netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

45 odpowiedzi5 893 wyświetleniazałożony przez tuli_pana24, 29.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Witam, znalazłam sie na tym forum po raz pierwszy i spedziałam tu cały dzien. widze ze mozna tu dostac naprawde "dobre rady" wiec postanowilam sama opisac swoj problem, z ktorym sie borykam dluzszy juz czas.
Zaczne od poczatku. Mam 25 lat i od 3 lat jestem w związku. mieszkamy daleko od siebie, dlatego widujemy sie srednio co 2 tygodnie na weekendy, czasem na kilka dni. to moj pierwszy facet, ja tez jestem jego pierwsza dziewczyna. generalnie nie powinnam narzekac. wszystkie moje kolezanki mi mowia jak mi go zazdroszcza, ze widac jak mnie kocha, jak sie o mnie stara itp itd. Ja to tez widze, ale jednak czegos mi w tym wszystkim brakuje. im dluzej nad tym mysle tym bardziej sie utwierdzam w przekonaniu ze to nie chodzi o niego tylko o moj charakter. Duzo sie klocimy, glownie dlatego ze mi zawsze cos nie pasuje. a to ze nie tak sie odezwał, nie odpisał na smsa w takim przedziale czasu jaki ja bym chciala widziec, nie powiedzial czego co akurat (moim zdaniem) powinien. mam do niego pretensje ze podczas klotni on sie nie stara jakos do mnie dotrzec, tylko zamyka sie w sobie i to zawsze ja jestem osoba ktora pierwsza szuka kontaktu po sprzeczce. jestem bardzo nerwowa to fakt. on duzo potrafi zniesc, nie obraza sie, nie trzyma urazy. ja nawet kiedy on przeprosi to i tak nie potrafie przejsc do porzadku dziennego. nie potrafie tak odrazu sie "odblokowac" i usmiechac jak gdyby nigdy nic. ale najgorsze jest to ze jestem strasznie zaborcza. nie daje mu przestrzeni. od kiedy jestemy razem mamy kontakt codziennie. jesli nie ma o czym rozmawiac w ciagu dnia, podczas kolejnych smsów czy rozmów na gg to jestem w pewnym sensie "zła", odrazu psuje mi sie humor i odbija sie to na nim. jesli on np.widzi sie ze znajomymi i przez te kilka godzin sie do mnie nie odezwie to tez jestem zła.ja podczas imprez zawsze znajduje chwile zeby do niego napisac chociaz jednego smsa i tego samego wymagam od niego chociaz w glebi serca wiem ze to nie tak powinno działać. chcialabym miec z nim ciagle kontakt, ciagle do niego pisze, dzwonie. a kiedy on np. chce obejrzec wyscigi w tv zamiast posiedziec ze mna na gg to sie znów wkurzam. wiem ze jego to meczy, własciwie to nie wiem jak on to jeszcze wytrzymuje, ale ja nie umiem sie zmienic. wiele razy z nim o tym rozmawialam i naprawde chcialabym sie zmienic, bo mnie tez to meczy, ale nie udaje mi sie to. dlatego pisze do Was. opinia z zewnatrz zawsze rzuca inne światlo na sprawe:) licze tez na jakies porady, chcoiaz sama nie wiem co mozna poradzic w takiej sytuacji.... w kazdym razie wygadałam sie i z góry dziekuje za jakikolwiek oddzwiek:)

2

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Doraga Tuli_pana24 masz problem i doskonale o tym wiesz wiec duży plus na wstępie wink Zdajesz sobie sprawę,że nie powinno to tak wyglądać. Na początku mam takie pytanie dlaczego tak się denerwujesz gdy Twój chłopak nie odpisuje od razy gdy chce coś obejrzeć w tv itp? Co wtedy czujesz,myślisz?

Sama jestem z chłopakiem 1,5 roku. Mieszkamy w 1 mieście ale nie widzimy się dziennie ba nie piszemy non stop ze sobą. Mamy dni kiedy nie odzywamy się w ogóle i żadne z nas nie zaczyna podejrzewać,że coś jest nie tak. Wiemy,że się kochamy i dzień bez kontaktu to nie tragedia,bo oboje mamy swoje sprawy i nie zawsze jest czas na napisanie a uwierz,że są także dni kiedy najzwyczajniej w świecie nie potrzebujemy kontaktu wink

Na początek proponuję abyś schowała gdzieś głęboko telefon i wyszła gdzieś na cały dzień bądź znalazła sobie jakieś zajęcia i spojrzała na tel dopiero wieczorem. Powoli,małymi kroczkami zauważysz,że nie potrzebujesz tak telefonu i pozwolisz swojemu chłopakami stęsknić się za sobą wink

3

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Kochana, przede wszystkim polecam Ci wątek: http://www.netkobiety.pl/t55893.html   smile
Tytuł Twojego wątku też nie jest taki, jak powinien, bardziej pasowałoby: "Dopiero się uczę świata mężczyzn- jakieś rady od doświadczonych?"  wink

