netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zaręczyny, ślub

153 odpowiedzi21 352 wyświetleniazałożony przez Edyta333, 25.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

1 Ostatnio edytowany przez Edyta333 (2013-08-25 15:35:52)

Temat: zaręczyny, ślub

Witam serdecznie, od prawie roku jestem z najcudowniejszym mężczyzna pod sloncem, wiem ze to ten JEDYNY, i jak kazda kobieta z niecierpliwieniem wyczekuje zareczyn smile moj partner jest 10 lat starszy ode mnie i mozna powiedziec, ze ustawiony, ale nie w tym rzecz. jest bardzo niesmialy jesli chodzi o temat przyszlosci, mowi zdawkowo i bardzo tajemniczo smile ostatnio jego kolega bral slub, dopytywal sie o koszt orkiestry, koszt obraczek, nie wiem czy pytal z ciekawosci, czy ma cos w planach smile
ostatnio rozmawialismy o wspolnym zamieszkaniu, ja troche jestem temu przeciwna, boje sie ze wzgledu na to, ze facet odciaga pozniej w czasie zareczyny, slub itp, ale w koncu mnie przekonal...poza tym powiedzial, ze chce pomieszkac na tzw. "kocia lape" tylko rok, powiedzial tez, ze o niektorych sprawach sie nie mowi, to musi byc niespodzianka, nie chcialabym chyba wiedziec co dostane na gwiazdke, poza tym jak powiedzialam odnosnie mieszkania, ze bylam pewna, ze chce pomieszkac kilka lat, kilka lat pochodzić ze mną, to on mnie wyśmial i zapytal jakie kilka lat? ja tego nie mowile, tylko rok Kochanie smile powiedzial, ze bedziemy zawsze juz razem blisko siebie.
zaznacze, ze to jest uczciwy czlowiek i bardzo uczuciowy i chyba niesmialy...:) i tu pytanie do Was, nie zebym byla w wodzie kąpana, z tej rozmowy moze wynikac, ze zareczyny planuje juz np. w swieta a slub za rok? dodam, ze kazdego dnia powtarza, ze bardzo mnie kocha i jego serce nalezy do mnie smile

2

Odp: zaręczyny, ślub

Po pierwsze pozwolę sobie napisać, że nie każda kobieta niecierpliwie czeka na oświadczyny.
Po drugie nie spekuluj kiedy to nastąpi, nakręcisz się, rozczarujesz i potem będziesz się na nim wyżywać. Będzie co ma być! Kochasz go? Czujesz się kochana? Ciesz się tym. A zaręczyny kiedyś nastąpią.
Tym bardziej my, na podstawie wyrwanych z kontekstu i być może trochę przekręconych przez Ciebie słów nie możemy powiedzieć co mu się po głowie plącze wink

Nie wiem ile masz lat ale rok czasu to bardzo mało jak na takie deklaracje smile

3

Odp: zaręczyny, ślub

chyba większość kobiet marzy o ślubie smile a słów nie przekręciłam, napisałam dokładnie tak jak rozmawialiśmy smile

odnośnie czasu, nie ma reguły, jedni się zaręczają rok, drudzy po 5 latach, w jednym jak i w drugim przypadku sa udane malzenstwa jak i nie udane smile

co do jednego sie tylko zgadzam, ze niepotrzebnie bede sie nakrecac, kiedy to moze nastapic smile

4

Odp: zaręczyny, ślub

Napisałaś "jak każda kobieta" więc sprostowałam - jestem przykładem kobiety nieczekającej smile Ślub mi do niczego potrzebny na razie nie jest. Jeśli się pobierzemy to ze względów praktycznych jak będziemy planować powiększenie rodziny.

Oczywiście, że reguły na czas nie ma ale o ile jestem w stanie zrozumieć kogoś wypatrującego oświadczyn po 5 latach, tak po roku powtórzę - cierpliwości.

Nawet jeżeli dokładnie napisałaś co on miał na myśli to i tak wyrwane z kontekstu i bez sensu spekulować co on planuje - bo to wie tylko on. Na pewno nie obcy ludzie na podstawie kilku zdań smile

5

Odp: zaręczyny, ślub

Ja mam dość podobną sytuację i też się zastanawiam kiedy w końcu to nastąpi, ale tego nikt nie przewidzi...
I właśnie z tego samego powodu nie zamieszkałam ze swoim. Nie chcę, żeby już teraz czuł się jak w małżeństwie, a temat ślubu będzie się przeciągał w nieskończoność... I choć dużo wygodniej byłoby nam - z kilku powodów - mieszkać razem, uparłam się, że nie i koniec:) boję się, że wspólne zamieszkanie na tym etapie mogłoby wszystko popsuć...
Myślę, że nikt Ci na to nie odpowie, ale skoro jest DOBRZE, a facet jest dużo starszy i tak z Tobą rozmawia to nie będzie zwlekał:)
Powodzenia!

6

Odp: zaręczyny, ślub

faktycznie, zapomniałam o wyjątkach smile sam zaznaczył, że 5 lat nie zamierza chodzić, więc całkiem zrozumiałe, że w najblizszej przyszlosci bedzie chcial sie ozenic, jestesmy oboje katolikami i dla nas slub jest wazny i nie bedziemy go brac tylko ze wzgledu na powiekszenie rodziny smile

7

Odp: zaręczyny, ślub

MysteriousLady ja mam takie samo podejscie jak Ty do wspolnego mieszkania, moze sie zle wyrazilam, on mial na mysli, zeby malymi kroczkami podejmowac coraz powazniejsze decyzje, i mial na mysli, zebym wpadala do niego na weekend lub czasami w tyg. po pracy a nie calkowicie sie przeprowadzic. jak obiecal, ze tylko rok, to tego sie trzymajmy, nadzieje, ze dotrzyma slowa smile Tobie tez zycze wszystkiego dobrego smile

starszy jest moj ukochany, sporo po 30-stce smile poza tym tylko on zostal kawalerem, koledzy i bracia maja juz zony i dzieci, nie obraca sie w kregu singli smile to tez uwazam za duzy plus smile noi powtarza, ze traktuje mnie bardzo powaznie smile

8

Odp: zaręczyny, ślub

Edyta ale ja nie mówię, że dla innych ma być ślub nieważny tylko, że nie lubię uogólniania - kobiety są różne, świat się zmienił i nie dla wszystkich tak ważne jest stanięcie na ślubnym kobiercu ;)
I nie jestem aż takim wyjątkiem - z moich koleżanek mało która się do ślubu spieszy. Może kwestia wieku (24 lata), może przekonań.

Dziwi mnie jednak, że jesteście oboje katolikami a macie razem zamieszkać (znaczy rozmawiacie o tym)? Przed ślubem?

Jeżeli chcesz wiedzieć na kiedy coś planuje porozmawiaj z nim, jeśli wolisz żeby Cię zaskoczył - cierpliwie czekaj ;)
Tekst o prezencie pod choinkę mógł być przykładem tylko a nie sugestią, że na gwiazdkę dostaniesz pierścionek.

9

Odp: zaręczyny, ślub

Chce małymi kroczkami, bo jest odpowiedzialny:)
A że zaznaczył, że chodzi wyłącznie o rok to coś przeczuwam, że ta historia niebawem zazna happy endu:)
Pewnie uznał, że rok to optymalny czas, aby potwierdzić sobie, że chce z Tobą być na zawsze:):)

10

Odp: zaręczyny, ślub
konostal napisał/a:

Edyta ale ja nie mówię, że dla innych ma być ślub nieważny tylko, że nie lubię uogólniania - kobiety są różne, świat się zmienił i nie dla wszystkich tak ważne jest stanięcie na ślubnym kobiercu wink
I nie jestem aż takim wyjątkiem - z moich koleżanek mało która się do ślubu spieszy. Może kwestia wieku (24 lata), może przekonań.

