykać i np. zadzwoniła moja mama to pytał czy dzwoni do mnie mój mąż. Sposób w jaki zadawał to pytanie, raczej nie był żartobliwy, to było tak pół żartem pół serio żeby wybadać czy oprócz niego spotykam się z kimś jeszcze,
- jest zazdrosny o mojego mentora z pracy który ZDALNIE mnie trenuje, co jest chore bo facet jest 10 lat starszy, ma rodzinę i po prostu mnie UCZY, ale wyczuwam że jest o niego zazdrosny
- Zazdrosny jest również z mojego kolegę z którym ZDALNIE uczę się języka obcego. Człowieka tego nigdy nie widziałam na oczy i nigdy nawet nie zobaczę
- Na początku znajomości jak mu powiedział że gdzieś tam chodze (nie pamietam o co chodziło juz) to powiedział 'gdzie tak chodzisz' ewidentnie wyczułam zazdrośc, tak jakbym chodziła gdzieś nie wiem po co, spotykać się z innymi mężczyznami czy coś
- Hitem jest sytuacja z sąsiadem. Mój partner miał problem z autem, więc spytałam sąsiada czy wie jak to naprawić. Ten sąsiad ma jakieś dświadcznie z autami, ale chyba myślał że to o moje auto chodzi, był bardzo chętny. Potem wytłumaczyłam że chodzi o auto mojego partnera, mój partner go poznał, był zadowolony obgadali wszystko że po tyg. moj partner to auto przywiezie i sąsiad się tym zajmnie. Tyle że tydzien uplynal, nie odezwal się, potem wyjechał i suma sumarum już tego auta nie sprawdził. Mój partner uważa (co kilkakortnie mi powiedział), że powodem tego jest to że ten sąsiad był mną zainteresowany, ale jak się dowiedział że mam partnera to dał sobie spokój i to jest prawdziwy powód czemu tego auta nie sprawdził. Dla mnie to jest chora dedukacja, bo facet ma piękną, młodą żonę, absolutnie nie jest i nie był mną zainteresowany, ale mój partner jest święcie przekonany że tak było.
- Raz w tygodniu wychodzę uprawiać pewnien sport - zawsze jak wracam to mój partner jest milszy, w ogóle nie lubi ogólnie jak tam chodzę. Ja go już trochę znam i wyczuwam że chodzi mu o to że nie wiem z kim tam jestem etc.. i czuję że mu się wydaje że i tam na mnie ktoś 'czyha', tyle że jest on inteligentnym człowiekiem i nie mówi mi tego wprost, ale widzę i czuję o co mu chodzi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Jakiej narodowości jest twój chłopak? Dzieli was spora bariera i rozmijacie się oczekiwaniami. "- na początku jak zaczęliśmy się spotykać i np. zadzwoniła moja mama to pytał czy dzwoni do mnie mój mąż. Sposób w jaki zadawał to pytanie, raczej nie był żartobliwy, to było tak pół żartem pół serio żeby wybadać czy oprócz niego spotykam się z kimś jeszcze" Gdzie tu jakieś zaufanie?
"Zauważyłam też że on lubi odgrywać jakąś dziwną szopkę jak np. spotykamy się z jego znajomymi, albo rodziną - udaje wtedy takiego czułego, dobrego partnera do rany przyłóż. Obejmuje mnie, patrzy na mnie maślanymi oczami, zwraca się do mnie czule.. Gdyby on był dla mnie taki na co dzień nie byłoby tego wątku, ale to jest tak jakby taki 'związek na pokaz'."
A może własnie jest na pokaz?Zabrakło szczerości z jego strony.

3

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
Tamiraa napisał/a:

Jakiej narodowości jest twój chłopak? Dzieli was spora bariera i rozmijacie się oczekiwaniami. "- na początku jak zaczęliśmy się spotykać i np. zadzwoniła moja mama to pytał czy dzwoni do mnie mój mąż. Sposób w jaki zadawał to pytanie, raczej nie był żartobliwy, to było tak pół żartem pół serio żeby wybadać czy oprócz niego spotykam się z kimś jeszcze" Gdzie tu jakieś zaufanie?
"Zauważyłam też że on lubi odgrywać jakąś dziwną szopkę jak np. spotykamy się z jego znajomymi, albo rodziną - udaje wtedy takiego czułego, dobrego partnera do rany przyłóż. Obejmuje mnie, patrzy na mnie maślanymi oczami, zwraca się do mnie czule.. Gdyby on był dla mnie taki na co dzień nie byłoby tego wątku, ale to jest tak jakby taki 'związek na pokaz'."
A może własnie jest na pokaz?Zabrakło szczerości z jego strony.

Nie jest Azjatą, ale jest południowcem.
Co do pytania o męża, to było to na naszym drugim spotkaniu, zupełne początku, na tym etapie nie oczekiwałam jeszcze jakiegoś zaufania itd.. tu raczej chodzi o to, że zadał takie pytanie niby w żartach, ale dało się w tym wyczuć jakąś taką zaborczość, zazdrość, niepewność - nie znał mnie wtedy jeszcze przecież i też logiczne że na etapie drugiego spotkania mógł przecież myśleć że nie spotykam się tylko z nim, bo tak to wygląda na portalach randkowych. Analogicznie, ja też nie mogłam być na tamtym etapie tego pewna bo i z jakiej racji, ale nawet się nad tym nie zastanawiałam bo chociaż byłoby to dla mnie niekomfortowe, to jednak na tym polega etap randkowania że ludzie 'jeszcze nic sobie nie obiecują'.

Nie wiem czy jest na pokaz, ale tak to odbieram.. to nawet wychodzi wtedy kiedy on rozmawia ze swoją rodziną przez telefon. W ciągu dnia możemy tak normalnie prosperować, trochę jak współlokatorzy nawet, ale w momencie kiedy zadzwoni do niego dajmy na to jego brat i ja akurat jestem w pokoju to nawet specjalnie się do mnie odzywa i o wiele bardziej czule aniżeli wtedy kiedy jesteśmy sami.
Nie wiem dlaczego tak jest, nie mam na tyle doświadczenia żeby zrozumieć ten mechanizm i pierwszy raz się z czymś takim spotykam.. Od razu jest milszy, lepszy dla mnie, czulszy etc.. najbardziej widoczne to było kiedy spotkałam jego rodzinę. Ciągle mnie obejmował, głaskał, no prostu do rany przyłóż.. problem w tym, że on taki nie jest, to jest jakieś show dla rodziny, znajomych - tylko po co ??

4

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Na twoim miejscu byłabym ostrożna. Chłopak nie jest szczery.

A Twoja rodzina co na to?

5

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Trudno powiedzieć dlaczego tak jest. Wydaje mi się jednak, że trochę przesadzasz, patrząc też na Twoje poprzednie wątki i może nawet robisz z igły widły. Ok, jesteście dość świeżym związkiem ale od roku mieszkacie razem i nie macie po 18 lat tylko jak rozumiem ponad 30. Uczucia, szacunek, zaufanie to podstawa ale wydaje mi się, że wspólne życie pod jednym dachem to (już) nie to samo co randki. Ty z kolei bardzo się skupiasz na sferze emocjonalnej i dowodach czy też zapewnieniach o jego miłości. Nie każdy facet jest romantykiem co nie oznacza, że nie kocha i mu nie zależy. Nie każdy facet jest też wylewny w wyznawaniu uczuć czy obsypywaniu wybranki komplementami czy prezentami.
Wspólne, dorosłe życie to nie tylko fruwanie w obłokach i wysyłanie sobie serduszek. Ty z kolei chciałabyś chyba tych zapewnień na każdym kroku bo wiesz, jak to powinno wyglądać bo w wieku 18 lat... itd. Nie, moim zdaniem przesadzasz i być może zamiast cieszyć się związkiem i wyluzować, ciągle trujesz głowę facetowi, że to zrobił nie tak, wtedy nie tak zachował, płaczesz bo nie odpisał czy nie przytulił. Mam wrażenie, że wymyśliłaś sobie w głowie jak facet powinien się zachowywać i co robić byś czuła kochana i z każdego odstępstwa robisz dramat.
Może nie mam racji ale takie odniosłam wrażenie z Twojego opisu (pamiętam też Twój poprzedni wątek).
Z jednym się zgodzę, że raczej się czuje kiedy komuś na nas zależy ale ja prawdę powiedziawszy nie znam faceta, szczególnie po 30-stce, który będąc w związku obchodziłby się ze swoją kobietą jak z jajkiem i robił wszystko co ona mu każe i każdego dnia na każdym kroku zapewniał ją o swojej miłości, a Ty chyba tego od niego czy każdego innego potencjalnego faceta oczekujesz.

