netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!

5 odpowiedzi3 932 wyświetleniazałożony przez Agnieshka, 25.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!

Witajcie,
Nie wiem od czego zacząć... Piszę bo szukam pomocy. Byłam u psychiatrów, obecnie jestem na lekach nasennych i połówce lorafenu dziennie. Czy jest ok? Jest zaje... daleko od ok.

Mam 24 lata, emetofobię <lęk przed wymiotami>, od poniedziałku zostaję sama z malcem 8 miesięcznym <praca niani, przez pierwsze 2 tyg. byłam z jego babcią, żeby się doszkolić co i jak>, 3 sierpnia mam ślub, wyprowadzam się z domu.

Suma sumarum, JESTEM PRZERAŻONA!

Co mnie przeraża? Pozwólcie, że zdam Wam swoją litanię. A co tam... najwyżej wyląduję w koszu, tam gdzie moje miejsce.

1> W związku ze swoją durną fobią, boję się:
-grypy żołądkowej <myję ręcę nieco obsesyjnie, każda jazda busem, autobusem, tramwajem, to strach, obrzydzenie przed uchwytami, zarazkami>
-boję się nocy <wtedy najczęściej zdarzało mi się wymiotować, mimo, że ostatnio miało to miejsce kilkanaście lat temu>
-boję się "chwalić" jak dawno nie wymiotowałam, czuję taki jak by tykający zegar, bombę zegarową w głowie, w mózgu, która szepcze... "już niedługo, nie ciesz się tak"
-boję się,że dziecko, którym się zajmuję ulewa, zwraca, dławi się czasem, wpadam wtedy w panikę ale wiadomo, dobro dziecka najważniejsze, więc jakoś się przełamuję
-nie piję w ogóle alkoholu-boję się
-to co najpoważniejsze chyba... boję się jeść; że coś jest nieświeże, zepsute, że ma skórkę, że nie tak coś z nim jest, nawet jak wszystko jest ok, jem to nagle robi mi się niedobrze i odsuwam talerz, OBRZYDZIŁAM sobie jedzenie! po posiłku tylko czekam aż "coś" mi będzie, bardzo często swoim myśleniem wywołuję mdłości <tak, zdaję sobie z tego sprawę>, dzięki temu ważę 46 kg przy wzroście 164, 10 kg mniej niż ponad rok temu

2> W związku z pracą <pomijając to co jest w punkcie nr 2>:
-boję się, że coś się stanie dziecku, że się zadławi, udusi, zakrztusi, a ja nie będę umiała mu pomóc... ja się boję, że on przy mnie umrze... tak, wiem jak to brzmi... boję się, że rodzina mojego narzeczonego <bo sprawuję opiekę nad jego siostrzeńcem> mnie znienawidzi za to
-boję się dojazdów tam <bus>, że zrobi mi się niedobrze
-boję się, że coś mi zaszkodzi przy dziecku i co wtedy? ja w czasie ataku paniki nie jestem w stanie utrzymać w ręce szklanki z wodą...

3>W związku ze ślubem/związkiem:
-boję się, że źle wypadnę w oczach rodziny, jestem chuda, za chuda, źle wyglądam, na pewno potknę się w szpilkach, a co jeśli mnie zemdli? jak ja zjem obiad weselny skoro boję się zupy warzywnej?! boję się uwag w style "a co Ty tak mało jesz...", działają na mnie jak płachta na byka
-boję się, że będę dla mojego chłopaka kulą u nogi, bez wykształcenia, z nerwicą, chorobliwie zazdrosna, wredna, zimna, że nie podołam z obowiązkami domowymi
-boję się, że On mnie zdradzi
-boję się, że będzie oglądał pornografię <nie akceptuję tego>
-boję się, że znudzi mu się ciągłe wysłuchiwanie mojego jęczenia "boję się rzygać"

Pomóżcie mi... dajcie jakieś wskazówki, rady jak odwrócić to myślenie, bo oszaleję! Jeżdzę sobie codziennie na wieś, zajmuję się uroczym, spokojnym chłopczykiem, biorę ślub z mężczyzną, którego kocham i chcę być... Powinnam się cieszyć, ekscytować, przymierzać suknie ślubną, paradować w butach... A mnie na samą myśl skręca. To jest nienormalne, JA jestem nienormalna! Jak ja mogę fundować normalnemu mężczyźnie życie u boku kogoś tak ześwirowanego?

Prócz tego co powymieniałam nie umiem ufać drugiemu człowiekowi... Nie wiem czy ktokolwiek z Was tak ma <pewnie nie> ale gdy jestem ze swoim narzeczonym dłuższy czas to jest cudnie... Gdy nie widzimy się 3-4 dni, nie daj Boże dłużej rośnie we mnie mur... Pewnie oglądał pornosy, pewnie odwiedzał profil byłej, pewnie pisał z jakąś laską... Jemu jest przykro, bo mówi, że widzę go jako złego człowieka, a to nieprawda! Czy te moje porąbane podejrzenia da się jakoś racjonalnie wytłumaczyć?

