Witam, jak widać po loginie nie jestem kobietą. Zwracam się z prośbą o pomoc do was Drogie Użytkowniczki forum, ponieważ chyba kobieta będzie najlepszym doradcą w mojej sytuacji... Mam nadzieję, że nie będziecie złe na to, że facet szuka pomocy w tym miejscu... Znam się z pewną dziewczyną już ponad 5 lat, początkowo tylko z widzenia. Mijaliśmy się w szkole i nic więcej. Po pewnym czasie jednak coś "zaiskrzyło" między nami, było to w sierpniu 2009. Zainteresowałem się nią, a ona mną i zaczęły się spotkania. Szybko poczułem, że zakochałem się w niej, ale bałem się powiedzieć jej o tym. Nic między nami nie było, zwyczajnie często umawialiśmy się, zabierałem ją do kina, na jakąś wystawę, spacer itd. Cały czas chciałem jej powiedzieć co do niej czuję, ale bałem się. W taki sposób minął ponad rok, w tym czasie nie okazywała zainteresowania innymi chłopakami. Postanowiłem zaprosić ją na studniówkę, kilka dni przed zostałem zaproszony przez nią na obiad do jej domu. Wyglądała wtedy na bardzo szczęśliwą, ale i tak nie powiedziałem, że kocham ją. Jakieś 3 tygodnie po studniówce napisała, że nie może odwzajemnić mojego uczucia i domyśliła się co do niej czuję. Jakiś czas po tym dowiedziałem się, że znalazła sobie chłopaka, kompletnie się załamałem. Ciągle ją przepraszałem za to co zrobiłem źle, prosiłem o spotkanie itd. Podczas wakacji nasza wspólna znajoma zapytała się jak wygląda sytuacja między dziewczyną w której się zakochałem, a mną. Odpowiedziała, że ma mnie dość. Na urodziny dałem jej duży bukiet czerwonych róż w koszu i dostarczyłem pod dom. Nie spotkałem się z nią wtedy. Kilka dni później napisałem do niej czy spodobał się prezent i pisaliśmy ze sobą trochę. Było widać, że wyraźnie zmieniła nastawienie na lepsze, ale nadal nie chciała się spotkać. Około 2 miesiące później "zaczaiłem" się na nią w pewnym miejscu. Była zaskoczona, chwilę porozmawialiśmy, obiecała spotkanie i rozmowę o tym wszystkim. Kiedy pisałem do niej z propozycją spotkania było widać, że chce uniknąć tego. Pewnego razu na pytanie o spotkanie odpowiedziała "Po co mamy się spotykać?" Zapytałem, dlaczego obiecuje coś i postępuje całkiem inaczej? Od tego czasu jest znowu zdecydowanie gorzej. Dałem jej dzień przed wigilią prezent i złożyłem życzenia z okazji świąt. Nie mieliśmy okazji porozmawiać, bo właśnie wyjeżdżała. Niedawno dowiedziałem się od jej koleżanki, że zrezygnowała ze mnie bo to wszystko wyglądało jakbym chciał być tylko jej znajomym, a liczyła że będzie między nami coś więcej, zanim napisała mi, że nic między nami nie będzie. Napisała tak w lutym. Wiem, że popełniłem wiele błędów. Czy waszym zdaniem da się jeszcze coś zrobić żeby coś z tego było? Mógłbym znaleźć sobie inną dziewczynę, ale nie o to mi chodzi. Zależy mi na niej i koniec. Nie zamierzam zapominać o tym, ani zmieniać jej na żadną inną. Jak Wy zareagowałybyście w takiej sytuacji i co mogłoby was przekonać do dania drugiej szansy?
Podobne tematy
Czytając Twojego pposta, przypomniały mi się słowa mojego dobrego znajomego, który ma 57 lat. Powiedział mi kiedyś: "Mała, jeśli Go kochasz, to walcz o Niego, nigdy nie odpuszcaj. Nie pozwól by ktoś inny cieszył się tym, co Twoje"
Niestety, ja nie posłuchałam, teraz mogę tylko żałłować. Ale mam nadzieję, że Ty Marcinie nie popełnisz tego błędu! walcz o tą dziewczynę!! Nie poddawaj się. Nikt nie mówi, że ona zechce z Tobą być, ale próbowac trzeba!! Jeśli się nie odważysz to będziesz żałować. Myślę, ze szansa zawsze jest. Trzymam kciuki!
Zgadza się WALCZ i NIE PODDAWAJ SIĘ:)
![]()
4 2011-12-27 21:49:28 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2011-12-27 21:53:23)
Przecież on ciągle o nią walczył, próbował się spotkać, chciał rozmawiać. To, że nie powiedział jak najszybciej "kocham Cię" nie ma żadnego znaczenia.
