Pierwszy raz mnie to spotkało... I normalnie mam ochotę zapaść się pod ziemię.... Z partnerem nie pierwszy raz spałam... Zawsze było super... Dziś może ja za dużo wypiłam, za dużo wrażeniem nie wiem i wkurzył mnie... Pierwszy raz spaliśmy ze sobą u niego, w domu byli rodzice i jego siostra... za pierwszym razem doszedł... za drugim ja po prostu nie dałam rady, starałam się we wszystkich pozycjach ale bolało mnie i w myślach powtarzałam sobie dojdź wreszcie i chciało mi się siku... Normalnie tak się źle czuje, że nie podołałam, że sobie nie wyobrażecie... Miałyście tak? Mam z nim pogadać?
Podobne tematy
Ale o co chodzi? W czym nie podołałaś?
on mógł jego sprzęt stał i był sprawny a ja miałam dość...
A to jakaś zbrodnia? Jesteś człowiekiem, a nie robotem. Każdy może czasem nie mieć siły czy ochoty na seks. No, chyba, że żyjecie z partnerem w układzie sadomasochistycznym i Twoją rolą jest bycie zawsze uśmiechniętą, chętną i gotową do zaspokojenia każdej seksualnej zachcianki Twojego faceta...
Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, że kobiety tak często umniejszają swoją wartość i nakładają na same siebie wymagania z kosmosu. W jakim celu dokonujesz tego samobiczowania?
Kobiety nie zawsze dochodzą, więc dlaczego wymagasz tego od swojego mężczyzny? Przekonanie, że mężczyzna podczas stosunku zawsze musi "dojść" i że tylko to jest wyraźną manifestacją jego przyjemności podczas seksu, jest błędem.
Dlatego pisze bo chciałam się spytać nie mam takiego doświadczenia...
Podobało mi się i to bardzo, ale no nie miałam siły i czułam taki dyskomfort psychiczny, że jestem nie w swoim łóżku...
No nie miałam siły się już zmuszać... Wiem że mu się podobało i chciał mnie "męczyć" dalej ale ja nie dałam rady, a to ja zawsze taka niewyżyta jestem
Jaki jest sens zmuszania się do seksu, który z założenia ma być przyjemny dla obu stron?
Następnym razem po prostu porozmawiaj z partnerem o tym - jeśli jest normalnym, myślącym człowiekiem, to na pewno zrozumie, bo sam przecież nie jest maszyną.
Jak odpoczęłam chwilkę poleżałam chciałam kontynuować zabawy, ale on stwierdził, że jest siódma, że trzeba spać, i się zwinęłam do domu, bo jego matka jak by nas zobaczyła to by nam dała... ale cały czas mam wyrzuty że nie dałam mu przyjemności, a on mi tak
ale cały czas mam wyrzuty że nie dałam mu przyjemności, a on mi tak
Jak to nie dałaś? Przecież napisałaś, że raz doszedł.
nom ale zawsze było więcej... aż się czuję nieatrakcyjna i do niczego tyle się kochaliśmy a on nie doszedł
Tak się zdarza, że kobieta już nie może, że czuje się że chce się siku, taki ucisk przy różnych pozycjach.
Nie możesz być na siebie zła, ja też miałam podobną sytuacje i zrobiłam to wszystko do końca żeby tylko mój partner miał spełnienie ale nigdy więcej tego nie zrobię bo to był straszny dyskomfort. Może to był dziwny okres, coś się dzieje co jakiś czas u mnie, że nie jestem w stanie sprostać tak wyszukanym pozycjom, a innym razem wręcz przeciwnie.
Kobieta wciąż i wciąż siebie poznaję.
Jak dojdzie do kolejnego kochania, to nie stresuj się i nie spinaj, zróbcie większą grę wstępną.
Mam coraz większe wrażenie, że jesteś trollem i to po prostu prowokacja, bo nie umiem sobie wyobrazić, że naprawdę można w ten sposób myśleć i czerpać jakąkolwiek przyjemność z takiego samoumartwiania się. Jeśli faktycznie tak myślisz, to (bez złośliwości, naprawdę) proponuję Ci wizytę u psychologa, bo Twoje poczucie własnej wartości leży gdzieś na podłodze i żałośnie kwiczy.
W takich sytuacjach po prostu pytam czy możemy kończyć i on skupia sie bardziej na sobie i dochodzi. Ani razu nie czułam się z tego powodu źle, po prostu czasem sa takie chwile ze on chce szybciej skonczyc a czasem ja. Nie wiem jak wyglada wasz zwiazek ale moze to nie odpowiedni partner jesli po seksie, jaki powinien byc przyjemnoscia on odsyła cie do domu.
