netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dzienniczek narkomana

28 odpowiedzi3 302 wyświetleniazałożony przez lakos, 30.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dzienniczek narkomana

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Dzienniczek narkomana

Cześć.
Jestem lakos i jestem uzależniony.

Uzależniony od niej. Od kobiety, z którą spędziłem prawie półtora roku. Od kobiety, która mnie zostawiła, bo jak twierdzi nie potrafi ze mną żyć.

Kawałki mojej historii znajdują się w innym temacie. Zresztą nie sama historia jest tutaj najważniejsza. Ważniejsze to, co z tego wynika, a mianowicie w tej chwili jedynym rozwiązaniem jest całkowite odstawienie, detoks.

Ostatni raz rozmawialiśmy wczoraj, dowiedziałem się, m.in. tego, że nie będziemy już razem, że nie chce ze mną być. Później była jeszcze wymiana smsów w kwestii jej rzeczy w mieszkaniu. Zadała pytanie, odpowiedziałem, napisała coś jeszcze, a ja już nie. Ostatnia rozmowa.

Zakładam ten wątek, żeby ulżyć sobie. Nie ukrywam. Chciałbym wyrzucać tutaj z siebie wszystko to, co siedzi mi w głowie i jak się czuję. Może przy okazji uda się też w ten sposób pomóc komuś innemu. Gdybyście mieli jakiekolwiek uwagi do tego, co tu skrobię, to śmiało. Gdybyście chcieli mi pokibicować, to też bardzo proszę. Cokolwiek!


A zatem..

I DZIEŃ ODWYKU

Obudziłem się znów z bladym świtem i spać już nie mogłem. Zostało wiercenie się w łóżku i rozmyślanie. Kurwa, jakie to okropne. Miliony myśli orbitujących wokół mojej byłej. Ale próbuję forsować system wypierania jej z myśli. Wyobrażam sobie, wizualizuję, że odpycham ją w jakieś mroczne miejsce i ściągam na jej miejsce jakąś przyjemną myśl. Działa tak sobie, ale czasem się udaje.

Dzień mija jako tako, od rana miałem trochę zajęć. Pojechałem oglądać motocykl, ale nie kupiłem w końcu (jeden z elementów na liście rzeczy zrobienia dla siebie). Poszedłem na obiad z synem, wybrał knajpę, w której bywałem z byłą. Trochę mnie to rozjechało. Teraz czas mocno refleksyjny...

Konkluzje na dzisiaj:
- co czuję - kocham ją na zabój! Najmocniej! Tęsknię jak za tlenem! Rany Boskie!
- co najchętniej bym zrobił - wsiadłbym w auto, przejechał to 300 km, oświadczył się, deklarował dozgonną miłość i chęć zmiany wszystkiego w sobie, żeby tylko mnie przyjęła.
- co zrobię - NIC. Absolutnie nic!

Tak to wygląda na tę chwilę. Trudno mi, bo strasznie mnie korci, żeby chwycić za telefon i dzwonić. Ale nie! Nie mogę! Do tego dochodzi nerwowe spoglądanie na komórkę czy przypadkiem nic nie napisała. Jak będąc w łazience usłyszałem smsa, to sobie o mało nóg nie połamałem w drodze do telefonu. Ale okazało się, że mogę wygrać 500.000 zł w loterii,a nie była to wiadomość od niej.

Zastanawiam się też, co zrobię jak ona się odezwie. Choć prawdopodobnie tego nie zrobi, ale chyba się łudzę trochę jeszcze. No chyba, że w kwestii jakichś rzeczy zostawionych u mnie jeszcze. Wtedy posilę się chyba na oschłą uprzejmość.

Na razie tyle, pozwolę sobie na bieżąco uzupełniać mój dzienniczek uzależnienia.

