Witajcie poznalam mezczyzne o 13 lat starszego od siebie ja 26 a on 39 znamy sie z jakies trzy miesiace od poczatku uprzedzal mnie ze jego syn zawsze bedzie nr 1 w jego zyciu ale nie spodziiewalam sie jednego wczoraj mi oznajmil ze jesli jego syn mnie nie polubi to miedzy nami koniec dzis nadszedl ten dzien jego synek ma 7 lat strasznie sie stresuje ale jak wy uwazacie czy to normalne ze on tak podchodzi do tego?oboje jestesmy po przejsciach pokochalismy sie ale nie rozumiem ze nasz zwiazek uzaleznil od swojego synka prosze odpiszcie jak najszybciej bo to juz dzis wieczorem a ja stresuje sie niesamowicie
Podobne tematy
Na miejscu tego gościa postąpiłbym identycznie. Syn to syn, krew z krwi a kobiet można mieć wiele.
3 2013-06-21 14:57:22 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2013-06-21 15:01:15)
Gwiazdka25 nie dziw się ja jestem wdową jeślibym kogoś poznała to też najważniejsze zdanie miałaby córka, dlaczego ze wzgledu na wiek on ma dopiero 4 lata więc o niej muszę myśleć. Takie samo ma zdanie twój partner wiem, że to boli ale takie jest nasze nastawienie-samotnych rodziców. Inaczej sie patrzy gdy dzieci mają naście lat lub gdy mają swoje rodziny a inaczej gdy są jeszcze mali.
Głowa do góry nie martw się tak ![]()
Moim zdaniem takie postawienie sprawy przez niego jest bardzo egoistyczne. Rozumiem, że chodzi mu o dobro dziecka ale sorry, Ty nie jesteś zabawką z wystawy, którą sobie mały weźmie lub nie.
Kładzenie na jednej szali szczęście i możliwość stworzenia rodziny a na drugiej widzimisię dziecka to trochę dziwne zwłaszcza, że znacie się dopiero kilka miesięcy a mały po przejściach może nie chcieć jeszcze drugiej mamusi.
Co będzie jeśli pasierb Cię zaakceptuje a za jakiś czas powie do taty, że już Cię nie lubi bo nie kupujesz mu lodów? Pójdziesz w odstawkę?
Będąc matką, chciałabyś, by Twoje dziecko nie zaakceptowało, nie polubiło Twego partnera? Podjęłabyś decyzję o związku z nim wbrew swemu dziecku?
Napisałaś o swym stresie. Podejrzewam, że nie Ty jedna go przeżywasz. Zamiast na nim się koncentrować, zamiast zastanawiać się nad tym, jak "dobrze wypaść", pomyśl, co zrobić, by to spotkanie było udane dla całej waszej trójki.
Na miejscu tego gościa postąpiłbym identycznie. Syn to syn, krew z krwi a kobiet można mieć wiele.
To się teraz postaw w sytuacji zakochanego faceta, którego wybranka uzależnia związek z Tobą od decyzji swojego dziecka. Też powiesz, że ma rację bo to krew z krwi? Jak Ci powie sorki spadaj to tak sobie odejdziesz bo dziecko Cię nie chce?
Będąc matką, chciałabyś, by Twoje dziecko nie zaakceptowało, nie polubiło Twego partnera? Podjęłabyś decyzję o związku z nim wbrew swemu dziecku?
Napisałaś o swym stresie. Podejrzewam, że nie Ty jedna go przeżywasz. Zamiast na nim się koncentrować, zamiast zastanawiać się nad tym, jak "dobrze wypaść", pomyśl, co zrobić, by to spotkanie było udane dla całej waszej trójki.
Oboje powinni pracować nad budowaniem więzi z dzieckiem bo to długotrwały proces. Dawanie terminu do piątku wieczorem na zaakceptowanie kogoś w życiu lub nie jest chore.
Moim zdaniem takie postawienie sprawy przez niego jest bardzo egoistyczne. Rozumiem, że chodzi mu o dobro dziecka ale sorry, Ty nie jesteś zabawką z wystawy, którą sobie mały weźmie lub nie.
Kładzenie na jednej szali szczęście i możliwość stworzenia rodziny a na drugiej widzimisię dziecka to trochę dziwne zwłaszcza, że znacie się dopiero kilka miesięcy a mały po przejściach może nie chcieć jeszcze drugiej mamusi.
Co będzie jeśli pasierb Cię zaakceptuje a za jakiś czas powie do taty, że już Cię nie lubi bo nie kupujesz mu lodów? Pójdziesz w odstawkę?
Może dla osoby z boku tak to wygląda ale wiesz, że ja też bym tak zrobiła.
Raczej ich znjomość nie pójdzie w odstawkę po pierwszym nieudanym spotkaniu ale będzie to alarm dla partnera.
Gwiazdko może pomyśl o jakimś fajnym miejscu gdzie dzieciak mógłby się pobawić to napewno mu się spodoba
Moim zdaniem facet zachowuje się bardzo odpowiedzialnie i uczciwie. Co innego, gdyby postawil Cię przed faktem dokonanym, ale zachowal się fer mówiąc Ci to i uprzedzając na samym początku znajomości.