Marcin - odpuść sobie. Nie zwracaj na siebie jej uwagi, całkowicie. Jeżeli tak robisz od jakiegoś czasu, ale na 100%, żadnych życzeń, żadnych smsów "co słychać" itd, to bardzo dobrze. Jeżeli nie robisz tak - zacznij. Całkowite zerwanie kontaktu. Jak ją przypadkiem spotkasz - powiedz tylko cześć i idź dalej. Idź i nie obracaj się!
Wiem, że będzie bolało. Wiem, że już boli. Ale jeżeli ona nie kontaktuje się z Tobą od dłuższego czasu, to znaczy, że jej kompletnie nie zależy. Czy chcesz kochać ciągle kogoś, komu na Tobie nie zależy? Po Twojej wypowiedzi uważam, że ona doskonale wiedziała, co do niej czujesz. Ale jej tak bardzo nie zależało jak Tobie. Szybko znalazła sobie innego, być może od dawna szukała pretekstu, aby się z Tobą rozstać. Gdyby jej tak mocno zależało na Was, to nigdy by nie napisała, że nie odwzajemnia uczucia. Mogła być w Tobie zauroczona, ale nie kochała Cię taką miłością, jak ty ją kochałeś/kochasz. Ona przestała walczyć. Gdyby miała problem i jej zależałoby na Was, to poprosiłaby o trochę czasu lub o szczerą rozmowę.
Ty musisz siebie szanować, znać swoją wartość. Ty masz być FACET, rozumiesz? Nie ciapa, która łasi się jak piesek. Masz podejmować decyzje. Twarde i konkretne. Ta historia z nią ma Ciebie tego nauczyć. Ciągłe walczenie o kogoś to tylko w bajkach i filmach jest.
Jesteś bardzo wrażliwy, lojalny, jak kochasz to na zabój. Nie znalazłeś sobie innej, chociaż mogłeś. Ona wykorzystała Twoją wrażliwość i uległość. Być może byłeś dla niej na zawołanie. Nie dziwię się, że się rozpadło. Sam miałem taki początek. Nie nauczyłem dziewczyny szacunku do mojej osoby, zawsze byłem uległy, zawsze brałem jej winę na siebie. Myślałem że w ten sposób buduję swoją osobę w jej oczach. Guzik prawda. Kobieta z którą wchodzisz w relacje musi wiedzieć, że jeżeli nie jest pewna co do Ciebie czuje, że jeżeli razem z Tobą nie będzie o to walczyć, to Cię straci.
Wiesz co by się stało, gdybyś szybciej powiedział "kocham Cię"? Pociągnelibyście trochę dłużej. Bardziej byłbyś zaangażowany niż teraz. I tak by się rozpadło, ale bolałoby jeszcze mocniej niż teraz.
Zacznij nowe życie. Poznawaj nowe dziewczyny i pamiętaj - wyciągnij wnioski z błędów. Staraj się o dziewczynę, ale nie bądź jednocześnie na jej smyczy. Być może gdy Twoja była zobaczy, że sobie świetnie radzisz, odezwie się, zaproponuje spotkanie. Nie bądź wtedy taki łatwy. Tym razem ona musi się postarać o Ciebie.
Dziecinne zachowanie ze strony dziewczyny, jak dla mnie nie ma co chłopak soie głowy zawracać, było minęło... A dziewczyna to sama nie wie czego chce, ale prezenty jak najbardziej przuyjmuje... Żenada...
Lekceważenie je to też jakiś sposób, może tylko w ten sposób uda się coś zdziałać... Czy waszym zdaniem powiedzenie/napisanie, że to koniec bycia na jej każde zawołanie, zawsze na mnie mogła liczyć i będę czekał aż zmieni zdanie będą dobrym rozwiązaniem, czy lepsze będzie nie składanie żadnych tego typu oświadczeń?
Nie rob po prostu nic. Nie dzwon, nie pisz, nie organizuj przypadkowych spotkan.
Jak ona zadzwoni to pogadaj z nia i tyle.
Jesli jej zalezy to znajdzie sposob na kontakt i cala reszte, jesli nie to zniknie i juz.
Powodzenia
Lekceważenie je to też jakiś sposób, może tylko w ten sposób uda się coś zdziałać... Czy waszym zdaniem powiedzenie/napisanie, że to koniec bycia na jej każde zawołanie, zawsze na mnie mogła liczyć i będę czekał aż zmieni zdanie będą dobrym rozwiązaniem, czy lepsze będzie nie składanie żadnych tego typu oświadczeń?
NIE!
Nigdy nie mówi kobiecie takich rzeczy. Ona sama musi się o tym przekonać. Nie jesteś teraz już z tych, którzy jej się będą żalić i brać winę na siebie. Bo w ten sposób dajesz jej do zrozumienia, że sam czujesz się winny tego, że miałeś dla niej miękkie serce.
Więc gdy poprosi kiedyś o pomoc w czymś lub spotkanie, powiesz po prostu - "dzisiaj nie mogę, mam już inne plany". I koniec, nie dodajesz po tym "może jutro, albo spróbuj jutro, albo bardzo chętnie jutro".