2

Odp: Dzienniczek narkomana

Ja też właśnie leczę rany po połtorarocznym związku. Też zostałam zostawiona, z własnej głupoty. Piszesz, że masz syna, jesteś dojrzałym mężczyzną, z dużo większym doświadczeniem niż ja, ale strata kogoś bliskiego boli tak samo. Gratuluję Ci tego, że zachowałeś godność, nie prosisz się jej o powrót, ja niestety tego nie potrafiłam. Nie wiem czego Ci życzyć, wytrwałości w odwyku? Czy może tego, by do Ciebie jednak wróciła? MOże poprostu - szczęścia  smile Napewno będę tu zaglądała

3

Odp: Dzienniczek narkomana

Jeszcze troszkę czasu...i przejdzie,..z tym podchodzenie do tel.mam to samo, ale tez nie robie nic, myślę też, ze on się nie odezwie, bo po prostu nie chce, bo takie życie nie jest dla niego.
Więc czekajmy, nie mozemy nic zrobić, czas ukoi ten ból, zaświeci słońce i dla Nas.Tak będzie

4

Odp: Dzienniczek narkomana

ew94 widziałem Twój wątek, bardzo podobna historia jak moja. Postrzeganie tej drugiej strony jako niezbędnej do życia. Mam nadzieję, że jakoś się nam to poukłada faktycznie. A jak - nie wiadomo, byleby było dobrze. smile

Kolejna refleksja mnie naszła - ja chyba najbardziej boję się tego, że w tym okresie rozłąki ona się odkocha i stwierdzi, że już mnie w ogóle nie chce... Ciekawe czemu taka myśl mnie straszy..

5

Odp: Dzienniczek narkomana

lakos, mam to samo ! Też się boję, że przez ten czas gdy milczę on mnie będzie stopniowo wymazywał z pamięci, dojdzie do wniosku, że lepiej mu samemu niż ze mną. Niby nie powinno, ale jakoś to tak nieznośnie boli, że osoba którą kochamy może być szczęśliwa bez nas

6

Odp: Dzienniczek narkomana

Dokładnie to! A dochodzi do tego jeszcze przykra myśl, że ta osoba mogłaby komu innemu mówić, że go kocha, kogo innego całować i dotykać.. Tak jak nas kiedyś.

7

Odp: Dzienniczek narkomana

No to widzę, że odczucia mamy  bardzo podobne smile Każdy chyba kiedyś to przeżywał, najłatwiej powiedzieć komuś "olej,przejdzie Ci kiedyś, czas leczy rany" , ale gdy zaczyna to dotyczyć naszej osoby ...  już tak łatwo nie jest.
Powiem Ci tak, jeszcze dziś rano zrobiłabym wszystko, by mi wybaczył i do mnie wrócił, spamowałam do niego, płakałam, byłam przybita. Później weszłam na forum, przeczytałam kilka wątków, w tym Twój, i powoli zaczynają mi się otwierać oczy. Czasem warto zacisnąć pięści, i pomyśleć o sobie, mimo tego ,że boli. Wiem, że jeszcze nie raz poczuję falę tęsknoty, żalu i smutku, ale muszę się wziąć w garść, w czasie półtora roku związku przez bity rok niemal co chwila się o coś awanturowaliśmy, mimo, że jestem młoda to jestem dosłownie wrakiem emocjonalnym, zamiast cieszyć się młodością i życiem które na dobrą sprawę dopiero zaczynam mnie przestało wszystko cieszyć, bo codziennie zamartwiałam się, czy może dziś będzie znów awantura, czy może dzień spokoju. Co z tego , że się kogoś kocha, jak związek wyniszcza powoli od środka?\
Bierzemy się w garść, zaciskamy zęby i powoli, bez odwrotu przemy do celu jakim jest szczęście smile
Nie wiem jak wyglądał Twój związek, nie przeczytałam Twojego wcześniejszego tematu (ale zapewniam,że zaraz to zrobię wink, ale zgaduję, że też wiele przeszedłes, i możliwe, że tak jak ja właśnie próbujesz "wygramolić się" z toksyka, mam rację czy nie? smile

8

Odp: Dzienniczek narkomana

Mnie ktoś niedawno zostawił, bez rozmowy, słowa wyjaśnienia. Boli jak jasna cholera, choć minęło kilka miesięcy.Facet po 40-tce, okazał się niedojrzałym emocjonalnie dupkiem, który tylko się mną zabawił, któremu być może chodziło jedynie o seks. Nie wiem... Nie wiem co myśleć i najlepiej jak o nim nie myślę. Chciałabym go znienawidzić i nie potrafię. Wiem co czujesz; złość, żal, ból, bezsilność. Ja wciąż jeszcze zasypiam i budzę się z myślą o nim... Już jednak nie piszę, nie dzwonię, mam swoja godność i wiem tez,że nie zapomnę go do końca życia, bo był jak połówka tego samego pięknego, czerwonego, pachnącego wiosną jabłka... Będę Tobie kibicować smile

