Prędzej czy później nadejdzie taki dzień, w którym nasz słodki, niewinny bobasek otworzy nieskalane, maleńkie usteczka i... powali nas słownictwem godnym stałego bywalca osiedlowej meliny. Dzieci, jak wiadomo, chętnie uczą się nowych wyrazów, a o k..., ch... i im podobne w dzisiejszych czasach nietrudno. Co robić, gdy dziecko zacznie przeklinać? Jak Wy sobie radziłyście/radzicie/zamierzacie poradzić?
Podobne tematy
po prostu nie zwracać uwagi na to,nie śmiać się
mój ma 2,5 roku za dużo nie umie powiedzieć ale "kuwa" już potrafi,wiem że to moja wina bo niestety dużo klnę i tego nie kontroluję,jednak nie robię afery jak mały przeklnie,myślę że minie mu to z czasem ![]()
starszego na szczeście nigdy nie interesowało to słownictwo ![]()
Nie miałam takiego problemu.Moja córka do tej pory słowa :kurde,cholera uważa za potwornie wulgarne i jeśli już musi mi je zacytować mówi mi szeptem,na ucho.
Inne słowa są dla niej nie do przyjęcia i jeśli chce mi je powiedzieć mówi tylko pierwszą literę.Nigdy jakoś specjalnie nie naciskałam na to,że absolutnie nie wolno dziecku ich mówić,owszem mówiłam,że są wulgarne i nikomu nie przystoi ich używać.Nie zmienia to faktu,że czasem mi się coś takiego przy dziecku "wypsnie".
Prawdę mówiąc mój syn nie przechodził przez etap ,,nieświadomego" używania wulgaryzmów, więc problemu nie znam z autopsji. Dopiero dzisiaj zdarza mu się, nawet przy nas, soczyście zakląć - zwykle wtedy, gdy coś mu się stanie, jest więc to raczej forma rozładowania napięcia. Nie udaję jednak, że nie słyszę, choćby dlatego, że taka jest moja rola.
Moim zdaniem w przypadku małych dzieci nie powinno się tego bagatelizować, ale też absolutnie nie krzyczeć, nie robić z tego ogromnej afery, za to wyjaśnić (oczywiście na miarę wieku), że takie słowa, nawet zasłyszane z ust dorosłych, nieładnie świadczą o osobie, która je wypowiada. Nigdy natomiast nie należy się z tego śmiać (niestety zdarza się), bo dzieci często lubią być w centrum uwagi, a zauważając, że w ten sposób wywołują rozbawienie, tylko niepotrzebnie się nakręcają.
Prawdę mówiąc właśnie tego najbardziej się obawiam - że ryknę śmiechem, przy całej wiedzy i świadomości, że nie wolno... ![]()
Baba gorzej gdy rodzice na dźwięk przekleństw reagują właśnie śmiechem i powiedzeniem ojej jaki on słodki a jakiego dorosłego udaje ojejjjj hi hi hi.
Nie minie chwila a dziecko uzna że fajnie jest gdy przeklina.
Potem gdy będzie w przedszkolu czy szkole i rzuci łacina to już dla matki słodkie nie będzie , a wytłumaczyć mu że tak się nie robi bo to brzydko uuu to już problem.
Moja znajoma tak robiła i poszła raz z dzieckiem do kościoła, mała broiła a ta jej kazała być cicho.
Efekt gdy ksiądz przestał mówić dziecko wypaliło na cały głos cyt: spie...dalaj ku..wo i dało matce w twarz.
Mamusia spaliła buraka, ale udała ze nie słyszy. Mała miała wtedy 4 lata.
Bardzo porządna rodzina ale z dziecka robili laleczkę.
Prawdę mówiąc właśnie tego najbardziej się obawiam - że ryknę śmiechem, przy całej wiedzy i świadomości, że nie wolno...
Och, bo to jest w gruncie rzeczy w pewien sposób zabawne
. Nie masz pojęcia ile razy oficjalnie udawałam oburzoną zachowaniem syna, a gdy tylko wyszedł z pokoju parskałam śmiechem. Mało tego, wiele jego zachowań mnie nie razi, a jednak uznaję, że przymykanie oka byłoby wielce niewychowawcze, więc staram się jakoś adekwatnie do sytuacji zareagować.
Mój 3 letni bratanek, gdy spadł mu lód "Cholela jasna!" - nie umiałam powstrzymać śmiechu, ale zdawałam sobie też sprawę, że jak będę się śmiać to jemu spodoba się to bardziej... ![]()
No właśnie, bo to JEST cholernie (nomen omen) śmieszne
Ja już w wyobraźni widzę tę "k...", okraszoną jedną z powalających minek mego dziecięcia i wyję...