Dziwi mnie jednak, że jesteście oboje katolikami a macie razem zamieszkać (znaczy rozmawiacie o tym)? Przed ślubem?

Jeżeli chcesz wiedzieć na kiedy coś planuje porozmawiaj z nim, jeśli wolisz żeby Cię zaskoczył - cierpliwie czekaj wink
Tekst o prezencie pod choinkę mógł być przykładem tylko a nie sugestią, że na gwiazdkę dostaniesz pierścionek.

Ja z moim też jesteśmy oboje praktykującymi katolikami i długo myśleliśmy o wspólnym zamieszkaniu, i gdyby nie moja obawa, o której napisałam powyżej, pewnie tak by się stało - nie rozumiem co to za nawiązanie? nie jesteśmy w średniowieczu.

11

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:
konostal napisał/a:

Edyta ale ja nie mówię, że dla innych ma być ślub nieważny tylko, że nie lubię uogólniania - kobiety są różne, świat się zmienił i nie dla wszystkich tak ważne jest stanięcie na ślubnym kobiercu wink
I nie jestem aż takim wyjątkiem - z moich koleżanek mało która się do ślubu spieszy. Może kwestia wieku (24 lata), może przekonań.

Dziwi mnie jednak, że jesteście oboje katolikami a macie razem zamieszkać (znaczy rozmawiacie o tym)? Przed ślubem?

Jeżeli chcesz wiedzieć na kiedy coś planuje porozmawiaj z nim, jeśli wolisz żeby Cię zaskoczył - cierpliwie czekaj wink
Tekst o prezencie pod choinkę mógł być przykładem tylko a nie sugestią, że na gwiazdkę dostaniesz pierścionek.

Ja z moim też jesteśmy oboje praktykującymi katolikami i długo myśleliśmy o wspólnym zamieszkaniu, i gdyby nie moja obawa, o której napisałam powyżej, pewnie tak by się stało - nie rozumiem co to za nawiązanie? nie jesteśmy w średniowieczu.

To proponuję pójść do księdza i się zapytać czy ta zasada przestała obowiązywać w średniowieczu wink Nie wiedziałam, że w kościele można już sobie wybierać "co wygodniejsze" wink

12

Odp: zaręczyny, ślub

konostal, jasne, że każda kobieta jest inna, jedna oczekuje zaręczyn, ślubu, druga woli żyć na kocią łąpę. śmiesznie by było gdyby kazy z nas był identyczny, ale proszę się tak nie czepiać słówek, powinnam napisać PRAWIE każda kobieta wink

zamieszkać za duże słowo, pomieszkiwać od czasu do czasu, jesteśmy katolikami, oboje chodzimy do kościoła, oboje mamy bierzmowanie, oboje chcemy stworzyć tradycyjny model rodziny smile

moja mama też coś tak przeczuwa, bo ona ma nosa do takich spraw smile ale najlepiej jak nie bede sie nastawiac, zeby gorzko sie rozczarowac, ale badzmy dobrej myśli! smile

teraz jestesmy na etapie, meblowania mieszkania jego, ale mnie zabiera na zakupy i to ja mu doradzam, to tez chyba swiadczy o tym, ze chce, zebym sie dobrze czula u niego, i mysli raczej przyszlosciowo smile

13 Ostatnio edytowany przez MysteriousLady (2013-08-25 16:22:03)

Odp: zaręczyny, ślub

To chciałabym Cię doinformować, że większość księży też na to patrzy już z przymrożeniem oka.
Gdy moja przyjaciółka w tym roku przed swoim ślubem poinformowała księdza, że od 2lat mieszka ze swoim narzeczonym to się tylko uśmiechnął i powiedział, wyspowiadajcie się.
Każdy sobie zdaje z tego sprawę, że czasy się zmieniły i nie ma to nic wspólnego z wiarą.

14 Ostatnio edytowany przez Edyta333 (2013-08-25 16:19:41)

Odp: zaręczyny, ślub

MysterioustLady dokładnie smile też znam takie przypadki w rodzinie, wśród znajomych smile na to, też nie ma reguły, jedni się rozstają, drudzy są ze sobą do końca smile moj tata jest bardzo konserwatywny i jest temu przeciwny, ale to jest moje zycie i moj wybor smile poza tym moj ukochany jest naprawde dobrym czlowiekiem, zadnym naciągaczem i nie jestem mu potrzebna tylko do łozka, poza tym jesli dotrzyma slowa, rok pomieszkiwania moze tez byc czasem przygotowan do slubu smile

poza tym jak nie zamierza chodzic 5 lat to tez musi troche wczesniej sie zareczyc, bo przeciez na sale tez sie dlugo czeka, wiec slub moze przedluzyc sie i poltora roku czy dwoch. moj kuzyn sporo czekal na sale, ale u niego to bylo typowe, wiejskie weselicho na 300 osob, u nas bedzie raczej takie kameralne smile

15

Odp: zaręczyny, ślub

ja stąd uciekam - bo wątek nie o tym.
Dlatego to moja ostatnia wypowiedź tu: ksiądz jest tylko człowiekiem i nie ma prawa zmieniać sobie "zasad" całej wspólnoty religijnej. Wszystkie takie zmiany musi ogłosić papież a nie ksiądz z parafii.
A wiara i bycie katolikiem to nie to samo wink

16

Odp: zaręczyny, ślub

konostal, każdy jest kowalem swoje losu i każdy ma swoje sumienie, ksiądz też jest czlowiekiem i to grzesznym! ja kiedys slyszalam historie jak kobieta miala dylemat, ze pomieszkuje z narzeczonym, poszla wiec do ksiedza zeby porozmawiac na ten temat a ten sie jej zapytal czy lepiej mieszkac z kochajacym narzeczonym przed slubem czy godzic sie na mieszkanie z mezem alkoholikiem? kazal jej isc do domu i to przemyslec smile

17 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-25 17:56:39)

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:

.... właśnie z tego samego powodu nie zamieszkałam ze swoim. Nie chcę, żeby już teraz czuł się jak w małżeństwie, a temat ślubu będzie się przeciągał w nieskończoność... I choć dużo wygodniej byłoby nam - z kilku powodów - mieszkać razem, uparłam się, że nie i koniec:) boję się, że wspólne zamieszkanie na tym etapie mogłoby wszystko popsuć...

Wszystko, to znaczy konkretnie co?
Bo jak dla mnie, to ładowanie się na minę z własnej woli.

Edyta333 napisał/a:

faktycznie, zapomniałam o wyjątkach smile ...

Myślące kobiety nie są aż takimi wyjątkami.

Edyta333 napisał/a:

...dodam, ze kazdego dnia powtarza, ze bardzo mnie kocha i jego serce nalezy do mnie smile

Gadka szmatka, a głupiemu radość.

18

Odp: zaręczyny, ślub
N4VV napisał/a:
Edyta333 napisał/a:

...dodam, ze kazdego dnia powtarza, ze bardzo mnie kocha i jego serce nalezy do mnie smile

Gadka szmatka, a głupiemu radość.

N coś tam... to, że Ciebie nigdy prawdziwa miłość nie spotkała nie znaczy, że taka nie istnieje.

Mój mówi mi dokładnie to samo i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Ale nie zaskoczy mnie, jeżeli to dla Ciebie niepojęte.

19

Odp: zaręczyny, ślub

Witaj smile. Skoro zaproponował Tobie wspólne zamieszkanie i chodzi tu tylko o rok to na pewno będą zaręczyny smile. Wrzuć na luz i poczekaj smile...może to nastąpi szybciej niż myślisz.

20

Odp: zaręczyny, ślub

Autorko Fakt iz Sa kobiety marzace o slubie ale Sa tez takie,ktorym cale to slubne tam tam nie kreci.

Mysle,ze ktos wyzej dobrze napisal-niecaly rok bycia razem to nie jest wiele i lepiej sie nie nakrecac bo pozniej bedziesz rozczarowana.