4 Ostatnio edytowany przez tuli_pana24 (2013-06-29 22:22:56)

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Nie spodziewałam sie tak szybkiej odpowiedzi:)
Więc odpowiadając na Twoje pytanie to coz... musze odpowiedziec --> nie wiem. naprawde nie mam pojecia czemu tak mnie to wkurza. nie wiem, moze to przez swiadomość ze ja bez niego nie umiem sobie znalezc miejsca, jakos ogarnac czasu, ze caly czas o nim mysle a on sobie bez tego, beze mnie zwyczajnie dobrze radzi. wiem jak to idiotycznie brzmi;/
jak sie nad tym zastanawialam to dochodzilam tez do wniosku ze moze tym pragnieniem ciaglego kontaktu chce sobie jakos "wynagrodzic" to ze tak rzadko sie widujemy. inaczej niz inne pary. sama nie wiem.
Co do Twojej rady to sama bym taka sobie zaproponowała:P zreszta, probowałam tak kiedys zrobic, ale tak jak mowilam ja jestem do tego stopniu hmmmm nazwijmy to "uzalezniona" ze nawet jak np. jestem gdzies na wypadze ze znajomymi to i tak znajde chwile zeby do Niego napisac albo zadzwonic. i to by bylo jeszcze jakos do przezycia, gorzej z tym ze tego samego wymagam od Niego. A rzeczywiscie dobrze by bylo dac Mu za soba zastesknic... bo narazie to nawet nie ma ku temu szansy... moze ja sie juz nadaje do jakiejs terapii?


PS. dziekuje za przekierowanie:) co do tematu to nigdy nie byłam dobra w wymyslaniu tytułow do opowiadan:P

5

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

tuli_pana24 nie do terapii, ale musisz po prostu dojrzeć mentalnie do związku z osobnikiem odbierającym świat zupełnie inaczej niż Ty smile

6

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Pewnie tak... chyba ze okaze sie ze mam taki "zaborczy" charakter po prostu co by było gorsza opcja. bardzo mi zalezy na tym zwiazku a boje sie ze zanim "dojrzeje" to on sie po prostu zrazi.

7

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Z tą terapią na razie bym nie przesadzała ale zaczęła coś zmieniać to na pewno wink Musisz zrozumieć,że na nim się świat nie kończy i bez niego też idzie fajnie spędzić czas wink A to,że się nie odzywa to nie koniec świata i nie oznacza to,że Cię nie kocha,bo kocha wink Daj mu zatęsknić. Spędź czas sama bądź z znajomymi i nie pisz wtedy nic. Zaczekaj aż to on się odezwie wink

8

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

nad SWOIM charakterem można pracować- na szczęście wink

9

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Generalnie to wiem, ze mozna popracowac nad swoim charakterem tylko, że nie wiem troche od czego zaczac w swoim przypadku. rzeczywscie najwiekszym problemem jest to ze nie umiem sobie ogarnac jakos czasu sama ze soba. moze rzeczywiscie sprobuje jeszcze numeru z nie uzywaniem telefonu przez cały dzien:) moze jakos z czasem bedzie mnie coraz mniej korciło zeby zajrzec do skrzynki odbiorczej...

10

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Przede wszystkim: nastawić się na budowanie tej relacji, a nie jej destrukcję.

11

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Twój chłopak to ma anielską cierpliwość,że znosi wszystkie fochy smile Tylko pamiętaj każda cierpliwość kiedyś się kończy a tego byś nie chciała dlatego musisz zacząć pracować nad sobą jak najszybciej. Jak on napisze,że idzie oglądać mecz czy cokolwiek to zanim napiszesz zdenerwowana odłóż telefon na bok pomyśl,że sprawi mu to przyjemność,że przecież nadal Cię kocha i te 2 godziny Cię nie zbawią i dopiero jak ochłoniesz napisz. Szkoda tracić czas na kłótnie wink

12

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

czekoladka7 masz calkowita racje - ma anielska cierpliwosc. i dziekuje w ogole za Wasze odpowiedzi. jakos mi lepiej nawet z samego faktu ze mogłam sobie przeczytac co sama napisałam w pierwszym poscie a przez to jeszcze bardziej sie utwierdzilam w przekonaniu ze MUSZE jak najszybciej (biorac pod uwage ze za rok bierzey ślub)cos ze soba zrobic, chociaz nie bedzie to latwe.

13

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Potraktuj to jako proces- nie coś, co można zrobić raz i na tym koniec smile
Za każdym razem, gdy chcesz postawić na swoim odpowiedz sobie: Czy tu wygra miłość, czy przegra.
Niech wygrywa.

14

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Powiem Ci,że sama kiedyś byłam taka,że jak coś nie po mojej myśli to było źle i schemat był ten sam chłopak nie wytrzymywał i dziękował za znajomość aż związałam sie z swoim Ł i postanowiłam sobie,że tego już nie zepsuje big_smile i jak narazie udaje mi się to realizować. W naszym związku nie ma fochów,kłótni (jak już zdarzy nam się o coś pokłcić to na chwilę i zaraz się godzimy) nie było nigdy cichych dni smile Gdy chciał czas spędzić z kolegami nie było problemu nawet w tamtym roku pojechał z kolegami na tydzień do Chorwacji nie pisał stamtąd i nic się nie stało a ja nie byłam zazdrosna i zła tongue

15

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Oj dziewczyny, dziewczyny; życie Was nauczy LUZU - a małżeństwo zwłaszcza big_smile