6

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Autorko, tyle się napisałaś, że aż zasługujesz na uwagę. Nawet przez monitor wyczuć można, że jesteś mocno rozżalona.
Jesteście razem półtora roku, a od ponad sześciu miesięcy mieszkacie razem.
Z tego, co piszesz wnioskuję, że nie jesteś szczęśliwa, tzn z jednej strony niby jesteś, ale z drugiej strony targają Tobą nieciekawe emocje, obawy i zastrzenia.
Starasz się brać poprawkę na to, że być może trochę przesadzasz ( wyobrażenie idealnego związku na podstawie doświadczenia z przeszłości), ale i tak masz pewne przeczucia.
Ja uważam, że pewne rzeczy po prostu się wie i warto słuchać intuicji.
Ty czujesz, że ten facet raczej Cię nie kocha, gdyż zaobserwowałas dużą różnicę między traktowaniem Ciebie na samym początku, a między tym, co jest od pewnego czasu.
On twierdzi, że wszystko jest ok i że taki po prostu jest. Być może, że jest właśnie tak, jak on to przedstawia.
Pierwsze emocje dawno już opadły, on ma Ciebie na co dzień, jesteś po prostu zdobyta, więc w czym problem?
Tak można byłoby tłumaczyć to wszystko, ale tak czy siak ten facet nie jest zbyt fajny i chyba nie masz co liczyć na to, że on wróci do wcześniejszych swoich zachowań.
Napiszę, co dla mnie byłoby czerwona lampką.
1) ignorowanie Twoich problemów zdrowotnych. Coś musi być z Tobą nie tak albo z nim, skoro po kontakcie seksualnym z nim za każdym razem masz zapalenie pęcherza. Albo jesteś chronicznie niedoleczona, albo on jest niedomyty i non stop Cię zaraza, albo jedno i drugie. A może to Twoje ciało wysyła Ci sygnały, że to związek nie dla Ciebie? Są rzeczy sprawy na świecie, o których nawet filozofom się nie śniło. Tak czy siak nie lekceważ problemów z pęcherzem w imię np ratowania związku. To byłaby głupota.
2) Granie pozorami, czyli nieszczerość i dwulicowość. Mnóstwo ludzi tak żyje, że na zewnątrz udają, iż wszystko jest ok, a w czterech ścianach czasem rozgrywa się czyjaś gehenna. Nie chodzi o to, by prac brudy poza domem, ale o traktowanie Ciebie przedmiotowo, tak jakbyś w danym momencie, jego zdaniem, nie miała mózgu, bo przecież on wie, że Ty wiesz, że odgrywa scenki. To cecha ludzi o przemocowych skłonnościach- dobrze, że zwróciłas na to uwagę. Bądź ostrożna, bo kto wie, co w nim siedzi.
3) Zaborczość, jakąś zazdrość nawet o Twoje kontakty z bliskimi Ci osobami. Czy Ty masz w ogóle jakieś koleżanki, z którymi wychodzisz do miasta? Zazdrosny o licznych rywali, których stworzył sobie w głowie. Tylko jeden krok dzieli Cię od życia w klatce, niekoniecznie złotej. Też bądź na takie rzeczy wyczulona. To cecha przemocowcow.
4) Ignoruje Twoje prośby o zrobienie czegoś w domu ( chodzi Ci o ciężkie prace domowe np naprawienie czegoś itd), chociaż na początku nie miał z czymś takim problemu.
Wniosek? On doskonale wie, co do niego należy, co powinien robić, żebyś czuła się bezpieczna i zadowolona, ale przyszedł czas, że on na złość Tobie właśnie pokaże Ci, że czegoś nie zrobi. Ciebie jego postawa frustruje i nasuwa podejrzenia, że on Cię nie kocha.

Autorko, facet Tobą manipuluje, ponieważ chce wychować Cię na uległa cicha myszkę, która będzie go słuchała na każdym kroku.
Coś takiego oczywiście nie ma nic wspólnego z miłością, lecz raczej z chęcią posiadania drugiego człowieka i uzależnienia go od siebie na możliwie jak najwięcej sposobów.
Jeśli chcesz ciągnąć to dalej, to przygotuj się na to, że lepiej nie będzie. Jesteś w silnie uzależniającym psychicznie i emocjonalnie związku i jesteś na dobrej drodze do tego, żebyś zapomniała o swoich marzeniach, planach i nadziejach.
Przygotuj się na dość trudne życie z tym panem

7

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

"ignorowanie Twoich problemów zdrowotnych. Coś musi być z Tobą nie tak albo z nim, skoro po kontakcie seksualnym z nim za każdym razem masz zapalenie pęcherza. Albo jesteś chronicznie niedoleczona, albo on jest niedomyty i non stop Cię zaraza, albo jedno i drugie."

Kobiety miewają problemy z zapaleniem pęcherza po stosunku, że względu na krótką cewkę moczową, mogą nie mieć nic wspólnego z higieną partnera, ale już sama niechęć do umycia przed, jest nie do zaakceptowania, tu od samego początku powinnaś go tego była nauczyć.
Mimo to powinien też zrobić badanie moczu, żeby się upewnić, czy on się do tego nie przyczynia.
Sama musisz zadbać o prawidłowe pH okolic intymnych stosując probiotyk dopochwowy i do higieny używać emusji z kwasem mlekowym.

Co do Twoich problemów, zadaj sobie pytanie czy chcesz być w związku, który Ci nie odpowiada, prawie pod każdym względem.

8

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Każdy ma swoją definicję miłości, To co dla Ciebie jest miłością Twój facet może nazywać inaczej.
Wydawać by się mogło, że najważniejsze są dla Ciebie słowa, zamiast patrzeć na jego czyny. Słowami można zwodzić, czyny pokazują z jakim człowiekiem masz do czynienia. Zastanów się, czy same słowa cokolwiek by zmieniły, gdyby wyznania miłości nie szły w parze z dobrym traktowaniem, czułością i wsparciem.
Twój partner nie przejawia szczególnej troski o Ciebie i o dom w którym mieszkacie. Jedyne co go zajmuje to on sam i co ludzie o nim po myślą.  Dla Ciebie jest oschły bo nie ma potrzeby niczego odgrywać. Bez tego starasz się o jego względy i uczucia, co najwyżej sobie popłaczesz gdy nie dostajesz tego co byś chciała, a potem przetkasz zlew bo musisz ugotować jakieś jedzenie dla swojego ukochanego. Na obcych ludziach chce zrobić dobre wrażenie, więc zachowuje się tak, aby zyskać ich aprobatę. Ty już go zaaprobowałaś i bez starania ma to co chce.
Jeśli Cie kocha, to jego miłość do Ciebie tak właśnie wygląda.

Jaki pożytek z prędkości, jeśli zmierza się w złym kierunku?

9

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
Agnes76 napisał/a:

Każdy ma swoją definicję miłości, To co dla Ciebie jest miłością Twój facet może nazywać inaczej.
Wydawać by się mogło, że najważniejsze są dla Ciebie słowa, zamiast patrzeć na jego czyny. Słowami można zwodzić, czyny pokazują z jakim człowiekiem masz do czynienia. Zastanów się, czy same słowa cokolwiek by zmieniły, gdyby wyznania miłości nie szły w parze z dobrym traktowaniem, czułością i wsparciem.
Twój partner nie przejawia szczególnej troski o Ciebie i o dom w którym mieszkacie. Jedyne co go zajmuje to on sam i co ludzie o nim po myślą.  Dla Ciebie jest oschły bo nie ma potrzeby niczego odgrywać. Bez tego starasz się o jego względy i uczucia, co najwyżej sobie popłaczesz gdy nie dostajesz tego co byś chciała, a potem przetkasz zlew bo musisz ugotować jakieś jedzenie dla swojego ukochanego. Na obcych ludziach chce zrobić dobre wrażenie, więc zachowuje się tak, aby zyskać ich aprobatę. Ty już go zaaprobowałaś i bez starania ma to co chce.
Jeśli Cie kocha, to jego miłość do Ciebie tak właśnie wygląda.

