Witajcie:)
Mam strasznie męczący problem , jeśli tak to mogę nazwać.
Postaram się streścic:D
Mój były chłopak lubił mieć dużo koleżanek, dziennie potrafił 'polubić' na fejsie 20 zdać różnych lasek,znajomych miał ponad 1000.
Strasznie mnie to zraziło.
Zerwałam,nie chciałam trwać w takiej relacji.
Na fb , przypadkiem wpadłam na profil fajnego kolesia. Mieszkam w Węgorzewie, kojarzyłam go trochę. Jest nauczycielem matematyki w gimnazjum i wokalistą w zespole , takim hardkorowym.
Żadnych komentarzy od koleżanek, widać ,że facet konkretny i bezpośredni. Starszy ode mnie , rocznik 87.
Postanowiłam zaryzykować, zaczepić. Zagadałam, wyjaśniłam co i jak.
Zaczęło się dwa miesiące temu. Ciężko było doprowadzić do spotkania. A to on nie miał czasu , a to mi nie pasowało.
Ale trochę popisaliśmy. Szczery, tak jak się spodziewałam, bezpośredni. Zero włażenia w tyłek. Dystans jak przystało na taką sytuację. Widział mnie tylko na zdjęciu.
Niedawno odbywał się u nas festiwal rockowy. Wcześniej jego zespół brał udział w konkursie. Zaprosił mnie,ogólnie pislaiśmy z 4 dni pod rząd, odzywał się pierwszy, Ale rozmowy normalne, neutralne, jak z kumplem. Na konkursie byłam, pytał jak mi się podobało itp.
Umówiliśmy się ,że spotkamy się na festiwalu, wypijemy piwko, pogadamy.
Bardzo się stresowałam, bo wydawało mi się ,że jest fajny,że chciałabym go poznać. Ekscytowałam się na tyle ,że ciężko było mi zasnąć, nie mogłam się doczekać. Byłam niewyspana, zmęczona. No i przyszedł dzień festiwalu. Zmęczenie , słońce, stres , głupota. Przegięłam z alkoholem. Przytulaliśmy się , całowaliśmy jak mnie odprowadził. Siedząc z nim poznałam dziewczynę, też pijaną, mówiła ,że się przyjaźnią. Nie pamiętam dokładnie o czym gadałyśmy.
Następnego dnia przeprosiłam ,że mnie tak poniosło. Do dziś mi głupio ...:|
Pogadaliśmy, oboje stwierdziliśmy ,że początek kiepski,on napisał,że nie wie co dalej, że jak emocje opadną i skończy się festiwal to może jeszcze się spotkamy.Powiedział,że mimo wszystko było miło,że był pod wrażeniem ,że jestem taka opiekuńcza. Ustaliliśmy ,że na festiwalu już sobie podarujemy spotkanie ( 3 dni trwał).
Następnego dnia koleżanka mi powiedziała ,że z nim pisała. O mnie ( nie wiem po co) . Napisał,że jestem miła, fajna, opiekuńcza,inteligentna itp itd ale chyba związku z tego nie będzie,bo nie wie co dalej. Pisał,że czasem się czuje samotny,że szuka kogoś ,ale nie na siłę itp itd.
Trochę mi było źle , bo mi nie napisał,że związku z tego nei będzie ( a mieliśmy oceniać sytuację szczerze itd), bo gdybym wiedziała to inaczej bym się nastawiła i znajomość byśmy skończyli.
Napisałam mu o tym, on odp ,że jest niezdecydowany,że napisał tamtej tak ,żeby się odczepiła,że zawsze był ze mną szczery, ogólnie bardzo się tłumaczył. Napisał,że nei zależy mu na tym żeby mnie wykorzystać, na seksie bo w przeciwnym razie dążył by do tego już od początku.
Wczoraj widziałam sie z jego przyjaciółką. Pytała jak tam. Odp ,że raczej nic z tego. Ona mi powiedziała,że on traktuje kobiety przedmiotowo.
Dzisiaj mi napisała,że on ma pociąg do 16 letnich lasek i to już jest zboczenie. Że kumpel z niego fajny ale chłopak nie itp.
No i cóż... Jestem w szoku. Bo myślałam o nim inaczej...Nie wiem czy ona mi ściemnia? Czy on faktycznie jest takim gnojkiem?
Znam ( nie jakoś dobrze,ale osobiście) jego byłą,z którą był długo. Porządna dziewczyna, rozsądna, rok starsza ode mnie. WIem ,że nie dałaby się wkręcić w nic głupiego...
zanim sie widzielismy pisal ze ma nadzieje ze nie wrzuce go do worka 'wszyscy faceci sa tacy sami' i ze on zrobil sie taktowny i szczery ale mial glupi okres. wiem z byl w dwoch dlugich zwiazkach i sie zrazil...
Co myślicie? Bo ja mam żal do siebie ,że tak go źle oceniłam...tzn ze myslalam ze jest porzadny
Pomóżcie;( Festiwal skończył się wczoraj... Nie wiem czy on się odezwie czy nie... Nie wiem co myśleć:(