16 Ostatnio edytowany przez tuli_pana24 (2013-06-29 22:57:30)

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

No to gratuluje siły charakteru Czekoladko7 smile
Tak jak mówiłaś na początku, samym plusem jest to, że sobie zdaje sprawę, że nie tędy droga. Na szczęście nasze kłótnie też są krótkotrwałe, staramy się nigdy nie "zasypiać w gniewie". Tyle, że są dość częste.
Nic, postaram się ogarnąć się ze swoim charakterem. Dziękuje Wam jeszcze raz za wszystkie słowa:)


Catwoman ----> na to właśnie liczę:P

17

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Wierzę ,że Ci się uda wink

18

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
tuli_pana24 napisał/a:

No to gratuluje siły charakteru Czekoladko7 smile
Tak jak mówiłaś na początku, samym plusem jest to, że sobie zdaje sprawę, że nie tędy droga. Na szczęście nasze kłótnie też są krótkotrwałe, staramy się nigdy nie "zasypiać w gniewie". Tyle, że są dość częste.
Nic, postaram się ogarnąć się ze swoim charakterem. Dziękuje Wam jeszcze raz za wszystkie słowa:)


Catwoman ----> na to właśnie liczę:P

Czy to oznacza, że docieracie do sedna swoich uczuć i przyczyny kłótni? Może tylko przestajecie na siebie warczeć? Czy aby kolejne spięcia nie mają identycznego podłoża?

19

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

tuli_pana24, pod Twoim pierwszym postem mogłabym się podpisać - mam dokładnie tak samo, tyle że ja z chłopakiem mieszkam.

Dla mnie wszystko musi być idealnie. Idealnie - ale tak jak ja chcę, idealnie "po mojemu".

Czy takie Twoje nastawienie przejawia się też np. w przyjaźni? Bo moje niestety tak i  z tego powodu nie mam i nigdy nie miałam "przyjaciela". (Poza moim chłopakiem a zarazem przyjacielem smile ) Nie jest mi z tym źle, a na pewno jest mi lepiej nie mieć przyjaciela niż mieć takiego, który mnie np. kiedyś oszukał, albo którego zasady moralne są sprzeczne z moimi.

20

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
takijedenfacet820 napisał/a:
tuli_pana24 napisał/a:

No to gratuluje siły charakteru Czekoladko7 smile
Tak jak mówiłaś na początku, samym plusem jest to, że sobie zdaje sprawę, że nie tędy droga. Na szczęście nasze kłótnie też są krótkotrwałe, staramy się nigdy nie "zasypiać w gniewie". Tyle, że są dość częste.
Nic, postaram się ogarnąć się ze swoim charakterem. Dziękuje Wam jeszcze raz za wszystkie słowa:)


Catwoman ----> na to właśnie liczę:P

Czy to oznacza, że docieracie do sedna swoich uczuć i przyczyny kłótni? Może tylko przestajecie na siebie warczeć? Czy aby kolejne spięcia nie mają identycznego podłoża?

Tak, tak właśnie jest. Akurat na to żadne z nas nie może narzekać, bo po każdej takiej kłótni zostaje ona wyjaśniona a nie hmmm zamieciona pod dywan. Tyle, że z tym podłożem każdej kolejnej to też po części jest tak, że często spieramy się o coś co zostało już przedyskutowane. Przedyskutowane w takim sensie, że np. ja byłam znów zła o to, że On się nie odezwał przez ileś tam czasu. I jak już wiadomo ja sobie zdaje sprawę, że to patologia i zawsze sobie obiecuje, że następnym razem przystopuje, no ale to mi właśnie słabo wychodzi... hmm


Bloody_mary dałaś mi do myślenia swoim pytaniem odnośnie przyjaźni... Ale po zastanowieniu moge powiedzeć, że nie. Względem przyjaciół nie mam takich "wymagań". Lubię mieć z nimi kontakt, ale nie do tego stopnia. Poza tym z przyjaciółmi baaaardzo rzadko się kłócę, właściwie prawie w ogóle.

21

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Powiem Ci Kochana tak. Tez zawsze bylam zaborcza, baaa nawet jak facet patrzal na jakas inna to juz bylam zla. Jazda, fochy, nieodzywanie sie... wszystko bylo do czasu. Jak zwiazalam sie z facetem takim jak ja. Gdzie to on mi robil sceny zazdrosci, awantury, ze nie odpisuje itd. Przez co ja nie mialam czasu ani ochoty na klotnie i zazdrosc, bo chcialam z nim normalnie gadac, nie chcialo mi sie znowu klocic. Rozstalam sie z nim, jak mnie posadzil o zdrade. Ktorej oczywiscie nie bylo, bo zawsze bylam wierna swoim ex. Przez prawie poltora roku od rozstania z nim bylam sama. Jakis czas spotykam sie z innym, tez duzo piszemy, spotykamy soe raz-dwa razy w tygodniu. Nie ma miedzy nami spiec, scen zazdrosci, klotni. Jak sie zdarza, ze nie odpisuje mi przez godzine czy trzy lub cztery tez bym juz chciala cos napisac, czemu sie nie odzywa co sie stalo, jednak szukam sobie wtedy zajecia i tlumacze sobie "pewnie jest zajety, jak juz bedzie wolny to przeciez odpisze. " i faktycznie tak jest, faceci maja troche inne podejscie niz my kobiety, oni nie zawsze potrafia znalesc czas na wszystko, czy nawet ta minute na napisanie smsa. A my kobiety zawsze. To jest normalne, trzeba dac facetowi odetchnac, jak juz sama pisalas zatesknic za soba. I wszystko bedzie ok:)

22

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

tak jest mimo tego że widzicie się co dwa tygodnie. Wiesz o tym że go zniszczysz jak zamieszkanie razem? sama siebie przy okazji tez. Ten związek nie przetrwa. Wiem bo znam skądś taka historię...