9

Odp: Dzienniczek narkomana

lakos, przeczytałam Twoje posty w innym temacie - niemalże to samo wink ciagle, niemal chore pozadanie, chec zatrzymania tej jedynej/tego jedynego tylko dla siebie, burzliwe klotnie i namietne pojednania w lozku, brzmi znajomo? I pal licho ze wiekszosc czasu to klotnie, wzajemne zale i pretensje, widzialo sie tylko najlepsze chwile. Nie mam jeszcze pomyslu na siebie, jak sobie z tym poradzic, obiecalam sobie ze wezme sie w garsc ..ale kurde, ile ja razy tak mowilam ? A jak nie wytrzymam i napisze ze czekam na niego ? Ze kocham? Dam mu te satysfakcje? ze on o mnie stopniowo zapomina a ja nadal stoje w miejscu ? Jest jakas rada na to by utrzymac swoje emocje w ryzach?

10 Ostatnio edytowany przez lakos (2013-06-30 20:33:32)

Odp: Dzienniczek narkomana

Nie ma takiej rady. Niestety. Nie ma też uniwersalnej recepty. Tutaj na forum większość radzi, żeby się w ogóle nie odzywać do byłej/byłego. Czy to jest najlepsza z opcji? Nigdy nie wiadomo, bo może się okazać później, że Ci zarzuci, że nawet nie było próby walki o związek.

U Ciebie to jeszcze bardzo świeże, więc wszystko się może zdarzyć.

U mnie już tydzień przeszło, 10 dni. W czym dzwoniłem kilka razy, wyznawałem miłość, prosiłem o spotkanie, pojechałem też 300 km, żeby z nią porozmawiać i odprawiła mnie z kwitkiem.

Ech, na wieczór trochę mi siada energia, dzienniczku. I pojawiają się koncepcje, żeby dzwonić, pisać i mówić jak bardzo się kocha... Help!

11

Odp: Dzienniczek narkomana

Mi się wydaje, że najlepiej jest się nie odzywać, jak biegamy za kimś wtedy ta osoba wie, ze w każdej chwili ma nas w garści, a jak nie biegamy, to wtedy brak kontaktu z naszej strony może spowodowac to, iż zatęskni, zrozumie, co straciła, jesli to ona nas zostawiła.A jak nie, to wtedy te mądre słowa, które tu już padały, nie biegaj, pozwól odejść jak wróci, jest twój a jak nie nigdy twój nie był.
Caly czas właśnie o tych słowach myslę.
Ja też strasznie cierpię, rozumiem Was, ale rozum mi podpowiada , ze to nie acet dla mnie, i tylko cały czas po cichu sobie szepczę,..przeczekaj, będzie lepiej

12

Odp: Dzienniczek narkomana

lakos, czego jak czego, ale braku walki o zwiazek ona nie ma prawa Ci zarzucic, chyba nie zrobiles sobie 300 km wycieczki po to, by tylko sie przejechac wink Moze nie jestem najodpowiedniejsza osoba by dawac porady, bo sama nie umiem wziac sie za siebie, ale jak dla mnie, napisz jej , ze to wszystko przemyslales i naprawde nie widzisz sensu ciagnac dalej tego zwiazku, i ze Twoje starania o nia wlasnie sie zakonczyly, ruszy ja to, gwarantuje. Jesli zobaczy, ze nie masz juz sily by dalej sie starac wpadnie w panike, ze naprawde Cie juz stracila, odezwie sie na pewno. Pytanie tylko czy chcesz z nia dalej byc mimo wszystko? Bo jesli zdecydowales napewno, ze chcesz sie z niej wyleczyc, to poprostu zacisnij zeby i nie pisz juz wiecej nic (chociaz daje sobie glowe uciac, ze i tak czy siak sie odezwie).
I mam to samo, przychodzi wieczor i nachodza mnie glupie mysli, ale bede silna wink

Mawrula, zgadzam sie w 100%, najgorsze co mozna zrobic to pokazac swojej polowce,ze jest dla Ciebie calym swiatem, i ze zrobi sie wszystko by byc dalej. Ja popelnilam ten blad,ze pokazalam, ze zalezy mi bardziej niz jemu, i teraz cierpie. Moze to troche dziwne, ale w zwiazku powinien byc jakis dystans, nie mozna slepo zapatrzyc sie w partnera,rzucic wszystko i starac sie o niego.
Ale coz, teraz jestem madra, a jak bede spiewala jutro, pojutrze czy za pare tygodni - to sie okaze

13

Odp: Dzienniczek narkomana

Nie, nie. Postanowiłem już nic nie pisać. Bez sensu straszyć teraz, że to koniec. Ona już tę decyję podjęła. Gdybym teraz przytaknął, to tylko bym ją utwierdził o słuszności. Tak to może przynajmniej będzie miała wątpliwości!

