netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

27 odpowiedzi9 462 wyświetleniazałożony przez nostic, 01.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Witam was drogie Kobiety,
Dosłownie przed chwilą mój partner odwiózł mnie do domu. Mięliśmy spędzić mile dzień nad jeziorem... Stało się inaczej, wciąż cała się trzęsę.
Jestem z nim już kawał czasu. W styczniu 2014 roku stuknęłoby nam pięć lat. Do tej pory było wszystko w porządku. Wiedziałam, że jest wybuchowy, ale zawsze żartowałam, że to choroba zawodowa (ma bardzo stresującą pracę). Wobec mnie może kilka razy mocniej wrzasnął przy porządnej kłótni, ale w życiu mi się nawet nie śniło, że podniesie na mnie rękę.
"Pazurki" pokazał w połowie czerwca, kiedy zrobiliśmy weekendowy wypad nad morze. Wspomniałam tylko, że mam już dosyć układania życia pod niego, kiedy to on nie zmienia w swoim nic. Nie będę się tu rozpisywać o co chodzi, w skrócie napiszę że poświęciłam dla niego tyle lat, zmieniłam swój styl życia i w ogóle swoją przyszłość, bo go pokochałam. On w swoim życiu nie zmieniał nic. To ja się dostosowywałam do tej pory. Wypomniałam mu to.