23 Ostatnio edytowany przez tuli_pana24 (2013-06-30 11:21:55)

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
Niekonwencjonalna napisał/a:

tak jest mimo tego że widzicie się co dwa tygodnie. Wiesz o tym że go zniszczysz jak zamieszkanie razem? sama siebie przy okazji tez. Ten związek nie przetrwa. Wiem bo znam skądś taka historię...

Szkoda, że mówisz, że nie przetrwa. Fakt, jak nic się nie zmieni to zapewne w końcu jego cierpliwość się skończy, tak jak już ktoś tu napisał na początku. Ale jak postaram się zmienić, tak jak dziewczyny tu piszą (i potwierdzają, że jest to do zrobienia) to myślę, że damy radę. Szczególnie, że w sytuacjach, kiedy pomieszkujemy razem wszystko wygląda zupełnie inaczej.

Swoją drogą nie wiem jak można po jednym poście wnosić i pisać "ten związek nie przetrwa" bo znasz taką historię. Może i znasz, ale każda historia jest inna, bo ludzie biorący w niej udział są różni. Poza tym ja tutaj napisałam tylko o JEDNYM aspekcie swojego związku, bo chciałabym rady w tym jednym konkrentnym problemie a nie niepotrzebnych prognoz.

24

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Ech oboje jeszcze musicie do tego DOROSŁEGO życia dorosnąć, przede wszystkim kierując się zdrową miłością.

25

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
Catwoman napisał/a:

Ech oboje jeszcze musicie do tego DOROSŁEGO życia dorosnąć, przede wszystkim kierując się zdrową miłością.

Dorośniemy dorośniemy, mamy jeszcze trochę czasu:)

26

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

ja bym od razu nie dramatyzowało,że na pewno związek nie przetrwa,bo nikt tego nie wie i wszystko się może zdarzyć wink Owszem jeśli autorka wątku nie zmieni się to taki koniec może nawet szybko nastąpić ale jak na razie bądźmy dobrej myśli.

Tuli_pana24 jak tam samopoczucie dzisiaj?

27

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
czekoladka7 napisał/a:

ja bym od razu nie dramatyzowało,że na pewno związek nie przetrwa,bo nikt tego nie wie i wszystko się może zdarzyć wink Owszem jeśli autorka wątku nie zmieni się to taki koniec może nawet szybko nastąpić ale jak na razie bądźmy dobrej myśli.

Tuli_pana24 jak tam samopoczucie dzisiaj?

Po Twojej odpowiedzi - od razu lepiej:)
Co do mojego związku to mamy o co walczyć, szczególnie, że w małżeństwo chciałabym wejść już hmmm "spokojniejsza" i odmieniona:P

28

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Mam nadzieję,że Ci się to uda big_smile a my tu na forum będziemy się starały Ci w tym pomagać i jak będzie trzeba to ochrzan też dostaniesz tongue

29

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

I o to mi właśnie chodziło! big_smile

30

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Uwierz,że da się zmienić tylko trzeba tego chcieć a ja widzę,że Ty chcesz big_smile wiesz było trochę wątków gdzie dziewczyny zachowywały się podobnie do Ciebie lub gorzej ale one nie widziały w tym nic złego wink

Ja wiem sama jak to u mnie wyglądało i jak się moje życie zmieniło jak przestałam się martwić 80% rzeczami,które kiedyś spędzały mi sen z powiek tongue

31

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Czekoladka7 a czym u ciebie była spowodowana chęć zmiany? Był jakiś "przełomowy" moment?;> dużo czasu potrzebowałaś? strasznie jestem ciekawa;p

32

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Powiem Ci,że u mnie było w ten sposób,że do technikum chodziłam z fajnym chłopakiem. Byliśmy dla siebie tylko kolegami ale pod koniec 4 klasy zaprosił mnie na studniówkę i tak zaczęliśmy ze sobą dużo pisać aż zaiskrzyło big_smile Zaczęło mio na nim coraz bardziej zależeć i nie chciałam żeby ten związek się rozleciał jak poprzednie. Nie podałam się mu na tacy nie pisałam za dużo pierwsza zazwyczaj on się odzywał wychodził z inicjatywą spotkania wink ja też czasami coś inicjowałam żeby czuł,że mi na nim zależy ale żeby sobie nie pomyślał,że już mnie ma i nie musi się starać. Kiedy pisał,że wychodzi gdzieś z kolegami nie czułam jakiegoś żalu,że mnie tam nie będzie. Sam mi o wszystkim opowiadał co robił. Nie zastanawiałam się czemu cały dzień się nie odzywa,bo jakoś w podświadomości czułam,że na następny dzień i tak się odezwie. On nie ma miał do mnie żadnych fochów,że nie pisze ja nie miałam do niego. Zaczęłam uważać,że przecież każde z nas ma swoje życie i swoich znajomych,żę to że nie odpisuje od razu na esa nie znaczy,że coś się dzieję big_smile Przestałam się takimi rzeczami zupełnie przejmować a zajmowałam sobie czas sobą więc okazji do stęsknienia się było mnóstwo i nadal jest bo esemesów praktycznie nie piszemy tongue On sam nie raz zaintrygowany pisał co ja takiego robię,że w ciągu dnia się nawet nie odezwał i to było bardzo miłe big_smile W ogóle polecam książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" autorka w 1 wieczór naprawiła mój tok myślenia i co więcej to działa big_smile