14

Odp: Dzienniczek narkomana

... bez kontaktu trzymam się 2 dzień ... to cholernie ciężkie przezwyciężyć swoje własne emocje i doskonale wiem jak to jest jak się telefon odzywa a tam sms typu tu wrozka kocha i teskni bla bla co dobija jeszcze bardziej ...

15 Ostatnio edytowany przez ew94 (2013-06-30 21:35:09)

Odp: Dzienniczek narkomana

lakos, trzymam za Ciebie kciuki, cokolwiek postanowisz, wyleczyc sie z niej, czy dalej z nia byc (jesli wyrazilaby na to chec), pamietaj ze liczy sie przede wszystkim to, bys byl szczesliwy i dzialal zgodnie z wlasnym sumieniem smile

delilah001, ja tez drugi dzien, i tez cholernie ciezko. Mam o tyle latwiej ze nie mam z nim nawet jak utrzymac kontaktu(na chwile obecna nie posiadam telefonu, a na fb zostalam przez niego zablokowana), ale tez miotam sie by napisac od kogos, czy cokolwiek. Nie mozna pokazac , ze placzemy i myslimy tylko o nim/niej. Jak kocha to odezwie sie napewno, najwazniejsze pytanie jakie trzeba sobie zadac jest takie, czy starac sie wyleczyc, czy skorzystac z szansy powrotu, jesli taka by zaistniala, to jest wbrew pozorom najtrudniejsze, podjac w koncu ostateczna decyzje

Haha, wogole, jak patrze na Wasz wiek i wasze doswiadczenia, to czuje sie jak gowniara starajaca sie doradzic madrzejszym i bardziej doswiadczonym od siebie big_smile Ale chociaz moge sie wygadac,i za to wielkie dzieki smile

16

Odp: Dzienniczek narkomana

wiek tu ma najmniej do gadania ... jak jestes zakochany i chcesz walczyc to robisz rozne glupoty, ja nawet uslyszalam od jego siostry ze on sie mnie juz boi i ze napastowaniem go meilami i smsami zachowuje sie jak psychiczna smile a ja nawet zlych intencji nie mialam ... teraz milcze ale wiem ze to juz raczej koniec chociaz ... musze sie tylko dzielnie trzymac zeby nie pisac ale kurde Dam rade

17

Odp: Dzienniczek narkomana

Moze i wiek nie ma nic do gadania, ale faktem jest to, ze to moja pierwsza powazna milosc, i moze dlatego to tak przezywam, Wy dawno macie za soba juz ten etap, i z dystansem, i pewnie troche poblazliwie patrzycie na moj problem smile
Ja tez strasznie do neigo wypisywalam nie raz po klotniach, i rozstaniach ktorych byly dziesiatki , zawsze ja,ja,ja, on praktycznie nigdy sie pierwszy nei odezwal, nie przeprosil, nauczyl sie, ze to ja jestem ta ktora sie stara. I teraz mowie dosc smile Napisalam mu wlasnie z konta na fb ktorego juz nie uzywam, ze to koniec moich staran, ze nie widze juz sensu, dosc przeprosin z mojej strony bo on tez mi wiele zlego w zyciu narobil. Jak sie to potoczy - zobaczymy. Ja poki co daje sobie troche czasu na refleksje by zdecydowac, czy wogole chce byc z nim jeszcze. Ale im dluzej o tym mysle, tym bardziej dochodze do wniosku, ze ten zwiazek niszczyl nas obydwoje, i ze najlepiej bedzie to zakonczyc, chociaz jest mi ciezko jak nigdy w zyciu, i pewnie znowu pol nocy nie przespie placzac w poduszke smile
Wazne jest by miec kontakt  z ludzmi ktorzy przezywaja to samo, dlatego cholernie sie ciesze ze zarejestrowalam sie na tym forum, nie wiem czy bez pisania tu dalabym sobie rade smile

18

Odp: Dzienniczek narkomana

Ciekawe jak zareaguje na Twoją wiadomość..