Rozjuszył się, nigdy nie słyszałam by ktoś wpadł w taką furię, w takie wrzaski. Wymachiwał pięściami, zrobił się czerwony, nagle jak nigdy byłam święcie przekonana, że za chwilę mnie uderzy. Złapał mnie tylko za szczękę obiema rękami i mocno trzymając wydarł się prosto w twarz. Byłam roztrzęsiona. Od tamtej pory aż do dziś to się nie powtórzyło. Ale ja już nie patrzyłam na niego jak dawniej, żaden czuły gest wychodzący ode mnie nie był już ten sam. Byłam mocno wycofana. Straciłam bezpowrotnie zaufanie do niego. Tolerował to prawie przez cały lipiec. Potem zaczął mi grozić telefonicznie, wyczuł, że chcę odejść. A uwierzcie mi, on jest tak poukładany w województwie, że jeśli będzie chciał się zemścić to to zrobi, a mi nawet sąd nie pomoże. Groził mi, że zamieni moje życie w piekło, groził, że to samo zrobi rodzinie.
Od dwóch tygodni spotykam się z nim tylko i wyłącznie ze strachu. Kochałam się z nim ze strachu. Chodziłam z nim na spacery, jeździłam wszędzie tylko wyłącznie dlatego, że się go bałam. Już wiem, że moje uczucie do niego nie powróci. Jak mogę kochać człowieka, który odważył mi się grozić... Stracił wszystko w moich oczach.
Dziś podczas jazdy samochodem po prostu nie potrafiłam już udawać, że wszystko dobrze, zarzucił mi że robię wszystko na siłę. Odpowiedziałam: bo boję się ciebie.
Zadziałało jak zapalnik. Wydarł się jeszcze mocniej niż nad morzem, rozjuszył się (a kierował). Mało co nie spowodował wypadku w jednym miejscu. Gdy byliśmy sami na drodze na zmianę hamował bardzo nagle i przyśpieszał (trochę się poobijałam). Nie skręciliśmy nad jezioro, wjechał w lasek koło niego i zatrzymał się. Byłam przerażona, zanosiłam się płaczem, łkaniem, telepałam się (cierpię na nerwicę, wiedział o tym). Denerwowało go to, że nie mogłam się uspokoić (nawet nie dawał mi takiej szansy, skoro ciągle wrzeszczał). Nie dał mi wyjść z auta bym się uspokoiła, zatrzymał mnie siłą, wykręcając mi rękę. Zabolało. Przeraziłam się jeszcze mocniej, mimowolnie zaczęłam się cichutko modlić z rękoma przy ustach (chociaż nigdy nie byłam religijna). Nagle z oddali zaczął pojawiać się jakiś rowerzysta. On chyba spanikował, bo nie chciał pewnie, by ten obcy zobaczył mnie całą zaszlochaną w aucie, pewnie się bał że zadzwoni na policje. Nagle wydarł się coś w stylu "przestań ku*wa płakać" i swoją ręką przycisnął mi moje własne złożone dłonie do ust. Tak mocno, że przegryzłam sobie wargę. Struga krwi poleciała natychmiast. Byłam w szoku. Miał moją krew na rękach i to on mi to zrobił. Poza tym mam ślad lekki na poliku, od nacisku. Od tej chwili błagałam go by mnie odwiózł do domu. Nie chciał.
Spędziłam z nim w tym lesie 3 godziny, bojąc się wyjść, odezwać, bojąc się gorszego ciosu. W życiu, w życiu się tak nie bałam. Takie piekło mi zgotował ktoś, komu ufałam, kogo kochałam. Po jakimś czasie płaczu i krzyku pozwolił mi wyjść na powietrze, bo ze stresu zaczęłam wymiotować. Nagle mimo wszystko zachciało mu się seksu. Odmówiłam, to stojąc przy samochodzie znów mnie złapał za szczękę i pociągnął do samochodu bym wsiadła z powrotem.
Nagle się rozpłakał bym mu wybaczyła tę rozciętą wargę, że nigdy już tego nie zrobi. Ja wydutkałam tylko, że jeśli zrobił to raz, to zrobi i drugi. Błagałam by dał mi spokój i z godnością dał mi odejść. Zaczął się usprawiedliwiać, że on wcale mnie nie uderzył, tylko nacisnął (dacie wiarę?!) i że to nie była przemoc. Odpowiedziałam mu na to: przecież zrobiłeś mi krzywdę!
Zrezygnowany kazał mi wsiąść (po 3 godzinach tej katorgi i zastraszania) na przednie siedzenie i ruszyliśmy do domu. Z nerwów zdrapałam sobie skórę na udach aż do krwi. Prosił o wybaczenie. Nie odzywałam się, byłam jak kukła.
Dobił mnie jeszcze jego tekst: "Widzisz, jakbym był skur*ysynem, to bym cię wziął na siłę, a nie zrobiłem tego, mimo że chciałaś mi dać ze strachu. Ale ja ze strachu nie chcę, tylko z miłości."
Ja mu na to: "Miłości już nie ma i nie będzie, puść mnie wolno"
I wtedy tylko mi groził, że jest ustawiony, że mnie zniszczy i nie tylko mnie. Ostatnie kilometry jechaliśmy w ciszy. Wysiadłam i poszłam do domu.

Co mam robić? Już definitywnie cała miłość do niego się ze mnie ulotniła. Ten człowiek już nic dla mnie nie znaczy. Miał czelność mi grozić, mnie szantażować, zrobić mi krzywdę i durnowato się tłumaczyć, że to przecież nie uderzenie! No i tradycyjnie też powiedział: to twoja wina, bo od czerwca nie jesteś dla mnie prawdziwie czuła.
Oczywiście... moja wina. Śmieszny człowiek.
Mam tylko jeden problem - on jest naprawdę ustawioną osobą. Przegram w starciu z nim wszystko. Psychika mi wysiądzie, ale jestem gotowa z nim być, by chronić moją rodzinę. Wystarczy że kiwnie palcem, a pozbawi pracy każdego, zniszczy wszystkim życie... Potrafi robić takie ustawki, że się to wam głowach nie śni (i mi też). Potrafi wsadzić do więzienia każdego (jeśli będzie chciał, trików i znajomości ma mnóstwo). Innymi sposobami też nas zniszczy. Nie wiem co mam począć... Żałuję tego dnia, kiedy się poznaliśmy. Ale przecież tyle lat był taki kochany... Niestety wyszło szydło z worka. Boję się...