33

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Dzięki wielkie! Nawet miałam kiedyś tę książkę w rękach, ale jakoś na dłużej się przy niej nie zatrzymałam. Ja w teorii niby sporo wiem o różnicach między płciami itp. sam mój kierunek studiów tego ode mnie wymagał:P Ale gorzej z wprowadzeniem tej wiedzy w życie. Własne. Bo rzecz jasna w doradzaniu koleżankom (o ironio!) jestem bardzo dobra.
Jeszcze kwoli wyjaśnienia to powiem, że ta moja nazwijmy to zaborczość i chęć wszechwiedzenia co On robi itp nie wynika z braku zaufania bynajmniej. Bo do tego nigdy mi nie dał powodu, zresztą to mi nigdy nie przeszło przez myśl w takich chwilach nawet. Raczej wynika to czysto z mojego charakteru czy chęci nie wiem... bycia ciągle w centrum Jego zainteresowania. Sama nie wiem jak to okreslić. Wiadomo, że każdy ma swoje życie i różne zajęcia...

34

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Ja nie polecam takich lektur jak "Dlaczego faceci kochają zołzy" - nie myślcie stereotypowo, bo to Was zgubi, a związkowi na pewno nie pomoże.
Warto jest swojego partnera poznawać, dowiadywać się jak reaguje w czasie kłótni, jak rozwiązuje problemy, jakie miejsce zajmuje w konflikcie, jakie ma relacje z rodziną- to bardzo ważne.

35

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

TuliPana postanowilam napisac do Ciebie bo kiedys bylam taka sama, po czesci zniszczylam swoj zwiazek takim zachowaniem i chce dac Ci kilka rad ktore Ci moga pomoc. Na poczatku ciesze sie ze widzisz swoje bledy i pragniesz sie zmienic. Kiedys mialam chlopaka, powodowalam klotnie o byle co, fochowalam sie i ten zakochany mlody mezczyzna ktory byl ze mna szczesliwy zmienil nastawienie do mnie i z czasem jego uczucie sie wypalilo. Zrozumialam swoj blad, czytalam rozne ksiazki, rozmawialam z kolezankami, czytalam te forum i doszlam do wniosku ze nie mozna ograniczac drugiej osoby, bo kazdy ma swoje zycie a my jestesmy tylko czescia ich zycia. Potem poznalam innego chlopaka i jakby odmieniona JA nie popelnialam tych bledow co kiedys, dlatego wierze, ze Ci sie uda bo ludziom jak na czyms zalezy to potrafia sie zmienic tylko trzeba sie starac. Pomysl jak Ty bys sie czula gdyby chlopak zachowywal sie w taki sposob jak Ty sie zachowujesz wobec niego? Bylabys zla? czulabys sie osaczona? denerwowaloby Cie to? Zapewne nie chcialabys tlumaczyc sie z kazdej chwili kiedy jestes z daleka od niego. Wrzuc na luz i tylko tym sposobem mozesz naprawic to co zostalo nadszarpniete, bo inaczej chlopak bedzie mial dosc i jego uczucia zaczna sie pomalu wypalac a potem nie bedzie juz co naprawiac bo juz nic nie bedzie do Ciebie czul. Dobrze, ze chcesz to naprawiac wlasnie teraz kiedy nie jest jeszcze na to za pozno. Jak juz ktos wczesniej wspomnial: wyjdz na spacer- nie bierz telefonu, zajmij mysli czyms innym. Masz hobby? jakies zainteresowania? Jak tak to sie tym zajmij, nie mysl o nim. Jesli nie to sobie znajdz jakies zajecie tj; nauka jezykow obcych, rower, taniec, tennis czy cokolwiek smile Spotkaj sie z kolezanka, nie pisz do niego niech ZATESKNI, niech o Ciebie zabiega. Faceci to zdobywcy i lubia zdobywac smile Nie rob mu awantur o to ze nie odpisal na sms !! Odpisze jak znajdzie czas. Kazdy czlowiek potrzebuje chwili odetchnienia od drugiej osoby i nie musi jej sie zwierzac z detalami co robil, gdzie byl i z kim. Troche powsciagliwosci nie zaszkodzi. I przedewszystkim ZDYSTANSUJ SIE - to pomaga w zyciu! Zobaczysz jak chlopak zacznie widziec zmiany na pewno bedzie szczesliwszy bo jaki chlopak chce miec fochujaca sie dziewczyne ktora tylko potrafi sie klocic. Zawsze jak dostaniesz focha to zamiast pisac do niego napisz tutaj, od razu Ci ulzy i pamietam ze emocja sa zlym doradca, bo cos zrobisz a potem bedziesz tego zalowac. Ochlon, przemysl sytuacje dopiero potem dzialaj. Zycze duzo wytrwalosci, cierpliwosci, powsciagliwosci i dystansu. Do dziela!! smile

