No właśnie, wszystko się może zdarzyć gdy jest się młodym, niczym nie ograniczonym i pełnym naiwności. Ale zanim przejdę do sedna chcę na początek się przywitać. Witam wszystkich serdecznie, zarówno tych, którzy rozwieją moje wątpliwości jak również dzielących moje bolączki.
Wraz z pierwszym postem chcę przedstawić kwestię, która od kilku tygodni nie pozwala mi myśleć o niczym innym. Mimo młodego wieku chcę zwiększyć swoją świadomość i stąd moja obecność tutaj.
Mam 18 lat, on 20. Zakończył zeszłej jesieni swój wieloletni związek lecz nadal utrzymuje kontakt ze swoją dziewczyną, dużo jej pomaga, spędzają czas w gronie swoich znajomych i spędzają niemal tyle samo czasu co przedtem. Nie znam osobiście jego przyjaciół, kojarzę tylko kilku.
W zasadzie nie jestem pewna jak wyglądają obecnie ich relacje bo za każdym razem gdy chcę o to spytać coś wewnątrz mnie powstrzymuje. Naiwnie żywię nadzieję, że żyją osobno skoro dzieją się między nami takie rzeczy jakie się dzieją. Mianowicie zanim się do siebie zbliżyliśmy fizycznie znaliśmy się pół roku, kilka razy widzieliśmy się żeby porozmawiać, wyjść gdzieś posiedzieć, było bardzo miło, rozmawialiśmy długimi godzinami. Dopiero miesiąc temu na jednym ze spotkań pocałował mnie, spędziliśmy razem noc ale nie spaliśmy ze sobą. Było dużo przyjemnej czułości, takiej prostej, zwyczajnej, "otulającej". Następnego dnia przyszedł spędzić razem wieczór, znowu będąc blisko siebie. Powtórzyło się to kilka razy, zaczęliśmy spotykać się coraz częściej, niemal codziennie rozmawiamy/piszemy ze sobą, ale tak by się wzajemnie nie osaczać. Wszystko wygląda pięknie i ocieka słodyczą jednak ten sielski obraz burzy wizja zbliżającej się jesieni, z którą prawdopodobnie wszystko się rozpłynie. On wyjeżdża na studia, do miasta oddalonego 100 km od naszej miejscowości. Wiem, że związki na odległość są możliwe do realizacji, ale chyba nie mam jeszcze prawa myśleć o tym skoro nie mam pojęcia jakie są jego intencje. Z początku próbowałam podjąć taktykę, w której nie będę się martwić i przejmować, brać wszystkiego serio. W zasadzie z każdą znajomością przybierałam taką postawę, ale patrząc na zmianę jaka we mnie zaszła mogę stwierdzić, że moje zachowanie było związane z tym drugim człowiekiem, który nie do końca spełniał moje wyobrażenia. Po wszystkich spędzonych razem chwilach moja fascynacja się pogłębia a co za tym idzie myślę o naszej relacji w poważniejszych kategoriach. Muszę też dodać, że jestem osobą bardzo selektywną w kwestii mężczyzn a On jawi się w moich oczach jako niemal ten ideał, który zawsze siedzi gdzieś w kącie głowy i o sobie przypomina. To jeszcze silniej potęguje moje uczucia względem niego. Proszę nie myśleć, że kompletnie straciłam głowę na jego punkcie i zawęziłam swoje pole widzenia tylko do jego osoby, absolutnie nie. Pragnę jednak zasięgnąć opinii ludzi trzecich, którzy spojrzą na nasz "układ" bardziej analitycznie i rozsądnie niż ja, może zobaczę coś czego sama nie potrafię zauważyć.
Pozdrawiam
Podobne tematy
Naprawdę nikt się nie spotkał z podobnym problemem?