Ja sobie z tego zdaję sprawę, naprawdę.
Staram się patrzeć na jego czyny i tak sobie to tłumaczyć, że on w ten sposób okazuje mi miłość. Mój partner twierdzi że robi większość rzeczy a ja nie robię NIC.
Co więc robi mój partner - robi całkiem sporo, nie neguję tego, przykładowo:

- Gotuje praktycznie wszystkie posiłki i gotuje bardzo dobrze. Ja również gotuję / przygotowuję jedzenie czasami. Robię mu czasem kawę, czasem coś ugotuję, ale ogólnie rzecz biorąc można by uznać że on gotuje w 70% przypadków, ja w 30%. Czasami więcej czasami mniej, zależy od tygodnia.
- Na początku był problem ze sprzątaniem, ale teraz on często sprząta kuchnię - podłogi (bo kupił mi na urodziny Rumbę i lubi ją załańczać), myje też czasami blaty w kuchni.
- Robi praktycznie całe zakupy. Ja czasami coś tam kupię, ale to on praktycznie kupuje większość, powiedziałabym 85 - 90% i płaci za to sam. Ja się nie dokładam.
- Jak chce wyjść na jakiś spacer w dalsze miejsce, to mnie tam zabiera chociaż spacerów nie lubi, ale sam mi powiedział że w każde miejsce w które chciałam on mnie zabierał.
- Płaci praktycznie za każde nasze wyjście w 100% do restauracji, jakieś atrakcje etc..  Czasem ja też coś postawię, ale to jest mniej więcej jak on 3, 4 wyjścia ja jedno.

Ponadto co mi w nim pasuje i co sprawia że pomimo tej listy na początku nadal z nim jestem i jeszcze się nie poddałam:
- Jest ambitny. Chce do czegoś w życiu dojść.
- Jest pracowity
- Jest obrotny, radzi sobie w życiu
- Jego potrzeby / jakieś wymysły seksualne są dosyć małe. Mogłyby byc ciut większe, allllllllllle wolę takiego partnera aniżeli takiego który ciągle by wymyślał nie wiadomo co i nie dawał mi spokoju.
- Ogólnie rzecz biorąc on nie kłamie - w sensie, że jeśli mi mówi że mnie kocha to ja raczej nie wątpię w to w sensie że wiem że on ogólnie nie kłamie, albo jeszcze go na tym nie złapałam. Ogólnie jak coś myśli to się do tego przyznaje.

Także on robi całkiem, całkiem sporo bym powiedziała... i owszem patrzę na to z tej perspektywy że on jednak robi dużo, więc tak wyraża tę miłość. Zadaję sobie pytanie czy wolałabym jakiegoś lovelasa czy by mi słodził a nie robił tych rzeczy.
Problem polega na tym, że ja chcę i tego i tego.
Boli mnie jak np. jedziemy windą sami razem, ja na niego spoglądam w oczy a on patrzy w lustro i nawet mnie nie zauważa.
Boli mnie to, że ja mam tak ogromną potrzebę przytulania, całowania, jakiegoś romantyzmu i on chociaż lubi to otrzymywać to jeśli ja tego nie robię 2, 3 dni to on tego nie inicjuje.

Mój partner powiedział mi, że jest natomiast nieszczęśliwy (tak jak i ja zresztą), ponieważ:
- Nigdzie nie wychodzimy spontanicznie w piątki. Ja niestety lubię mieć wszystko zaplanowane i wiedzieć wcześniej co robię, a nie tak z minuty z minuty, że pracujemy np. d 18 z domu a on mi mówi o 22 wyjdźmy gdzieś. Rozmawialiśmy o tym i ja mu powiedziałam że teraz rozumiem o co mu chodzi i ja mogę to prosto zmienić, bo to jest nic dla mnie żaden problem. Ja nie chciałam wychodzić bo lubię mieć wszystko zaplanowane i kiedy on mi mówił o tych wyjściach to ja potem zaczęłam się go pytać około środy co by chciał robić ale on wtedy mówił ze 'jeszcze nie wie'.
To nie jest żaden problem, nic jak dla mnie więc teraz znając jego perspektywę na ten temat wiem i rozumiem jak ważne to jest dla niego, więc jakiś konsensus możemy prosto wypracować.
- Ogólnie chodzi mu o wyjścia do restauracji etc.. czego nie było przez covid i tę pandemię, bo my się praktycznie poznawaliśmy w czasie tej pandemii. Nie mieliśmy takich zwykłych randek. Randki były u mnie w domu i polegały na tym, że ja się przygotowywałam, ubierałam i czekałam na niego a on przychodził, gotował potem oglądaliśmy filmy razem i uprawialiśmy seks. Ja z tym nie miałam żadnego problemu, myślę ze to było urocze i wspaniałe i całkiem dobrze to organizowaliśmy, a co najważniejsze - OBOJE SIĘ STARALIŚMY.

10 Ostatnio edytowany przez Olaodkota (2022-02-24 23:31:22)

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
wieka napisał/a:

"ignorowanie Twoich problemów zdrowotnych. Coś musi być z Tobą nie tak albo z nim, skoro po kontakcie seksualnym z nim za każdym razem masz zapalenie pęcherza. Albo jesteś chronicznie niedoleczona, albo on jest niedomyty i non stop Cię zaraza, albo jedno i drugie."

Kobiety miewają problemy z zapaleniem pęcherza po stosunku, że względu na krótką cewkę moczową, mogą nie mieć nic wspólnego z higieną partnera, ale już sama niechęć do umycia przed, jest nie do zaakceptowania, tu od samego początku powinnaś go tego była nauczyć.
Mimo to powinien też zrobić badanie moczu, żeby się upewnić, czy on się do tego nie przyczynia.
Sama musisz zadbać o prawidłowe pH okolic intymnych stosując probiotyk dopochwowy i do higieny używać emusji z kwasem mlekowym.

Co do Twoich problemów, zadaj sobie pytanie czy chcesz być w związku, który Ci nie odpowiada, prawie pod każdym względem.

Te problemy zdrowotne pojawiały się nawet wtedy kiedy robiłam to sama ze sobą, byłam w 100% czysta.
Nie były to problemy za każdym razem ale powiedziałabym że był czas że na 10 stosunków 6,7 tak się kończyło. Bardzo było to 'uciążliwe' a ból był nie do zniesienia.
Jak na początku do mnie przychodził to ZAWSZE po prysznicu, nie musiałam się o to martwić, a nawet wtedy po prysznicu miałam te problemy.
Mnie to po prostu EMOCJONALNIE BOLI i NIE ROZUMIEM tego, jak on wiedząc to że BYĆ MOŻE to pomaga, (bo pomaga w jakimś stopniu napewno), wiedząc że po prostu się myjąc, już nawet nie od razu przed, ale po prostu żeby przed tem nie sikał i się umył chociażby wieczorem przed ON TEGO NIE ROBI i wiedząc że ryzykuje tak poważne problemy zdrowotne i dyskomfort.
Ja mu powiedziałam że gdyby on był w tej sytuacji to dla mnie by to było jasne, że robiąc małą rzecz, może dla mnie niewygodną mogę mu w tym jakoś pomóc żeby nie cierpiał fizycznie!
Jego argumentacja:
- Nigdy przy żadnej partnrce nie musiałem tego robić przed i żadna mnie o to nigdy nie prosiła
- Jedyna partnerka która miała te infekcje miała je jak się długo nie widzieliśmy i były jakieś zadrapania w środku przez ktore się bakterie dostawały
- Ja nie mogę tak sterylnie przygotowywać się do seksu, bo ja mnie najdzie ochota i mi stanie to pojscie do łazienki sprawi że mi sflaczeje i już nie stanie
- Ja biorę przysznic codziennie i tak - ale mi chodzi bardziej o to żeby on nie sikał i potem ze mną nie spał. On nie musi się myć od razu przed, wystarczy że weźmie prysznic wieczorem, czego też nie chce robić bo 'on lubi wziąść prysznic rano'
- nie byłam z tym u lekarza, diagnozuję się na własną rękę
- nie ma gwarancji że mycie pomaga, to ja sobie tak to tłumaczę

Ja osobiście nie wyobrażam sobie uprawiać seksu jak np w tym dniu sikałam i nie jestem podmyta, zawsze jestem czyta, jeśli nie od razu po kąpieli, to po prysznicu wieczorem jak robimy to rano, albo chociażby podmyta...

