cześć, cześć. mamy weekend! Proszę państwa banan od uch a do ucha! od paru dni jestem zarobiona i mój ukochany również. ale mamy weekend !
:):)
Okres mi się zbliża co za tym idzie? HORMONY!!! i jeszcze raz dodam HORMONY!
Ostatnio dzwoni do mnie moja przyjaciółka i mnie informuje, zaręczyłam się
jupi jej jeee. On szczęśliwa ja szczęśliwa i ryjki nam się cieszą. Mówię, mojemu ukochanemu o tym, opowiadam on też jest w rozmowę bardzo zaangażowany. Tak mija sobie dzień, wieczorem ja zaczynam temat do miśka, ciekawe co ten M. mojej przyjaciółki wymyślił, jak się jej oświadczył i takie tam duperelki mówię mojemu. a on do mnie,że może po prostu przyszedł z kwiatami uklęknął i się oświadczył... i się ZACZĘŁO ![]()
ja mu na to,że kobieta na coś chyba zasługuje, że to głupie oświadczyny i się obraziłam :]
ja mu mówię,że mnie rozczarował, on że też czuje się rozczarowany. nagle zadaje pytanie, gdyby była taka sytuacja,że to ja bym Ci się tak oświadczył to co byś odpowiedziała? a ja na to,że dałabym mu kosza!
wiem,że to dziecinne i głupie, bo kurde liczy się miłość. ale ja chcę być księżniczką, noooo!
szczerze to mi nie zależy na ekstremalnych oświadczyn, ale klękanie i kwiatki??? e czy to nie wyszło z mody?!
ale tak sobie myślę,że w sumie to nie oświadczyny się liczą tylko życie. życie po ślubie. a ja chcę z nim żyć, nawet gdy mi się oświadczy z tymi kwiatkami w kuchni klękając. tylko już powiedziałam, i teraz chciałabym wyjść z tego z TWARZĄ.
Ruszać ten temat czy przemilczeć? co zrobić? ? ? ?