2

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Witaj. Jestem 22 letnim chłopakiem, miałem 4 lata toksyczny związek też w nim wybuchałem, wpadałem w niewiadomo jakie furie, lecz krzywidziłem sam siebie tzn rozwalałem co się dało w okół, lecz nigdy nie podniosłem ręki na kobiete którą Kochałem, odgrażałem się że ją zniszcze jak mnie zdradziła to tylko emocje, bo nigdy tego nie zrobiłem, dużo złego sobie w związku zrobiliśmy ona zdradziła ja ją zostawiłem 2 razy dla innej, teraz ona kogoś poznała ale dalej się Kochamy, i narazie się spotykamy, ale tak jak mówie nigdy dziewczynie Którą Kocham nie zrobił bym krzywdy. Po pierwsze albo twój partner dużo mówi, jeżeli jest tak ustawiony to będzie się bał naruszyć swoją opinie, po drugie możesz zawsze wziąść go podpuścić do jakieś rozmowy nagrać rozmowe by mieć na niego jakiegoś chaka, i wtedy będzie się bał cokolwiek robić.

3

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Twój post doszczętnie mnie zdruzgotał. Staram się wczuć w całą sytuację, ale to, co przeżyłaś to niewyobrażalny dla mnie strach i bezradność. Jak to możliwe, że ktoś może być aż tak okrutnym tyranem?! Masz naprawdę ciężką sytuację, ale według mnie nie powinnaś z nim być ani chwili dłużej. To by doprowadziło Cię do ciężkiej depresji, na pewno popadłabyś w paranoję. Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że ten potwór trzyma w ryzach wszystkich wokół, wliczając wszystkich sędziów czy policjantów.. Musiałby być szefem mafii, żeby mieć aż tak daleki zasięg. Czy nie jest to trochę tak, że on opowiada wyolbrzymione historie, trochę napompowane jego własnym niedowartościowanym ego? Ja, będąc na Twoim miejscu, i tak poszłabym na policję i złożyła w sądzie wniosek o zakaz zbliżania. Ten człowiek może być niebezpieczny i niepoczytalny...

4

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Nieznajomy, przepraszam, nie wiedziałam, że na forum zaglądają też mężczyźni.
Lidka, jak już pisałam, ja nie chcę z nim być. Patrzę w lustro i nie wierzę w ten ślad na poliku i siną od wewnątrz wargę. Boję się tego człowieka, ale muszę jakoś zacząć walczyć. Nagrywać jego pogróżki itp.

Teraz jak się zastanowiłam, to on przecież spanikował, kiedy ujrzał tego rowerzystę. A ja wyglądałam naprawdę jak niemal zgwałcona kobieta w aucie. Skoro bał się policji to może i nie ma aż takiej mocy. Ale ja znam go niestety, nie przesadzam z jego układami i układzikami. Dosłownie, ma mnie i innych w garści. Muszę chyba szukać pomocy w innym województwie. Albo wyjechać i zaginąć bez wieści. Był moim pierwszym i złamał mi serce. Ból nie do wyobrażenia. Dziękuję za odpowiedzi. Może ktoś tu się zna na prawie i wie jak to rozsądnie 'ugryźć'?

5

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje - znasz to powiedzonko ? Uważam podobnie jak Lidka, że jego historyjki są przejaskrawione, a Ty, jako ofiara, jeszcze dodatkowo je wyolbrzymiasz. Stał się w Twoich oczach kimś mocnym, bo ma nad Tobą przewagę fizyczną i póki co psychiczną, ale przyjmij do wiadomości, że on nie jest Bogiem, żeby wszystkim i każdym rozporządzać jak mu się rzewnie podoba. Podjęłaś jedyną słuszną decyzję, że nie chcesz z nim być, natomiast Twój strach paraliżuje Cię przed nim, przed jego działaniami, a on bardzo łatwo może to wykorzystać. Wystarczy, że wyczuje, że Twoim słabym punktem jest rodzina - tak Cie zmanipuluje i nastraszy, że do końca życia będziesz z nim, będziesz gwałcona, poniżana, bita, będziesz spełniała zachcianki, a to wszystko ze strachu. Staniesz się ofiarą własnego lęku. Przestań myśleć o ucieczce, i spójrz strachowi w oczy - on ma tylko wielkie oczy. smile

6

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy
nostic napisał/a:

Nieznajomy, przepraszam, nie wiedziałam, że na forum zaglądają też mężczyźni....

