witam wszystkich.jestem mam 2 wspaniałych corek.mam 36 lat.byłam z partnerem przez 16 lat prawie.wyprowadził sie i zostawił mnie z długami czynszowymi,gdzie był głownym nominantem.ja mieszkam dalej w tym mieszkaniu z dziecmi.na codzien borykam sie z opłatami,wychowaniem dzieci.pracuje zawodowo.od jakiegos czasu zaczely mi doskwierac samotne spędzanie nieprzespanych nocy,wsparcia,pocieszenia,rozmowy.po prostu przytulic sie do jakiegos partnera.spotykałam sie z wieloma facetami,ale na krotka mete,bo coz po co wychowywac nie swoje dzieci,albo łgarze do potegi entej.ciezko znalezc normalnego faceta,ktory by chcial w czesci mnie zrozumiec.przez przypadek odkryłam ta strone,i wiem ze nie tylko ja jestem oddosobniona.pozdrawiam:)
Podobne tematy
Tu nikt nie będzie cie klepał po plecach, tu są optymiści stawiający skarżacych się do pionu
ty przynajmniej byłas z kims, no ale samotnośc i tak jest do dupy nie wazne czy po rozstaniu czy wogóle niemając nikogo i byc samotnym , pozdrawiam
Tu nikt nie będzie cie klepał po plecach, tu są optymiści stawiający skarżacych się do pionu
Do pionu - jak statuje wolności. ![]()
witam wszystkich.jestem mam 2 wspaniałych corek.mam 36 lat.byłam z partnerem przez 16 lat prawie.wyprowadził sie i zostawił mnie z długami czynszowymi,gdzie był głownym nominantem.ja mieszkam dalej w tym mieszkaniu z dziecmi.na codzien borykam sie z opłatami,wychowaniem dzieci.pracuje zawodowo.od jakiegos czasu zaczely mi doskwierac samotne spędzanie nieprzespanych nocy,wsparcia,pocieszenia,rozmowy.po prostu przytulic sie do jakiegos partnera.spotykałam sie z wieloma facetami,ale na krotka mete,bo coz po co wychowywac nie swoje dzieci,albo łgarze do potegi entej.ciezko znalezc normalnego faceta,ktory by chcial w czesci mnie zrozumiec.przez przypadek odkryłam ta strone,i wiem ze nie tylko ja jestem oddosobniona.pozdrawiam:)
mam bardzo podobnie....
ale każdy stan ma swoje dobre i złe strony
też wydaje mi sie że tęsknię za bliskością drugiej osoby, ale zdaje sobie sprawę że od strony technicznej bycie z kimś ( w naszej sytuacji) wcale nie bedzie takie proste. mamy już w miare uporządkowane to nasze życie bez faceta, mamy dzieci i pojawienie jakiejś obcej osoby napewno zburzyłoby ten porządek (przede wszystkim dzieciom) nikt nie garnie sie do wychowywania cudzych dzieci.
wczoraj wróciłam z urlopu, miałam dużo czasu więc obserwowałam...
jak patrzyłam na przytulajace sie parki to gul mi skakał, ale jak obserwowałam małżeństwa z małymi dzieicmi i ciągłe kłótnie o to kto więcej zrobił i kto ma teraz zajmować się ta trzodą rozbrykanych bachorów to cieszyłam się że nie mam takich problemów i wszytko mogę robić w swoim tempie i nikt na mnie nie krzyczy!!!
samotność jest straszna, można czuć sie samotnym w domu pełnym ludzi. najgorzej jest właśnie jak dzieciory pójda spać.. chciałoby się jeszcze pokowboić a tu trzeba krowy doić ha ha
tu nie chodzi o ustawianie do pionu, bo my wszystkie jesteśmy w pionie, ogarniamy temat, tylko czasem czegoś a może kogoś brak...
ja ciągle powtrzam że najlepsze dopiero przede mną
i tym optymistycznym akcentem kończe i pozdrawiam wszytkich
Tu nikt nie będzie cie klepał po plecach, tu są optymiści stawiający skarżacych się do pionu
Forum autorce partnera nie zastąpi a wycie ma już "zapewnione"w tzw. własnym zakresie, więc nie wiem czyTEGO szuka ![]()
Autorko czego oczekujesz po tym forum?
