Cześć, już dawno nic nie pisałam.
Ostatnio w mojej glowie pojawia się właśnie takie pytanie. Czy zazdrość mężczyzny o innego samca jest wyznacznikiem jego zaangazowania? Czy raczej dziecinności i braku pewności? Dojrzały, mądry facet powinien ostentacyjnie okazywać swoją zazdrość? Jak jest wg Was?
Skąd w ogóle to pytanie. Ostatnimi czasy jestem w szczęśliwym związku. Trwa to jakieś 5 miesięcy i póki co jest naprawdę dobrze. Ja po przejsciach, nigdy nie ukrywałam przed nim poprzedniego związku, który był dla mnie bardzo ważny. Tamta sprawa jest jednak definitywnie zamknięta i M. też o tym wie.
W przeciągu ostatnich dwóch tygodni mieliśmy 'przyjemność' bawić się na weselu z moim byłym, co bardzo M. zdenerwowało. Przyznał się wtedy, że pierwszy raz od bardzo dawna jest o kogokolwiek zazdrosny. Nie dawałam mu powodów, raczej chodziło o sam fakt obecności mojego byłego.
Po tym wydarzeniu mój były zaczął do mnie wypisywać, chcieć powrotu, przypominać stare czasy, obiecywać zmianę i wyznawać ponownie uczucia. Zażenowana tym faktem, mówiłam o tym M. jednoczesnie zapewniając, ze nie ma to dla mnie absolutnie żadnego znaczenia.
No i tu moje lekkie zdziwienie, gdyż M. jakby w nie bardzo zmartwił się informacją pojawienia się mojego byłego na horyzoncie. Oczywiście, nie chodzi mi tu o zorganizowanie pojedynku rewolwerowców w samo południe o moje serce, ale zastanawia mnie mocno ten jego spokój. Myślicie, że to normalne? Jest to raczej związane z pewnością, czy ... no wlaśnie? czym?
Ja osobiście, gdybym dowiedziała się, że odzywa się do niego jego była i to parokrotnie w przeciągu kilku dni, na pewno jakoś bym zareagowała a już z pewnością nie byłabym taka spokojna. A może to tylko pozory?
Pozdrawiam, Nieznośna.