11

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Ja po prostu nie wiem czy tak po jakimś czasie (1.5 roku) wygląda normlany związek i ludzie już nie patrzą na siebie maślanymi oczkami i akrada się rutyna, nie wiem tego, bo nie mam porównania, ale wiem że ja potrzebuję emocjonalnej intymności, potrzebuję sama z siebie słyszeć CZASEM że on mnie kocha, że tęskni, że ładnie wyglądam w czymś a nie tylko że 'ładne masz te buty'!
Ja chcę czasem usłyszeć że on się cieszy że mnie poznał, że go interesuje co ja myślę na jakiś temat, co bym chciała i chce mi w tym pomóc.
Jak byliśmy teraz na krotkich wakacjach to widziałam pary które patrzyły na siebie tak jak my na naszych pierwszych randkach, które otaczały się atencją, jakimś takim zachwytem..  - ja patrzyłam na te pary i im zazdrościłam sad bo nie czuję się jakbym była w związku nie tylko dlatego że tego już nie ma, ale także dlatego że ja nie mogę na niego liczyć. Że jak go poproszę o odblokowanie zlewozmywaka to on mówi 'a czemu ty tego nie zrobisz' że jak mu mówię że chciałabym pojsc do galerii sztuki on mi mówi 'ale ja tam nie chcę iść', że jak kilka dni temu kiedy znów dostałam infekcji pecharza po seksie i się go spytałam czy się przed tem umył i kiedy powiedział że nie i spytał dlacczego pytam a ja odpowiedziałam że po prostu znów dziwnie się czuję, to on od tego czasu potem nawet nie zapytał czy ta infekcja była znów, jak się czuję, czy musiałam wziąć tabletkę.. Jak byliśmy na wakacjach to widziałam pary ze stażem 20 paro letnim, stare pary u których było nadal widać jakąś troskę, uczucie, jakiś związek. My - uważam że na tej wycieczce duzo osób mogłoby się nas spytać 'a wy jesteście razem' bo nie ma już tego 'czegoś' - i to mnie tak bol. Nie ma troski o drugiego człowieka, radości z tego że sprawia się drugiej osobie radość, chęci sprawiania tej radości...

'Przygotuj się na dość trudne życie z tym panem' - właśnie mam takie poczucie że tak będzie.. że ja chcę jakoś to uratować, zrozumieć ale że tak naprawdę nie warto pomimo jego wielu dobrych cech. On sam mi powiedział że jest trudnym człowiekiem i że życie z nim jest trudne, on to wie.
Tak samo jak wie, nawet kiedy ja mu nie muszę wyliczać tych zachowań, on doskonale wie że jego zachowania nie są pełne miłości, bo jak się go spytałam, najpierw bez tłumaczenia czy on podejrzewa, rozumie dlaczego ja się czuję niekochana to on mi odpowiedział na to że 'on wie dlaczego' i o jakich zachowaniach mówię. Także to nie jest jakiś nieświadomy idiota, on wie czego oczekuję, czego chcę. ON BYŁ TAKI NA POCZĄTKU, dlatego chciałam z nim być, bo mi się wydawało że to jest taki ciepły, uczuciowy człowiek co chce się przytulać, żartować, że będzie mi z nim dobrze.. a nie jest.

ulle napisał/a:

Autorko, tyle się napisałaś, że aż zasługujesz na uwagę. Nawet przez monitor wyczuć można, że jesteś mocno rozżalona.
Jesteście razem półtora roku, a od ponad sześciu miesięcy mieszkacie razem.
Z tego, co piszesz wnioskuję, że nie jesteś szczęśliwa, tzn z jednej strony niby jesteś, ale z drugiej strony targają Tobą nieciekawe emocje, obawy i zastrzenia.
Starasz się brać poprawkę na to, że być może trochę przesadzasz ( wyobrażenie idealnego związku na podstawie doświadczenia z przeszłości), ale i tak masz pewne przeczucia.
Ja uważam, że pewne rzeczy po prostu się wie i warto słuchać intuicji.
Ty czujesz, że ten facet raczej Cię nie kocha, gdyż zaobserwowałas dużą różnicę między traktowaniem Ciebie na samym początku, a między tym, co jest od pewnego czasu.
On twierdzi, że wszystko jest ok i że taki po prostu jest. Być może, że jest właśnie tak, jak on to przedstawia.
Pierwsze emocje dawno już opadły, on ma Ciebie na co dzień, jesteś po prostu zdobyta, więc w czym problem?
Tak można byłoby tłumaczyć to wszystko, ale tak czy siak ten facet nie jest zbyt fajny i chyba nie masz co liczyć na to, że on wróci do wcześniejszych swoich zachowań.
Napiszę, co dla mnie byłoby czerwona lampką.
1) ignorowanie Twoich problemów zdrowotnych. Coś musi być z Tobą nie tak albo z nim, skoro po kontakcie seksualnym z nim za każdym razem masz zapalenie pęcherza. Albo jesteś chronicznie niedoleczona, albo on jest niedomyty i non stop Cię zaraza, albo jedno i drugie. A może to Twoje ciało wysyła Ci sygnały, że to związek nie dla Ciebie? Są rzeczy sprawy na świecie, o których nawet filozofom się nie śniło. Tak czy siak nie lekceważ problemów z pęcherzem w imię np ratowania związku. To byłaby głupota.
2) Granie pozorami, czyli nieszczerość i dwulicowość. Mnóstwo ludzi tak żyje, że na zewnątrz udają, iż wszystko jest ok, a w czterech ścianach czasem rozgrywa się czyjaś gehenna. Nie chodzi o to, by prac brudy poza domem, ale o traktowanie Ciebie przedmiotowo, tak jakbyś w danym momencie, jego zdaniem, nie miała mózgu, bo przecież on wie, że Ty wiesz, że odgrywa scenki. To cecha ludzi o przemocowych skłonnościach- dobrze, że zwróciłas na to uwagę. Bądź ostrożna, bo kto wie, co w nim siedzi.
3) Zaborczość, jakąś zazdrość nawet o Twoje kontakty z bliskimi Ci osobami. Czy Ty masz w ogóle jakieś koleżanki, z którymi wychodzisz do miasta? Zazdrosny o licznych rywali, których stworzył sobie w głowie. Tylko jeden krok dzieli Cię od życia w klatce, niekoniecznie złotej. Też bądź na takie rzeczy wyczulona. To cecha przemocowcow.
4) Ignoruje Twoje prośby o zrobienie czegoś w domu ( chodzi Ci o ciężkie prace domowe np naprawienie czegoś itd), chociaż na początku nie miał z czymś takim problemu.
Wniosek? On doskonale wie, co do niego należy, co powinien robić, żebyś czuła się bezpieczna i zadowolona, ale przyszedł czas, że on na złość Tobie właśnie pokaże Ci, że czegoś nie zrobi. Ciebie jego postawa frustruje i nasuwa podejrzenia, że on Cię nie kocha.

Autorko, facet Tobą manipuluje, ponieważ chce wychować Cię na uległa cicha myszkę, która będzie go słuchała na każdym kroku.
Coś takiego oczywiście nie ma nic wspólnego z miłością, lecz raczej z chęcią posiadania drugiego człowieka i uzależnienia go od siebie na możliwie jak najwięcej sposobów.
Jeśli chcesz ciągnąć to dalej, to przygotuj się na to, że lepiej nie będzie. Jesteś w silnie uzależniającym psychicznie i emocjonalnie związku i jesteś na dobrej drodze do tego, żebyś zapomniała o swoich marzeniach, planach i nadziejach.
Przygotuj się na dość trudne życie z tym panem

12

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
Tamiraa napisał/a:

Na twoim miejscu byłabym ostrożna. Chłopak nie jest szczery.

A Twoja rodzina co na to?

Moja rodzina twierdzi że on mnie chce sobie jakoś podporządkować, narzucić jakieś reguły gry.
Natomiast mu to nie wychodzi, bo ja jestem osobą bardzo upartą i chociaż mogę czasem pójść na kompromis to nie robię rzeczy wbrew sobie, ale z drugiej strony mam obawy że kropla drąży skałę i my mieszkamy ze sobą, jesteśmy ze sobą praktycznie 24/h z uwagi na pracę zdalną i też uważam że były rzeczy na które na początku nie chciałam się zgodzić, buntowałam się a teraz jakoś je zaakceptowałam, ale pomimo wszystko główne sprawy gdzie chciał mnie przekabacić zostały niezmienione i też czuję podświadomie że go to denerwuje, wkurza bo widzi że nie idzie mu ze mną tak łatwo.