missnowegojorku napisał/a:Tu nikt nie będzie cie klepał po plecach, tu są optymiści stawiający skarżacych się do pionu
Forum autorce partnera nie zastąpi a wycie ma już "zapewnione"w tzw. własnym zakresie, więc nie wiem czyTEGO szuka
Autorko czego oczekujesz po tym forum?
tu wlasnie chodzi mi o to zeby z kims porozmawiac.wiem ze nie zastapi mi partnera,ale ja potrzebuje rozmowy z kims kto mnie wyslucha.pozdrawiam
mamci1 napisał/a:witam wszystkich.jestem mam 2 wspaniałych corek.mam 36 lat.byłam z partnerem przez 16 lat prawie.wyprowadził sie i zostawił mnie z długami czynszowymi,gdzie był głownym nominantem.ja mieszkam dalej w tym mieszkaniu z dziecmi.na codzien borykam sie z opłatami,wychowaniem dzieci.pracuje zawodowo.od jakiegos czasu zaczely mi doskwierac samotne spędzanie nieprzespanych nocy,wsparcia,pocieszenia,rozmowy.po prostu przytulic sie do jakiegos partnera.spotykałam sie z wieloma facetami,ale na krotka mete,bo coz po co wychowywac nie swoje dzieci,albo łgarze do potegi entej.ciezko znalezc normalnego faceta,ktory by chcial w czesci mnie zrozumiec.przez przypadek odkryłam ta strone,i wiem ze nie tylko ja jestem oddosobniona.pozdrawiam:)
mam bardzo podobnie....
ale każdy stan ma swoje dobre i złe strony
też wydaje mi sie że tęsknię za bliskością drugiej osoby, ale zdaje sobie sprawę że od strony technicznej bycie z kimś ( w naszej sytuacji) wcale nie bedzie takie proste. mamy już w miare uporządkowane to nasze życie bez faceta, mamy dzieci i pojawienie jakiejś obcej osoby napewno zburzyłoby ten porządek (przede wszystkim dzieciom) nikt nie garnie sie do wychowywania cudzych dzieci.
wczoraj wróciłam z urlopu, miałam dużo czasu więc obserwowałam...
jak patrzyłam na przytulajace sie parki to gul mi skakał, ale jak obserwowałam małżeństwa z małymi dzieicmi i ciągłe kłótnie o to kto więcej zrobił i kto ma teraz zajmować się ta trzodą rozbrykanych bachorów to cieszyłam się że nie mam takich problemów i wszytko mogę robić w swoim tempie i nikt na mnie nie krzyczy!!!
samotność jest straszna, można czuć sie samotnym w domu pełnym ludzi. najgorzej jest właśnie jak dzieciory pójda spać.. chciałoby się jeszcze pokowboić a tu trzeba krowy doić ha ha
tu nie chodzi o ustawianie do pionu, bo my wszystkie jesteśmy w pionie, ogarniamy temat, tylko czasem czegoś a może kogoś brak...
ja ciągle powtrzam że najlepsze dopiero przede mną
i tym optymistycznym akcentem kończe i pozdrawiam wszytkich
witam.masz racje,ze tak jest jak piszesz,ale czlowiek czasami jest gotowy zeby zmienic ta pustke ktora ma w sobie.kocham moje corki sa calym moim zyciem,ale i tak czuje ze brakuje mi czegos,czegos co by mi wypelnilo reszte pustki.nie jest latwo byc samej wiesz o tym.pozdrawiam>:
Tu nikt nie będzie cie klepał po plecach, tu są optymiści stawiający skarżacych się do pionu
witam.otchłan?........a moze nicosc,ktora mam,chociaz sa dzieci ktore sa moim zyciem,to jednak czegos brak.pozdrawiam
ty przynajmniej byłas z kims, no ale samotnośc i tak jest do dupy nie wazne czy po rozstaniu czy wogóle niemając nikogo i byc samotnym , pozdrawiam
owszem mialam partnera,ale zycie moje nie bylo uslane rozami.to wszystko ciagnelam dla dzieci,nie bylo warto.bo w pewnym etapie zycia u nas cos sie wypalilo,i tak bylam samotna,nawet jak jeszcze bylismy razem z partnerem.ale teraz to boli ze jestem wogole sama z ciezarem ktorym ciezko dzwigac w pojedynke.pozdrawiam
pisz prosze co ci lezy na sercu
napewno większość z nas odpowie, że czuje sie podobnie, że ma takie same przemyslenia...