Ja np dostalam pierscionek zareczynowy pod choinke-ale bylam zaskoczona.

Co Do wspolnego zamieszkania taka decyzje musicie podjac wspolnie. To ,ze wspolnie zamieszkacie nie musi wcale oznaczac,ze bedzie odwlekac slub.
Sa pary,ktore Sa gotowe Po paru miesiacach zeby zamieszkac , inne czekaja z tym 2 czy 3 lata.

21 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-08-25 20:40:21)

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:
N4VV napisał/a:
Edyta333 napisał/a:

...dodam, ze kazdego dnia powtarza, ze bardzo mnie kocha i jego serce nalezy do mnie smile

Gadka szmatka, a głupiemu radość.

N coś tam... to, że Ciebie nigdy prawdziwa miłość nie spotkała nie znaczy, że taka nie istnieje.

Mój mówi mi dokładnie to samo i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Ale nie zaskoczy mnie, jeżeli to dla Ciebie niepojęte.

Jeśli ma się coś popsuć po wspólnym zamieszkaniu, popsuje się niezależnie od daty ślubu.
Sądzę, że z Twoją korzyścią było by popsucie przed ślubem.
Jeśli się ma nie popsuć, cokolwiek zrobisz jest bez znaczenia.
Stąd domniemam, że (Ty lub oboje) usiłujesz odwlec w czasie nieuniknione i wypierasz myśl, że niebawem nastanie katastrofa.
Co mnie poniekąd nie dziwi.

To jedno. Drugie.

W moim świecie celem jest właśnie wspólne mieszkanie, nie ślub (jako wydarzenie lub zobowiązanie).
Ty zaś jesteś jeszcze w krainie rycerzy i białych koni.

Powodzenia.

22 Ostatnio edytowany przez MysteriousLady (2013-08-25 20:51:29)

Odp: zaręczyny, ślub

A coś Ty się tak doczepił do mojego zamieszkania, bądź nie zamieszkania z partnerem?
Nie bez powodu pominęłam ten wątek, ponieważ nie muszę nikomu tłumaczyć mojego związku. Ja problemów nie mam. Dla mnie jest idealny. I nic w tym temacie nie mam więcej do powiedzenia. A co Ty sobie myślisz i jaką filozofię wyznajesz naprawdę mam głęboko w poważaniu. Jakiś żenujący poziom prezentujesz i jeszcze brakuje, żebym wdawała się z kimś takim w dyskusję. Nie dziękuję.
Ale dodam, że strasznie sfrustrowany jesteś i może nad tym się zastanów, a nie dopowiadaj komuś jakieś wyimaginowane problemy.

Ps. Usuwanie tekstu o "jednorożcu z fiutem na głowie" po mojej uwadze o żenującym poziomie też Cię nie ratuje:)

23

Odp: zaręczyny, ślub
N4VV napisał/a:
MysteriousLady napisał/a:
N4VV napisał/a:

Gadka szmatka, a głupiemu radość.

N coś tam... to, że Ciebie nigdy prawdziwa miłość nie spotkała nie znaczy, że taka nie istnieje.

Mój mówi mi dokładnie to samo i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Ale nie zaskoczy mnie, jeżeli to dla Ciebie niepojęte.

Jeśli ma się coś popsuć po wspólnym zamieszkaniu, popsuje się niezależnie od daty ślubu.
Sądzę, że z Twoją korzyścią było by popsucie przed ślubem.
Jeśli się ma nie popsuć, cokolwiek zrobisz jest bez znaczenia.
Stąd domniemam, że (Ty lub oboje) usiłujesz odwlec w czasie nieuniknione i wypierasz myśl, że niebawem nastanie katastrofa.
Co mnie poniekąd nie dziwi.

To jedno. Drugie.

W moim świecie celem jest właśnie wspólne mieszkanie, nie ślub (jako wydarzenie lub zobowiązanie).
Ty zaś jesteś jeszcze w krainie rycerzy i białych koni.

Powodzenia.

Dobrze prawisz smile Ale, niektórzy emocjonalnie i życiowo nie wyszli jeszcze z piaskownicy, i nawet Twoje usilne starania nie uchronią ich przed brutalnym zderzeniem z rzeczywistością.

MysteriousLady, to wyznacznikiem prawdziwej miłości jest ilość wypowiedzianych "kocham Cię", liczy się ilość ogólna czy ilość dzienna?

24

Odp: zaręczyny, ślub

Fakt..jesli zwiazek nie przetrwa etapu wspolnego zamieszkania to lepiej niech wyjdzie to przed slubem niz Po.

25

Odp: zaręczyny, ślub

Słuchajcie to jest mój związek i nie Wasza sprawa:)
Jest to dla mnie bardzo zabawne, bo ja nie szukam doradców - świetnie sobie sama radzę.
Zal wam dupę ściska, że komuś dla odmiany jest dobrze?:) Bo nie rozumiem waszego problemu.
A co jest wyznacznikiem Naszej Miłości jest tylko i wyłącznie naszą prywatną sprawą.
Zajmijcie się swoim życiem. No chyba, że takiego nie posiadacie i to by tłumaczyło dlaczego tak angażujecie się w czyjeś, mimo iż nikt was nie prosi.

26

Odp: zaręczyny, ślub

Róża też tak myślę smile

nie mieszkamy razem, znamy się rok, ale jestesmy oboje przekonani ze to ten JEDYNY/ ta JEDYNA, nie wiem skad u Was taka wrogosc i zazdrosc..nie jestem dziewczyna 10 letnia, ktora zyje w swiecie bajek, znamy swoje wady i zalety, jestes dobrze dopasowana para, a jak ktos wczesniej powiedzial, chce zamieszkac przed slubem, zeby mnie miec juz blizej siebie.

dzis sie tez dowiedzialam, ze zmienia samochod na wiekszy, to tez chyba znaczy ze w przyszlosci, chce powiekszyc rodzine smile

27

Odp: zaręczyny, ślub
Prinzessin_de napisał/a:

Fakt..jesli zwiazek nie przetrwa etapu wspolnego zamieszkania to lepiej niech wyjdzie to przed slubem niz Po.

Nie wiem czy to jest też do mnie, ale chciałam Wam wszystkim wyraźnie powiedzieć, że ja NIGDY NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE ZAMIESZKAM ZE SWOIM FACETEM PRZED ŚLUBEM. Tylko, że nie zamieszkam z nim na tym etapie, czyli przed zaręczynami.

Ehhhh jak Wy strasznie się doszukujecie jakiś problemów, których naprawdę nie ma!:):):)

28

Odp: zaręczyny, ślub

MysterioustLady, ja też bym wolala zeby moj sie zareczyl przed pomieszkiwaniem u niego, ale skoro mowil, ze chce tylko rok,  zeby zyc na przyslowiowa "kocią łapę" to pozostaje mi uwierzyc w jego slowa i spodziewac sie niebawem zareczyn smile

29 Ostatnio edytowany przez MysteriousLady (2013-08-25 22:25:11)

Odp: zaręczyny, ślub

Ja myślę, że akurat w Waszym przypadku to tajemnicze "na rok" jest decydujące i między wierszami kryje się, że po tym roku doczekasz się oświadczyn:)

Tak swoją drogą to też nie rozumiem kobiet, które nie czekają kiedy w końcu zaręczą się z Ukochanym:) wydaje mi się to naturalne, że jak się kocha i jest ze sobą szczęśliwym to wyczekuje się z niecierpliwością tego dnia....

30

Odp: zaręczyny, ślub

ale masz na mysli, ze oswiadczy sie po roku chodzenia teraz czy po roku wspolnego mieszkania? troche sie zamotalam smile

ja Ciebie tez doskonale rozumiem, bo tez z niecierpliwoscia oczekuje tego dnia, my kobiety tak mamy, to moze dlatego mezczyzni sie zareczaja bo my bysmy to robily zdecydowanie szybciej smile))

31 Ostatnio edytowany przez Chada (2013-08-25 22:53:13)

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:

Nie bez powodu pominęłam ten wątek, ponieważ nie muszę nikomu tłumaczyć mojego związku. Ja problemów nie mam. Dla mnie jest idealny.