13

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
Olaodkota napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Każdy ma swoją definicję miłości, To co dla Ciebie jest miłością Twój facet może nazywać inaczej.
Wydawać by się mogło, że najważniejsze są dla Ciebie słowa, zamiast patrzeć na jego czyny. Słowami można zwodzić, czyny pokazują z jakim człowiekiem masz do czynienia. Zastanów się, czy same słowa cokolwiek by zmieniły, gdyby wyznania miłości nie szły w parze z dobrym traktowaniem, czułością i wsparciem.
Twój partner nie przejawia szczególnej troski o Ciebie i o dom w którym mieszkacie. Jedyne co go zajmuje to on sam i co ludzie o nim po myślą.  Dla Ciebie jest oschły bo nie ma potrzeby niczego odgrywać. Bez tego starasz się o jego względy i uczucia, co najwyżej sobie popłaczesz gdy nie dostajesz tego co byś chciała, a potem przetkasz zlew bo musisz ugotować jakieś jedzenie dla swojego ukochanego. Na obcych ludziach chce zrobić dobre wrażenie, więc zachowuje się tak, aby zyskać ich aprobatę. Ty już go zaaprobowałaś i bez starania ma to co chce.
Jeśli Cie kocha, to jego miłość do Ciebie tak właśnie wygląda.

Ja sobie z tego zdaję sprawę, naprawdę.
Staram się patrzeć na jego czyny i tak sobie to tłumaczyć, że on w ten sposób okazuje mi miłość. Mój partner twierdzi że robi większość rzeczy a ja nie robię NIC.
Co więc robi mój partner - robi całkiem sporo, nie neguję tego, przykładowo:

- Gotuje praktycznie wszystkie posiłki i gotuje bardzo dobrze. Ja również gotuję / przygotowuję jedzenie czasami. Robię mu czasem kawę, czasem coś ugotuję, ale ogólnie rzecz biorąc można by uznać że on gotuje w 70% przypadków, ja w 30%. Czasami więcej czasami mniej, zależy od tygodnia.
- Na początku był problem ze sprzątaniem, ale teraz on często sprząta kuchnię - podłogi (bo kupił mi na urodziny Rumbę i lubi ją załańczać), myje też czasami blaty w kuchni.
- Robi praktycznie całe zakupy. Ja czasami coś tam kupię, ale to on praktycznie kupuje większość, powiedziałabym 85 - 90% i płaci za to sam. Ja się nie dokładam.
- Jak chce wyjść na jakiś spacer w dalsze miejsce, to mnie tam zabiera chociaż spacerów nie lubi, ale sam mi powiedział że w każde miejsce w które chciałam on mnie zabierał.
- Płaci praktycznie za każde nasze wyjście w 100% do restauracji, jakieś atrakcje etc..  Czasem ja też coś postawię, ale to jest mniej więcej jak on 3, 4 wyjścia ja jedno.

Ponadto co mi w nim pasuje i co sprawia że pomimo tej listy na początku nadal z nim jestem i jeszcze się nie poddałam:
- Jest ambitny. Chce do czegoś w życiu dojść.
- Jest pracowity
- Jest obrotny, radzi sobie w życiu
- Jego potrzeby / jakieś wymysły seksualne są dosyć małe. Mogłyby byc ciut większe, allllllllllle wolę takiego partnera aniżeli takiego który ciągle by wymyślał nie wiadomo co i nie dawał mi spokoju.
- Ogólnie rzecz biorąc on nie kłamie - w sensie, że jeśli mi mówi że mnie kocha to ja raczej nie wątpię w to w sensie że wiem że on ogólnie nie kłamie, albo jeszcze go na tym nie złapałam. Ogólnie jak coś myśli to się do tego przyznaje.

Także on robi całkiem, całkiem sporo bym powiedziała... i owszem patrzę na to z tej perspektywy że on jednak robi dużo, więc tak wyraża tę miłość. Zadaję sobie pytanie czy wolałabym jakiegoś lovelasa czy by mi słodził a nie robił tych rzeczy.
Problem polega na tym, że ja chcę i tego i tego.
Boli mnie jak np. jedziemy windą sami razem, ja na niego spoglądam w oczy a on patrzy w lustro i nawet mnie nie zauważa.
Boli mnie to, że ja mam tak ogromną potrzebę przytulania, całowania, jakiegoś romantyzmu i on chociaż lubi to otrzymywać to jeśli ja tego nie robię 2, 3 dni to on tego nie inicjuje.

Mój partner powiedział mi, że jest natomiast nieszczęśliwy (tak jak i ja zresztą), ponieważ:
- Nigdzie nie wychodzimy spontanicznie w piątki. Ja niestety lubię mieć wszystko zaplanowane i wiedzieć wcześniej co robię, a nie tak z minuty z minuty, że pracujemy np. d 18 z domu a on mi mówi o 22 wyjdźmy gdzieś. Rozmawialiśmy o tym i ja mu powiedziałam że teraz rozumiem o co mu chodzi i ja mogę to prosto zmienić, bo to jest nic dla mnie żaden problem. Ja nie chciałam wychodzić bo lubię mieć wszystko zaplanowane i kiedy on mi mówił o tych wyjściach to ja potem zaczęłam się go pytać około środy co by chciał robić ale on wtedy mówił ze 'jeszcze nie wie'.
To nie jest żaden problem, nic jak dla mnie więc teraz znając jego perspektywę na ten temat wiem i rozumiem jak ważne to jest dla niego, więc jakiś konsensus możemy prosto wypracować.
- Ogólnie chodzi mu o wyjścia do restauracji etc.. czego nie było przez covid i tę pandemię, bo my się praktycznie poznawaliśmy w czasie tej pandemii. Nie mieliśmy takich zwykłych randek. Randki były u mnie w domu i polegały na tym, że ja się przygotowywałam, ubierałam i czekałam na niego a on przychodził, gotował potem oglądaliśmy filmy razem i uprawialiśmy seks. Ja z tym nie miałam żadnego problemu, myślę ze to było urocze i wspaniałe i całkiem dobrze to organizowaliśmy, a co najważniejsze - OBOJE SIĘ STARALIŚMY.

Jesteś niemożliwa smile Najpierw głównie wszystko na nie, teraz na tak big_smile
Przestań mu mówić, kocham cię, reszta się ułoży. Jak masz ochotę się przytulać to się przytulaj i nie patrz na jego inicjatywę.
Pracuj nad podniesiem swojej wartości, wtedy nie będziesz przywiązywala wagi do komplementów, jak dajesz prezenty, nie oczekuj wzajemności, bo nie musisz ich dawać, robisz to dla siebie, wystarczy.
Chcesz zmian, zacznij od siebie.

14

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Roxann - ja nie przeczę, że pewnie w kilku tych kwestiach przesadzam, ale jeśli widzę jedno zachowanie, drugie, trzecie  (i to są ważne rzeczy jak np. nie obchodzi go moje zdrowie, jak chociażby te infekcje dróg moczowych i nawet mi w tym nie chce pomóc, nie interesuje go to) to oczywiście że potem analizuję i do tego dochodzą takie rzeczy jak NIGDY sam z siebie mi nie powiedział że mnie kocha, tylko odpowiada 'ja też'.
Mi nie chodzi o to że on ma non stop mnie całować, patrzeć na mnie maślanymi oczami, ale podałam cały przekrój różnych zachowań które wg. mnie pokazują BRAK TROSKI o mnie, o moje zdrowie, szczęście samopoczucie, brak głębszych rozmów etc..
Niemniej jednak uważam że masz trochę racji i ja też jestem świadoma tego, dlatego patrzę na inne jego czyny w stosunku do mnie, ale ten brak opiekuńczości, empatii .. ja po prostu nie wiem czy jestem w stanie być w takim związku, chociaż staram się jakoś to sobie w głowie poukładać, zrozumieć, ale po prostu nie widzę tego hmm


Roxann napisał/a:

