Witam,
Od dobrych kilku lat prowadze bardzo nieuporzadkowane zycie.
Z racji na charakter mojej pracy, w ktorej i tak mam malo do zrobienia, wstaje w dni powszednie o 10, czasem 11. W weekendy to juz wstyd wspominac. Kiedy przecieram oczy i patrze na zegarek mam wyrzuty sumienia, ze tak lekko potrafie zmarnowac poczatek dnia.
Sniadania, obiady i kolacje mieszaja sie ze soba, takze jestem lekko niedozywiona.
Ciagle przeprowadzki z miejsca na miejsce, szukanie nowych lokum przyslania mi przez okolo rok caly swiat. Nie mam poczucia swojego miejsca, nigdzie nie czuje sie na tyle bezpiecznie i wolno tak abym mogla zaprowadzic w swoim zyciu porzadek.
Uwielbiam czytac ksiazki, uczyc sie jezykow, ale nie robie tego systematycznie,, gdyz zawsze jest cos innego do zrobienia.
Staram sie ograniczyc kontakt z internetem do potrzebnego minimum. Brak mi zaangazowania w to co robie. Przestalam zyc aktywnie, nie biegam juz, nie uprawiam fitnessu, nie spotykam sie ze znajomymi.
Wiele lat temu nie mialam takich problemow, czy dylematow, zwal jak zwal. Bylam kompletnie inna osoba, z werwa, pelna zycia. Dlatego wiem, ze potrafie zrobic wszystko co mam do zrobienia, ale zakopalam gdzies ta samodyscypline. I pytanie moje do Was jak znow zaangazowac sie do zycia ![]()
Jesli przechodzilyscie kiedys to co ja obecnie, podzielcie sie ze mna swoimi przemysleniami, radami ![]()
Dziekuje i pozdrawiam,
Angela