Marka Ragnos napisał/a:Na miejscu tego gościa postąpiłbym identycznie. Syn to syn, krew z krwi a kobiet można mieć wiele.
To się teraz postaw w sytuacji zakochanego faceta, którego wybranka uzależnia związek z Tobą od decyzji swojego dziecka. Też powiesz, że ma rację bo to krew z krwi? Jak Ci powie sorki spadaj to tak sobie odejdziesz bo dziecko Cię nie chce?
A to dziecko ma sie męczyć bo małe to i uczuć nie ma, tak?
Pamiętaj dziecka nie da oszukać.
Ojciecpiotr, nie określam tego, co jest zdrowe, a co chore. Nie dziwię się jednak, że ojciec siedmiolatka uzależnia dalsze trwanie związku od dobrej relacji między dzieckiem a autorką wątku. I zgadzam się, że to od dorosłych przede wszystkim zależy ta relacja. Ale też to pierwsze spotkanie jest bardzo istotne, bo ono pokazuje prawdziwy stosunek do dziecka.
Raczej ich znjomość nie pójdzie w odstawkę po pierwszym nieudanym spotkaniu ale będzie to alarm dla partnera.
Gwiazdka nie tak to opisała.
Wygląda to bardziej jak casting na samicę w domu niż próbę stworzenia rodziny.
To się teraz postaw w sytuacji zakochanego faceta, którego wybranka uzależnia związek z Tobą od decyzji swojego dziecka. Też powiesz, że ma rację bo to krew z krwi? Jak Ci powie sorki spadaj to tak sobie odejdziesz bo dziecko Cię nie chce?
Nigdy nie interesowały mnie panny z dzieckiem więc taki dylemat nie byłby moim udziałem. Dla mnie szczytem egoizmu jest parcie na związek, w którym małe dziecko nie akceptuje jednej ze stron.
Wygląda to bardziej jak casting na samicę w domu niż próbę stworzenia rodziny.
Określil bym to może nieco inaczej, a mianowicie kierowaniem się dobrem wlasnego dziecka, które w odróżnieniu od osób doroslych nie ma za dużego pola manewru.
Tak to prawda ze czuje sie troche jak zabawka na castingu a nie kobieta ktora kocha ale chcialam wam jeszcze napisac ze on z tym chlopcem nie mieszka widywania ma co drugi tydzien iweekend wiec dlatego wlasnie troszke tego nie rozumiem
m inaczej bym do tego podchodzila gdyby on miesxkal z synkiem ale maly na stale mieszka u matki wiec...przeciez to ze mna bedzie zyl...sama juz niewiem co czuc i co myslec ja zachowalabym sie tak ale wtedy gdy mieszkalabym ze swoim dzieckiem
16 2013-06-21 15:27:51 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2013-06-21 15:32:29)
Wiem co jej partner powiedział ale mniejmy nadzieję, że jakoś się ułoży.
Gwiazdko teraz przeczytałm twój aktualny post, więc to zmienia postac rzeczy.
To rzeczywiście trochę do dziwne ja myślałam, że on mieszka razem z synem.
Czyli to taki tata weekendowy.
Będąc matką, chciałabyś, by Twoje dziecko nie zaakceptowało, nie polubiło Twego partnera? Podjęłabyś decyzję o związku z nim wbrew swemu dziecku?
Osobiście chciałabym, żeby moje dziecko polubiło mojego partnera, ale nie uzależniałabym od decyzji dziecka mojego związku!
"Lubienie" lub nie 7-letniego dziecka uzależnione jest od wielu czynników i raczej rzadko są to czynniki racjonalne. Rozumiem, kiedy nowy partner czy partnerka rodzica daje podstawy do tego, żeby dziecko jej/go nie lubiło. Ale często bywa tak, że sympatia dziecka zależy od okoliczności lub widzimisię. Już bardziej można polegać na sympatii 3-4 latka niż 7-letniego dziecka. 7-latek może ostentacyjnie sabotować wszystkie znajomości rodzica z zazdrości o uwagę, o czas, z podświadomego żalu za rozstanie rodziców, z powodu zbyt małej ilości zabawek jaką otrzymuje od nowej znajomej ojca lub po to, żeby czuć się najważniejszy. Żaden z tych powodów nie jest racjonalny do podjęcia decyzji o zakończeniu nowej relacji bo dziecku się nie podoba.
Do dorosłych należy stworzenie takich warunków, żeby dziecko wybrankę ojca zaakceptowało. I wcale nie musi jej akceptować od pierwszego spotkania. Ale jeśli ojciec stawia sprawę w ten sposób, ze albo mały będzie autorkę od razu darzył sympatią albo nie podejmuje dalszych kroków w celu rozwoju znajomości - on chyba przez najbliższe 15 lat żadnego związku nie stworzy. Bo najzwyczajniej w świecie nie daje dziecku ani jej szans na poznanie się i stworzenie jakiejś wzajemnej relacji. A jeśli dziecko (o zgrozo) jest uświadomione w poglądach tatusia to na 100% dzisiaj wieczorem obwieści, że tej pani to on nie lubi...
Nie zrozum mnie źle ale w tym wypadku to albo wymowka twojego partnera bo nie wie jak zakończyć wasz związek albo facet jest dziwny.
vinnga uważam , że masz absolutną racje.
