Witam Was;)
Pod koniec zeszłego mies. podjąłam pracę w kantorze. Zawsze wydawało mi się, że jest to spokojna praca na etacie, ale moje myślenie w tym momencie się nieco zweryfikowało. Chodzi przede wszystkim o radzenie sobie ze stresem w sytuacjach,w których muszę szybko mysleć, liczyć, działać sprawnie, a klient czeka. To nie wszystko- każda moja pomyłka wiąże się z odpowiedzialnością finansową- muszę spłacac z własnej kieszeni, a już na samym poczatku zaliczyłam jedną, która sporo mnie kosztowała. Wciąż się uczę, chcialabym robić wszystko idealnie, ale wystarczy chwila i bach! Rozczarowanie sobą, popsuty humor, stres przed położeniem się spac, przed wstaniem rano (jeszcze większy).
Do tego umowa na 3 miesiące.Chciałabym zatrzymać te pracę,ale dobrze wiem, że jeśli będe się stresować, będę popełniać rownież błędy. A tego nie chcę. Jak sobie radzić z tym strachem? Jak pzrestać być spiętym??
Poza pracą jest jeszcze życie,ale ja jestem jakby stale właśnie tam. Czy ktoś tam miał??
Za każdą radę będę wdzięczna. Dłuo szukałam pracy, więc naprawdę jestem zadowolona z tej,którą mam.Ale tak strasznie boję się zawieść siebie.