Dla mnie również mój partner, nasz związek, wszystko co się między nami działo było wymarzone - do czasu, aż zamieszkaliśmy z sobą. wink Nasza przeprowadzka była jak wejście do zupełnie innego wymiaru; romantyczne spotkania, szwendanie się za rączkę, całowanie w bramach kamienic na starym mieście, kwiatki, misiaczki, czekoladki, czułe słówka, ustąpiły miejscu codziennej monotonii. Na początku panowała oczywiście pełna ekscytacja nową sytuacją. Fajnie jest się pomiziać po plecach przed snem, zasnąć i obudzić się obok ukochanego, zjeść razem śniadanko, a nawet wspólne zmywanie garów nabrało innego znaczenia, i ta myśl, że od teraz będzie nam tak fajnie codziennie... wink Ale ta osławiona ekscytacja minęła bardzo szybko, partnerowi wyrosły rogi, i w moim życiu nadszedł przełom - skumałam, że małżeństwo (wspólne mieszkanie działa na tych samych zasadach, tylko że bez świstka), nie jest jakąś tam zabawą w dom. Teraz wstyd mi się przyznać nawet przed samą sobą, że byłam tak dziecinnie głupia, ale przed przeprowadzką miałam identyczne poglądy jak Ty i Edyta. Mój idealny ukochany poprosi mnie o rękę, potem weźmiemy magiczny, wzruszający do granic możliwości ślub, będziemy mieć piękne dzieci, i żyć sobie w naszym mieszkanku jak w kokoniku... wink Szkoda tylko, że nie wzięłam w tych swoich wizjach pod uwagę brudnych skarpet wyłażących ze wszystkich zakamarków, fochów, gdy ten wstaje niewyspany, całej listy obowiązków i wspólnych problemów, którym trzeba stawić czoła, a przede wszystkim naszych wad, które momentami skutecznie uniemożliwiają cywilizowane porozumiewanie się wink Dziś uważam, że wspólne mieszkanie bardzo dużo zweryfikowało, i gdybym się na nie nie zgodziła, to zapewne w dalszym ciągu żyłabym widziadłem wyssanym z palca, czekając na ślub, który zapewne nigdy by nie nastąpił, bo mój partner był mądrzejszy ode mnie i z góry zapowiedział, że bez możliwości wzajemnego sprawdzenia się na wspólnym mieszkaniu, on nie wykona żadnego innego kroku w przód. Kocham swojego padalca najbardziej na świecie, mogłabym wskoczyć za nim w ogień, niemniej jest to miłość inna niż na początku - bardziej dojrzała, wyważona, odrobinę bardziej kompromisowa. I dziś już wiem, że ślub nie jest mi do niczego potrzebny. Potrzeba paradowania w białej sukni odeszła w siną dal. Jeśli kiedykolwiek mój mężczyzna poprosi mnie o rękę, to weźmiemy tylko ślub cywilny, dla uregulowania formalności. Liczy się to, że nasz związek przeszedł tą najważniejszą próbę. smile

MysteriousGirl - N4VV napisał w tym wątku bardzo mądre słowa. Zamiast się rzucać z pazurami, może spróbowałabyś je przeanalizować i coś z nich wynieść? Osoby, które są upierzone o doświadczenia, których Wy nie posiadacie, starają się otworzyć  wasze dziewczęce oczka na rzeczywistość. Przyszłyście w końcu na forum po to, aby z kimś porozmawiać o swojej sytuacji. To, że któraś z wypowiedzi jest niezgodna z tym co byście chciały, nie oznacza że jest zła. Tym bardziej nie świadczy o tym, że autor wypowiedzi reprezentuje niższy poziom.
EDIT.: W Twojej wypowiedzi, która pojawiła się podczas gdy ja pisałam swoją, wyczytałam że nie szukasz rad. OK, ale to nie oznacza, że nie możesz ich przyjąć. To tak jakby odmówiło się przyjęcia książki, bo chce się przeczytać inną.

32

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:

Słuchajcie to jest mój związek i nie Wasza sprawa:)
Jest to dla mnie bardzo zabawne, bo ja nie szukam doradców - świetnie sobie sama radzę.
Zal wam dupę ściska, że komuś dla odmiany jest dobrze?:) Bo nie rozumiem waszego problemu.
A co jest wyznacznikiem Naszej Miłości jest tylko i wyłącznie naszą prywatną sprawą.
Zajmijcie się swoim życiem. No chyba, że takiego nie posiadacie i to by tłumaczyło dlaczego tak angażujecie się w czyjeś, mimo iż nikt was nie prosi.

A co Ty się tak napinasz dziewczynko?
Bo teraz to już chyba widać o co chodzi - czego się rzeczywiście boisz znaczy.

33 Ostatnio edytowany przez MysteriousLady (2013-08-25 23:26:31)

Odp: zaręczyny, ślub

Edyta, myślę, że oświadczyny nastąpią najpóźniej po roku, ale może i wcześniej. Tak bym to interpretowała:)

Chada, nie jestem małym dzieckiem tylko doświadczoną życiowo kobietą i doskonale wiem co to znaczy zamieszkać razem i zamieszkam razem z nim, ale dopiero po zaręczynach. Zresztą my z partnerem znamy się na wylot, bo nie jest to związek, w którym widujemy się raz na tydzień tylko codziennie po pracy jest u mnie do późnych godzin, a w weekendy wiadomo, że u mnie zostaje, albo ja u niego(oboje mamy własne mieszkania). A jak nie spędzamy weekendu u nas w domu to jedziemy gdzieś razem na wycieczkę. Jesteśmy praktycznie nierozłączni. Przykro mi, że miałaś takie doświadczenia. Widocznie za mało czasu spędzałaś ze swoją drugą połówką. Ja swoją znam na wylot łącznie ze wszystkimi wadami i wiem co się po nim mogę spodziewać.

A ten cały N nie napisał jeszcze nic mądrego, bo po raz kolejny (nie tylko w tym poście) udowodnił, że nie umie czytać ze zrozumieniem. Bo nigdy nie napisałam, że nie zamieszkam przed ślubem z facetem. I jeszcze mi ubliżał, że szukam jednorożca z penisem i inne rzeczy, które po moim komentarzu usunął, więc kolejna Życzliwa Osobo - proszę, nie wtrącaj się:) ja NIE SZUKAM POMOCY. Mnie jest dobrze.

Ps. Jedyną radę, której szukałam na tym forum to szampon dla ładnie pachnących włosów:) Po to tu weszłam, skoro tak bardzo Cię to interesuje. Bo widzę, że jesteś kolejną osobą, która dopowiada jakieś wyssane z palca historie.

34

Odp: zaręczyny, ślub

Chada kiedys ludzie nie pomieszkiwali ze soba, chodzili i od razu byl skok na gleboka wode, czyli malzenstwo i sa malzenstwa, ktore trwaja do dzis, pomimo nawalu codziennych obowiazkow, problemow, przyzwyczajen partnera..na boga przestańcie robisz z malzenstwa jakies czarne widmo, ze jest sie za kare z partnerem, nie uwazam ze czeka mnie sielanka, owszem milo bedzie sie budzic obok ukochanej osoby, ale licze sie z tym, ze nie bedzie tak jak na randkach, moze nie byc czasu na czulosci, zdaje sobie z tego swietnie sprawe. ale my naprawde sie bardzo kochamy, smiac mi sie chce, bo moj ukochany juz po pierwszym spotkaniu chyba wiedzial, ze ja to ta jedyna, mimo roznicy wieku, dogadujemy sie swietnie i uzupelniamy. on nie lubi np. prasowac, za to ja uwielbiam i obiecuje mu codziennie prasować koszule smile

ja jestem katoliczka, moj ukochany tez, oboje chcemy slubu, oboje chcemy miec rodzine, oboje chcemy byc ze soba jak najdluzej, co moj luby, co miesiac powtarza mi w dniu poznania sie, ze ma nadzieje, ze bedziemy ze soba jak najdluzej smile kocham go i nie wyobrazam sobie zycia, bez niego, inni spotykaja sie kilka tygodni i juz wiedza ze sa dla siebie a innym potrzeba kilku lat, na to nie ma reguly.