Jak ona zapyta, czy może być jutro/w innym terminie - "wybacz ale nie jestem w stanie tak szybko określić, czy będę wolny czy zajęty w tym terminie". Jednym słowem ona ma zrozumieć, że nie jesteś kimś kogo może kontrolować, żeby się bardziej postarała, spróbowała zadzwonić następnego razu.
Gdy da znać po raz drugi, wtedy dopiero możesz powolutku, ale na prawdę powolutku topić lód. Idziesz jej pomóc czy z nią porozmawiać, ale nie jesteś wylewny, otwarty, nie użalasz się ze swoich ostatnich przeżyć, nie wracasz do Waszej przeszłości. Masz być po prostu kimś, kogo ona ma teraz odzyskać.
Co u Ciebie? - "Dziękuję, bardzo dobrze wszystko sie układa".
Masz kogoś? - "Nie, ale poznałem kilka miłych koleżanek".
Spotykacie się/kim są? - "Jestem wolnym człowiekiem, to moja sprawa czy się z kimś spotykam".
Lubisz mnie jeszcze? - "Sama powinnaś się o tym przekonać."
Jaka jest waszym zdaniem szansa, na to że się sama odezwie przy postępowaniu takim jak opisane w poprzednim poście? I jak długo to wszystko może trwać zanim się skontaktuje ze mną? Jeśli jest szansa na to, będę czekał choć jest to bardzo trudne
Moim zdaniem ona faktycznie jest niedojrzała... Dawałeś jej mnóstwo sygnałów,że jest ważna a ona nie potrafiła być z Tobą szczera. Zna Cie już trochę i chyba sama wie czy chce się z Tobą spotykac czy nie. Serio chcesz tracić czas na kogoś kto najpierw obiecuje spotkanie a potem Cię zbywa? Może ona lubi jak ktoś się za nią ugania ale dla niej to nic nie znaczy. Uważam , że gdyby byłą wobec Ciebie fair to nie znalazła by tak szybko nowego faceta...Możliwe, że byłeś jej potrzebny do przetrwania czasu , w którym nie miała nikogo... Zagospodarowałeś jej wolny czas, zabierałes do kina i na impreze .
Zgadzam się z tym, że są w życiu rzeczy lub osoby o , które powinniśmy walczyć... ale czy o nią? Wybacz,ale moim zdaniem nie jest Ciebie warta... I TY NIE MASZ JEJ ZA CO PRZEPRASZAĆ! sam napisałeś , że ona się zorientowała co do niej czujesz więc gdzie Twój błąd w tym wszystkim ?
Poszukaj dziewczyny , która potrafi doceni to , że świetny z Ciebie facet. a tamta niech się buja:)
Może i kilkukrotnie mnie wystawiła, ale i tak zależy mi na niej. Kiedyś było dobrze, było widać po niej, że też się angażowała w to. Więc czemu nie może być tak znowu? Jak długo według was może trwać takie milczenie i czy są jakieś sposoby na to żeby skrócić ten czas, żeby ona pierwsza się odezwała i nie musiałbym tak długo na to czekać
Witam!!!
ja rozstalem sie z dzieewczyna tydzien temu, zdaje sobie z tego sprawe ze z moijej winy , wiem to doszlo do mnie!!!
Tylko ze jej zdaniem to by mi dala szanse juz 2 razy i nie chce dac mi 3 prosze was pomozcie mi , napiszcie mi co zrobic zeby dala mi ta szanse , ja naparwde sie zmienilem przez 2 tyg , moja rodzina to widzi, tak samo jak to ze mi na niej bardzo ale tio bardzo zalezy, i bardzo ja kocham !!
Juz nie wiem co mam robic?? A i Ona wie ze mi na niej zalezy bo wiem ze jako facet nie powiniem tego po sobie dac poiznac , ale niestety nie wyszlo mi i , pokazalem jej ze bardzo mi na niej zalerzy!!!
Oddal bym za nia zycie doslownie...
Co mam zrobic???
Witam!!!
ja rozstalem sie z dzieewczyna tydzien temu, zdaje sobie z tego sprawe ze z moijej winy , wiem to doszlo do mnie!!!
Tylko ze jej zdaniem to by mi dala szanse juz 2 razy i nie chce dac mi 3 prosze was pomozcie mi , napiszcie mi co zrobic zeby dala mi ta szanse , ja naparwde sie zmienilem przez 2 tyg , moja rodzina to widzi, tak samo jak to ze mi na niej bardzo ale tio bardzo zalezy, i bardzo ja kocham !!
Juz nie wiem co mam robic?? A i Ona wie ze mi na niej zalezy bo wiem ze jako facet nie powiniem tego po sobie dac poiznac , ale niestety nie wyszlo mi i , pokazalem jej ze bardzo mi na niej zalerzy!!!
Oddal bym za nia zycie doslownie...
Co mam zrobic???