A w ogóle to chciałem Ci wysłać prywatną wiadomość, ale tutaj się chyba nie da? ;|

19

Odp: Dzienniczek narkomana

mlodziutka jestes ... kawal zycia przed Toba smile

najlepiej faktycznie sie odciac ... mialam podobna sytuacje - 4 miesiace walki, moje walki i ciszy kompletnej ale pisalam bo wierzylam malo tego to ja odeszlam ale to glebszy temat, jak napisalam ze odpuszczam i jest "wolny" to sie odezwal w co nie moglam uwierzyc, spotkalismy sie, znow ten sam ogien, zero jakichkolwiek pretensji, wspolna noc ... ech najwspanialsze 10 godzin z calych dwoch lat po nocy nastal dzien i obowiazki i jego milczenie ... wiec poczulam sie wykorzystana i napisalam mu to ze czuje sie "be" i ze skoro nie odzywa sie kilkadziesiat godzin to chodzilo tylko o jedno, doszlo do konfrontacji z tlumaczeniem ze nie mogl itp po czym na drugi dzien oznajmil mi ze on tak nie potrafi mi robic nadzieji i ze chce byc sam bo nie wie czego chce, teraz w sumie juz sama nic nie rozumiem bo przeciez sam sie odezwal i ta wszystki piekne slowa tej nocy ze bylam naj itp., widzisz nie mamy 5 lat, jestem po 30 i tez jestem rodarta bo go Kocham i mimo tego ze uchodze za madra to juz po prostu nie ogarniam ... dalam spokoj nie odezwe sie juz bo po co walczyc o kogos kto nie wie czego chce, jest mi przykro ale sie nie poddam, jestem atrakcyjna wiec czego chce i nie poddam sie bo zabije mnie milosc ... milosc ktora chyba juz tylko ja mam do niego

20 Ostatnio edytowany przez ew94 (2013-06-30 22:10:19)

Odp: Dzienniczek narkomana

lakos, napisałam smile
Jak zareaguje? Albo oleje, jesli na 100 % zdecydowal ze to koniec, albo go ruszy i zacznie wypisywac do mnie z zalami, ze to ja wszystko zniszczylam, ze nie jestem go warta, czyli normalka smile Ale nie dam sobie robic papki z mozgu tym razem, bede silna wink

delilah001, zachował się jak cham. Jak mozna obiecac kobiecie, ze sie wszystko ulozy, spedzic z nia noc , a potem nagle dojsc do wniosku ze to jednak nie to ? Tym bardziej ze sie staralas? Wiem, ze Ci ciezko, ale naprawde, skoro on Cie potraktowal jak kobiete, na ktorej moze wyladowac tylko swoje potrzeby i odejsc, to nie jest wart Twoich lez wink Pamietaj ze jestes wspaniala kobieta i spotkasz jeszcze mezczyzne ktory da Ci prawdziwe szczescie

21

Odp: Dzienniczek narkomana
delilah001 napisał/a:

mlodziutka jestes ... kawal zycia przed Toba smile

najlepiej faktycznie sie odciac ... mialam podobna sytuacje - 4 miesiace walki, moje walki i ciszy kompletnej ale pisalam bo wierzylam malo tego to ja odeszlam ale to glebszy temat, jak napisalam ze odpuszczam i jest "wolny" to sie odezwal w co nie moglam uwierzyc, spotkalismy sie, znow ten sam ogien, zero jakichkolwiek pretensji, wspolna noc ... ech najwspanialsze 10 godzin z calych dwoch lat po nocy nastal dzien i obowiazki i jego milczenie ... wiec poczulam sie wykorzystana i napisalam mu to ze czuje sie "be" i ze skoro nie odzywa sie kilkadziesiat godzin to chodzilo tylko o jedno, doszlo do konfrontacji z tlumaczeniem ze nie mogl itp po czym na drugi dzien oznajmil mi ze on tak nie potrafi mi robic nadzieji i ze chce byc sam bo nie wie czego chce, teraz w sumie juz sama nic nie rozumiem bo przeciez sam sie odezwal i ta wszystki piekne slowa tej nocy ze bylam naj itp., widzisz nie mamy 5 lat, jestem po 30 i tez jestem rodarta bo go Kocham i mimo tego ze uchodze za madra to juz po prostu nie ogarniam ... dalam spokoj nie odezwe sie juz bo po co walczyc o kogos kto nie wie czego chce, jest mi przykro ale sie nie poddam, jestem atrakcyjna wiec czego chce i nie poddam sie bo zabije mnie milosc ... milosc ktora chyba juz tylko ja mam do niego