35 Ostatnio edytowany przez Chada (2013-08-26 00:14:42)

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousGirl napisał/a:

Życzliwa Osobo - proszę, nie wtrącaj się:) ja NIE SZUKAM POMOCY. Mnie jest dobrze. [...] Jedyną radę, której szukałam na tym forum to szampon dla ładnie pachnących włosów:) Po to tu weszłam, skoro tak bardzo Cię to interesuje. Bo widzę, że jesteś kolejną osobą, która dopowiada jakieś wyssane z palca historie.

Nie interesuje mnie, w jakim celu weszłaś na forum, więc z naszej dwójki osobą, która nadinterpretuje, bezspornie jesteś Ty. wink
Ja jedynie próbowałam Ci zasugerować, że nawet dorosła, rzekomo doświadczona kobieta, na niektórych płaszczyznach może przypominać zakręconą w czasoprzestrzeni, mentalną 7-latkę.

Forum jest po to, żeby powymieniać się doświadczeniami, opiniami. Weszłaś do tego wątku, aby włączyć się w dyskusję. Tymczasem zachowujesz się tak, jakbyś chciała sobie porozmawiać jedynie z autorką, bo macie ten sam dylemat, i masz przeświadczenie, że nikt nie zrozumie was lepiej niż wy siebie nawzajem. To może tak rozmowa na priv ?

Ja od tej chwili Twoje posty będę ignorować, bo nie mam nastroju na walkę z wiatrakami. Pozdrawiam.


Edyta333 napisał/a:

Chada kiedys ludzie nie pomieszkiwali ze soba, chodzili i od razu byl skok na gleboka wode[...]

Któraś z was napisała kilka postów wcześniej, że czasy się zmieniły. Owszem, ludzkość ewoluowała. Ktoś mądry wpadł na złocistą ideę zamieszkania przed ślubem, aby potem nie było, że nowożeńcy rzuceni na głęboką wodę, nie potrafią pływać. Myślę, że to pewien przejaw instynktu samozachowawczego. wink

Edyto, to może odpowiesz mi na takie pytanie - skoro się tak kochacie, macie plany na przyszłość, nie wyobrażacie sobie bez siebie życia, to właściwie po co się tak śpieszyć? I proszę, nie zasłaniaj się wiarą, bo nie napisałaś tu ani jednej wzmianki o tym, że dla was w tym wszystkim priorytetem jest to, aby przypieczętować wasz związek przed bogiem.

36

Odp: zaręczyny, ślub

odpowiadam, bo tak mocno się kochamy, że nie chcemy dłużej zwlekać smile i tak dlugo na siebie czekalismy smile ja 26 lat i on 36 lat smile Jestem pewna tego czlowieka, od samego poczatku nie mialam watpliwosci i on tez nie smile moze roznica wieku, ale teraz w ogole jej nie odczuwamy smile

tez pragne zaznaczyc, ze czesciej sie widujemy niz raz w tyg, mamy ze soba, 2 wspolne, dlugie wyjazdy, wiec troche sie juz znamy..:)

37

Odp: zaręczyny, ślub

Ty nie chcesz dłużej zwlekać. Twój partner chce jeszcze poczekać. Wstępnie jest umówiony rok.

Ja ze swoim partnerem widywałam się 1-2 razy w tygodniu po pracy + całe weekendy. Jasne, dało mi to jakiś obraz jego osoby, ale to zupełnie inna bajka, gdy ma się świadomość, że w każdej chwili można obrócić się na pięcie i wrócić do siebie.

38 Ostatnio edytowany przez Edyta333 (2013-08-26 00:59:48)

Odp: zaręczyny, ślub

my tez sie spotykamy podobnie smile wlasnie nie wiem jak rozumiec ten rok, po roku sie ma zamiar zareczyc czy wczesniej? wlasnie nad tym mam rozkminke...powtarzam, nie zamierza kilku lat chodzic ani kilku lat mieszkac, tylko rok, wiec jak mniemam moze pod koniec roku sie zareczy a slub bedzie za rok smile

MYSTERIOUSGIRL oswiadczyny po roku chodzenia czy po roku mieszkania razem? smile

jak jest milosc to jest sie na dobre i zle a nie, zeby wrocic do siebie, bo pojawil sie problem...

39

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:

... I jeszcze mi ubliżał, że szukam jednorożca z penisem i inne rzeczy, które po moim komentarzu usunął, .....
........ widzę, że jesteś kolejną osobą, która dopowiada jakieś wyssane z palca historie.

Dziewczynko, niczego nie usuwałem po Twoich komentarzach.
Śnisz na jawie.

40

Odp: zaręczyny, ślub
N4VV napisał/a:
MysteriousLady napisał/a:

... I jeszcze mi ubliżał, że szukam jednorożca z penisem i inne rzeczy, które po moim komentarzu usunął, .....
........ widzę, że jesteś kolejną osobą, która dopowiada jakieś wyssane z palca historie.

Dziewczynko, niczego nie usuwałem po Twoich komentarzach.
Śnisz na jawie.

ten tekst edytowała moderatorka Annemone jeśli ktos zauważył

41

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:
Prinzessin_de napisał/a:

Fakt..jesli zwiazek nie przetrwa etapu wspolnego zamieszkania to lepiej niech wyjdzie to przed slubem niz Po.

Nie wiem czy to jest też do mnie, ale chciałam Wam wszystkim wyraźnie powiedzieć, że ja NIGDY NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE ZAMIESZKAM ZE SWOIM FACETEM PRZED ŚLUBEM. Tylko, że nie zamieszkam z nim na tym etapie, czyli przed zaręczynami.

Ehhhh jak Wy strasznie się doszukujecie jakiś problemów, których naprawdę nie ma!:):):)

W takim razie zycze Ci by wszystko potoczylo sie Po twojej mysli i byscie byli szczesliwi bo przeciez to jest najwazniejsze.

42

Odp: zaręczyny, ślub

Dziewczyny jak ktoś ma odmienne zdanie od was, to od razu go atakujecie, że nigdy nie kochał, nie wie co to prawdziwa miłość z nicku robi się n - coś tam, mówicie, że nie będziecie prowadzić dyskusji na tym poziomie, dodatkowo uważacie się za życiowo doświadczone kobiety a to co piszecie dobitnie ukazuję, że myślicie i zachowujecie się jak dziewczynki.

Chada pisze mądrze o wspólnym zamieszkaniu, to na prawdę dobry krok. To  jest prawdziwe życie a nie białe sukienki i pierścionki.

Poza tym piszecie o wielkiej miłości, jednym jedynym, a nie chcecie z nim mieszkać bo się wtedy z wami nie zaręczy, skoro jest taki jeden jedyny to chyba nie ma się czego obawiać. Poza tym jeśli nie zamieszkujecie z nimi tylko po to żeby dostać pierścionek to, to nazywamy MANIPULACJĄ a to jakoś nie przystaję do wielkiej życiowej miłości. To pasuję do dziewczynki, która zrobi wszystko żeby poparadować w białej sukni, z pierścionkiem i obrączką na palcu, poczuć się jak księżniczka, a ku temu potrzebny jest pierwszy lepszy osioł, który zapewni cała imprezę i przy okazji spełnia jakieś tam kryteria księcia.