Nie jestes po to zeby go zaspokajać, chyba że to ja mam jakiś zaburzony poglad na te sprawy...
Tak się zdarza, że kobieta już nie może, że czuje się że chce się siku, taki ucisk przy różnych pozycjach.
Nie możesz być na siebie zła, ja też miałam podobną sytuacje i zrobiłam to wszystko do końca żeby tylko mój partner miał spełnienie ale nigdy więcej tego nie zrobię bo to był straszny dyskomfort. Może to był dziwny okres, coś się dzieje co jakiś czas u mnie, że nie jestem w stanie sprostać tak wyszukanym pozycjom, a innym razem wręcz przeciwnie.
Kobieta wciąż i wciąż siebie poznaję.
Jak dojdzie do kolejnego kochania, to nie stresuj się i nie spinaj, zróbcie większą grę wstępną.
No właśnie a ten ucisk jest najgorszy w pozycji na pieska... Podobno to się zdarza gdy mężczyzna ma sporego... Po naszym pierwszym razie miałam zapalenie pęcherza jak to lekarz powiedział "za dużo sexu albo gdzieś pani podziębiła sobie"... Czytałam, że to się zdarza tzw. przypałość młodych mężatek...
No właśnie u mnie chyba wziął stres, alkohol i ciężkie przemyślenie górą...
Tak dokładnie jest, dlatego ja np. raz mogę, raz nie. Próbujemy, pyta czy wszystko okej i jak tak to jazda ![]()
Bardzo pomaga gra wstępna, wtedy się nie spinam, wiem że zaraz będzie piesek i jestem wtedy tak nakręcona, że aż bosko ![]()
Czas/próby czynią mistrza. My mieliśmy mnóstwo prób i nadal je praktykujemy, a to już prawie rok minął ![]()
No i przez to ze sie nie sprawdzilam ostatnio nie chce ze mna gadac...
No i przez to ze sie nie sprawdzilam ostatnio nie chce ze mna gadac...
Może się wstydzi, bo myśli, że Ty myślisz, że mu się nie podobasz, bo nie miał orgazmu.
Nie wiem... mam już dość mężczyzn i ich himerów... w sumie jak ktoś już napisał nie jestem maszyną i nie zawsze mogę...
jeden problem= jeden wątek, a więc...
no chodzi o tego chłopaka... po tam tym razie było między nami strasznie dziwnie żadne nie patrzyło sb w oczy jak na sb wpadliśmy... dziś go widziałam jak na kumpla czekałam... napisałam do niego przed chwilą czy się spotkamy przed moim wyjazdem do innego miasta na stałe, 120 km... napisał, że idzie spać... dlaczego mnie unika? to moja wina?
ja wiem wyjadę, zapomnę... ale... nie wiem płakać mi się chce
szczerze - nie powinnaś się tak tym przejmować. Czasami jest tak że się nie da. Dyskomfort psychiczny, za małe pobudzenie itp. Kontynuując zrobiłabyś sobie krzywdę, albo psychiczną albo fizyczną. Ty się za bardzo tym przejmujesz, a on nie potrafi tego zrozumieć. Nie chce z Tobą rozmawiać to znaczy że nie dorósł do związku. Problemy powinno się rozwiązywać wspólnie i rozmawiać ze sobą. Mój M. na przykład jest bardziej zadowolony kiedy i mi się podoba i jest mi dobrze. A gdy na przykład ja nie mogę już to trudno, przytula mnie i po sprawie. Kiedyś też się zamartwiałam i przejmowałam ale to on mnie uspokoił i pocieszył.
Jeżeli wyjeżdżasz to tamto wydarzenie może być tylko dla niego pretekstem żeby się od Ciebie oddalić. Jakoś nie wywlekałabym go na piedestał, że jest to główny powód jego niechęci do spotkania. Aczkolwiek może tak będzie mu łatwiej. Możesz zagrać że jak mu nie zależy to pa i wrotki, a co.
Mocno się przejmuje zawsze wszystkim to fakt... fakt, że brakowało rozmów i po i przed i w trakcie... tylko mnie wkurza była sytuacja że chciał się kochać a był zbyt pijany i z kretesem poległ to go przytuliłam i odczekaliśmy aż się przespał itp... jak go zobaczyłam wczoraj pod blokiem był jak zawsze przystojny chciałam tak b. poczuć jego bliskość, zapach, dotyk.... ale zwykły frajer...