I nie odzywaj się, nie warto biegać za kimś kto jest nieodpowiedzialny, jak mu zalezy sam sie odezwie

22

Odp: Dzienniczek narkomana

wiem ...

a i tak wiem że bedzie żałował że mnie już nie ma smile


dobrze mi robi to forum smile

23

Odp: Dzienniczek narkomana

Chyba wszyscy tu mamy nadzieję, ze będa załować i miejmy nadzieję, że nas to juz nie będzie obchodziło

24

Odp: Dzienniczek narkomana

Stary chodzisz po ścianach i wciągasz "kreski" z tynku pt "nadzieja, że wróci". Dostaniesz piąchopirynę fotograficzna/listowną/mailową w kinola między oczy i siądziesz jak Gołota na deski. Pisaliśmy Ci o tym a Ty dalej prowadzisz reaktywację Monaru na boku. Depresja ma to do siebie, że są myśli samobójcze, podcinanie żył i tym podobne ekscesy, pytanie pozostaje tylko jedno - po co to robić za kogoś kto nie był Nas wart??
My już to przerobiliśmy i wiemy czym to się kończy, ba, omijamy to i ex partnera szerokim łukiem. Tyle, że My szukaliśmy dodatkowo pomocy u fachowców a nie odwrotnie proporcjonalnych na forum ................
Miałem Cie z początku za szczyla z około 20 na karku, ale doczytałem się w tym "pamiętniku" Twojego zwrotu "syn" i... nie wiem co teraz o Tobie myśleć... dorosłe dziecko, od którego syn jest - o zgrozo - starszy hmm. Taką wizytówkę o sobie wystawiasz.
Paradoksalnie znając z opisów charakterystykę Twojej eks, nie dziwię jej się, że ona  tak się ciągle bawi Twoimi uczuciami, dając "zapewnienia" bez potwierdzenia w czynach. Jesteś dla niej deptantym robalem pod obcasem... ale Ty masz przyklejone klapki na oczy.
Szukaj dalej powierników w problemie, który Ciebie "przytłacza" i spycha coraz bardziej na dno, a w efekcie wtłoczy Cię do odosobnienia bez klamek w białym kaftaniku... zamiast wyjść na prostą i stanąć na nogi. I nie proś Nas o porady, z których jak widzę robisz papier pod 4 litery, by wycierać urobek z Twojego nosa.

25

Odp: Dzienniczek narkomana

Oj bags, bags. Subtelnie mnie kopiesz w jajca. smile

26

Odp: Dzienniczek narkomana

Wypowiem się tu jako "ta, która już to przeszła".

Zarejestrowałam się na tym forum, ponieważ zostawił mnie facet. Wszystko było nagłe, dla mnie niespodziewane. Zupełny szok. Miało to miejsce w walentynki kilka lat wstecz. Młoda dwudziestoletnia dziewczyna, budzi się 14lutego w ramionach swojego ukochanego słyszac jaka jest wazna itp itd. Śniadanko do łóżka i inne duperele. Oj jaka ja byłam szczęśliwa! Wróciłam do swojego domku na drugi koniec kraju i dopiero wtedy, po roku związku w ktorym było pełno planów, dostałam sms:"Zostańmy przyjaciółmi". 

Rozumiem wasz ból. Waszą walkę z samym sobą. Wasze emocje. Nadzieję spychaną gdzies głęboko i wmawianie samemu sobie, że ja już nie walczę. Moja sytuacja była o tyle inna, że nie mieliśmy żadnych sprzeczek. Rozumieliśmy sie w pół zdania. Nie było tych złych momentów więc nie miałam negatywnych obrazów z nim związanych które mogłabym przywołać w głowie.