36

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Tu sa dwie rzeczy: po pierwsze piszesz, ze sie duzo klocicie i on po tych klotniach wcale nie czuje potrzeby wyjasniania przyczyn sprzeczki tylko sie po prostu z Toba godzi do nastepnego razu. Byc moze w Waszym zwiazku brakuje dialogu i to powoduje, ze czujesz sie niepewna. Mozliwe, ze macie jakies linie spiec, ktore Ty probujesz wyjasnic przez konfrontacje, a on po prostu unika. To brzmi jak problem, ktory musicie rozwiazac razem, umiejetnosc rozwiazywania problemow przez rozmowe i w ogole gadania o uczuciach etc. jest super wazna dla udanego zwiazku. Bardzo czesto to przychodzi naturalnie kobietom, ale wielu facetow musi sie tego nauczyc. Wazne jest to, zeby rozmawiajac o problemach robic to mozliwie spokojnie i bez obrazania, oskarzania i zrzucania winy na druga osobe. Oraz nauczyc sie nie bycia od razu defensywnym, gdy ktos wskazuje na nasze zle zachowania.
Co do Twojej zaborczosci to rozumiem, ze facet nie daje Ci zadnych podstaw do bycia zazdrosna, wiec to jest troche patologiczne. Przychodza mi do glowy 2 mozliwe powody (w zalozeniu, ze nie masz jakis przeszlych zlych doswiadczen z facetami, ale to inna bajka, no i to ponoc Twoj pierwszy zwiazek):
1) Moim zdaniem to moze wynikac z niepewnosci, z leku, ze on Cie zostawi i bedziesz samotna, ze Cie zdradzi etc. Takie trzymanie sie tej osoby kurczowo, bo nie wiesz jak inaczej mozesz ja utrzymac bez calkowitej kontroli. To moze wynikac z wielu przyczyn, moze masz niskie poczucie wlasnej wartosci i czujesz sie ta osoba bardziej zaangazowana, ktora ma wiecej do stracenia (na zasadzie "jak to, ze on wybral wlasnie mnie, mogl miec lepsze dziewczyny"). W taki sposob zawsze bedziesz sie bala, ze musisz pilnowac, aby nie uciekl, nie zauwazyl, ze ma taki wielki potencjal, ktory moze wykorzystac lepiej z kims innym. Powinnas popracowac nad soba, nad czuciem sie atrakcyjna, pozadana, interesujaca intelektualnie, itp. Nie mowie, ze taka nie jestes, ale byc moze masz poczucie, ze nie jestes dostatecznie dobra. Ten facet z jakis powodow jest z Toba i powinnas dostrzec te powody. Po prostu uwierzyc, ze ktos moze Cie naprawde kochac i nie ogladac sie za "czyms lepszym".

2) Moze tez wynikac z tego, ze nie masz wlasnego zycia oprocz tej osoby - jesli facet idzie na piwo ze znajomymi, a Ty siedzisz w domu i zastanawiasz sie co i z kim robi, to nie dziwie sie, ze mozesz miec problem. Moim zdaniem po prostu powinnas zainwestowac w rozwoj swoich kontaktow z ludzmi i zainteresowan poza zwiazkiem, tak abyscie oboje nie musieli byc przez 100% czasu razem. Jesli on wychodzi gdzies bez Ciebie powinnas to traktowac jak czas dla siebie, na rzeczy, ktore lubisz robic sama albo z innymi ludzmi. Inacej uzaleznisz sie od tej osoby, jesli ona bedzie nadawala jedyny sens Twojemu zyciu i jesli sie z jakis przyczyn rozstaniecie to nagle bedzie wielka tragedia, bo caly swiat Ci sie zawali. Nie mowie, ze tak musi byc, ale dobrze jest miec w zyciu wiecej niz tylko zwiazek.

37

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Saffari bardzo ci dziękuje za swoja historie;D dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. Tym bardziej dziękuje Ci za praktyczne wskazówki w Twoim poście;D Tak apropo nich to raczej jestem osobą, która zawsze ma coś do zrobienia. Pomijając sprawy związane ze studiami, daje też korepetycje itp. to jestem raczej aktywna w sposobie spędzania czasu wolnego. Więc takie rzeczy jak rower, siatkówka itp. nie są mi obce:P Czas wolny potrafię sobie zorganizować, bo też zawsze mam się z kim spotkać (mam bardzo dużo znajomych).

Odnosząc się do Twojego posta Krokodyl666 to jest tak: To nie jest tak, że mój facet nie czuje potrzeby wyjaśnienia przyczyn sprzeczek. Bardziej chodzi o to, że on się po kłótni "zamyka" i sam pierwszy nie zacznie o tym rozmawiać, ale jeśli ja to zrobię to chętnie podejmuje temat i zawsze mamy wszystko wyjaśnione. Więc to nie jest na zasadzie, że mówimy sobie "przepraszam" i koniec tematu. Rzeczywiście jemu jest bardzo trudno zacząć wyjaśnienia jako pierwszemu, ale też nie wiem czy to całkiem niemożliwe, bo ja z kolei jestem niecierpliwa i nie lubię trwać w takim "zawieszeniu" więc szybko (nie czekając na Niego) podejmuję temat. Także to raczej kwestia tylko tego kto inicjuje rozmowę a nie tego, że On w ogóle unika wyjaśnień. Generalnie rozmów na konkretne tematy związane z naszym życiem, naszymi uczuciami, oczekiwaniami, pragnieniami itp jest bardzo dużo i to właściwie od samego początku związku.
Co do reszty to myślę, że coś w tym jest. Rzeczywiście to mój pierwszy związek, ale jakieś tam doświadczenia z facetami rzecz jasna wcześniej miałam, tylko po prostu trudno te relacje nazywać związkami... I dlatego to co napisałaś w tym punkcie 1. jest chyba dość trafne. Swego czasu byłam strasznie zakompleksiona, teraz już to się zmieniło (na co miało wpływ wiele czynników zresztą), ale coś z tą niską samooceną chyba rzeczywiście jest na rzeczy...Ale z drugiej strony nie boje się, że mnie zostawi... Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ale już na pewno nie boję się, że będę samotna kiedy to nastąpi...
Co do tego o czym pisałaś w pkt 2 to już w sumie odpowiedziałam trochę wyżej;) Ale całkowicie się z zgadzam z ostatnim zdaniem w Twoim poście.