Nikt wam tu nie życzy, żeby wam nie wyszło, żebyście były nieszczęśliwe, ludzie troszkę bardziej doświadczeni piszą, że ta sielankowa bajeczka, nie koniecznie musi kończyć się disneyowskim happy endem, a przykrym morałem.

43 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-08-26 08:48:38)

Odp: zaręczyny, ślub
Prinzessin_de napisał/a:
MysteriousLady napisał/a:
Prinzessin_de napisał/a:

Fakt..jesli zwiazek nie przetrwa etapu wspolnego zamieszkania to lepiej niech wyjdzie to przed slubem niz Po.

Nie wiem czy to jest też do mnie, ale chciałam Wam wszystkim wyraźnie powiedzieć, że ja NIGDY NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE ZAMIESZKAM ZE SWOIM FACETEM PRZED ŚLUBEM. Tylko, że nie zamieszkam z nim na tym etapie, czyli przed zaręczynami.

Ehhhh jak Wy strasznie się doszukujecie jakiś problemów, których naprawdę nie ma!:):):)

W takim razie zycze Ci by wszystko potoczylo sie Po twojej mysli i byscie byli szczesliwi bo przeciez to jest najwazniejsze.

co Wy z tymi zaręczynami?
a co to zaręczyny jakąś gwarancje dają na to ze bedzie się fajnie mieszkało razem przed ślubem? a bez źle?
może to i jakaś deklaracja, ale i głupi warunek

44

Odp: zaręczyny, ślub
Chada napisał/a:

Tymczasem zachowujesz się tak, jakbyś chciała sobie porozmawiać jedynie z autorką, bo macie ten sam dylemat(...)

DOKŁADNIE!!!!!!:):):)

Prinzessin - dziękuję!

Lena - po prostu się cieszymy, bo akurat w naszym życiu się obecnie układa i jest pięknie i chcemy, żeby było jeszcze piękniej (oświadczyny). Nie chodzi o żadną gwarancję. Każdy wie, że życie to nie bajka i różne rzeczy mogą człowieka spotkać. Tym bardziej powinno się cieszyć z tych nielicznych pięknych momentów i wyczekiwać ich z niecierpliwością. Mnie się tak przynajmniej wydaje i takie mam podejście.

Edyta - ja interpretuję Jego słowa następująco - najpóźniej do roku po tym wspólnym pomieszkiwaniu Ci się oświadczy. Wydaje mi się, że tak sobie w głowie założył, ale jak będzie miedzy Wami nadal tak dobrze to bardzo możliwe, że zrobi to dużo wcześniej:) ma swoje lata, wie, że Cię kocha, zobaczy, że dobrze też się razem mieszka i raczej nie będzie długo czekał

45

Odp: zaręczyny, ślub
lena812 napisał/a:
Prinzessin_de napisał/a:
MysteriousLady napisał/a:

Nie wiem czy to jest też do mnie, ale chciałam Wam wszystkim wyraźnie powiedzieć, że ja NIGDY NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE ZAMIESZKAM ZE SWOIM FACETEM PRZED ŚLUBEM. Tylko, że nie zamieszkam z nim na tym etapie, czyli przed zaręczynami.

Ehhhh jak Wy strasznie się doszukujecie jakiś problemów, których naprawdę nie ma!:):):)

W takim razie zycze Ci by wszystko potoczylo sie Po twojej mysli i byscie byli szczesliwi bo przeciez to jest najwazniejsze.

co Wy z tymi zaręczynami?
a co to zaręczyny jakąś gwarancje dają na to ze bedzie się fajnie mieszkało razem przed ślubem? a bez źle?
może to i jakaś deklaracja, ale i głupi warunek

Ja zamieszkalam ze swoim bardzo szybko i nie zaluje tego.
Oczywiscie moja Mama marudzila bo to bez slubu, bo grzech itd ale taka jest moja Mama hehe.
Ja sobie osobiscie nie wyobrazam slubu bez wspolnego mieszkania ale to jest tylko moje zdanie.

46

Odp: zaręczyny, ślub

Znam to Prinzessin, bo nasi rodzice też kręcą trochę nosem(oboje jesteśmy z katolickich rodzin), ale w końcu to nasze życie..
Więc jak już zaczniemy planować wspólne życie - bo wyznajemy: oświadczyny=niebawem ślub=razem na dobre i na złe - pomieszkamy też przynajmniej z pół roku razem. Do wszystkiego podchodzimy bardzo poważnie, bo jak się można domyślić, rozwód też dla nas nie wchodzi w grę. Nie dajemy się ponieść chwilowej euforii tylko wszystko jest dokładnie przemyślane.

47

Odp: zaręczyny, ślub

MysteriousLady, ale skoro mi mowil, ze nie chce kilku lat chodzic ani kilka lat mieszkac ze mna bez slubu, to wnioskuje, ze pod koniec tego roku moga byc zareczyny...zobaczymy, czas pokaze smile

lena812 moze i dla Ciebie glupi warunek, dla mnie bardzo wazna rzecz, to jest powazna deklaracja, wiadomo, ze i zareczyny mozna zerwac i nie bedac narzeczona mozna sie rozstac, ba! nawet przed oltarzem mozna sie rozmyslic...nic w zyciu nie jest pewne, tylko podatki..:)

48

Odp: zaręczyny, ślub

Edytka, ja też czuję, że nastąpi to u Was w przeciągu najbliższych 3-4miesięcy, choć Was nie znam, to z tego co napisałaś taka mi się myśl nasunęła. I dlatego uważam, że ten rok oznacza, że DO roku, nie ZA rok:) rok myślę, że to jest ten maksymalny czas i tak Ci powiedział, żebyś się nie martwiła:) na pewno chciałby też Cię zaskoczyć i dlatego tak trochę tajemniczo rozmawia. Nastawisz się, że za rok, a tu bum niespodzianka sporo wcześniej:) tak mi się wydaje, ale prawdę zna tylko ON:)

49 Ostatnio edytowany przez Edyta333 (2013-08-26 13:18:31)

Odp: zaręczyny, ślub

haha ja tak samo czuję, że w przeciągu 3-4 miesięcy, i moja mama (ktora ma nosa do ludzi smile mowi, ze czuje, ze zrobi to w swieta, ale ja wole sie nastawic za rok, zeby nie byc rozczarowana, tak czy siak zrobi to na pewno, wszystko juz ma tylko do szczescia brakuje mu rodziny smile Poki co pracuje sobie, robie podyplomowke, wiec zajecia tez mam i postaram sie tyle nie rozmyslac smile

u nas jest taka roznica, ze on nie powiedzial, ze chce zebym pomieszkiwala u niego, on tez chyba woli, zebym calkowicie wprowadzila sie po slubie, tylko "pomieszkiwala" czyli na weekend, czasami w tygodniu. moja kolezanka tak robila, ze swoim chlopakiem, pozniej narzeczonym, tez zostawal u niej 2-3 razy w tygodniu, a nie zeby byc 7 dni w tygodniu, po prostu chce rozdzielic to miedzy zyciem narzeczenskim a malzenstwem. nie chce mieszkac na stale z nim przed slubem, tylko po prostu bardziej sie dotrzec przebywajac przez te pare dni w tygodniu, zobaczyc jak to jest, jak sobie poradzimy z obowiazkami itd.

nie wiem, czemu nie ktore z Was ciagle podkreslaja, ze licze na to, ze zakonczy sie happy endem, ja jestem przekonana ze jest to milosc, ale nie zyje w swiecie bajek, wiem jak wyglada prawdziwa proza zycia, wiem ze jak zajde w ciaze, pozniej czekaja mnie nieprzespane zycie ale to jest po prostu ŻYCIE...wsrod znajomych, rodziny mam bardzo duzo malzenstw, kazdy buduje szczesliwa rodzine, mimo zyciowych zmartwien, utraty pracy, uszczerbku na zdrowiu, ale po to jest partner zeby nam pomagal, wspieral, bo to jest prawdziwa milosc, zeby sie wspierac, a nie jak ktos wspomnial ze jak pojawi sie problem , to odejsc/zostawic

a na koniec: http://demotywatory.pl/3760501

50 Ostatnio edytowany przez Prinzessin_de (2013-08-26 14:30:55)

Odp: zaręczyny, ślub
MysteriousLady napisał/a:

Znam to Prinzessin, bo nasi rodzice też kręcą trochę nosem(oboje jesteśmy z katolickich rodzin), ale w końcu to nasze życie..
Więc jak już zaczniemy planować wspólne życie - bo wyznajemy: oświadczyny=niebawem ślub=razem na dobre i na złe - pomieszkamy też przynajmniej z pół roku razem. Do wszystkiego podchodzimy bardzo poważnie, bo jak się można domyślić, rozwód też dla nas nie wchodzi w grę. Nie dajemy się ponieść chwilowej euforii tylko wszystko jest dokładnie przemyślane.