Dziś już nie myślę o nim jak o mężczyźnie, jest moim przyjacielem. Potrzebujecie przede wszystkim czasu. Ten banał "czas leczy rany" to chyba największa z prawd tego świata.  Nie bawcie się  w ograniczanie kontaktu, pisanie pożegnalnych wiadomości. ONI już zamknęli ten rozdział. Nikt kto kocha prawdziwie, nie bawi się w ranienie ukochanych w tak okrutny sposób.

A oni? Może przyjdzie dzień, że zatęsknią. Ważne abyście wy przestali odczywać tęsknotę. Nie ma sensu roztrząsać kto był wart a kto nie. Po prostu nie pasowaliście do siebie. Czas odciąć się od tego fragmentu przeszłości bardzo precyzyjnie. Oddać przedmioty byłych które nie były prezentami. Poczuć wolność a nie smutek. Po co wam kolejne kłótnie? Juz ich nie ma. Tak jak mówisz Ewo, Twój związek był wyniszczający. Odebrał Ci radość życia. Popatrz na byłego w ten sposób. Przywróć w sobie tą siedemnastolatkę ciekawą świata;) Nie potrzebujesz emocjonalnego dziecka, potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa. On Ci go nie dawał. Wiem, że to trudne ale walcz;) Walcz o siebie a nie o związek którego już nie ma!

Trzymajcie się cieplutko. Wielu z nas tu obecnych, przeżyła coś podobnego i z perspektywy czasu może powiedzieć, że łzy i żal były potrzebne. Już wiemy na co nie pozwolimy w przyszłych związkach i czego od nich oczekujemy.

27

Odp: Dzienniczek narkomana
bags napisał/a:

Stary chodzisz po ścianach i wciągasz "kreski" z tynku pt "nadzieja, że wróci". Dostaniesz piąchopirynę fotograficzna/listowną/mailową w kinola między oczy i siądziesz jak Gołota na deski. Pisaliśmy Ci o tym a Ty dalej prowadzisz reaktywację Monaru na boku. Depresja ma to do siebie, że są myśli samobójcze, podcinanie żył i tym podobne ekscesy, pytanie pozostaje tylko jedno - po co to robić za kogoś kto nie był Nas wart??
My już to przerobiliśmy i wiemy czym to się kończy, ba, omijamy to i ex partnera szerokim łukiem. Tyle, że My szukaliśmy dodatkowo pomocy u fachowców a nie odwrotnie proporcjonalnych na forum ................
Miałem Cie z początku za szczyla z około 20 na karku, ale doczytałem się w tym "pamiętniku" Twojego zwrotu "syn" i... nie wiem co teraz o Tobie myśleć... dorosłe dziecko, od którego syn jest - o zgrozo - starszy hmm. Taką wizytówkę o sobie wystawiasz.
Paradoksalnie znając z opisów charakterystykę Twojej eks, nie dziwię jej się, że ona  tak się ciągle bawi Twoimi uczuciami, dając "zapewnienia" bez potwierdzenia w czynach. Jesteś dla niej deptantym robalem pod obcasem... ale Ty masz przyklejone klapki na oczy.
Szukaj dalej powierników w problemie, który Ciebie "przytłacza" i spycha coraz bardziej na dno, a w efekcie wtłoczy Cię do odosobnienia bez klamek w białym kaftaniku... zamiast wyjść na prostą i stanąć na nogi. I nie proś Nas o porady, z których jak widzę robisz papier pod 4 litery, by wycierać urobek z Twojego nosa.

Bags....wiem, że chcesz dobrze, ale to chyba zbyt ostre było.
Każdy potrzebuje czasu, żeby zrozumieć, żeby do niego dotarło. Trzeba upaść, żeby powstać.
Przypomnij sobie, ile czasu walczyłeś o swoje małżeństwo.

28 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-02 18:36:38)

Odp: Dzienniczek narkomana

Och Ty narkomanie, toż to niezdrowe! ;-).

Lakos - jak ex do Ciebie zadzwoni, to nie odbieraj (nawet gdyby Cię ściskało by to zrobić) a jak nie dasz rady nie odebrać, to odbierz i powiedz żeby się śpieszyła, bo właśnie lecisz na spotkanie z koleżanką i nie za bardzo masz czas ;-). OBOJĘTNOŚĆ - może byc drogą do sukcesu. Nic tak nie boli (daje do myślenia) jak właśnie olewcze postępowanie.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dzienniczek narkomana

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026