Zaglądaja. Aż tak się nie bój - ustawiony, nie znaczy wrzechmocny i ma wiele do stracenia.
Ty po prostu odetnij się od niego - nie powinnaś się z nim spotykać.
Nikogo nie ochronisz nie podejmując walki.

7

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Dokładnie, przede wszystkim nie daj się złamać i zastraszyć. Zacznij od tego, że w jego obecności (jeśli typek ośmieli się złożyć wizytę) bądź stanowcza, opanowana i nie pokazuj żadnych emocji. Na pewno na początku będzie go to wkurzać, bo przecież zacznie tracić władzę nad Tobą. Ale jeśli będziesz konsekwentna to po jakimś czasie da sobie spokój. Przygotuj się na to, że będzie groził Twojej rodzinie bo, jak już wcześniej inni zauważyli, znalazł tam Twój słaby punkt. Zainwestuj w mały dyktafon, który w kieszeni można włączyć jednym przyciskiem. I może powinnaś też wyposażyć się w gaz pieprzowy, albo kup sobie taki mały dezodorant - kiedyś jeden strażak poradził mojej mamie, że taki dezodorant wymierzony w twarz też potrafi nieźle zamroczyć, a nie potrzeba się potem tłumaczyć z jego użycia (słyszałam, że z użyciem gazu jest różnie).
Podobną radę daj członkom rodziny - niech i oni będą przygotowani na ewentualne nękanie i groźby.
No i oczywiście powinnaś zgłosić fakt nękania na policję, może się przydać przy ewentualnym procesie o zakaz zbliżania. Byłoby dobrze, gdyby na forum napisał też ktoś, kto ma doświadczenie z tego typu sytuacjami, ja od siebie mogę jedynie poradzić w oparciu o teorię.
Widać, że jesteś rozsądna kobitka, trzymaj się swoich zasad i bądź nieustępliwa. Trzymam za Ciebie kciuki smile

8 Ostatnio edytowany przez Hito Kawaii (2013-08-02 08:47:42)

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Nostic jeśli ten facet jest naprawdę ustawiony, to w życiu nie narazi swojej reputacji na szwank, aby Tobie zaszkodzić... Ponad to, jego sposób działania to zastraszanie, myślę, ze na tym się skończy.
Radzę zrobić obdukcję, przyda się w razie 'w'.
Zerwij z nim kontakt - całkowicie.
Pozwolę sobie zacytować Raiva : Wystarczy, że wyczuje, że Twoim słabym punktem jest rodzina - tak Cie zmanipuluje i nastraszy, że do końca życia będziesz z nim, będziesz gwałcona, poniżana, bita, będziesz spełniała zachcianki, a to wszystko ze strachu. Staniesz się ofiarą własnego lęku.

Chcesz tak żyć? Odpowiedź jest chyba oczywista.

9

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Pierwsze co powinnas zrobic to iśc do lekarza, zrobic obdukcję. Nie bój sie jego gróźb, to jest nagminne u takich typów.
mój też mi groził, ze zniszczy mnie i moja rodzinę, że zna wszystkich itp. Póki co (dwa lata od odejścia) mam sie dobrze.