Koleżanka kilka lat temu opowiadała, że wybrała się ze swoją dwu i pół letnią córeczką na spacer, ta musiała siedzieć w spacerówce, bo mama po drodze załatwiała też drobne sprawunki. Weszły (wjechały) do sklepu, a mała lekko już poirytowana ni stąd, ni zowąd zaczęła pod nosem podśpiewywać ,,kul*a mać, kul*a mać, kul*a mać" - no i weź tu człowieku nie wybuchnij śmiechem
. Koleżanka co prawda zrobiła się purpurowa, nie wiedząc zresztą jak się zachować, tym bardziej, że nigdy wcześniej mała nie wycięła takiego numeru, ale i tak później opowiadała to z wyraźnym rozbawieniem.
no to smieszne jest ale jak dziecko przeklnie raz na pół roku,a znam takie dzieci co robią to na okrągło
mam kolezankę która ma syna już teraz 8 letniego,ale jak mial 3 lata na porządku dziennym było kur...a mać, ja pier..le,spier...aj więc to już smieszne nie było
Wiadomo, ciągle przeklinające dzieci to koszmar. Czekałam kiedyś na coś w pobliżu budynku szkoły podstawowej - uszy mi zwiędły
Dodam, że sama przeklinam z lubością, więc trudno mnie zszokować/zniesmaczyć/urazić brzydkim słownictwem, ale tym dzieciom się to udało ![]()
Mimo że oboje z mężem klniemy, kiedy sytuacja sprzyja( nie demonizuję przekleństw- po coś są), to syn na szczęście nie podłapał.
Choć zdarza się, że rzuca mięchem. Była sytuacja, kiedy zachorował i po wizycie lekarskiej pyta się: No i co? Ja mówię, że niestety antybiotyk. A synuś( lat 4) Kurwa mać( ładnie 'r' wymawia):)
kiedy zdarzało mu się zakląć- z trudem powstrzymywałam śmiech i tłumaczyłam dlaczego nie wolno. Bez histerii:)
Choć raz mnie zabił niemal śmiechem- miał iść spać i obrażony na cały świat i okolice, mruczał pod nosem: kurwa. To sie pytam dlaczego klnie. A on: przecież szeptem mówiłem:)
Nie histeryzuję, bo kiedyś i tak będzie klął...
Nie histeryzuję, bo kiedyś i tak będzie klął...
Histeryzować faktycznie nie ma potrzeby. Ale nie wszyscy klną. Mnie się zdarza, mojemu mężowi - nie.
Dziewczyny trafnie zauważyły reakcję dorosłych na użycie przekleństwa przez dziecko. Śmiech. To zresztą trudno opanować ![]()
Ja nie reagowałam na takie sytuacje w dzieciństwie moich dzieci (poza śmiechem w skrytości ducha). Zakładałam (jak się okazało - słusznie), że to są sytuacje sporadyczne, dziecko usłyszało nowe słowo i je użyło. Obserwowałam czy je powtarza. Taki brak reakcji spowodował, że się to nie powtarzało.
Wg mnie istotnym jest GDZIE dzieci słyszą przekleństwa.
Jeśli w domu, od rodziców, to staje się dla nich normą, zwykłym sposobem rozmowy.
Sama nie pozwalałam sobie na to przy dzieciach (OK - zdarzyło mi się za kółkiem
) i nie pozwalałam aby inni dorośli przy dzieciach klnęli. Nie dlatego żeby takich słów dzieci nie słyszały, bo przecież i tak gdzieś usłyszą, tylko dlatego żeby nie stało się to dla nich normą.
Dziś - wiem, że czasem takich słów używają. Ale nie traktują tego jako przerywnika.
Wiadomo, ciągle przeklinające dzieci to koszmar. Czekałam kiedyś na coś w pobliżu budynku szkoły podstawowej - uszy mi zwiędły
Dodam, że sama przeklinam z lubością, więc trudno mnie zszokować/zniesmaczyć/urazić brzydkim słownictwem, ale tym dzieciom się to udało
Moja mama sama opowiadała że mi niejednokrotnie zdarzało się przekląć, szczególnie gdy coś mi spadło lub podobnych sytuacjach. Każde rodzeństwo tak samo, ale sami z tego wyrośliśmy.
Jeśli dziecko przeklnie raz na jakiś czas to oczywiście, nie można robić z tego problemu. Można się pośmiać z maluszka.
Ale trzeba pilnować aby dziecko nie zbytnio nie używało takich słów, tak czy siak wyjście z takim dzieckiem, które nie wiadomo co powie w miejscu jest uciążliwe i wstydliwe.
Raz gdy stałam i czekałam na autobus, przyszła starsza kobieta z dwójką małych dzieci. Zaczęły się ganiać i bawić.
Jedno rozzłościło drugie i posypało się takie słownictwo że aż buzie ze zdziwienia otworzyłam że takie maluchy takie słowa znają. :x
Najgorsze chyba było to że owa kobieta udawała że z tymi dziećmi nie ma nic wspólnego. ^^
Była sytuacja, kiedy zachorował i po wizycie lekarskiej pyta się: No i co? Ja mówię, że niestety antybiotyk. A synuś( lat 4) Kurwa mać( ładnie 'r' wymawia):)
![]()