Hej
Objaśnienie moich początków.
Mój problem polega na tym, że zakochałem się w koleżance około stycznia tego roku. Dawałem jej małe znaki, że się nią interesuje po przez częstsze rozmowy, częściej organizowałem wypady ze znajomymi, żeby być z nią i trochę innych małych znaków. Źle mi to nie wyszło bo nie uderzyłem od razu i miała trzech facetów od stycznia, więc za bardzo tego nie dostrzegała, że chce ,,czegoś" więcej. Zrywała z nimi, bo nie czuła się dobrze z nimi, ciągle tęskni za byłym (mówiła mi to). Jedyny błąd jaki popełniłem to to, że zacząłem się zwierzać jej przyjaciółce, która wszystko jej mówiła (ja nie wiedziałem).Gdy się dowiedziała zaczęła trochę zemną ,,pogrywać" po przez celowe pokłócenie się ze mną i tydzień przerwy. Potem zacząłem się odzywać i gdy zaprosiłem znajomych powiedziała, że musimy porozmawiać, więc poszedłem (nie byłem niczego świadomy) wtedy usłyszałem, że ona o wszystkim wie i na razie ma chłopaka i nie może ze mną być (przez ten tydzień sobie go znalazła), bardzo mnie to zszokowało, ale nie odpuściłem. Potem z nim zerwała (głupi byłem, bo to było specjalnie dla mnie, przynajmniej tak mi się wydaje). W 3tygodniu czerwca się rozstaliśmy całkowicie, bo zobaczyła mnie, gdy przystawiałem się do jej koleżanki i podczas starania się o nią, starałem się o drugą (po prostu traciłem pewność, że coś jednak mi z nią wyjdzie), rozstała się ze mną ze łzami w oczach (wtedy wiedziałem, że to był ogromny błąd).
Główny problem.
Po rozstaniu próbowałem ją przeprosić, kupiłem różę i chciałem żeby ze mną porozmawiała, lecz nie chciała i się nie dziwie. Za każdym razem, gdy ją widziałem, czułem szybsze bicie serca, ale powiedziałem sobie, że muszę jakoś dać sobie rade i poznać kogoś innego, żeby o niej zapomnieć, wtedy poznałem dziewczynę, w której się nie zauroczyłem od pierwszego wejrzenia, ale po prostu z nią gadałem, spędzałem czas, spotykałem i mówiłem jej o tym co mi się stało i co do niej czuje cały czas. Całkowicie przypadkiem zobaczyła mnie z nią na rowerze, przejechałem jak bym jej nie znał, ale serce mi waliło jak głupie. Tego samego dnia wieczorem zadzwoniła na mój numer, lecz ja odrzucałem, po prostu nie miałem ochoty, żeby spotkało mnie dziś coś okropnego, ale za trzecim razem odebrałem. Powiedziała, że chce pogadać, a ja, że już nie mamy o czym, ale w końcu się zgodziłem. Powiedziała mi, że pokłóciła się ze swoimi koleżankami i że to przez nie była wobec mnie niedostępna, ale teraz jest inaczej. Ucieszyłem się na tą wiadomość, lecz nie chciałem tego dać po sobie poznać. Na koniec powiedziała, że tęskniła, rozeszliśmy się do domu. Pisałem z nią do 3 w nocy. Miałem tyle rzeczy do opowiedzenia i ona tak samo. Zaproponowałem film następnego wieczora, zgodziła się bez wahania (co wcześniej było by pod wielkim znakiem zapytania). Przyszła, porozmawialiśmy trochę, zaproponowała horror, powiedziałem, że trochę za wcześnie i obejrzeliśmy jakiś inny, potem poszedł w ruch horror. Położyła się na łóżku ja obok niej i sama się przytuliła, obejrzeliśmy horror, a potem przez około 20min leżeliśmy po prostu przytuleni, pod koniec popatrzyłem jej prosto w oczy, ona w moje i się uśmiechnęła i ja też. Nie chciałem po 2 dniach od pogodzenia od razu się z nią całować (to by był w ogóle pierwszy raz z nią), więc dostała buziaka w czółko
Odprowadziłem ją przytulony do niej, gdy stanęła pod domem spojrzała się na mnie i patrzyła przez dłuższą chwile w oczy z uśmiechem, stała blisko (gdy wracałem do domu pomyślałem sobie ,,cholera, ona chciała, żebym ją pocałował"), pożegnałem się w policzek. Wtedy spędziłem z nią przepiękne 8godzin. Następnego dnia obudziła mnie wiadomość:,,w sumie to dobrze mi było jak się do Ciebie przytuliłam
" wyszliśmy ze znajomymi i zachowywała się jak koleżanka, co mnie zbiło trochę z tropu. Następnego dnia znowu oglądaliśmy film, znowu się przytuliła, znowu ją odprowadziłem i znowu się na mnie patrzyła tak samo jak wtedy, pomyślała, że znowu pocałuje ją w policzek, ale lekko ją wyczułem i dostała buziaka w usta po czym się uśmiechnęła i poszła do domu. Napisała mi co z tą dziewczyną, a ja, że ,,teraz jesteś Ty i mogę jej powiedzieć, że nic z tego nie wyjdzie" po czym było: ,,no to załatw to jakoś łagodnie" (gdyby nic między nami nie było powiedziała by żebym się przynajmniej zastanowił czy dobrze robię). Tak też zrobiłem, powiedziałem jej, (tej drugiej) miło nie było, ale przeżyłem
i tak wiedziała, że jeżeli by zdarzyła się taka okazja, że ona się ze mną pogodzi to o nikim więcej nie myślę. W sobotę miała 18-nastkę swojego byłego. Poszła tam, miała małe spięcia z dziewczyną byłego i gdy wróciła do domu odczułem, że coś jest nie tak, że zachowuje się inaczej, jest przygnębiona, nie odpisuje często i nie ma ochoty wychodzić. Wyszła dziś z moim dobrym przyjacielem porozmawiać, a on jako mój dobry przyjaciel powiedział mi o czym mówiła, okazało się (co też przeczuwałem, ale pewnie nie chciała mi tego mówić), że znowu zatęskniła za byłym, odnowiła jej się choroba, chociaż minęło już 1,5 roku, wydaje mi się, że to chwilowa słabość, ale nie wiem. W tą środę jedzie z koleżanką i kolegami do Zakopanego, dziś sprowokowałem trochę lekką kłótnie, żeby nie rozmawiać z nią do wyjazdu, żebym przypadkowo się nie wygadał. Chce około 3dnia jej pobytu zadzwonić i powiedzieć ,,hej co u Ciebie, co słychać, jestem w Zakopanem
" albo lepiej gdyby spotkała mnie tam przypadkiem, chociaż wiem, że to by było trudne
Moje pytanie brzmi: Co mam wywnioskować po jej zachowaniu, po pogodzeniu, aż do momentu kiedy przypomniała sobie o byłym i co robić ?
Czy naprawdę coś czuje, czy zrobiła się zazdrosna, kiedy mnie z nią zobaczyła, czy może tak naprawdę nic nie czuje ?
Wiem, że wyszło z tego nie złe opowiadanie, ale starałem się wszystko zawrzeć w większym skrócie ![]()
Cenie każdą radę, jeszcze bardziej od kobiety ![]()