:-)

U mnie bylo o tyle dobrze iz ja od dawna mieszkalam na swoim i oboje bylismy "juz duzi " i nie przejmowalam sie zdaniem rodzicow. Ja ich postawilam przed faktem dokonanym hihi.

Edyto
Ja wspominam swoje Swiateczne zareczyny bardzo fajnie i mam nadzieje ,ze u Ciebie tez tak bedzie.

51 Ostatnio edytowany przez Edyta333 (2013-08-26 14:59:47)

Odp: zaręczyny, ślub

Prinzessin_de a moglabys napisac tutaj w skrocie jak wygladaja takie swiateczne zareczyny? smile bardzo jestem ciekawa smile w Wigilie czytalam, ze tez mezczyzni sie zareczaja, albo w Boze Narodzenie smile w Boze Narodzenie, moze lepiej, bo moze to zrobic po swiatecznym obiedzie,na swiezym powietrzu bez obecnosci calej rodziny smile

tez mam taka cichutka nadzieje, ale nastawiam sie psychicznie, że za rok, zeby sie nie rozczarowac smile chociaz sam mowil, ze nie zamierza kilku lat chodzic, ani pomieszkiwac ze soba i nie zamierza chodzic 5 lat jak jego brat z dziewczyna przed slubem:) to i tak juz duzo wiem smile
Wspominam w tamtym roku gwiazdke to po 2 miesiacach znajomosci, kupil mi przepiekny prezent pod choinke smile

ja nie jestem takiego typu wyrafinowana panna, zeby zaprowadzic go np. do jubilera i zaczac ogladac pierscionki, albo meczyc go zareczynami, wole zdecydowanie jak to samo wyjdzie prosto od niego, prosto z serca smile  pisze o tym, bo tez slyszalam takie przypadki jak kobiety byly dosc mocno zdesperowane smile

52

Odp: zaręczyny, ślub

W sumie moze zareczyny w Wigilie nie Sa szczegolnie spektakularne ale dla mnie byl to szczegolny Moment.

W sumie to byly nasze pierwsze Swieta ktore spedzilismy w domu wspolnie. Do pozna w nocy robilam krokiety,barszcz i rzucalam ciasto Do pierogow Do ogrodu gdy nie chcialo sie lepic.. :-)

Po wspolnie zjedzonej kolacji przy swiecach , zrobilam po drinku i M z zaskoczenia otworzyl podeleczko z pierscionkiem.
Bylam tak zaskoczona ,ze odjelo mi mowe..
Dzis jestesmy 2 lata Po slubie...

53

Odp: zaręczyny, ślub

ja jestem takiego zdania, że nawet najprościej przygotowane zareczyny sa niesamowite w zyciu kazdej kobiety smile A okres świąt, jest czasem szczególnym szczegolnie dla osob wierzacych, a taki jest moj, kiedys przyznal sie, że modli sie czesto o to, zebysmy byli ze soba jak najdluzej smile

u nas, ostatnie swieta spedzalismy osobno, zobaczymy jak bedzie teraz smile u Ciebie byl duzy plus, ze nie przy calej rodzinie, ja nie mam nic do swojej rodziny, ale wiadomo, ze bylabym zalana lzami smile wolalabym, zebysmy byli przy tym obecna ja i moj chlopak smile

czasami zareczyny sa spektakularne, a mimo tego pary sie rozstaja, moja kolezanka miala zareczyny w hotelu na kolacji na najwyzszym pietrze, pieknie, elegancko, niezapomnianie a rozstali sie 3 meisiace pozniej...

54

Odp: zaręczyny, ślub

My Swieta spedzamy co roku w gorach. 2 lata z rzedu bylismy w Pl-rodzice , Krakow i Zakopane. Ja uwielbiam Swieta dlatego tak cieplo wspominam te romantyczne chwile pod choinka. W tym roku chcemy tez spedzic Swieta we dwoje.

55

Odp: zaręczyny, ślub

Święta Bożego Narodzenia w górach, to bajka! smile zazdroszczę smile Zyczę zatem wszystkiego dobrego na dalsze lata, wspolnego zycia smile
A ten moj watek niech sie stanie watkiem w oczekiwaniu na zareczyny smile)

56

Odp: zaręczyny, ślub

W tym roku mamy zamiar pojechac w Alpy.
Gory i Swieta....marzenie.
Dziekuje i wam rowniez.

57

Odp: zaręczyny, ślub

Dziekuje serdecznie smile

58

Odp: zaręczyny, ślub

Edyta, z Twojego postu wynika, ze kompletnie nie znasz swojego chlopaka. Robisz podchody, by dowiedziec sie, co zamierza. Dzielisz na czworo jego wypowiedzi, interpretujesz je, tak by Tobie pasowaly, i mamisz sie iluzja, ze jesli malo mowi o przyszlosci to znaczy, ze jest niesmialy. Pytasz NAS, zazdrosnych i niezyczliwych forumowiczow o to, KIEDY nastapia oswiadczyny.

Jesli tak pieknie sie dogadujecie i kochacie, dlaczego, do diaska, JEGO o to nie zapytasz? smile

Zejdz z tej lukrowanej chmurki. I moze przeczytaj "pania Bovary"...

59

Odp: zaręczyny, ślub

mamie się iluzją, czyli co masz na myśli? mało mówi, dlatego, że nie planuje tej przyszlości ze mną?

mam pytać chlopaka, kiedy sie zareczy ze mna? nie badz smieszna...

jaka lukrowana chmurka, kobieto o czym Ty mowisz?

60

Odp: zaręczyny, ślub
Edyta333 napisał/a:

mam pytać chlopaka, kiedy sie zareczy ze mna? nie badz smieszna...

Gdybyś spytała tak z grubej rury: "Kiedy się ze mną w końcu zamierzasz hajtnąć?!", to pewnie wyszłaby dość niezręczna, przekomiczna, i tym samym przezabawna sytuacja. wink Choć tak patrząc na to z drugiej strony, to nie byłoby to takie głupie, bo Twój narzeczony w końcu by zobaczył Twoją determinację do za mąż pójścia. big_smile

A tak już całkiem serio...

Gdybyś rozpoczęła rozmowę o ślubie w odpowiednim momencie, odpowiednimi słowami, to nawet bez zadawania pytań mogłabyś wybadać jakie jest jego stanowisko. Na tym polega komunikacja w związku. smile

61

Odp: zaręczyny, ślub

no to powiedział, że chce mieć tradycyjną rodzinę, gdyż jest tradycjonalistą i nie chce żyć w wolnym związku, traktuje mnie bardzo powaznie, nie zamierza tez chodzic 5 lat jak brat i powiedzial, ze chce zebym malymi kroczkami zaczela sie wprowadzac do niego, a na kocia lape chce zyc rok big_smile

to tyle, wiecej nie zamierzam sie pytac, wole jak to od niego wyplynie a nie pod naciskiem i tyle, ja moge sobie poczekac...