Pozdrawiam!

38

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
tuli_pana24 napisał/a:
takijedenfacet820 napisał/a:

Czy to oznacza, że docieracie do sedna swoich uczuć i przyczyny kłótni? Może tylko przestajecie na siebie warczeć? Czy aby kolejne spięcia nie mają identycznego podłoża?

Tak, tak właśnie jest. Akurat na to żadne z nas nie może narzekać, bo po każdej takiej kłótni zostaje ona wyjaśniona a nie hmmm zamieciona pod dywan. Tyle, że z tym podłożem każdej kolejnej to też po części jest tak, że często spieramy się o coś co zostało już przedyskutowane. Przedyskutowane w takim sensie, że np. ja byłam znów zła o to, że On się nie odezwał przez ileś tam czasu. I jak już wiadomo ja sobie zdaje sprawę, że to patologia i zawsze sobie obiecuje, że następnym razem przystopuje, no ale to mi właśnie słabo wychodzi... hmm
[...]

To oznacza, że nie docieracie do sedna sprawy. Ale to niestety norma.
Czy zastanawiałaś się co jest przyczyną Twojej złości? Jakie myśli krążą Ci po głowie gdy długo czekasz na sms? Jakie intencje przypisujesz jego działaniu? Czujesz  się lekceważona? Co dla Ciebie oznacza takie zachowanie?

39

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
takijedenfacet820 napisał/a:
tuli_pana24 napisał/a:
takijedenfacet820 napisał/a:

Czy to oznacza, że docieracie do sedna swoich uczuć i przyczyny kłótni? Może tylko przestajecie na siebie warczeć? Czy aby kolejne spięcia nie mają identycznego podłoża?

Tak, tak właśnie jest. Akurat na to żadne z nas nie może narzekać, bo po każdej takiej kłótni zostaje ona wyjaśniona a nie hmmm zamieciona pod dywan. Tyle, że z tym podłożem każdej kolejnej to też po części jest tak, że często spieramy się o coś co zostało już przedyskutowane. Przedyskutowane w takim sensie, że np. ja byłam znów zła o to, że On się nie odezwał przez ileś tam czasu. I jak już wiadomo ja sobie zdaje sprawę, że to patologia i zawsze sobie obiecuje, że następnym razem przystopuje, no ale to mi właśnie słabo wychodzi... hmm
[...]

To oznacza, że nie docieracie do sedna sprawy. Ale to niestety norma.
Czy zastanawiałaś się co jest przyczyną Twojej złości? Jakie myśli krążą Ci po głowie gdy długo czekasz na sms? Jakie intencje przypisujesz jego działaniu? Czujesz  się lekceważona? Co dla Ciebie oznacza takie zachowanie?

Jasne, że się zastanawiałam, za każdym razem się zastanawiam, po fakcie niestety. Jakie myśli krążą mi po głowie gdy on się długo nie odzywa? Hmmm głównie takie, że ma lepsze rzeczy do roboty niż rozmowa ze mną. I w sumie czuję się lekceważona tak jak napisałeś. A co oznacza takie zachowanie? Szczerze mówiąc to oznacza tyle, że jestem dla niego miłą odskocznią od "nudy" i rutyny codzienności. Że szuka kontaktu ze mną, przypomina sobie o mnie wtedy kiedy inne opcje skupienia na czymś swojej uwagi już mu się wyczerpały.

40

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Coz, musisz sobie po prostu wyrobic poczucie zaufania - moze nie myslisz, ze Cie zdradzi albo rzuci, ale to co opisujesz brzmi jak brak zaufania pod wzgledem emocjonalnego zaangazowania. Nie mozesz oczekiwac, ze ta druga osoba bedzie o tobie myslec 24/7, a przynajmniej nie po pierwszej fazie "zakochania". To jest normalne. Z tego co piszesz facet Cie nie zaniedbuje i nie daje Ci powodow do zmartwien. to, ze on nie inicjuje rozmowy po sprzeczce moze byc irytujace, ale tez nie jest takie niezwykle, sa osoby, ktore nie umieja zaczynac takich rozmow i dobrze, ze jest ktos w zwiazku, kto to robi. Najwazniejsze, ze on od tego nie ucieka. Po prostu powinnas przestac o tym tak obsesyjnie myslec - to, ze Ty myslisz o nim bardzo czesto nie znaczy, ze on musi poswiecac temu tyle samo czasu, zeby byc w Tobie zakochany. Poza tym moze o Tobie myslec i niekoniecznie od razu lapac za telefon. Sprobuj zrozumiec i zaakceptowac partnera i jego sposob bycia i wyrazania uczuc. No i dalej mam wrazenie, ze to jest pewna Twoja niepewnosc i zakompleksienie - niby sie nie boisz odejscia, ale masz watpliwosci czemu z Toba jest - ze jestes dla niego zabawka, odskocznia etc. Czy on Ci daje jakiekolwiek realne powody, zeby tak myslec? Czy moze dopisujesz sobie czarne scenariusze do kazdego nieodebranego polaczenia?

