Dziewczyny, dziś przeglądając historię w kompie (chciałam wyszukać coś, o czym czytałam ostatnio, a zapomniałam strony) natrafiłam na strony z biżuterią.. A dokładniej było to zamówienie na pierścionek zaręczynowy dla mnie. TŻ chyba coś planuje..
Weszłam na stronę i cóż.. To co on zamówił mi się w ogóle nie podoba. Ok, może i jest bez przesadnych zdobień jak lubię, ale ma czerwone oczko, to jakiś rubin chyba, osadzone w sercu. Ja rozumiem, że są różne gusty, niektóre z Was powiedzą że to oryginalne że taki kolorowy kamień na zaręczyny... Dla mnie to wygląda dość tandetnie, jak z odpustu, szczególnie ten kształt serca.. Jak dla trzynastolatki. Taki pierścionek to hmm.. na urodziny by się nadawał, a nie na zaręczyny! Zawsze wyobrażałam sobie skromny ale elegancki pierścionek, taki neutralny, żeby do wszystkiego pasował, a tu bach! Czerwień!
Ale mój TŻ uwielbia kolorowe oczka, kamienie, wszystkie pierścionki które widniały na tej stronie były z granatowymi wstawkami, bordowymi.. Nie wyobrażam sobie zaręczyn, bo nie umiem udawać, cieszę się że stać go na taki gest po 5 latach, ale perspektywa noszenia takiego pierścionka już mniej...
Jestem taka rozżalona, przecież mówiłam mu że ja nie trawię kolorowych oczek czy wstawek w biżuterii, a już na pewno nie w takiej, którą muszę nosić całe życie. Jestem zła też na siebie, powinnam wiedzieć żeby jak zwykle powtarzać po 5 razy, bo za pierwszym rzadko dociera. Z drugiej strony nigdy bym się nie spodziewała zaręczyn teraz...