Wiem, ze jestes przestraszona i nie wiesz co robić. opowiedz o tym komuś, spotkaj się z psychologiem.... tylko nie spotykaj sie z nim. Te kilka lat razem to nic w porównaniu do przyszłości, która on może Ci zgotować.
i tak jak ktoś juz ci poradził- miej dyktafon w gotowości, nagrywaj go jesli bedzie cie gnębił czy nachodził. To tez jest karalne.

10

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Dziś trochę ochłonęłam, siniol z wargi wylał mi się na usta lekko. Mocno przycisnął ten potwór ; /.
Wydzwania, odebrałam parę razy i stanowczo mu mówiłam, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Teraz w ogóle nie odbieram, bo to zrobiło się nudne. Jak na razie nie groził mi, a w razie czego rozmowy nagrywam.

Macie rację - nie zemści się. Nawet on nie może mieć takiej mocy (chociaż parę razy widziałam jego możliwości). Jeśli ja zacznę z nim walkę, on będzie spalony w oczach ludzi.

Dziękuję za odpowiedzi. Zalogowałam się na pierwsze losowe forum, które wyskoczyło w wyszukiwarce, potrzebowałam z siebie to wylać. To straszne, kiedy po tylu latach ktoś okazuje się być takim człowiekiem. Wszystko poszło na marne.
Jeszcze raz dziękuję.

11

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Wpisz w wyszukiwarkę hasło "Niebieska Linia", pokaże Ci się kilka adresów, każda ze stron poświęcona jest przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej, ekonomicznej, itd. Znajdziesz tam sporo przydatnych informacji, również z zakresu prawa.

Wpisz w wyszukiwarkę hasło "Moje dwie głowy" - jest to blog założony przez kobietę (nota bene pierwsze swe kroki opisywała tutaj na forum - to Tarantella), która wyszła z toksycznego związku. Przeczytaj go koniecznie.

12

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Nostic zrób koniecznie obdukcję. Nie rezygnuj z tego, gdyż jest to niezbity dowód stosowanej wobec Ciebie przemocy. Możesz tym pomóc w przyszłości sobie, ale też innej kobiecie, która możei paść jego ofiarą. To naprawdę ważne. Powodzenia i dużo siły smile

13

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Nie słuchaj nikogo, kto Ci tu cokolwiek radzi. No chyba, że udowodni spcjalizację w dzidzinie przemocy domowej. Wielokropek podaje drogę i warto z niej skorzystać. Tam zapewne powiedzą jak wysłać tego gościa na leczenie dobrowolnie albo pod przymusem. Nic nie rób sama. Dowiedz się, co radzą specjaliści w tej dziedzinie.

14

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy
adamajkis napisał/a:

Nie słuchaj nikogo, kto Ci tu cokolwiek radzi. No chyba, że udowodni spcjalizację w dzidzinie przemocy domowej. Wielokropek podaje drogę i warto z niej skorzystać. Tam zapewne powiedzą jak wysłać tego gościa na leczenie dobrowolnie albo pod przymusem. Nic nie rób sama. Dowiedz się, co radzą specjaliści w tej dziedzinie.

A niby dlaczego nie? To jest forum, nie poradnia.
Ty, gdy radzisz forumowiczom, wysyłasz skany dyplomów na pocztę?
Każdy chce tutaj dobrze doradzić, aby pomóc. Nikt tutaj nie stawia siebie w roli eksperta, gdyż to niemożliwe.  Poniekąd każdy ma bagaż doświadczeń, warto z tego skorzystać.

O jakim leczeniu piszesz?

15

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy
Hito Kawaii napisał/a:

Ty, gdy radzisz forumowiczom, wysyłasz skany dyplomów na pocztę?
Każdy chce tutaj dobrze doradzić, aby pomóc. Nikt tutaj nie stawia siebie w roli eksperta, gdyż to niemożliwe.  Poniekąd każdy ma bagaż doświadczeń, warto z tego skorzystać.

O jakim leczeniu piszesz?

