WItam:)
Po raz kolejny potrzebuję Waszej pomocy:(
Sprawa może trochę banalna, może trochę skomplikowana. Sama nie wiem.
Poznałam faceta, przez fb. Starszy o 4 lata, nauczyciel,gra w zespole.
Znajomość zaczęła się jakies 2 miesiące temu.
Na początku zakomunikował mi ,że wcale go takie internetowe nie kręcą, z tego powodu rzadko gadaliśmy. Ciężko było nam się spotkać, zgadać ,bo ja miałam sesję , on pracę i zespół.
W końcu zaprosił mnie na koncert swojego zespołu, 18 lipca(czwartek- od poniedziałku codziennie gadaliśmy).
Poszłam, ale mnie nie widział.
Napisał następnego dnia. Umówiliśmy się na koncercie w piątek. Spotkaliśmy się.
Przyznam szczerze,że za dużo wypiłam,stresowałam sie i w ogóle .
Za wiele nie pamiętam z tej rozmowy. Kiedy mnie odprowadzał to się pocałowaliśmy, pare razy przytuliłam się do niego. Pamiętam jak mówił,że jest pod wrażeniem tego jaka jestem opiekuńcza.Tłumaczyłam mu wtedy ,że ciężko będzie ze spotkaniami z powodu braku czasu, powiedział,że damy radę itp itd.
Następnego dnia gadaliśmy, że źle się zaczęło itp itd, że taki falstart. On powiedział,że po weekendzie spróbujemy coś ustalić itp.że sam nie wie co dalej etc.
W sobotę , okazało się ,że koleżanka z nim o mnie pisała. Napisał jej ,że związku z tego raczej nie będzie ( mi tego nie powiedział),ale nie wie co zrobi.
Pokazałam mu to. Zaczął się tłumaczyć,że chciał ją spławić,że wypytywała.Ogólnie napisał,że od początku był szczery itp itd.( bo się wkurzyłam ,że pisząc do mnie pominął pewne rzeczy, napomknęłam - zanim zaczął się tłumaczyć, że lepiej będzie jak skończymy znajomość).
W niedziele odezwała się do mnie laska ,która podawała się za jego przyjaciółkę( jak z nim siedziałam w piątek to poznałam ją).
Powiedziała,że on traktuje kobiety przedmiotowo, że zależy mu tylko na seksie. Że ciągnie go do gimnazjalistek, zboczenie takie itp.Taka jestem sympatyczna to chciała mnie uchronić przed chorą relacją.
Zatkało mnie.
Myślałam,że jest szczery, bezpośredni, taktowny.Zupełne przeciwieństwo tego co ona przedstawiła. Nie dobierał się do mnie itp. No i do cholery przecież on uczy w gimnazjum!
Nie wiedziałam co zrobić.
Napisałam,że chciałabym się z nim spotkać, chcę pogadać o czymś bo mnie męczy. Odpisał,że już wszystko sobie wyjaśniliśmy,że nie chcę iść na spotkanie i musieć odpowiadać na jakieś pogmatwane pytania itp. napisała,że ok, po temacie.
No i wczoraj się odezwał , jak gdyby nigdy nic.
Czułam ,że ma kiepski humor, gadaliśmy. Napisał,że go wszystko wkurza. Ja nie ale reszta tak.Z rozmowy wyszło ,że wyżej wspomniana 'przyjaciółka' to CO NAJWYŻEJ koleżanka.
Zwątpiłam. i dzisiaj napisałam mu co ona pisała o nim. Był w szoku. Powiedział,ze to dziewczyna jego kumpla, zdradza go na prawo i lewo. Że nigdy nie chodziło mu tylko o seks, że to ,że ciężko mu się zaangażować nie znaczy ,że chodzi mu o seks. Że chciałby się zakochać.
A co do gimnazjalistek to w życiu by się z gówniarą nie obściskiwał.
No i faktycznie, laska podobno podejrzana, dowiedziałam się z innych źródeł.
No i cóż...
Wiem,że od 4 lat nie był z nikim.
Dwa długie związki skopały mu tyłek.
Znam ( przyjaciółka mojej znajomej) jego byłą. Dziewczyna ułożona, mądra i rozsądna. Z palantem by się na długo nie związała.
Wydaje mi się ,że on się boi pozwolić sobie na bliskość. Boi się dopuścić do siebie kobietę.
Facet szczery, wali prosto z mostu. Podoba mi się, polubiłam.
Zanim się spotkaliśmy napisał,że ma nadzieję,że z marszu nie wrzucę go do worka z facetami ,którzy są 'tacy sami'. Że lubi nosić ciemne okulary bo czuje się incognito a tak naprawdę ma dobre serce.Że bywa niezdecydowany, lubi jak czas rozwiązuje jego problemy.
Zero bajery, wchodzenia w tyłek. Normalne rozmowy.
Nie wiem tylko czemu nie zrezygnował ze znajomości ze mną?
Chciałabym go poznać jeszcze bliżej.
Nie wiem tylko co ja mam teraz zrobić?
Boję się go trochę, boję się ,że on mnie do siebie nie wpuści..
Wiem,że na tą moją koleżankę się bardzo wkurzył kiedy pokazała mi te wiadomości. Tak jakby był zły ,że ja sie przez to na niego zdenerwowałam.
Uważacie ,że powinnam mu napisać co myślę? Że się boję ,że wiem,że mnie nie wpuści?
Mam mętlik straszny. Boję się . Boję się jego fanek, tego,że ja się wkręcę a on nie, że mnie kopnie w tyłek.
Nie wiem czy umiem być zwykłą koleżanką...
Miałyście kiedyś podobną relację z facetem tak zamkniętym jak on?
Pomóżcie proszę:(