Witam wszystkich ciepło.
Nie wiem od czego zacząć- więc może tak po prostu w skrócie...
1,5 miesiąca temu nagle doszło u mnie do oczopląsu i odrętwienia lewej połowy ciała. Trwało to około tygodnia.Szpital. Rezonans,nakłucie,testy na boreliozę, wszystkie inne badania. Stwardnienie rozsiane. Pierwsze leczenie solu medrolem. Objawy ustąpiły. Miesiąc w domu leczenia metypedem i znów II kuracja solu medrolem w szpitalu. Leczenie zakończyłam, po rzucie nie pozostała mi żadna niepełnosprawność.
Ponieważ jestem na początku drogi zarówno przy poznaniu tej choroby, nauki życia z nią, przystosowywania się do zmiany rytmu życia mojego i całej rodziny chciałabym porozmawiać z Wami o tym wszystkim co związane z SM.
Nie napiszę tego, że się z tym pogodziłam. Zbyt mało czasu minęło. Na pewno nie zadaję sobie pytania "dlaczego ja?". Po prostu chcę to przyjąć, zaakceptować i żyć jak najdłużej i jak najsprawniej.
Gdy wyszłam ze szpitala ze świeżą diagnozą zaczęłam szukać informacji na temat tej nieuleczalnej choroby. I to był błąd. Niepełnosprawność, depresja, nietrzymanie moczu, brak czucia, brak sprawności seksualnej, ciąża wysokiego ryzyka, podatność na infekcje,stabilny rytm życia, zero słońca, zero przemęczania się, rehabilitacje, renta, odrzucenie społeczne...To wszystko brzmi źle. To wszystko przygnębia.
Jak będzie ze mną? Za miesiąc? Za rok? Za dziesięć lat? Wózek? Problem dla rodziny?
Ponad miesiąc temu byłam przeszczęśliwą młodą mężatką, która wraz z mężem planuje dziecko. Mam nową świetną pracę i tysiąc planów. Nie chcę tego zmieniać. Czy da się pogodzić MS z normalnym, szczęśliwym życiem? Czy mam prawo decydować się na dziecko wiedząc, że po porodzie może nastąpić rzut i sama będę wymagać opieki? Czemu mój, młody świetny mąż ma się na to godzić?
Wiem, wiem, może się użalam nad sobą? Jednak doradzcie mi jak o ogarnąć? Jak się przestawić?
Zapomniałam o najważniejszym-ON-mój mąż. Dla niego chce zawalczyć o nas. O naszą przyszłość, o dziecko. Jest dla mnie ogromnym wsparciem-to on dźwiga tą chorobę, szuka informacji, motywuje mnie, ochrzania i każe walczyć.
Zależy mi na wszystkich informacjach od ludzi którzy chorują na to samo.Jak żyjecie? Czy choroba utrudnia Wasze życie? Czego muszę unikać? Czego mogę się spodziewać?
Czekam na Wasze historie i ciepłe słowo, całuję!