Moja koleżanka jakby córuni słuchała to by NIGDY się nie związała bo ta mała NIKOGO kto jest blisko jej matki nie lubi.
Facet jest jakiś dziwny, dałabym sobie na luz z nim, szczerze. Później synek może się okazać rozpuszczonym dzieckiem bez szacunku do nikogo i zawsze będzie decydował o waszym życiu.
Jesli chodzi o wspolne mieszkanie to padla z jego strony taka propozycja ale ja sie jeszcze z tym nie chce spieszyc a jesli chodzi o wychowanie to nie byloby to dla mnie problemem rowniez w przyszlosci mamy zamiar miec wspolne dziecko i to on mi o tym powiedzial ze chcialby jeszcze jedno dziecko i to ze mna zapewnia mnie tez ze bardzo mnie kocha i ma w zwiazku ze mna powazne plany
Tak to prawda ze czuje sie troche jak zabawka na castingu a nie kobieta ktora kocha ale chcialam wam jeszcze napisac ze on z tym chlopcem nie mieszka widywania ma co drugi tydzien iweekend wiec dlatego wlasnie troszke tego nie rozumiem
m inaczej bym do tego podchodzila gdyby on miesxkal z synkiem ale maly na stale mieszka u matki wiec...przeciez to ze mna bedzie zyl...sama juz niewiem co czuc i co myslec ja zachowalabym sie tak ale wtedy gdy mieszkalabym ze swoim dzieckiem
Jak znam kobiety to mamusia uprzedziła fakty zawczasu.
22 2013-06-21 15:39:47 Ostatnio edytowany przez gwiazdka25 (2013-06-21 15:43:33)
No i wlasnie tego oboje sie obawiamy wczoraj gdy rozmawialismy to powiedzial ze tez stresuje go ta sytuacja i ze chcialby aby bylo dobrze probowal mnie tez pocieszyc wiem ze jemu tez nie jest lekko ale skoro tak to dlaczego w taki sposob to wszystko postawil
Dzieciak sto razy może zmienić podejście.
Z matką nigdy nie wygrasz ale to powinnaś wiedzieć wszak sama jesteś kobietą.
mwdowa81 napisał/a:Raczej ich znjomość nie pójdzie w odstawkę po pierwszym nieudanym spotkaniu ale będzie to alarm dla partnera.
Gwiazdka nie tak to opisała.
Wygląda to bardziej jak casting na samicę w domu niż próbę stworzenia rodziny.
Zgadzam się z Tobą. Postawienie sprawy w ten sposób świadczy nie o trosce rodzicielskiej, tylko o nie poważnym traktowaniu partnerki. Jak dziewczyna dostanie złe noty od siedmiolatka to ma spadać. Tak się nie zachowuje zaangażowany facet.
Gdyby traktowałby dziewczynę poważnie, powiedziałby, że ułożenie relacji między synem a przyszłą partnerką są dla niego bardzo ważne, i że liczy na jej wyrozumiałość, cierpliwość i zaangażowanie w tym względzie.
Stawianie sprawy: "syn jest dla mnie najważniejszy" oznacza, że Tobie może przypaść zaszczytne drugie miejsce. Nawet gdybyś była matką tego dziecka to ono powinno być równie ważne dla faceta, a nie najważniejsze. Owszem dla kobiety, dziecko zawsze jest na pierwszym miejscu, ale mimo wszystko nie powinno to być tak obcesowo komunikowane.Ilu rodzonych ojców ma o to pretensje.do swoich partnerek...
Równie dobrze kobieta mogłaby powiedzieć do faceta, z którym ma dziecko, że jak zobaczy, ze nie jest on supertatą to wynocha.
Poza tym dla mnie angażowanie się w związek z facetem, zanim poznasz chłopca jest irracjonalne.
Ja myślę, że facet ma złe doświadczenia z kobietami, z którymi się spotykał po rozstaniu z żoną, i dlatego teraz przyjmuje taką postawę. Dziwię się, że chcesz w wieku 26 lat wejść w taką sytuację. Musisz być bardzo zdesperowana.
Gwiazdko poczytaj sobie wątek "być drugą i macochą" odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś gotowa na taki związek.
Jesli chodzi o jego byla zone to nienawidzi jej wrecz wiec tu niemam o co byc zazdrosna ona tez delikatnie mowiac za nim nie przepada ale wiem ze bardzo probuje mu utrudniac zycie
polubi Cię dzieciak -to ok, nie polubi - spadaj.
poważnie uważasz, że to jest w porządku ?
ciekawe dlaczego on nienawidzi swojej byłej żony...i dlaczego ona próbuje mu utrudniać życie.. zastanawiające......
29 2013-06-21 16:53:53 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-06-21 16:54:12)
Jesli chodzi o jego byla zone to nienawidzi jej wrecz wiec tu niemam o co byc zazdrosna ona tez delikatnie mowiac za nim nie przepada ale wiem ze bardzo probuje mu utrudniac zycie
Jak on tak bardzo kocha syna, a jego była go tak bardzo nie lubi to sugeruje to że nie był w porządku wobec niej. Może ona wobec niego zresztą też. W każdym razie od razu Ci powiem, że ekstremalną rzadkością jest żeby kobieta rozstała się z ojcem swojego dziecka w wieku przedszkolnym, jeśli on jest przyzwoitym człowiekiem. Zdarza się, (mamy tu tez przykłady na forum takich historii), ale jest to raczej bardzo rzadkie zjawisko. Szczególnie jeśli facet jest atrakcyjny. Ja bym podejrzewała, że to jest jakiś tyran.Ty jesteś młodsza to on Ci będzie stawiał warunki i mówił co i jak robić. Ale to są moje domysły tylko.