Trudno powiedzieć dlaczego tak jest. Wydaje mi się jednak, że trochę przesadzasz, patrząc też na Twoje poprzednie wątki i może nawet robisz z igły widły. Ok, jesteście dość świeżym związkiem ale od roku mieszkacie razem i nie macie po 18 lat tylko jak rozumiem ponad 30. Uczucia, szacunek, zaufanie to podstawa ale wydaje mi się, że wspólne życie pod jednym dachem to (już) nie to samo co randki. Ty z kolei bardzo się skupiasz na sferze emocjonalnej i dowodach czy też zapewnieniach o jego miłości. Nie każdy facet jest romantykiem co nie oznacza, że nie kocha i mu nie zależy. Nie każdy facet jest też wylewny w wyznawaniu uczuć czy obsypywaniu wybranki komplementami czy prezentami.
Wspólne, dorosłe życie to nie tylko fruwanie w obłokach i wysyłanie sobie serduszek. Ty z kolei chciałabyś chyba tych zapewnień na każdym kroku bo wiesz, jak to powinno wyglądać bo w wieku 18 lat... itd. Nie, moim zdaniem przesadzasz i być może zamiast cieszyć się związkiem i wyluzować, ciągle trujesz głowę facetowi, że to zrobił nie tak, wtedy nie tak zachował, płaczesz bo nie odpisał czy nie przytulił. Mam wrażenie, że wymyśliłaś sobie w głowie jak facet powinien się zachowywać i co robić byś czuła kochana i z każdego odstępstwa robisz dramat.
Może nie mam racji ale takie odniosłam wrażenie z Twojego opisu (pamiętam też Twój poprzedni wątek).
Z jednym się zgodzę, że raczej się czuje kiedy komuś na nas zależy ale ja prawdę powiedziawszy nie znam faceta, szczególnie po 30-stce, który będąc w związku obchodziłby się ze swoją kobietą jak z jajkiem i robił wszystko co ona mu każe i każdego dnia na każdym kroku zapewniał ją o swojej miłości, a Ty chyba tego od niego czy każdego innego potencjalnego faceta oczekujesz.

15

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

wieka: 'Jesteś niemożliwa smile Najpierw głównie wszystko na nie, teraz na tak big_smile
Przestań mu mówić, kocham cię, reszta się ułoży. Jak masz ochotę się przytulać to się przytulaj i nie patrz na jego inicjatywę.
Pracuj nad podniesiem swojej wartości, wtedy nie będziesz przywiązywala wagi do komplementów, jak dajesz prezenty, nie oczekuj wzajemności, bo nie musisz ich dawać, robisz to dla siebie, wystarczy.
Chcesz zmian, zacznij od siebie.'

Chciałam podać rzeczy które robi dobrze, za które go cenię i dlaczego nadal przy nim trwam, bo tych rzeczy jest sporo, dlatego to jest dla mnie takie trudne i jestem rozdarta.
Ja też tak robię, że się przytulam, całuję i nie patrzę na jego inicjatywę - BO TAKA JESTEM, bo tego mi brakuje, bo lubię dawać, ale czasem też chciałbym otrzymywać. To nie musi być 50/50, ale gdyby on mi dawał chociażby te 30%, mocne 30% pełne uczucia, atencji etc.. to ja byłabym zadowolona.

Z tym chcesz zmian, zacznij od siebie - się zgadzam, ja po prostu musze jakoś to zrozumieć, ułozyć to sobie w głowie, ale to jest cholernie, cholernie trudne bo ja czuję że moje potrzeby nie są wypełniane i chociaż mogę to zamiatać pod dywan, skupiać się na innych rzeczach które on robi to .. mnie to po prostu BOLI hmm
Napiszę może jutro jakie ja błędy zauważyłam u siebie, w tym związku i jak uważam mogłabym to naprawić bo mam pewne przemyślenia. Chciałabym to wprowadzić w życie, ale to jest TRUDNE, bo wymaga to zmieny schematu postępowania, myślenia i bycia w momencie żeby wychwycić te sytuacje / możliwości kiedy sobie pomyślę 'aha, nie to jest ten zaplanik, zły schemat zachowam się inaczej'. Ja kilka takich błędów z mojej strony zauważyłam, jutro je wypiszę ale to nie jest proste żeby to zastosować od tak sobie, to jest pewnego rodzaju praca.

16

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Chciałabym jeszcze dodać że mój partner jest ogólnie nieszczęśliwy - tak mi powiedział. Głównie przez te wyjścia których nie było, mycie przed seksem i jakieś inne mniejsze rzeczy. Powiedział mi też że ja go nie rozumiem i że nie potrafię słuchać (jak np. z tymi wyjściami).
On też mnie nie słyszy, nie potrafi słuchać, akurat uważam że oboje mamy z tym problem.
Ja mu mówiłam wcześniej że jak on coś chce ode mnie, na czymś mu zależy to chciałabym żeby przyszedł i mi powiedział że to jest dla niego ważne i ja wtedy będę wiedziała że to jest dla niego ważne i będę mogła odpowidnio się ustosunkować.
Ale on mnie zaatakował słownie i spytał czy jestem z kosmosu, przecież to jest oczywiste. No dla mnie nie jest !
Jak ktoś się dąsa w piątek wieczorem o 22 że nigdzie nie wychodzi to ja myślę że ma fochy i czemu nic w takim razie nie zaplanował chcocażby wieczorem mnie o tym poinformował. Ja uważam że to jest nic, muchy w nosie i nie rozumiem dopóki mi nie powie że to jest dla niego ważne, że to nie o samo wyjscie chodzi, ale on tego potrzebuje.

Ja po prostu (tak jak i on) potrzebujemy jakiegoś systemu żebyśmy mogli lepiej się słyszeć i ustosunkować do tego. Co nie znaczy że mamy to wszystko brać pod uwagę, ale żeby chociażby lepiej zrozumieć drugą osobę, co jest dla niej ważne a co nie, aniżeli żeby to wszystko olać.
Nawet myślałam żeby taki zeszyt dla nas założyć żebyśmy to spisywali - te najważnejsze rzeczy żeby druga osoba to usłyszała, zrozumiała i mogła się do tego odnieść, ale wątpię że on się na to zgodzi, chociaż to w jakimś stopniu by mogło rozwiązać ten problem.

17 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-02-25 01:11:20)

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
Olaodkota napisał/a:

Roxann - ja nie przeczę, że pewnie w kilku tych kwestiach przesadzam, ale jeśli widzę jedno zachowanie, drugie, trzecie  (i to są ważne rzeczy jak np. nie obchodzi go moje zdrowie, jak chociażby te infekcje dróg moczowych i nawet mi w tym nie chce pomóc, nie interesuje go to) to oczywiście że potem analizuję i do tego dochodzą takie rzeczy jak NIGDY sam z siebie mi nie powiedział że mnie kocha, tylko odpowiada 'ja też'.
Mi nie chodzi o to że on ma non stop mnie całować, patrzeć na mnie maślanymi oczami, ale podałam cały przekrój różnych zachowań które wg. mnie pokazują BRAK TROSKI o mnie, o moje zdrowie, szczęście samopoczucie, brak głębszych rozmów etc..
Niemniej jednak uważam że masz trochę racji i ja też jestem świadoma tego, dlatego patrzę na inne jego czyny w stosunku do mnie, ale ten brak opiekuńczości, empatii .. ja po prostu nie wiem czy jestem w stanie być w takim związku, chociaż staram się jakoś to sobie w głowie poukładać, zrozumieć, ale po prostu nie widzę tego hmm]

Piszesz tak długie posty, że ciężko przez nie przebić, co też może być powodem, że Ci związki nie wychodzą bo wszystko analizujesz.
Ale ja też pamiętam Twój poprzedni post. Dlatego napisałam, że przesadzasz, szczególnie, że masz ponad 30l i oczekujesz zakochania i atencji takiej kiedy miałaś 18.
Ja przyznam, że czytałam Twój post do połowy pierwszego dnia, ale doczytałam drugiego i wtedy odpisałam. Nie wiem jak mi umknął temat higieny. To co on nie myje? My z partnerem mamy tak, że jak przychodzimy do domu, to bierzemy prysznic. Po każdym seksie też. Ja wiem, że są osoby, które mówią, że to zabija bliskość czy pożądanie. Ja tak nie uważam. Podczas seksu wydzielamy z siebie ... wiadomo. Nie usnęłabym bez umycia i nie ma nic wspólnego z tym, że partner mnie "brzydzi" dlatego muszę umyć. 'Sprzątamy' razem. Nie wiem jak można ot tak potem spać
Dla mnie higiena tak przed jak i po jest tak samo ważna.