To nie jest sprzeczka kochanków, brak komunikacji czy problem niewiernego małżonka. Tu mamy do czynienia z poważnym problemem społeczntym jakim jest przemoc. Dziewczyna jest bita i gwałcona, każda porada niedoswiadczonego uzytkownika może doprowadzić do tragedii. Tutaj potrzebne jest działanie specjalistyczne. Nie dostrzegasz tego trudno, doradzaj - ale pamietaj, że mozesz mieć przez to na sumieniu czyjeś życie.

16

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy
adamajkis napisał/a:
Hito Kawaii napisał/a:

Ty, gdy radzisz forumowiczom, wysyłasz skany dyplomów na pocztę?
Każdy chce tutaj dobrze doradzić, aby pomóc. Nikt tutaj nie stawia siebie w roli eksperta, gdyż to niemożliwe.  Poniekąd każdy ma bagaż doświadczeń, warto z tego skorzystać.

O jakim leczeniu piszesz?

To nie jest sprzeczka kochanków, brak komunikacji czy problem niewiernego małżonka. Tu mamy do czynienia z poważnym problemem społeczntym jakim jest przemoc. Dziewczyna jest bita i gwałcona, każda porada niedoswiadczonego uzytkownika może doprowadzić do tragedii. Tutaj potrzebne jest działanie specjalistyczne. Nie dostrzegasz tego trudno, doradzaj - ale pamietaj, że mozesz mieć przez to na sumieniu czyjeś życie.

I ten problem społeczny powinna rozwiązać Autorka postu?
A skąd wiesz do licha na ile kto jest doświadczony? I czytaj ze zrozumieniem...
A kto odradza specjalistę?
Czy doradzenie obdukcji i trzymania się od gościa z daleka zabije Autorkę?

Facet, ale masz jazdy....
Mam wrażenie, że piszesz tylko po to, aby coś było... Bez urazy. Pozdrawiam wink

17

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Widzisz nie są specjalistami z zakresu przemocy domowej a radzą dobrze.
Obdukcja to po pierwsze, autorka wątku nagrywa rozmowy to też dobra droga, niebieska linia też świetnie. Można poszukać też Centrum Interwencji Kryzysowej i udać się tam po pomoc, zarówno psychologiczna jak i prawną.

18

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Witam,

przez weekend miałam spokój z jego strony, już się pozbierałam.
Dziękuję za tak wiele podpowiedzi, niby jedno "głupie" forum, ale ludzie potrafią podtrzymać na duchu.

Wypraszam sobie tylko jedno - nigdy nie zostałam przez tego potwora zgwałcona. Powtórzę jeszcze raz - przez tych prawie 5 lat związku było cudownie i do niczego nie mogłam się przyczepić (dlatego tak mnie boli, że to wszystko się zapadło pod ziemię, zniszczyło... tyle lat poszło w zapomnienie).

Moja matka też była (i jest) katowana wręcz i poniżana przez mojego ojca, który jak wypije, zamienia się w bestię. Mama wpadła w ciężki alkoholizm, przez lata próbowałam wraz z rodziną jej pomóc wyrwać się z nałogu i od ojca.
Niestety - nie wiem czym się kierują kobiety, które przez całe życie dają się tak maltretować i poniżać, ale ona nie chce od niego odchodzić i do dziś nie odeszła. Nie wniosła żadnej skargi na niego, po prostu on ją bije, a ona uważa że tak powinno być. Szkoda mi jej, ale jak można pomóc komuś na siłę? (od lat bez skutku)

I obiecałam sobie, że w życiu nie dam się tak poniżać, jak daje matka ojcu. Jeden agresywny gest od mężczyzny i z nim kończę. No i stało się. Skończyć chcę, ale niefortunnie wpadłam w pułapkę. Facet okazuje się walczyć o swoje do końca, choćby miał to robić po trupach. Te groźby, szantaże, krzyki...