Głowę dam, że matka chłopca będzie robić wszystko by mały nie zaakceptował macochy.
31 2013-06-21 19:51:44 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2013-06-21 19:55:01)
Ja również uważam, że ten facet nie jest w porządku.
Rozumiem, że dobro dziecka jest ważne. Z całą pewnością należy obserwować, jak układają się relacje dziecka z nową partnerką (niekoniecznie jej o tym mówić), ale zwracać uwagę przede wszystkich na obiektywne kwestie. Jeśli by np. zobaczył, że jesteś w porządku, że starasz się poukładać relacje z jego dzieckiem, to to powinno być czynnikiem warunkującym czy macie być razem.
Dziecko może rzeczywiście różnie podchodzić. Każde dziecko wolałoby przecież, by tatuś mieszkał z mamusią. Obca to ta, co to (z punktu widzenia dziecka) utrudnia. Więc raczej nie ma co oczekiwać, że od razu będzie okazywało sympatię, może nawet nigdy, jeśli nim odpowiednio manipulować (np. matka czy ktoś inny).
A on tak postawił kwestię, jakby od Ciebie oczekiwał, że będziesz teraz na rzęsach stawała, by dziecko Cię polubiło.
No i możliwe, że nawet spróbujesz to zrobić...
Tylko że w tym nerwowym staraniu (wszak to Twoje być albo nie być), dziecko szybko odkryje sztuczność, jakąś przesadę.
Może zacząć to wykorzystywać. Będzie Cię miało w garści. Ty będziesz tym sfrustrowana, złość będzie w Tobie narastać...
i w końcu prędzej czy później pojawią się całkiem obiektywne powody nielubienia Cię.
Często się słyszy o takich relacjach, gdzie tak stawiana jest sprawa. Moim zdaniem nie ma szans na ułożenie normalnych relacji, jeśli ojciec dziecka tak stawia sprawę.
Przeciwnie, dziecko powinno widzieć, że też jest ważne, ale nowa pani również. Dziecko musi wiedzieć, że szacunek musi być obustronny (tak oczekuje tata). Pani będzie ok, ale pani też się szacunek należy i tata nie pozwoli obrażać pani.
Łatwiej dziecku będzie to zaakceptować niż taką na siłę przymilającą się panią, co do której ma świadomość, że jak powie tacie, że pani nie jest ok, że jej nie lubi, tata nawet nie wysłucha zdania owej pani.
I rzeczywiście dziecku się może zmienić lubienie Cię milion razy. Przecież nawet swoich własnych rodziców, w różnych chwilach dziecko nie cierpi. To normalne. Co więc, całe życie będziesz drżeć o jego stosunek do Ciebie? A jak już się pojawi Wasze własne, to co? Zostawi Ciebie i dziecko, kiedy to pierwsze stwierdzi, że Cię nie lubi?
Jesteś dużo młodsza i on to wykorzystuje. Nie daj się. Niech on przemyśli warunki, jakie Ci postawił. Moim zdaniem są nie do przyjęcia.
Albo zmień mu myślenie, nie daj uzależnić swojej osoby od widzi mi się siedmiolatka, albo mu podziękuj.
Niech zaprosi dziecko i zrobi casting na swoją partnerkę.
Uau, jak przeczytałam kilka pierwszych komentarzy to aż mnie zmroził. Dziecko najważniejsze, a Ty to możesz być najwyżej dodatkiem, o ile się sprawdzisz- jak nie to papcie. No jakby mi facet tak postawił sprawę to bym uciekała gdzie pieprz rośnie! Można powiedzieć "mój synek jest dla mnie bardzo ważny, i zależy mi, żeby wasze relacje były jak najlepsze", ale stawianie sprawy na ostrzu noża sugeruje, że ten facet ma nierówno pod sufitem.
Poza tym słusznie Vinnga zauważyła- dzieci nie są głupie, ale mają swoje kryteria oceny innych ludzi, nie zawsze odpowiadające standardom dorosłych.
Ale tak zupełnie poważnie - to chyba powód, dla którego "dzieciaci" szukając drugiej połówki są na gorszej pozycji niż wolni ludzie bez zobowiązań. Nikt nie chciałby się czuć gorszy czy mniej wartościowy, "bo dziecko jest najważniejsze".
33 2013-06-21 21:08:10 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-21 21:10:17)
Dziecko najważniejsze, a Ty to możesz być najwyżej dodatkiem, o ile się sprawdzisz- jak nie to papcie. No jakby mi facet tak postawił sprawę to bym uciekała gdzie pieprz rośnie! Można powiedzieć "mój synek jest dla mnie bardzo ważny, i zależy mi, żeby wasze relacje były jak najlepsze", ale stawianie sprawy na ostrzu noża sugeruje, że ten facet ma nierówno pod sufitem.
