netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?

5 odpowiedzi1 928 wyświetleńzałożony przez Mniemieszka, 28.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?

Jestem w związku od 3 lat z mężczyzną 13 lat starszym ode mnie. Na początku było cudownie, czasem jakiś kwiatek, kino- teraz nie ma nic.
Czuję że oddalamy się od siebie, bywa tak, że spotykamy się raz na tydzień albo 2 tyg przy czym jemu to nie przeszkadza, jest człowiekiem zapracowanym i jak zwykle stwierdza że tak w życiu jest.
Za każdym razem gdy się widzimy powtarza się ten sam schemat - siedzimy u niego w domu nigdzie nie wychodząc. A mi brakuje wyjść gdziekolwiek- do kina, na basen.. Nie ukrywam że potrzebuję w życiu się troszkę wyszaleć.
Czuję że różnimy się od siebie o 180 stopni. Pochodzimy z różnych rodzin. Ja jestem rozpieszczoną 20- latką, on dojrzałym, zapracowanym 33 latkiem z biedniejszej rodziny. Nie potrafimy się dogadać w wielu kwestiach, zawsze mamy inne poglądy na temat wielu spraw. Ja chcę A, on chce B. Gdy chcę mu coś udowodnić, że robi żle to on nie przyjmuje mojej opinii do wiadomości, po prostu nie liczy się z moim zdaniem. Wogóle z tego co pamiętam nigdy nie liczył się z moim zdaniem bo chyba mu się wydaje że taka smarkula jak ja nigdy nie ma racji...
Ostatnio zauważyłam że niechętnie chce się zemną całować, wręcz odypychał się ode mnie, bywały momenty że nie obejmował mnie, nie przytulał, nie okazywał czułości chociaż mógł a ja bardzo tego potrzebowałam bo np. nie widzieliśmy się już parę ładnych tygodni.
Czuję że się wszystko rozwala, jestem na skraju załamania, rozmawiałam z nim ale te rozmowy nic nie dały, poza tym on nie ma czasu na poważne rozmowy zemną. Gdy mówię mu że musimy poważnie porozmawiać, on o wiele mniej poważniej to odbiera, wręcz naśmiewa się z tego.
Bardzo mi na nim zależy, przywiązałam się strasznie, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Prędzej odebrałabym sobie życie niż go zostawiła.
Wiem że nie czeka nas spokojna przyszłość ale mimo wszystko chcę zacisnąć pięści i tkwić w tym związku bo wiem, że moje życie nie miałoby sensu bez niego.
Niestety od kiedy jesteśmy razem znacznie przytyłam, może to ma jakiś wpływ ?
Dodam jeszcze że mimo swoich 20 lat jestem bardzo pokrzywdzonym przez życie człowiekiem i bardzo to wszystko przeżywam bo to sprawia mi dodatkowy ból. Nie stać nas na wizytę u porządnego psychologa..

Proszę , nie piszcie że najlepiej by było go zostawić bo łatwo tak napisać ... za bardzo się kochamy..

2 Ostatnio edytowany przez P&P (2013-07-28 13:49:10)

Odp: Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?

Jesteś pewna, że związek który powoli Cię wyniszcza jest wart tego? OK, jesli tak, to zaciskaj te pięści i męcz się dalej.

Piszesz, że jesteś z nim już 3 lata. To sporo. I nagle teraz czujesz, że nie możecie się dogadać, że zgrzyta? Wiesz, jest różnica między "mam inne zdanie niż ty" a " nie obchodzi mnie twoje zdanie", więc różnicą poglądów tak bardzo bym się nie przejmowała. Ale jeśli już czujesz, że facet kompletnie się z Tobą nie liczy (bądź ma Cię gdzieś- jak kto woli) to tu już bym go wzięła na dywanik.

Rozumiem, że jakiekolwiek próby nawiązania rozmowy odnoszą zerowy skutek, więc skupiłabym się na tym, żeby najpierw przygotować mocne argumenty a potem wziąć sprawy w swoje ręce i spokojnie porozmawiać. Sama nic nie wymyślisz i chcąc nie chcąc, usiąść musicie.
Nie doszukiwałabym się tutaj też problemu z racji różnicy wieku- jakoś w końcu musieliście się dogadywać skoro przez 3 lata z nim wytrzymałaś.

Z zachowania Twojego faceta wynika, że albo naprawde ma Cię gdzieś, albo nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. A z tego co czytam, to wątpie w obustronną wielką miłość jeśli facet tak się zachowuje.

3

Odp: Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?

Piszesz, że jesteś z nim już 3 lata. To sporo. I nagle teraz czujesz, że nie możecie się dogadać, że zgrzyta? Wiesz, jest różnica między "mam inne zdanie niż ty" a " nie obchodzi mnie twoje zdanie", więc różnicą poglądów tak bardzo bym się nie przejmowała. Ale jeśli już czujesz, że facet kompletnie się z Tobą nie liczy (bądź ma Cię gdzieś- jak kto woli) to tu już bym go wzięła na dywanik.

To nie jest tak, że nagle poczułam że coś zgrzyta. Zgrzyta już od dawna tylko teraz zdecydowałam się o tym napisać. Masz rację z tą różnicą poglądów, może za bardzo dramatyzuję..

4

Odp: Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?

Nie do końca myślę, że dramatyzujesz. Każdy w związku nie raz toczy batalię o racje (a najgorzej jak się trafi taki typ jak mój- nie ma opcji, że przegadasz). To normalka, nie trzeba się zawsze z każdym zgadzać. Źle jest wtedy, kiedy druga strona kompletnie cię lekceważy i nie traktuje poważnie tego, co masz do powiedzenia.
Dlatego trzeba znaleźć czas, odpowiednie miejsce i przede wszystkim  sensowne argumenty po to, żeby w końcu zauważył problem i potraktował to co mówisz w normalny sposób.
Nie oczekuj od kogoś, kto od początku nie do końca się z Tobą liczy na to, że teraz nagle po 3 latach się zmieni i będzie super. W pewnym sensie sama godziłaś się na to, co masz teraz. Akceptowałaś to i jak widać było OK.

Myślę, że problemem numer jeden u Ciebie nie jest różnica zdań w pewnych sprawach, ale oziębłość (nie oszukujmy się- mój facet jest chyba najbardziej zapracowanym człowiekiem na tej planecie, a mimo to nie czuje kompletnie, że nie ma dla mnie siły, czasu, czułości czy czego tam jeszcze).

Jedni się widzą codziennie, drudzy w weekendy a niektórzy jak bóg da. Każdy ma swój rytm i swoje tempo. Ale jeśli nie widzę kogoś "pare ładnych tygodni" to faktycznie tęsknota jest i nie ma mowy o oziębłości. Coś musi być na rzeczy.

No i nie wiem, czy czeka Cię naprawdę taka spokojna przyszłość.

5

Odp: Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?
Mniemieszka napisał/a:

Bardzo mi na nim zależy, przywiązałam się strasznie, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Prędzej odebrałabym sobie życie niż go zostawiła.
Wiem że nie czeka nas spokojna przyszłość ale mimo wszystko chcę zacisnąć pięści i tkwić w tym związku bo wiem, że moje życie nie miałoby sensu bez niego.

Niestety kochasz "za bardzo". Przeczytaj wątek o takim tytule a zrozumiesz..
Wg mnie On widzi wasz "związek" zupełnie inaczej niż Ty - i na pewno nie jawi mu się "spokojna przyszłość" z Tobą skoro nawet nie chce Cię pocałować..

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest jakaś szansa aby odratować to, co budowaliśmy przez 3 lata ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026