18

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
Roxann napisał/a:
Olaodkota napisał/a:

Roxann - ja nie przeczę, że pewnie w kilku tych kwestiach przesadzam, ale jeśli widzę jedno zachowanie, drugie, trzecie  (i to są ważne rzeczy jak np. nie obchodzi go moje zdrowie, jak chociażby te infekcje dróg moczowych i nawet mi w tym nie chce pomóc, nie interesuje go to) to oczywiście że potem analizuję i do tego dochodzą takie rzeczy jak NIGDY sam z siebie mi nie powiedział że mnie kocha, tylko odpowiada 'ja też'.
Mi nie chodzi o to że on ma non stop mnie całować, patrzeć na mnie maślanymi oczami, ale podałam cały przekrój różnych zachowań które wg. mnie pokazują BRAK TROSKI o mnie, o moje zdrowie, szczęście samopoczucie, brak głębszych rozmów etc..
Niemniej jednak uważam że masz trochę racji i ja też jestem świadoma tego, dlatego patrzę na inne jego czyny w stosunku do mnie, ale ten brak opiekuńczości, empatii .. ja po prostu nie wiem czy jestem w stanie być w takim związku, chociaż staram się jakoś to sobie w głowie poukładać, zrozumieć, ale po prostu nie widzę tego hmm]

Piszesz tak długie posty, że ciężko przez nie przebić, co też może być powodem, że Ci związki nie wychodzą bo wszystko analizujesz.
Ale ja też pamiętam Twój poprzedni post. Dlatego napisałam, że przesadzasz, szczególnie, że masz ponad 30l i oczekujesz zakochania i atencji takiej kiedy miałaś 18.
Ja przyznam, że czytałam Twój post do połowy pierwszego dnia, ale doczytałam drugiego i wtedy odpisałam. Nie wiem jak mi umknął temat higieny. To co on nie myje? My z partnerem mamy tak, że jak przychodzimy do domu, to bierzemy prysznic. Po każdym seksie też. Ja wiem, że są osoby, które mówią, że to zabija bliskość czy pożądanie. Ja tak nie uważam. Podczas seksu wydzielamy z siebie ... wiadomo. Nie usnęłabym bez umycia i nie ma nic wspólnego z tym, że partner mnie "brzydzi" dlatego muszę umyć. 'Sprzątamy' razem. Nie wiem jak można ot tak potem spać
Dla mnie higiena tak przed jak i po jest tak samo ważna.

Nie oczekuję aż takiej atencji jak było to gdy miałam 18 lat, szczególnie po 1,5 roku, ale jednak oczekuję jakieś większej atencji, zaanagażowania, empatii, zainteresowania chociażby głębszą rozmową ze mną w stylu 'a co ty o tym sądzisz', 'a ty jak lubisz' etc.. niż zupełne minimum jakie ma to dziś miejsce.
To prawda że to analizuję i się temu przyglądam, staram się też lepiej komunikować, rozmawiać bo chcę zrozumieć co się dzieje z jego strony, z mojej strony jak i ze strony 'nas' jako związku. Jak to uleczyć, czy się da, co z tym zrobić, czy się rozejść a może jest inna alternatywa.

On się myje w sensie że bierze prysznic raz - rano. Czasem mu się zdarzy 2 dni pod rząd brak prysznica ale rzadko. Pracuje głównie z domu, po prostu siedzi. Nawet na spacer nie wychodzi, tylko do sklepu. Potem idzie spać i dopiero rano kolejnego dnia bierze prysznic. Na początku jak zaczęliśmy razem mieszkać do brał prysznic wieczorem, teraz się przestawił na rano. Ja bardzo rzadko biorę prysznic rano, raczej wieczorem. Jak przyjdziemy np. z długiego spaceru weekendowego jak wyjedżamy za miasto i chodzimy po pagórkach to pierwsze co ja robię jak przychodzę to prysznic. On chyba nawet wtedy dopiero dzień później  - rano bierze prysznic. Ja mu mówiłam że lubię jak idzie spać ze mną taki świeżutki, pachnący, ale on nic sobie z tego nie robi.
Po seksie zawsze bierze prysznic. Ja też.
Dla mnie też higiena jest ważna - ja nie jestem w stanie mieć seksu jeśli SAMA nie wezmę prysznica, nawet jak cały dzień siedzę w domu.
On nie ma z tym problemu. Ja też bym wolała gdyby on był czysty, świeży, nawet już nie chodzi o to zapalenie pęcherza, ale on uważa że skoro np. wziął prysznic RANO to może się seksić wieczorem, albo kolejnego dnia rano PRZED kolejnym prysznicem.

19 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-02-25 01:43:53)

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..
Olaodkota napisał/a:
Roxann napisał/a:
Olaodkota napisał/a:

Roxann - ja nie przeczę, że pewnie w kilku tych kwestiach przesadzam, ale jeśli widzę jedno zachowanie, drugie, trzecie  (i to są ważne rzeczy jak np. nie obchodzi go moje zdrowie, jak chociażby te infekcje dróg moczowych i nawet mi w tym nie chce pomóc, nie interesuje go to) to oczywiście że potem analizuję i do tego dochodzą takie rzeczy jak NIGDY sam z siebie mi nie powiedział że mnie kocha, tylko odpowiada 'ja też'.
Mi nie chodzi o to że on ma non stop mnie całować, patrzeć na mnie maślanymi oczami, ale podałam cały przekrój różnych zachowań które wg. mnie pokazują BRAK TROSKI o mnie, o moje zdrowie, szczęście samopoczucie, brak głębszych rozmów etc..
Niemniej jednak uważam że masz trochę racji i ja też jestem świadoma tego, dlatego patrzę na inne jego czyny w stosunku do mnie, ale ten brak opiekuńczości, empatii .. ja po prostu nie wiem czy jestem w stanie być w takim związku, chociaż staram się jakoś to sobie w głowie poukładać, zrozumieć, ale po prostu nie widzę tego hmm]

Piszesz tak długie posty, że ciężko przez nie przebić, co też może być powodem, że Ci związki nie wychodzą bo wszystko analizujesz.
Ale ja też pamiętam Twój poprzedni post. Dlatego napisałam, że przesadzasz, szczególnie, że masz ponad 30l i oczekujesz zakochania i atencji takiej kiedy miałaś 18.
Ja przyznam, że czytałam Twój post do połowy pierwszego dnia, ale doczytałam drugiego i wtedy odpisałam. Nie wiem jak mi umknął temat higieny. To co on nie myje? My z partnerem mamy tak, że jak przychodzimy do domu, to bierzemy prysznic. Po każdym seksie też. Ja wiem, że są osoby, które mówią, że to zabija bliskość czy pożądanie. Ja tak nie uważam. Podczas seksu wydzielamy z siebie ... wiadomo. Nie usnęłabym bez umycia i nie ma nic wspólnego z tym, że partner mnie "brzydzi" dlatego muszę umyć. 'Sprzątamy' razem. Nie wiem jak można ot tak potem spać
Dla mnie higiena tak przed jak i po jest tak samo ważna.

Nie oczekuję aż takiej atencji jak było to gdy miałam 18 lat, szczególnie po 1,5 roku, ale jednak oczekuję jakieś większej atencji, zaanagażowania, empatii, zainteresowania chociażby głębszą rozmową ze mną w stylu 'a co ty o tym sądzisz', 'a ty jak lubisz' etc.. niż zupełne minimum jakie ma to dziś miejsce.
To prawda że to analizuję i się temu przyglądam, staram się też lepiej komunikować, rozmawiać bo chcę zrozumieć co się dzieje z jego strony, z mojej strony jak i ze strony 'nas' jako związku. Jak to uleczyć, czy się da, co z tym zrobić, czy się rozejść a może jest inna alternatywa.