Poza tym słusznie Vinnga zauważyła- dzieci nie są głupie, ale mają swoje kryteria oceny innych ludzi, nie zawsze odpowiadające standardom dorosłych.
Ale tak zupełnie poważnie - to chyba powód, dla którego "dzieciaci" szukając drugiej połówki są na gorszej pozycji niż wolni ludzie bez zobowiązań. Nikt nie chciałby się czuć gorszy czy mniej wartościowy, "bo dziecko jest najważniejsze".
Nie jestem ojcem ale za to jestem "jeszcze" mężem, który o mały włos byłby tym "dzieciatym" - zapewne też alimentacyjnym - facetem po przejściach, gdzie moje dziecko było by w tym związku kartą przetargową.
Tak czytając ten wątek i przyglądając się toczącej tu debacie widzę takie 2 niepokojące aspekty:
1. że autorka wątku jest traktowana w tym układzie kategoriami zbliżonymi do zasad panujących w Arabii Saudyjskiej, gdzie to kobieta jest "sklasyfikowana" niżej niż pies.
2. Jak ktoś już tu słusznie zauważył, to pierworodna matka miesza i mąci równo w Waszym związku dzieckiem, dla "dobra" którego facet podejmuje takie a nie inne decyzje.
Wziąłbym ten temat szerzej pod lupę, bo coś mi ta taktyka ex żony zalatuje szantażem emocjonalnym na jej ex mężu, gdzie paradoksalnie dziecko jest wspomnianą wcześniej kartą przetargową. Kobieta zachowuje się jak pies ogrodnika, ojca swojego dziecka nie chce z powrotem ale podkładając mu świnie metodą "na dzieciaka", nie pozwala ex mężowi stworzyć nowego związku.
Reasumując, to podejrzewam, że to właśnie nie dziecko jest pretekstem do rozpadu Waszego związku, a niewyjaśnione i nie zamknięte do końca relacje między Twoim partnerem a jego ex żoną. Gdzie facet bojąc się potencjalnych konsekwencji ślubnej szantażystki, zasłania się dobrem dziecka wobec Ciebie.
gwiazdko, poszukaj sobie faceta bez dziecka, dobrze ci radze. On cie nie kocha. PSYCHICZNY SZANTAZ.
Jak mozna kobiecie, ktora sie kocha postawic takie ultimatum: jak moj syn cie nie zaakceptuje to z nami koniec. Jego postawa nie wrozny nic dobrego dla waszej przyszlosci.
Mam po waszych postach istny metlik w glowie jesli chodzi o sprawe poznania to mam to jz za soba no i naprawde maly bardzo mnie polubil z czego nawet on jest zaskoczony bo maly sam ddo mnie az lgnie sam do mnie podchodxi i. Zagaduje mnie teraz dopiero przeczytalam co napisaliscie i naprawde jestem w szoku bo niewiem tak do konca co robic chociaz biore pod uwage ze macie racje
36 2013-06-22 00:09:02 Ostatnio edytowany przez LadyCampari (2013-06-22 00:15:03)
Vinga jak zwykle 100% racji (uwielbia Twoje wypowiedzi, wypowiadaj się częściej
)
A co do Ciebie gwiazdko to obserwuj uważnie sytuację, teraz Cię polubił, lgnie do Ciebie, a za chwilę (zgodnie z tym co Vinga napisała), obrazi sę, bo np. tata pójdzie z Tobą do kina, a nie z dzieckiem na lody i będzie wielka "nienawiść" dziecka do Ciebie. Ważne wg mnie jest to, żebyś w tych "gorszych dniach" małego obserwowała uważnie reakcję partnera, mam na myśli to, czy nie będzie Cię obwiniał o zły nastrój dziecka, o to że za mało lub za dużo mu dajesz, w sense, czy nie będzie obwiniał Ciebie o to, że mały ma akurat taki "humorek", a nie inny. Twój pierwszy post stwarza pewną niejasność czy Twój partner, mimo miłości, którą darzy syna, jest racjonalnym człowiekiem, twarde wypowiedzi pt. "jak Cię mój syn nie polubi to koniec z nami" mogą być tylko czubkiem góry lodowej (czego oczywiście Ci nie życzę), bo wiesz: pierwszy test zdany - syn Cię polubił, a za drugim spotkaniem może stwierdzić, że jesteś głupia bo kupiłaś mu lody czekoladowe, a nie owocowe i wielka tragedia i wielka niechęć. Tak jak mówię, trzeba obserwować reakcję partnera w takich sytuacjach, bo nie oszukujmy się, nie będzie zawsze pięknie i kolorowo.
Uważam też, że powinnaś przemyśleć czy w tak młodym wieku warto wiązać się z dzieciatym facetem: czy dasz sobie radę z tym podziałem miłości i odpowiedzialnością za człowieka, który nie jest z Tobą spokrewniony? Wasza znajomość jest na razie bardzo krótka, więc może warto wszystko jeszcze raz dokładnie przemyśleć zanim się rozkręci mocniej.
Pozdrawiam ![]()
Wiecie, patrząc po swoim przykładzie wiem, że dziecko to problem dla jednej i drugiej strony.Jeśli nie ma swego.Dla facetów to nawet problem jak mają własne.