Jak już wspominałam, rozmawiałam z nim kilka razy (od czwartku go nie widziałam), ale był dziwnie spokojny, nagrywałam rozmowy, pokasowałam bo nie powiedział dosłownie nic na swoją niekorzyść. Wiem, że niedługo pęknie i znów rozpocznie zastraszanie.

Na obdukcję nie poszłam, a teraz już nawet nie mam z czym, bo ten siniec już praktycznie znikł, wygląda jak lekkie przebarwienie.

Dziękuję za adresy na niebieską linię i na bloga, za zainteresowanie też dziękuję. Jeśli w końcu definitywnie zamknę ten rozdział to opiszę to tutaj.

19

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy
nostic napisał/a:

Wypraszam sobie tylko jedno - nigdy nie zostałam przez tego potwora zgwałcona.

A jak nazwać sex ze strachu?

20

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Seks ze strachu jest gwałtem, nigdy nie doszłoby do zbliżenia, gdyby nie obawy ofiary.

Odnośnie przemocy w rodzinie i tkwienia w niej. Opisano cykl przemocy w rodzinie, wyjaśniający to zjawisko, składa się z trzech faz, nie będę się zbytnio rozpisywać:
- faza I - budowania napięcia, może trwać nawet rok, atmosfera w domu gęstnieję, napięcie pomiędzy partnerami rośnie, jest coraz więcej kłótni, negatywnych emocji etc.
- faza II  - rozładowanie napięcia czyli przemoc, trwa od dwóch godzin do dwóch dni, kłótnie, bicie wyzwiska itd.
- faza III - zwana też "miesiącem miodowym" - jest to moment w którym sprawca "przeprasza za swoje zachowanie", jednak część swojej winy o ile nie większość przypisuję ofierze, bo gdyby ona nie robiła tego czy tamtego on nie byłby agresywny. Dodatkowo sprawca przemocy jest kochaniutki, obiecuję, że już nigdy więcej tak nie zrobi.
To przypisanie winy ofierze, jest głównym mechanizmem trzymającym ofiarę w przemocy. Dodatkowo dochodzą pewne przekonania o dzieciach i nienaruszalności instytucji małżeństwa - "na dobre i na złe", uzależnienie finansowe ofiary od oprawcy.
Cykl przechodzi z facy III do I, jednak z biegiem lat, faza III zanika, bądź ulega znacznemu skróceniu. Tak samo z fazą pierwszą, niekiedy same ofiary prowokują sprawcę by przejść z fazy napięcia do przemocy, tak żeby mieć już to co złe za sobą i pocieszyć się chwilową poprawą sytuacji w fazie trzeciej.
Jeśli do całości dochodzi alkohol to wszystko robi się o wiele bardziej skomplikowane.
Droga autorko dzieci pochodzące z rodzin z przemocą, w większości przypadków uczą się roli albo sprawcy przemocy albo jej ofiary. Nawet jeśli nie chcą tego z całego serca. I na swojego partnera życiowego wybierają kogoś "pasującego" do siebie, sprawca - ofiarę, ofiara - sprawcę.
Radzę wybrać się do psychologa i zwalczyć demony z dzieciństwa, tak by w kolejnym związku nie trafić po raz kolejny na tego typu faceta. Pamiętaj, że przemoc nie zawsze ujawnia się od razu, na początku może być to całkowicie udany i szczęśliwy związek.

21

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Taki ustawiony facet w całym województwie, co zniszczy wszystkim życie, każdego jak będzie chciał wsadzi do więzienia, bo sąd ma we władaniu wystraszył się rowerzysty w lesie, że zadzwoni na policję?:D
Jakieś kity nam tu wciskasz.
Powiedz mu krótko i wyraźnie SPIE.DALAJ, bo wezwę policję i zgłoszę napad i zrób tak, gdy cię nie posłucha.

22

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Powtórzę raz jeszcze - NIGDY nie uprawiałam z nim seksu ze strachu ani pod przymusem. Okazał się draniem, szantażystą, tyranem - ale nie wykorzystał mnie siłą (mimo, że w takich okolicznościach mu się zachciało - a był rozjuszony, mógł ze mną zrobić co chciał).

