KGB napisał/a:Statystyki mówią, że co druga osoba w Polsce nie zna zasad udzielania pierwszej pomocy. Niestety okazuje się, że poza znajomością zasad należy również wykazać się opanowaniem i odwagą. Spotkałam się z historią, że ktoś podczas pomocy uszkodził kręgosłup osobie poszkodowanej. W efekcie miał dużo nieprzyjemności z tego tytułu, a przecież uratował życie !
Jestem przekonana, że następnym razem nie wykaże się odwagą.
Dlaczego według was ludzie boją się udzielać pierwszej pomocy ? czy udało wam się kiedyś uratować komuś życie ?
Czy uczestniczyliście w kursach pierwszej pomocy ? jeśli tak to jakie polecacie ?
Odwaga, odwagą, ale opanowania trzeba mieć sporo, jak już się zdecyduje udzielać PP to od razu ma się nad głową wianuszek ludzi, wśród których 90% kończyło wieczorowo medycyne, każdy już wie, co jest poszkodowanemu, co trzeba zrobić i udziela dobrych rad, ale oczywiście nikt do tej osoby wcześniej nie podszedł.
Trzeba być naprawdę opanowanym, żeby tych ludzi nie ukatrupić.. 
Niestety nie jest to odosobniony przypadek podczas masażu zdarza się, (nie często, ale jednak) że poszkodowanemu np. łamie się żebra, teoretycznie poszkodowany może skarżyć "ratownika", ale praktycznie nie ma szans na wygranie takiej sprawy. Niestety niesmak pozostaje trzeba być ponad to.
W Polsce każdy ma obowiązek udzielenia pierwszej pomocy! Jest to uregulowane prawnie.
Ponieważ panuje głupie i stereotypowe przeświadczenie, że jak ktoś leży na ulicy to od razu żul, pijany etc.
Boją się bo nie chcą być odpowiedzialni za czyjeś życie, bo właśnie nie wiedzą, nie pamiętają jak się tej pomocy udzielać, bo zwykle przy takich przypadkach widownia jest większa niż na Euro
Ponieważ boją się, że czymś mogą się zarazić.
Powodów może być wiele, każdy powiedział by co innego.
Tak, kilka razy udzielałam pierwszej pomocy.
W szkole średniej mieliśmy organizowany kurs chyba przez albo PCK - aczkolwiek pewna nie jestem oraz podczas kursu na prawo jazdy.
W tym momencie studiuje na kierunku medycznym więc pierwszą pomoc mam niejako w pakiecie. 
Jeśli chodzi o kurs cóż nie mnie oceniać który dobry, a który nie, ale myślę, że każdy podczas którego pokażą nam algorytm postępowania podczas RKO to już dużo.
Tak już kończąc kiedyś znajomy ratownik opowiedział mi historie - prowadził kursy PP podczas teorii przy PJ.
Pewnego dnia przyszedł do niego jego kursant podziękować. Przyznał, że miał ochotę zwiać z pierwszej pomocy bo twierdził, że to nuda i nic ciekawego się nie dowie. Jednak został, a kilka dni później jego córeczka zadławiła się i przestała oddychać, a on będąc świeżo po kursie udzielił jej pomocy tym samym ratując życie. Powiedział, że już nigdy PP nie potraktuje jak czegoś niepotrzebnego.