No niestety ale sytuacji w stylu ze pojdzie ze mna do kina a znie z malym na lody to nawet niema opcji bo w tej chwili najwazniejsze jest to co chce synek a nie ja i obawiam sie ze macievwe wszystkim racje bo teraz obecnie jestem u niego i spie w osobnym pokoju a nawet nie przyszedl mi powiedziec dobranoc okropnie mi z tym
39 2013-06-22 01:00:22 Ostatnio edytowany przez LadyCampari (2013-06-22 01:01:09)
No niestety ale sytuacji w stylu ze pojdzie ze mna do kina a znie z malym na lody to nawet niema opcji bo w tej chwili najwazniejsze jest to co chce synek a nie ja i obawiam sie ze macievwe wszystkim racje bo teraz obecnie jestem u niego i spie w osobnym pokoju a nawet nie przyszedl mi powiedziec dobranoc okropnie mi z tym
Myślę, że ten post podsumował najlepiej całą tą sytuację. Synek oczkiem w głowie tatusia, który jak widać nie ma w sobie za grosz racjonalizmu. Zaprasza Cię do siebie i musisz spać w innym pokoju? Mógł, albo Cię nie zapraszać na noc, albo zachować się normalnie. Jak widać jednak on wyraźnie pokazuje Ci, gdzie Twoje miejsce. Wychować cudze dziecko to ogromny trud, często ludzie nie mają nawet do swojego własnego cierpliwości, a co dopiero cudze i to jeszcze kiedy ty jesteś na drugim planie. Porażka, wydaje mi się, że powinnaś odpuścić - tak krótko się znacie, a już jest źle, to później będzie tylko gorzej, niestety.
Jesteś młodziutka, a ta znajomość jest bardzo krótka! NIE WARTO !!! Zasługujesz na faceta bez "plecaka", z którym będziesz mogła założyć WŁASNĄ rodzinę. Nie pakuj się proszę w tak wielkie problemy, nie niszcz sobie życia i daj sobie szansę na szczęście.
A co miał Cię od razu do swojego łóżka zaprosić? Bez przesady ja tam nie widzę nic dziwnego, że śpisz w osobnym pokoju, w sumie tak powinno być póki nie jesteś jego żoną.
Tu nie chodzi o to byś nie wiązała się z facetem, który ma dziecko tylko chodzi o tego obecnego, który nie dojrzał do związku z kobietą. Radzę Ci porozmawiaj z nim o swoich obawach i bądź gotowa na to, że powie Ci do widzenia. Jeżeli ten mężczyzna nie umie oddzielić miłości do dziecka od miłości do Ciebie to nigdy nie będziesz z nim szczęśliwa. Takie sytuacje jak dzisiejszej nocy będą powodowały Twoją frustrację, dni odwiedzin małego zaczniesz traktować jak przykry obowiązek a w końcu znienwaidzisz chłopaka. Ojciec nawet nie dostrzeże w tym swojej winy. Zgadnij kto będzie tym złym. Jeśl nawet wytrwasz w tym związku to dziecko bardzo szybko zorientuje się jak może Wami manipulować by mieć to co chce i będziesz popychadłem spełniającym zachcianki tatusia i syneczka.
Jeżeli to co powiesz tatusiowi nie spowoduje zmiany toku jego myślenia to sama uciekaj bo zanim się obejrzysz, zostaniesz podnóżkiem, który i tak wcześniej czy później podzieli los innych starych mebli.
A co miał Cię od razu do swojego łóżka zaprosić? Bez przesady ja tam nie widzę nic dziwnego, że śpisz w osobnym pokoju, w sumie tak powinno być póki nie jesteś jego żoną.
ale sie usmialam;-) zerwalas sie ze sredniowiecza?
No niestety ale sytuacji w stylu ze pojdzie ze mna do kina a znie z malym na lody to nawet niema opcji bo w tej chwili najwazniejsze jest to co chce synek a nie ja i obawiam sie ze macievwe wszystkim racje bo teraz obecnie jestem u niego i spie w osobnym pokoju a nawet nie przyszedl mi powiedziec dobranoc okropnie mi z tym
No sama widzisz co sie dzieje. Szkoda mi ciebie. Chesz tak sie dalej meczyc? Boze moj syn tez ma 26 lat tyle samo co ty. Rada: zakoncz ten zwiazek i znajdzo sobie facet bezdzietnego w twoim wieku.
Powodzenia.
To właśnie dziecko powinno spać samo i powinno wiedzieć, że tatuś śpi ze swoją gwiazdką. Nie sypia się z 7 letnim dzieckiem. Mój 3 letni synek nie wyobraża sobie by któreś z rodziców z nim spało. Po przeczytaniu bajki sam mówi, że chce spać i żeby już iść.
A co miał Cię od razu do swojego łóżka zaprosić?
Obrzydlistwo. Paszła won
Bez przesady ja tam nie widzę nic dziwnego, że śpisz w osobnym pokoju, w sumie tak powinno być póki nie jesteś jego żoną.
Domyślam się, że tak stawiasz sprawę bo jesteś katoliczką. Nawet gdyby się z tym zgodzić to i tak ślubu kościelnego wziąć nie mogą więc pomyśl zanim napiszesz.
Domyślam się, że tak stawiasz sprawę bo jesteś katoliczką. Nawet gdyby się z tym zgodzić to i tak ślubu kościelnego wziąć nie mogą więc pomyśl zanim napiszesz.