62

Odp: zaręczyny, ślub
Chada napisał/a:
MysteriousLady napisał/a:

Nie bez powodu pominęłam ten wątek, ponieważ nie muszę nikomu tłumaczyć mojego związku. Ja problemów nie mam. Dla mnie jest idealny.

Dla mnie również mój partner, nasz związek, wszystko co się między nami działo było wymarzone - do czasu, aż zamieszkaliśmy z sobą. wink Nasza przeprowadzka była jak wejście do zupełnie innego wymiaru; romantyczne spotkania, szwendanie się za rączkę, całowanie w bramach kamienic na starym mieście, kwiatki, misiaczki, czekoladki, czułe słówka, ustąpiły miejscu codziennej monotonii. Na początku panowała oczywiście pełna ekscytacja nową sytuacją. Fajnie jest się pomiziać po plecach przed snem, zasnąć i obudzić się obok ukochanego, zjeść razem śniadanko, a nawet wspólne zmywanie garów nabrało innego znaczenia, i ta myśl, że od teraz będzie nam tak fajnie codziennie... wink Ale ta osławiona ekscytacja minęła bardzo szybko, partnerowi wyrosły rogi, i w moim życiu nadszedł przełom - skumałam, że małżeństwo (wspólne mieszkanie działa na tych samych zasadach, tylko że bez świstka), nie jest jakąś tam zabawą w dom. Teraz wstyd mi się przyznać nawet przed samą sobą, że byłam tak dziecinnie głupia, ale przed przeprowadzką miałam identyczne poglądy jak Ty i Edyta. Mój idealny ukochany poprosi mnie o rękę, potem weźmiemy magiczny, wzruszający do granic możliwości ślub, będziemy mieć piękne dzieci, i żyć sobie w naszym mieszkanku jak w kokoniku... wink Szkoda tylko, że nie wzięłam w tych swoich wizjach pod uwagę brudnych skarpet wyłażących ze wszystkich zakamarków, fochów, gdy ten wstaje niewyspany, całej listy obowiązków i wspólnych problemów, którym trzeba stawić czoła, a przede wszystkim naszych wad, które momentami skutecznie uniemożliwiają cywilizowane porozumiewanie się wink Dziś uważam, że wspólne mieszkanie bardzo dużo zweryfikowało, i gdybym się na nie nie zgodziła, to zapewne w dalszym ciągu żyłabym widziadłem wyssanym z palca, czekając na ślub, który zapewne nigdy by nie nastąpił, bo mój partner był mądrzejszy ode mnie i z góry zapowiedział, że bez możliwości wzajemnego sprawdzenia się na wspólnym mieszkaniu, on nie wykona żadnego innego kroku w przód. Kocham swojego padalca najbardziej na świecie, mogłabym wskoczyć za nim w ogień, niemniej jest to miłość inna niż na początku - bardziej dojrzała, wyważona, odrobinę bardziej kompromisowa. I dziś już wiem, że ślub nie jest mi do niczego potrzebny. Potrzeba paradowania w białej sukni odeszła w siną dal. Jeśli kiedykolwiek mój mężczyzna poprosi mnie o rękę, to weźmiemy tylko ślub cywilny, dla uregulowania formalności. Liczy się to, że nasz związek przeszedł tą najważniejszą próbę. smile

MysteriousGirl - N4VV napisał w tym wątku bardzo mądre słowa. Zamiast się rzucać z pazurami, może spróbowałabyś je przeanalizować i coś z nich wynieść? Osoby, które są upierzone o doświadczenia, których Wy nie posiadacie, starają się otworzyć  wasze dziewczęce oczka na rzeczywistość. Przyszłyście w końcu na forum po to, aby z kimś porozmawiać o swojej sytuacji. To, że któraś z wypowiedzi jest niezgodna z tym co byście chciały, nie oznacza że jest zła. Tym bardziej nie świadczy o tym, że autor wypowiedzi reprezentuje niższy poziom.
EDIT.: W Twojej wypowiedzi, która pojawiła się podczas gdy ja pisałam swoją, wyczytałam że nie szukasz rad. OK, ale to nie oznacza, że nie możesz ich przyjąć. To tak jakby odmówiło się przyjęcia książki, bo chce się przeczytać inną.

Chada z wielką przyjemnością przeczytałam co napisałaś, bardzo mądra, trafiona i wyważona wypowiedź.
Zanim przeczytałam Ciebie mnie się nasuwało jedno pytanie: o co własciwie chodzi Tobie - Autorko wątku? Czy o ślub czy o małżeństwo? Sa to dwie ZUPEŁNIE odrębne sprawy, ślub to uroczystość, ceremonia, biała suknia, sala (na którą sie długo czeka) i te sprawy, a małżeństwo to własnie te skarpety, fochy, kłótnie, obowiązki, gdzie motylki szybko miną i trzeba się bedzie zmierzyć ze samą sobą, swoimi słabościami, ograniczeniami, będa zmartwienia i kłopoty. W trakcie wspólnego pomieszkiwania można miec namiastkę nie tyle tego, na jakie problemy natraficie, ale JAK będziecie je rozwiązywali! Nie namawiam oczywiście, szanuję Twoje zdanie w tej kwestii.
Co do pragnienia ślubu, ja wcale nie marzę o ślubie i mało znam kobiet, chyba wcale, które by jakos szczególnie od slubu uzależniały swoje szczęście.

63

Odp: zaręczyny, ślub

nie wiem czemu Wy tak negatywnie opisujecie malzenstwo, chyba macie zle dosiwadczenia smile

a ja akurat marze o slubie i mam do tego pelne prawo smile

a poki co mi chodzi o zareczyny a slub moze byc i za rok i za dwa..:)

64 Ostatnio edytowany przez Chada (2013-08-27 00:19:21)

Odp: zaręczyny, ślub

Jestem ciekawa, czy nadal byłabyś taka cierpliwa, gdyby za rok się jednak nie oświadczył. Powodów może być mnóstwo, ale takie pierwsze, które przychodzą mi do głowy, to utrata pracy i brak funduszy,  nieszczęśliwy wypadek / choroba - nie koniecznie któregoś z was, zmieni decyzję i zechce jeszcze trochę odłożyć wasze zaślubiny w czasie by zyskać pewność co do Ciebie i waszego związku, lub po prostu rozstanie, którego dziś w ogóle nie bierzesz pod uwagę, co z jednej strony mogę zrozumieć u zakochanego człowieka, ale rok to w końcu kupa czasu, i różne rzeczy mogą się zdarzyć. Nie życzę wam źle - wręcz przeciwnie. Po prostu podobnie jak reszta forumowiczek, które przewinęły się przez Twój temat, próbuję Ci uświadomić, że nie ma się co nakręcać, bo rozczarowanie boli, a miłe zaskoczenie cieszy.

Edyta333 napisał/a:

nie wiem czemu Wy tak negatywnie opisujecie malzenstwo, chyba macie zle dosiwadczenia smile

Nie są złe, tylko realne.
Nie chcę być złym prorokiem, ale zderzenie z rzeczywistością będzie dla Ciebie bardzo bolesne... Szkoda, bo wystarczyłoby kilka rad z tego wątku wziąć do siebie i przetrawić.

65

Odp: zaręczyny, ślub

pewnie, ze biore to pod uwage, ostatnio sie pytalam czy gdybym zachorowala/ byla niepelnosprawna czy nadal bys byl ze mna powiedzial, ze jasna sprawa, bo bardzo mocno mnie kocha.

a co powiesz, jak już po 4 miesiacach powiedzial, ze ma powazne plany wobec mnie? kiedys ludzie sie hajtali i po 3 miesiacach, moi rodzice po roku i nadal sa ze soba do dzis smile

pewnie, ze rozczarowanie boli, ale my jestesmy pewni siebie smile i wiemy,ze to milosc smile

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026