Jeśli on chce komuś uprzykrzyć życie, to robi to 'po cichaczu', dyskretnie, posługując się znajomościami i swoimi możliwościami. A biedak, kiedy ujrzał rowerzystę spanikował (bo przecież zostałby złapany na gorącym uczynku).

Zajrzałam tu, ponieważ dzisiaj rano zadzwonił do mnie, poprosił o spotkanie.
Zgodziłam się, ale zaznaczyłam, że dotrę na miejsce sama i sama wrócę do domu (taksówką). Wybrałam również kawiarnię w centrum miasta i stolik na tarasie (ulica, mnóstwo ludzi, nie mógłby zrobić mi nic, jeśli miałby zamiar).

Gdy po południu już zmierzałam na miejsce, on tam siedział. Rozmowa była sucha, jakby formalna. Bardzo się zdziwiłam jego postawą. Pozytywnie.

Przyznał, że to co zrobił to jego wina. Nie będzie mnie prosił o wybaczenie, bo to żałosne, a poza tym mam rację - takich rzeczy się nie wybacza i zostawiają piętno na całe życie. Stwierdził też, że w życiu by się nie spodziewał, że kiedykolwiek tak się zachowa. Był zszokowany swoją agresją i dobity. Mówił, że obowiązki i praca go tak zmieniła na przestrzeni lat.

Przeprosił mnie, nie tylko za to w lesie, ale i także za swoje groźby. Nazwał siebie łajdakiem (użył też mocniejszych słów).
Uznał, że za takie błędy trzeba płacić. Powiedział, że kocha mnie dalej, ale nigdy już ze mną nie będzie i definitywnie kończy to piekło, które mi zgotował. Jako pokutę obiecał mi, że nigdy więcej już go nie zobaczę.
Ja stwierdziłam, że spotkanie wszystko wyjaśniło i czas je zakończyć. Wstałam, pożegnałam się i poszłam.

Odetchnęłam z ulgą kiedy weszłam do domu. Nawet podskoczyłam z radości : ). Usunęłam jego numer telefonu, jego e-mail. Pozbyłam się wszystkiego, co by mi o nim przypominało. Na dniach pozbieram rzeczy, którymi mnie kiedyś obdarował lub zostawił będąc 'w gościach' i odeślę pocztą.

To koniec! smile

23

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Ładnie się zachował - głupi nie jest.

24

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Tak, ładnie, aż nie mogę uwierzyć.

Teraz robię dłuuugą przerwę w związkach. Wiem, nie powinnam się zrażać do innych facetów, ale niestety, czuję się podłamana i na razie nie mam zaufania do żadnego.

5 pięknych lat, jak z obrazka, on zniszczył na przestrzeni... hm... 2 miesięcy?
Był moim pierwszym, będę miała sentyment do tych dobrych lat. Te ostanie wydarzenia i miesiące zakopuję głęboko we wspomnieniach.

Nigdy nie dam się pomiatać jak dała się moja matka ojcu. Nigdy też nie zafunduję podobnego piekła innej osobie. Nie będę się bawić ani w ofiarę ani w tyrana, jak to ktoś zasugerował wyżej.

Tak, racja - mam większą podatność, skoro wychowałam się w takich warunkach, ale i głowę na karku, dzięki czemu nie 'wdepnę' jak matka.

Pozdrawiam!

25

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Sama napisalas w pierwszym poscie "Kochalam sie z nim ze strachu.", a pare postow pozniej stwierdzilas, ze nigdy nie uprawialas z nim seksu ze strachu. To zdectduj sie w koncu smile

26

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

uff, super, że już masz to za sobą! Zapomnij o nim i idź dalej, ciesz się życiem smile

27 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-08-14 19:29:38)

Odp: Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

smile

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Partner okazał się tyranem, boję się odejść, pomocy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026