Ale mogą wziąć cywilny. Chodzi po prostu o to żeby zachować jakieś granice "dobrego smaku" przecież oni się póki co ledwo znają. Zresztą ten pan jako ojciec musi także dawać przykład synowi. Syn może się nauczyć od ojca albo że każdą kobietę można zaprosić od razu do łóżka albo że najpierw trzeba zbudować jakąś silniejszą więź. Niestety ale będąc ojcem musi cały czas myśleć o tym jaki przykład daje synowi. I jeżeli autorka chce się z nim związać no to musi być tego świadoma, że wielu rzeczy przy dzieciach się nie robi/nie mówi.
To po co ją do domu zaprosił. ?
Ale mogą wziąć cywilny. Chodzi po prostu o to żeby zachować jakieś granice "dobrego smaku" przecież oni się póki co ledwo znają. Zresztą ten pan jako ojciec musi także dawać przykład synowi. Syn może się nauczyć od ojca albo że każdą kobietę można zaprosić od razu do łóżka albo że najpierw trzeba zbudować jakąś silniejszą więź. Niestety ale będąc ojcem musi cały czas myśleć o tym jaki przykład daje synowi. I jeżeli autorka chce się z nim związać no to musi być tego świadoma, że wielu rzeczy przy dzieciach się nie robi/nie mówi.
Siedmiolatkowi tłumaczyć, że do łóżka to po ślubie? Dziecko ma wiedzieć, że tatuś jest ze swoją gwiazdeczką a jemu (dziecku) jest z nimi dobrze. Nikt nie mówi, że dziecko ma wiedzieć co oni robią w sypialni. Dla niego łóżko jest meblem do spania.
Nie doszukuj się bezeceństw tam gdzie ich nie ma. Doprawdy zszokowany jestem jak Kościół niektórym potrafi wypaczyć rozumienie seksualności.
A jeśli mały to taki typ dziecka, który nikogo nie lubi i nie akceptuje (są takie dzieci) to ojciec będzie dożywotnio sam ?, trzeba wziąć pod uwagę że dziecko kiedyś urośnie i z domu odejdzie, jest ważne lecz nie jest pępkiem świata. Rodzic też ma prawo do szczęścia.
Co u Ciebie gwiazdko25?
50 2013-06-23 01:09:20 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-06-23 01:14:09)
Moim zdaniem takie postawienie sprawy przez niego jest bardzo egoistyczne. Rozumiem, że chodzi mu o dobro dziecka ale sorry, Ty nie jesteś zabawką z wystawy, którą sobie mały weźmie lub nie.
Kładzenie na jednej szali szczęście i możliwość stworzenia rodziny a na drugiej widzimisię dziecka to trochę dziwne zwłaszcza, że znacie się dopiero kilka miesięcy a mały po przejściach może nie chcieć jeszcze drugiej mamusi.
Co będzie jeśli pasierb Cię zaakceptuje a za jakiś czas powie do taty, że już Cię nie lubi bo nie kupujesz mu lodów? Pójdziesz w odstawkę?
Masz dużo racji.
Oczywiście, chcemy, by dziecku było dobrze, ale chyba też są granice. Można starać się, by ewentualna przyszła macocha uzyskała sympatię dziecka, ale też nic na siłę. To partnerka dla nas w końcu. No chyba, że byś źle odnosiła się do dziecka czy coś takiego... no i takie mówienie z góry, że jak się nie dogadacie, to między Wami koniec, to dla mnie też niezbyt miłe podejście, czułabym się właśnie jak dodatek, jak dziewczyna, która musi przejść 'test' na macochę, nie bardzo czułabym się jak partnerka. Jasne, dziecko jest bardzo ważne, ale uważam, że w życiu są pewne granice i warto się nich trzymać niezależnie czy to relacja kobieta-mężczyzna czy ojciec-syn.
Vinnga napisałaś: "A jeśli dziecko (o zgrozo) jest uświadomione w poglądach tatusia to na 100% dzisiaj wieczorem obwieści, że tej pani to on nie lubi..."
Dokładnie! Takie dziecko będzie przekonane, że wszystko mu wolno. No i jak tak zbudować związek? Dziecko będzie wtedy uważać, ze ma monopol na uwagę tatusia. A tak stawia się jasny komunikat, że ta pani jest dla mnie ważna i chciałbym, żebyś ją zaakceptowała. A jak dziecko ma jakieś ale, to rozmawiać i rozmawiać, ale też nie zrywać, bo np dziecko nie polubiło. Często może to nie być wina partnerki ale właśnie np zazdrości.. czy np tego, że ogólnie wiadomo, nie zawsze wszystkich w życiu lubimy.. dziecko ma też prawo, ale to nie znaczy, że my mamy rezygnować z związku. Jeśli postawi się sprawę jasno, to dziecko w końcu zrozumie, że może nie lubić partnerki mamy, ale to tata ma być szczęśliwy.
Wielokropek napisał/a:Będąc matką, chciałabyś, by Twoje dziecko nie zaakceptowało, nie polubiło Twego partnera? Podjęłabyś decyzję o związku z nim wbrew swemu dziecku?