od razu poczujesz się lepiej. bedziesz przekonana że nie ty jedna masz takie jazdy
ja jestem sama od prawie 4 lat ( z małą półroczna przerwą) mam tyle lat co ty, też mam dwie córki
i szczerze mówiąc nie bardzo wyobrażam sobie jak by wyglądało nasze zycie dgyby w domu pojawił sie "nowy facet mamy"????
wmawiam sobie że tak jest dobrze, doskonale ogarniam wszystkie praktyczne sprawy, dbam o dzieci, chodze do pracy itd tylko łóżko jest zimne... ale nie mozna mieć wszystkiego
pisz prosze co ci lezy na sercu
napewno większość z nas odpowie, że czuje sie podobnie, że ma takie same przemyslenia...
od razu poczujesz się lepiej. bedziesz przekonana że nie ty jedna masz takie jazdy
ja jestem sama od prawie 4 lat ( z małą półroczna przerwą) mam tyle lat co ty, też mam dwie córki
i szczerze mówiąc nie bardzo wyobrażam sobie jak by wyglądało nasze zycie dgyby w domu pojawił sie "nowy facet mamy"????
wmawiam sobie że tak jest dobrze, doskonale ogarniam wszystkie praktyczne sprawy, dbam o dzieci, chodze do pracy itd tylko łóżko jest zimne... ale nie mozna mieć wszystkiego
.masz calkowita racje.ja tak jak ty to odczuwam,lecz moje dzieci widza jak wiedne w oczach.staram sie zyc normalnie,spedzac czas z rodzinka,znajomymi,ale bedac w domu sama,czuje ze brakuje mi drugiej osoby,czuje sie samotna z tym.wiem ze,nie jeszcze jedne beda takie chwile.ale jest dobrze z kims popisac kto rozumie ta sytuacje i niestety jest w podobnej.
13 2013-08-19 10:05:05 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-19 10:28:54)
Kochana, w "utyskiwaniu" na zły los i świat, to ja kiepska raczej jestem
TEN etap już dawno, dawno za mną. I podobnie jak przedmówczyni, nie wyobrażam sobie "uszczęśliwienia" dziecka obcym facetem w domu.
INNI "nieszczęśnicy" zaś, przeważnie skupieni są sami na sobie i swoim problemie. Jeżeli Cię to pocieszy to: NIE TY jedyna jesteś sama (czy takie stwierdzenie Ci pomaga?) dużo w dzisiejszych czasach tego zjawiska, niestety... ![]()
W twojej sytuacji wydają mi się znaczące 2 rzeczy:
1/ kiedy (jak dawno) zostałaś zostawiona sama sobie?
2/ SPRAWA najistotniejsza - ODPOWIEDZIALNOŚĆ wobec córek.
ICH jedyny dotąd znany, bezpieczny świat TEŻ rozsypał się w gruzy. Jeżeli JESZCZE i TY zawiedziesz - nie zostanie im NIC. Koniec dzieciństwa i koniec poczucia bezpieczeństwa. Nie namawiam Cię do poświęceń - namawiam do "zacieśnięcia" kręgu współprzeżywania tego samego dramatu. Rozbicia rodziny.
Nie dziwne, że chodzisz smutna i masz poczucie niezawinionej krzywdy, lecz ta krzywdą nie dziel się z dziećmi, nie pokazuj im "swego więdnięcia". ZA to dużo rozmawiaj i tłumacz zawiłości tej sytuacji. Może wsparcie psychologa by Wam się przydało? Dla wyciszenia i uspokojenia (bo twoje objawy takie bardziej depresyjne jakby)
Pozdrawiam i życzę dużo sił