On się myje w sensie że bierze prysznic raz - rano. Czasem mu się zdarzy 2 dni pod rząd brak prysznica ale rzadko. Pracuje głównie z domu, po prostu siedzi. Nawet na spacer nie wychodzi, tylko do sklepu. Potem idzie spać i dopiero rano kolejnego dnia bierze prysznic. Na początku jak zaczęliśmy razem mieszkać do brał prysznic wieczorem, teraz się przestawił na rano. Ja bardzo rzadko biorę prysznic rano, raczej wieczorem. Jak przyjdziemy np. z długiego spaceru weekendowego jak wyjedżamy za miasto i chodzimy po pagórkach to pierwsze co ja robię jak przychodzę to prysznic. On chyba nawet wtedy dopiero dzień później  - rano bierze prysznic. Ja mu mówiłam że lubię jak idzie spać ze mną taki świeżutki, pachnący, ale on nic sobie z tego nie robi.
Po seksie zawsze bierze prysznic. Ja też.
Dla mnie też higiena jest ważna - ja nie jestem w stanie mieć seksu jeśli SAMA nie wezmę prysznica, nawet jak cały dzień siedzę w domu.
On nie ma z tym problemu. Ja też bym wolała gdyby on był czysty, świeży, nawet już nie chodzi o to zapalenie pęcherza, ale on uważa że skoro np. wziął prysznic RANO to może się seksić wieczorem, albo kolejnego dnia rano PRZED kolejnym prysznicem.

Serio ciężko coś konkretnego doradzić, choć zgadzam się z innymi wypowiadającymi. Tylko Ci nikt nie odpowie, czy on Cię kocha czy nie. Sama musisz to czuć, a jęsli zmierza to w kierunku toksycznego związku, zakończyć. Ja Ci tego nie powiem. Sama musisz to czuć i zrobić.

20

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Autorko, napisałam do Ciebie długiego posta, w którym poruszyłam kilka naprawdę ważnych kwestii ( głównie chodzi o przemocowe cechy faceta), ale Ty pominęłas punkty, które Ci nie pasują. Czyżbyś nie chciała rozmawiać o naprawdę poważnych sprawach, tylko zamiast tego wolisz skupiać się na pierdolach wynikających z docierania się w związku?
Jeśli tak, to ja odpadam z tego wątku.
Na koniec dodam jeszcze, że skoro Twoja rodzina też zauważyła, że facet próbuje Cię sobie podporządkować i zauważa to obcą osobą z forum, to może warto by było, żebyś na tym głównie się skoncentrowała?
Bo to jest w tym człowieku i straszne, i przerażające. Oczywiście dla Ciebie, jak i dla każdej innej jego kobiety.
On nigdy nie będzie Cię słuchał, choćby tylko dlatego, żeby udowodnić Ci, że nie będzie tak, jak Ty byś sobie tego życzyła.

Pewnie Cię kocha na swój sposób, ale bardziej traktuje Cię jak swoją własność, czyli mówiąc jaśniej traktuje Cię przedmiotowo i już teraz są tego efekty, bo nie czujesz się kochana ani bezpieczna w tym związku.
Powodzenia.

21

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Napiszę szczerze: straszna z Ciebie męczybuła. Szukasz dziury w calym, smęcisz, księżniczkujesz i ogólnie nie wiesz czego chcesz. Facet na rzęsach móglby chodzić, a Tobie by bylo za mało.

I tak, on ma rację. Przestań się sama diagnozować i idź do lekarza.

22 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-25 11:42:18)

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Z jednej strony partner, który traktuje kobiete jak własność, z drugiej kobieta, wierząca, że związek to same motylki, ciągłe zapewnianie o uczuciach i patrzenie sobie w oczy ze zdecydowaną przewagą faceta w zabieganiu czy utrzymywaniu związku...
Rozbudowana sfera emocjonalna, do po*ygu przesadna wylewność w okazywaniu uczuć, ciągłe fruwanie w obłokach, komplementowanie i prezenty - to jest naprawdę podstawa związku według wielu kobiet?

Oby nie...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

23 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-02-25 12:06:51)

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Co do zapalenia pęcherza, to lekarz nie pomoże, bo jedynie zaleci furginę lub antybiotyk, a to pomoc chwilowa, bo powoduje nawroty, jedynie warto zrobić analizę, pH powinno 4,5-5 i tu samemu trzeba o to zadbać.

Wracając do tego mycia, to nie bardzo wierzę, w to co mówi, bo minuta umycia przed nie powinna obniżyć erekcji, chyba, że ma problem ze wzwodem, ale tu jak najbardziej możesz zaooferować pomoc i mu umyć, wtedy na pewno nie opadnie big_smile... nie widzę w tym nic złego, choć dzisiaj dopiero przyszedł mi taki pomysł do głowy.

W związku potrzebna jest dyplomacja, on jest nieszczęśliwy, że nie wychodzicie w te piątki, a Ty chcesz, żeby Ci mówił o miłości.
Podałam to jako przykład, że jemu do szczęścia potrzebne jest co nego niż Tobie.
A mogłabyś się cieszyć, że on chce wyjść z Toba, nie sam, a Ty mnożysz przeszkody.

Nie oczekuj, że on będzie spełniał wszystkie Twoje oczekiwania i odwrotnie, dobrze, żeby było w ramach akceptacji.
Wy obydwoje jesteście trudni w relacji.

Macie też inną mentalność i to też powinnaś zrozumieć. Czy on jest Anglikiem? Bo to by wiele tłumaczyło.

24

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Twój pierwszy post opisujący partnera i jego zachowanie jest diametralnie różny od tego, w którym odpowiadasz na mój post. Pomyślałam, że jesteś mało obiektywna i kierujesz się bardziej emocjami niż faktami. Nasuwa się przypuszczenie, że jesteś emocjonalnie niestabilna. Szybko przechodzisz od wzlotów do upadków, co wprowadza chaos w związku. W takich warunkach trudno być chłopakowi ciągle zapatrzonym w Ciebie.
Jeśli partner gotuje w 70% a Ty w 30 i wykonuje sporo domowych obowiązków, to potrafię zrozumieć, że na kolejne wymagania odpowiada "a dlaczego Ty tego nie zrobisz". W dodatku jego przekonanie, ze on robi wszystko a Ty nic, też powinno dać Ci do myślenia, co u Was  wymaga uporządkowania i jakichś stałych ram, żeby te obowiązki podzielić w miarę sprawiedliwie.
Kolejna sprawa to ciągły głód miłosnych wyznań i dowodów na jego uczucia do Ciebie. Mnie to trochę przypomina głód miłości ojcowskiej, która ma upewnić dziecko, że będzie kochane zawsze i bezwarunkowo. Chłopak to nie tatuś, to partner. Od partnerki oczekuje dorosłej postawy. Nie możesz zrzucać na niego odpowiedzialności za własne demony, bo Ty nie czujesz się odpowiednio kochana i bezpieczna. On ich nie pokona, sama musisz sobie z nimi poradzić, czerpiąc wiedzę o jego stosunku do Ciebie z  jego zachowań.
Dobrze że doceniasz jego wkład w relację i codzienny wysiłek. Zasługuje na to.  To też jest dowód na jego uczucia i dbałość o utrzymanie związku.
Rozumiem, że chciałabyś mieć i dowody miłości i wyznania. No cóż, w życiu nie zawsze można mieć wszystko, tym bardziej, że masz bardzo duże wymagania. Dobrze jest zdać sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie zaspokoić wszystkich naszych potrzeb. Twój parter też ma swoje potrzeby i swoje wymagania. Wystarczy gdy para odpowiada na swoje najważniejsze potrzeby, a pozostałe każdy  powinien zapewnić sobie sam albo z pomocą innych osób. Nie żyjecie na samotnej wyspie. Dobrze mieć znajomych albo przyjaciół, utrzymywać kontakt z rodziną i wzbogacać życie przez te kontakty. Wówczas nie osaczamy tak mocno naszą połówkę, życie jest bogatsze, jest o czym rozmawiać gdy wracacie do siebie i dajecie sobie chwilę na  oddech bez wzajemnej obecności. To dobrze wpływa na związek.

Jaki pożytek z prędkości, jeśli zmierza się w złym kierunku?

25

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Nie przesadzasz, słuchaj swojej intuicji. Nie będziesz z nim szczęśliwa. Mialam podobnie i nie żałuję że odeszłam.

26

Odp: Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Szczerze? Nie wiem dlaczego chcesz z nim być,skoro on Cię rani. Próbujesz go usprawiedliwiać, ale on się nie zmieni.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podejrzewam że mój partner mnie nie kocha..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021