witam jestem z chlopakiem ponad 6 lat i z jego strony nie ma wogule inicjatywy i zadnej deklaracji naszego wspulnego zycia moze ktos ma jakies pomysl jak poruszyc ten temat czy poprostu powiedzeic mu prosto z mostu ze mnie denerwuje takie zycie bez deklracji jak bedzie ktos kto mnie wlslucha i pomoze w tym temacie to piszcie
Podobne tematy
Jak przez tyle lat na ten temat nie wpadł, to raczej nie ma ochoty. A ty sama się zastanów jaką przyszłość ma takie wymuszone małżeństwo.
Niestety, to jest cena takiej pseudo-wolności kobiet. Zyjesz z nim od lat, facet ma seks, zero zobowiązań - a ty się na to godzisz, choć ci się to nie podoba. Po co mu ślub? Ma wszystko, czego potrzebuje bez żadnego ryzyka.
Zastanów się dobrze, czy taki facet będzie aby na pewno dobrym mężem...
Jeśli jest tak jak domyśla się Iceni, to w pełni się z nią zgadzam. Jeśli po ok. dwóch latach nie zdeklarował się, to mając już teraz wszystko, po co mu małżeństwo? No i łatwiej mu teraz odejść do młodszej, więc taki układ dla faceta jest idealny.
A ta naiwność niektórych kobiet to duża wygoda i... oszczędność dla niektórych facetów:)
Witaj. Ja sama tego problemu nie mam, ale moja siostra też długo nad tym myślała. Dziwne, że się jeszcze po tak długim czasie nie zadeklarował. Musisz uważać, bo bywają tacy co po takich rozmowach "zaczynają myśleć" i stwierdzają, że w sumie chcą się wyszaleć i w sumie chyba nie pasujecie do siebie. Wiem to nie pociesza, ale myślę, że sama już jesteś tego świadoma i przemyślałaś każdy aspekt.
Moja siostra namówiła narzeczonego tym, że wykonuje niebezpieczną pracę i już kilka razy prawie zginął, a przecież ona mieszka w jego domu i jak umrze to zostanie z niczym, a w dodatku nawet nie będzie miała prawa do jego ciała...
Jednak każdy facet jest inny i na swój sposób walnięty, więc musisz sama zdecydować czy chcesz prosto w twarz czy może zażartować lub oglądając wystawy pociągnąć go do sukni ślubnych. Opowiedz o koleżankach co się pożeniły i może z tematu na temat przeskoczycie na ślub. Naprawdę ciężko cokolwiek doradzić ponieważ nie nie znam was. Życzę powodzenia! ![]()
też chyba zależy ile masz lat?
ja mam 23 lata i jestem z facetem ponad rok i gdyby mi się zdelkarował za kilka miesięcy, że chce ślubu to bym uciekała
ja gadam o takich tematach wprost. idzie sie i sie pyta, jakie ma plany na przyszłość.
ja wiem ze jak po takim czasie nie ma zadnej deklaracji to ze zwiazkiem jest cos nie tak, chyba ze oboje ustalili ze zyja bez slubu i obojgu to odpowiada ale jesli Wy w ogole nie mieliscie rozmowy na ten temat to troche lipton
Ja jestem w związku z prawie dwuletnim stażem, i w dzień pierwszej rocznicy powiedziałam swojemu ukochanemu wprost: " Kochanie, ślub jest dla mnie bardzo ważnym aspektem w związku. Jest dla mnie jak wskoczenie na wyższy level, rozpoczęcie zupełnie nowego etapu w życiu... Nie wyobrażam sobie żyć latami bez żadnej deklaracji, dlatego też wiedz, że jak będziesz czekał z tym zbyt długo, jestem skłonna Cię zostawić by móc znaleźć mężczyznę, który da mi poczucie stabilizacji pod tym względem ". Chwilę pomyślał i spytał co jest dla mnie ważniejsze: miłość czy jakieś tam przedstawienie. Odpowiedziałam, że jedno nie wyklucza drugiego, że jeśli dwoje ludzi się kocha, to chce założyć rodzinę, a zawarcie związku małżeńskiego jest pierwszym działaniem ku celu. Dodałam też, że jeśli uważa inaczej, to lepiej będzie gdy rozstaniemy się dziś niż mielibyśmy się rozstać za kilka lat - żal i rozczarowanie będą mniejsze.
Tamta rozmowa póki co jeszcze nie zaowocowała pierścionkiem na moim palcu
. Podejrzewam, że może się coś ruszyć gdy mój partner spłaci kredyt, ale z drugiej strony wcale nie musi... Sądzę, że ślub nie o tyle zależy od wieku (mój mężczyzna w listopadzie skończy 30 lat), a od priorytetów. Dla niektórych ślub jest bardzo ważny, a dla niektórych to męczarnia nie warta zachodu, a przede wszystkim uszczuplenia budżetu. ![]()
a jaki jest jego model rodziny? czy widział Was kiedykolwiek jako małżeństwo/ parę na całe życie z dziećmi? Niektórzy nie czują takiej potrzeby zakladania rodziny i nie rozumieją sakramentu jakim jest małżeństwo. Po takim czasie nie dziwię Ci się, że pragniesz zaręczyn. Spytaj jak widzi Waszą przyszłość. Powiedz, że potrzebujesz przejścia na kolejny etap- na narzeczeństwo. Zaznacz od razu, że to poważna deklaracja, ale to nie oznacza od razu ślubu. Bo chyba tego boją się faceci. A narzeczeństwo to może być baaardzo długi i udany okres z odpowiednim przygotowaniem mentalnym do życia dla drugiej osoby
Ja po roku się zaręczam, ja mam 22 a on 23 lata i czekam na te oświadczyny już od miesiąca, ale mój mężczyzna ma teraz duże zamieszanie w pracy, podejrzewam, że po tym weekendzie będę już jego narzeczoną
Tylko, że dla nas jest jasne, że jest się ze sobą i dąży się do małżeństwa w każdym normalnym i wierzącym związku.
zwiazek nie musi byc wierzacy aby kochajac i traktujac powanie druga osoba chciec malzenctwa - przyklad to ja i moj narzeczony slub 7 wrzesnia
Czyli planujecie tylko slub cywilny?:)
tak tylko cywilny ale dla nas ma takze duchowa wartosc
A mnie nurtuje taka kwestia. Skoro ktoś po 6 latach związku zamiast szczerze pogadać ze swoim partnerem, woli radzić się zupełnie obcych ludzi na forum, to kondycja takiego związku budzi mój niepokój. Tym większy, że niezwykłe wydaje mi się po 6 latach związku kompletnie nie mieć wiedzy na temat życiowych priorytetów, planów i wizji związku partnera...
Dziwne podejście rozwód w dzisiejszych czasach to też nie problem ... .
Siwa pogadaj po prostu z nim na temat ślubu i zaręczyn, może się coś wyjaśni.
tak tylko cywilny ale dla nas ma takze duchowa wartosc
I to mi się podoba
Przepraszam za takie pytanie, ale po prostu jestem uczulona na osoby niewierzące i biorące ślub kościelny, ale to tylko dla ich dobra ![]()