Osobiście chciałabym, żeby moje dziecko polubiło mojego partnera, ale nie uzależniałabym od decyzji dziecka mojego związku!
"Lubienie" lub nie 7-letniego dziecka uzależnione jest od wielu czynników i raczej rzadko są to czynniki racjonalne. Rozumiem, kiedy nowy partner czy partnerka rodzica daje podstawy do tego, żeby dziecko jej/go nie lubiło. Ale często bywa tak, że sympatia dziecka zależy od okoliczności lub widzimisię. Już bardziej można polegać na sympatii 3-4 latka niż 7-letniego dziecka. 7-latek może ostentacyjnie sabotować wszystkie znajomości rodzica z zazdrości o uwagę, o czas, z podświadomego żalu za rozstanie rodziców, z powodu zbyt małej ilości zabawek jaką otrzymuje od nowej znajomej ojca lub po to, żeby czuć się najważniejszy. Żaden z tych powodów nie jest racjonalny do podjęcia decyzji o zakończeniu nowej relacji bo dziecku się nie podoba.Do dorosłych należy stworzenie takich warunków, żeby dziecko wybrankę ojca zaakceptowało. I wcale nie musi jej akceptować od pierwszego spotkania. Ale jeśli ojciec stawia sprawę w ten sposób, ze albo mały będzie autorkę od razu darzył sympatią albo nie podejmuje dalszych kroków w celu rozwoju znajomości - on chyba przez najbliższe 15 lat żadnego związku nie stworzy. Bo najzwyczajniej w świecie nie daje dziecku ani jej szans na poznanie się i stworzenie jakiejś wzajemnej relacji. A jeśli dziecko (o zgrozo) jest uświadomione w poglądach tatusia to na 100% dzisiaj wieczorem obwieści, że tej pani to on nie lubi...
Zgadzam się w pełni z powyższą wypowiedzią. Sama znajduje się prawie od dwóch lat w takiej sytuacji. Z jedną różnicą. Mój partner ma 10 letnią córkę. A jak wiadomo, czy kobieta jest już dojrzała czy jeszcze nie, zawsze potrafi z sukcesem zmanipulować mężczyznę. A zwłaszcza własnego ojca. Tym bardzej, że ona jest jego jedynym dzieckiem. A on od dnia rozstania z żoną nosi w sobie poczucie winy za to, że jego ukochane dziecko nie ma pełnej rodziny. Długo by opowiadać, jakie musiałam przejść sytuacje i pokonać trudności. Zawsze starałam się pokazywać, że wszyscy troje jesteśmy tak samo ważni i zasługujemy na szacunek, uwagę i uczucie. Nie mogę powiedzieć, że osiągnęłam sukces... Córka mojego partnera zaakceptowała mnie i nawet zaprzyjaźniła się ze mną. Niestety największy problem stanowi mój partner, który najwyraźniej jest zazdrosny o relacje, jakie wytworzyły się pomiedzy mną a jego córką. I TO JEST NAJWIĘKSZY PROBLEM.
Ten związek jest chory już z gruntu. Takie założenia że dziecko na pierwszym miejscu to patologia. Dzieci są ważne , owszem ale one kiedys pójdą w świat i założą własne rodziny a człowiek pozostaje sam bo dla dzieci zrezygnował z własnych potrzeb.
Dziewczyno skoro on ci tak powiedział to tak będzie i tego nie zmienisz. Odpuść sobie związek z nim.
Hmmm....niewiem nawet co pisac...u mnie niby dobrze ale i zarazem dziwnie dzis juuz rozstalismy sie bo mieszkamy od siebie 100 km ale on nawet nie dal mi buzi na pozegnanie tym bardziej ze teraz to raczej tak szybko sie nie zobaczymy...przykro mi to fakt tylko ja naprawde cos do niego czuje...ja mam chyba normalnie pecha do mezczyzn
Gwiazdko, poszukaj sobie wątki użytkowniczki swan13 i poczytaj jak wygląda związek dorosłych ludzi, gdzie organem decyzyjnym jest dziecko. Twój partner jako żywo wygląda mi na podobnego partnerowi swan.
Hmmm?.pniewiem nawet co pisac?u mnie niby dobrze ale i zarazem dziwnie dzis juuz rozstalismy sie bo mieszkamy od siebie 100 km ale on nawet nie dal mi buzi na pozegnanie tym bardziej ze teraz to raczej tak szybko sie nie zobaczymy?przykro mi to fakt tylko ja naprawde cos do niego czuje?ja mam chyba normalnie pecha do mezczyzn
Przykro mi gwiazdko. rozumiem, ze ci jest bardzo ciezko. Mam nadzieje, ze napisanie tu, na tym forum w jakis sposob pomoglo ci przemyslec twoj zwiazek. Pomysl teraz o sobie, zajmij sie czyms, wychodz ze znajomymi. Zycze powodzeina.
Jeśli facet stawia Ci takie ultimatum to poważnie się zastanów nad tym zwiążkiem. Bo teraz ważniejszy jest jego syn, a co będzie za jakiś czas? Jakie ultimatum Ci postawi? Dla niego powinnaś być nr 1. On powinien starać się, żeby mały Cię polubił, a nie oświadczać Ci, że wszystko zależy od dziecka. W tym momencie nie zastanawia się co ty czujesz..