Proszę, pomóżcie mi zrozumieć, bo nie podołam z tym wszystkim...

Wiem, zalecicie terapię ale w najbliższym czasie jej nie odbędę, po prostu nie mam czasu ale może Wy pomożecie? O ile ktokolwiek zechce przeczytać...

Pozdrawiam i dziękuję za możliwość wylania tego szamba z siebie choć na chwilę.

2 Ostatnio edytowany przez matylda37 (2013-07-25 23:43:33)

Odp: Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!

Witaj,
myślę, że w Twoim stanie nie powinnaś zajmować się dzieckiem. Tak małe dziecko wiadomo, że coś szybko połknie, zakrztusi się i zawsze kończy się to kaszlem lub wymiotami, co narazi Cię na dodatkowy stres, a i tak masz go dużo.
Masz leki, więc rzekomo powinno być ok, może wystarczy zmiana nastawienia?
Co do bakterii i różnych takich, też tak mam i daje radę z tym żyć wink
Ślub: właśnie, może powinnaś się skupić tylko na tym, może odwróciłoby to uwagę od myśli o wymiotach... Komentarzami się nie przejmuj, poproś narzeczonego, aby na coś takiego reagował, by sytuacja się nie powtórzyła.
Twoje wyobrażenia wytłumaczyłabym tylko miłością...
Poza tym mam nadzieję, że Twój narzeczony wspiera Cię w Twojej fobii i całkowicie rozumie.

3

Odp: Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!

Nie wydaje mi się, że przy takim silnym natężeniu tak różnych lęków byłaby możliwa szybka i natychmiastowa pomoc.
Lęki nie pozwalają Ci normalnie żyć, pracować, cieszyć się przyszłym ślubem, a Ty twierdzisz, że NIE MASZ CZASU na terapię...jak dla mnie kiepskie wytłumaczenie ;/

4

Odp: Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!

Na prawdę nie mam czasu, bo taka terapia trwa i dla mnie jest kolejnym stresem. Dziś wróciłam do domu po 20tej. Przeprowadzka i przygotowywanie rzeczy wieczorami, weekend ślub. Dopiero jak to jakoś ogarnę z narzeczonym/mężem, to pomyślę nad terapią. Ale mam ją w planach w najbliższym czasie <pomijając ten tydzień>.

Matyldo, pracy potrzebuję i nie mogę zrezygnować, chyba że dojdzie do krytycznej sraczki jak ja to nazywam. Póki co jest O.K. Dzieciakowi na pewno krzywdy nie zrobie, jak uleje sobie na mnie to nie wpadam w panikę i nie ciskam nim w kąt. Jestem osobą odpowiedzialną.
Narzeczonego kocham bardzo, On nie rozumie mojej fobii, ale stara się mi pomagać i nie mówi nic co mogło by mnie urazić. Czasem się ponabija ale ja też umiem sobie z tego żartować <no, może pomijając chwile gdy mam atak paniki>.

5 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-03 14:18:54)

Odp: Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!
matylda37 napisał/a:

Poza tym mam nadzieję, że Twój narzeczony wspiera Cię w Twojej fobii i całkowicie rozumie.

Matyldo37. Całe szczęście, że narzeczony nie rozumie.

Agnieshka napisał/a:

Narzeczonego kocham bardzo, On nie rozumie mojej fobii, ale stara się mi pomagać i nie mówi nic co mogło by mnie urazić. Czasem się ponabija ale ja też umiem sobie z tego żartować <no, może pomijając chwile gdy mam atak paniki>.

Jak nie masz czasu na terapię, to pozostaje Ci terapia szokowa. Zrzygać się na full i cała się w tym upaplać.

Przynajmniej pozbędziesz się jednej fobii. Pozostanie jeszcze do rozwiązanie brak akceptacji swojego ciała.

Czasami można lęki skonfrontować ze sobą, ale to ryzykowne. Wtedy używamy lęku jako lekarstwa na lęk i zaczynamy się bać bać.

Od kiedy masz zdiagnozowaną nerwicę? Czemu do tej pory nic z tym nie zrobiłaś?

Tej przypadłości nie leczy się przez Internet, niestety.

Problem jest w Twoich myślach: realizujesz to, czego się lękasz. Realizujesz tylko to, co pomyślisz. Śmiech jest pewnym sposobem, bo dystansuje. Paradoksalnie możesz zacząć pragnąć tego, czego się lękasz. Zamiast się obawiać, zaczynasz to lubić. Spróbuj, to Ci nie zaszkodzi.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jak oswoić lęki, które nie dają żyć? POMOCY!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026