41

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady
krokodyl666 napisał/a:

Po prostu powinnas przestac o tym tak obsesyjnie myslec - to, ze Ty myslisz o nim bardzo czesto nie znaczy, ze on musi poswiecac temu tyle samo czasu, zeby byc w Tobie zakochany. Poza tym moze o Tobie myslec i niekoniecznie od razu lapac za telefon. Sprobuj zrozumiec i zaakceptowac partnera i jego sposob bycia i wyrazania uczuc. No i dalej mam wrazenie, ze to jest pewna Twoja niepewnosc i zakompleksienie - niby sie nie boisz odejscia, ale masz watpliwosci czemu z Toba jest - ze jestes dla niego zabawka, odskocznia etc. Czy on Ci daje jakiekolwiek realne powody, zeby tak myslec? Czy moze dopisujesz sobie czarne scenariusze do kazdego nieodebranego polaczenia?

Krokodyl666 masz całkowitą rację. I ja o tym wiem, że przecież On nie jest mną i wcale nie musi zachowywać się tak samo, tak samo okazywać uczuć itp., ale mimo tego i tak sobie coś wkręcam.
Raczej jest tak, że dopisuje sobie te czarne scenariusze. Bo realnych w sensie racjonalnych powodów On mi nie daje, daje mi je bardziej moja psychika;/
Ale tak jak napisałam już wczoraj, postanowiłam to jakoś uporządkować i zmienić się dla Naszego dobra.

42

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Witam Tuli_pana24 jak weekend minął wink? U mnie na spokojnie wczorajszy dzień spędziłam z swoim chłopakiem i pół niedzieli przespaliśmy tongue rzadko nam się to zdarza tongue

Cieszy mnie bardzo to,że widzisz co jest źle tylko jeszcze jesteś troszkę zagbiona i nie wiesz jak się w tym wszystkim odnaleźć ale powoli małymi kroczkami myślę,że się uda wink Sama piszesz,że chłopak nie daję Ci powód do realnych podejrzeń a jak już ktoś napisał emocje nie są dobrym doradcą.

43

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Czekoladka7 niedziela minęła na eksperymentach:P stosując się do Waszych rad dałam swojemu facetowi odetchnąć, zajęłam się sobą i spokojnie sobie czekałam na sygnał z jego strony. To wcale nie takie trudne jak myślałam! Oczywiście pod warunkiem, że się nie siedzi na kanapie z telefonem w reku:P Wieczorem nawet odpuściłam sobie dodawania swoich 3 gorszy do jego pomysłu zabierania na wakacje niepotrzebnych całkiem rzeczy. I obyło się bez kłótni. Ależ byłam z siebie zadowolona, możesz sobie wyobrazić big_smile

PS. Przeczytałam też książkę, którą mi poleciłaś. Rzeczywiście stereotypowo podchodzi do sprawy, ale dużo w miej prawdy poza tym dawno się tak nie uśmiałam! Także dziękuje ci bardzo:)

44

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Ja też nie wzięłam doslownie sobie do serca słów autorki książki ale zastosowałam kilka rad i życie się zmieniło na lepsze wink

45

Odp: uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Witajcie! Od mojego ostatniego posta w tym temacie wiele czasu upłynęło i akurat dziś przy przeglądaniu poczty naszło mnie aby tutaj napisać co u mnie i jak się to wszystko potoczyło. A potoczyło się lepiej niż mogłam sobie zamarzyć. Nadal jestem ze swoim facetem, o którym pisałam półtora roku temu, od 4 miesięcy jesteśmy małżeństwem i w końcu mieszkamy razem. I jest naprawdę cudownie! Zdaje sobie sprawę, że to też wynik krótkiego stażu itp, ale przez te 4 miesiące było tyle stresów, na które kiedyś zareagowałabym "w swoim stylu" (czyli beznadziejnie) a jednak udało nam się przejść przez to razem bez większego szwanku:)
Po tym kiedy tutaj napisałam, doszło do mnie, to co pisaliście, że ta zaborczość zniszczy wszystko. Sama o tym wiedziałam, ale nie potrafiłam się zmienić, powstrzymać. Od tamtego czasu wiele się nauczyłam. I dzięki netkobietom (bo czytam regularnie) i dzięki wieeeelu przeczytanym książkom, ale przede wszystkim dzięki cierpliwości mojego męża i sama nie wiem co jeszcze się do tego przyczyniło:) Chyba czas - tak jak pisała Catwoman - dorosłam do budowania relacji.
Tak czy siak daje mi to nadzieje, że wiele można w sobie zmienić na lepsze, jeśli ma się tylko odpowiednią motywację:)

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » uzależnienie od narzeczonego, zaborczość - proszę o rady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026