Jeżeli ktoś śledził mój wątek o wykładowcy, co nieco wie. Od jakiś 5 lat przyciągam facetów. Nie jestem jakaś śliczna, przeciętna. Nie maluje się mocno, nie jestem zbyt pewna siebie. Nie udaje zagubionej dziewczynki. Jestem bardzo spokojna, opanowana, w miarę zaradna.
Wiele wycierpiałam przez takie zaloty, flirty, obiecanki fajnego związku (przez facetów z którymi się jakiś czas przyjaźniłam). Część wyłapywałam i olewałam, część brałam na poważnie. Faceci wykładowcy dają mi fory, więcej czasu na pisanie kolokwiów, część z nich lepsze oceny. Część facetów i ten wykładowca dosłownie obmacują mnie. Zawsze jednak umiałam ich odpędzić od siebie, co innego jednak gdy coś czuje. Nie pragnę związku na siłę, nie jestem też wyuzdana i nie pójde do łóżka i na macannki z kim popadnie.
Pewnie znajdą się takie kobietki, które chciałby mieć mój problem
. Dla mnie to katorga. Nie ufam dzięki temu facetom. Jak byłam młodsza zdarzało mi się ufać i cieszyć jakie to szczęście. Jednak teraz mam problemy. Na razie z tym wykładowcą największe. Gdybym jednak znalazła dobrego człowieka, nie zakochałabym się pewnie w nauczycielu...Nigdy nie byłam w poważnym pełnym zaangazowania, dłuższym związku.
wie ktoś o co chodzi, może coś zmienie u siebie i się to skończy?
Podobne tematy
Jak nic feromony.
Oczekuje poważniejszych odpowiedzi ![]()
Może tylko Ci się wydaje, że jesteś przeciętnej urody?
Szczerze mówiąc jeszcze nie słyszałam, żeby dziewczyna, która nie jest co najmniej ładna i zgrabna, przyciągała facetów. Faceci to wzrokowcy. Może jesteś po prostu bardzo kobieca, kobieco się ubierasz i zachowujesz - sama widzę różnicę w zależności od ubioru, gdy mam spódnicę i buty na obcasach wszyscy kierowcy mnie przepuszczają na pasach, mężczyźni są dla mnie nad wyraz mili i rozmowni, a kiedy jestem ubrana w spodnie i trampki nie obserwuję takich zachowań ![]()
5 2013-06-20 22:30:51 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-20 22:31:32)
Nie mogę nosić obcasów (kontuzja), nie noszę spódniczek, ubieram się przeciętnie, tanio.
Mam parę kg ponad normę (dosłownie pare, ale jednak), więc chyba do zgrabnych się nie zaliczam. Nogi mam grube, trochę mam tam mieśni (teraz już co nieco więcej tłuszczu) ale trenowałam pływanie. Wstydze się nosić spódniczki.
Zawsze się boje że to tylko flirt. Panuje nad emocjami, ale ciężko zapanować nad zauroczeniem mocniejszym.
W takim razie przyznaję, że przyczyna Twojego ponadprzeciętnego powodzenia jest dla mnie zagadką
Ale się nie znam, może niech jakiś facet jeszcze się wypowie ![]()
Niestety swojego zdjęcia nie prześlę.
u mnie zawsze trampki, ew baleriny, rurki, podkoszulki, ale kozaki mam seksowne ![]()
A moze nadinterpretujesz kazdy objaw zainteresowania czy uwagi?
No tak ja wszystko nadinterepretuje przecież
ocen i czasu które nie powinnam dostać też
i macanki też i oferowanie seksu?
niektóre to fakt czysta dobroć i pomoc
10 2013-06-20 22:48:08 Ostatnio edytowany przez nustablo (2013-06-20 22:48:28)
"Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?"
netkobiety.pl/viewtopic.php?id=54780
Za mało się Wami interesujemy - źle, za dużo - też źle. Kobiety...
Nawet w jeansach i trampkach możesz wyglądać seksownie.
nie dogodzisz kobiecie
trafne spostrzeżenie. jednak co za dużo to nie zdrowo w obie strony
12 2013-06-20 23:05:57 Ostatnio edytowany przez Marianne (2013-06-20 23:06:40)
Hmmm...
Jeśli piszesz tu do nas,więc jest to dla Ciebie niewątpliwie problem..
Zastanów się czym możesz kusić facetów?
Może jesteś bardzo zabawna? miła? towarzyska?
Zwykle powodem zainteresowania facetów jest wygląd,urok, bądź uśmiech.
Dla mnie tez jest to zagadką,skoro nie jest to spowodowane Twoją stroną zewnętrzną.
A ze strony wykładowcy -obmacywanie...to strasznie niesmaczne, daj mu znać że nie pasuje Ci to,a jesli nie poskutkuje podejmij jakieś radykalne kroki.
Zwykle dla kobiet takie zaloty są całkiem miłe, jednak gdy przekracza to jakieś granice moralne bądź przybiera niechcianego tempa trzeba jakoś reagować.
Może znudzisz im się w końcu.;)
Nie jestem przebojowa. Nie jestem też jakos brzydka i jak jeden pan powiedział, może nie tylko o miniówki chodzi.
Niestety cały problem w tym, że potrafie się zauroczyć i to mocno (jeżeli poznam tę osobę, dłużej z nią będę przebywać, a zwłaszcza jestem wyczulona na fajny, niemocny dotyk) i tak właśnie w przypadku wykładowcy było. Nic chyba nie pozostaje jak odpuścić i pocierpieć znowu w kąciku.
Niestety cały problem w tym, że potrafie się zauroczyć i to mocno (jeżeli poznam tę osobę, dłużej z nią będę przebywać, a zwłaszcza jestem wyczulona na fajny, niemocny dotyk) i tak właśnie w przypadku wykładowcy było. Nic chyba nie pozostaje jak odpuścić i pocierpieć znowu w kąciku.
Jak to rozumieć? Czyli dotyk wykładowcy Ci się podobał?
A może zauroczyłaś się własnie w nim?:)
Zauroczyłam się w nim. Nie będę Cie odsyłać do mojego tematu, bo jest przydługawy.
Niestety to coś mocniejszego. Tylk raz dotychczac tak się zauroczyłam/zakochałam.
No to już teraz zrozumiałam Cię.
Hm...
A jaki On ma stosunek wobec Twojej osoby?
Wiesz coś o nim, ma rodzinę?
Jeśli jesteś szczęśliwa, to faceci to czują i do Ciebie się przymilają. W drugą stronę też to działa. Poza tym możesz mieć ładne kobiece kształty i ładnie się ruszasz.
Sama odesłałam się do tamtego tematu,i sprawa jest dla mnie jakby jasniejsza.
19 2013-06-20 23:39:50 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-20 23:40:45)
Nie ma rodziny, ani dziewczyny. Sam mówi dla żartów że szuka. Miał dziewczynę dosyć długo, razem studiowali. chyba jako tako skleciłam co trzeba.
pomógł mi w wieu ważnych kwestiach, był zmieszany przy mnie zakłopotany, komplementował mnie, drażnił się ze mną. Probował poza zajęciami do mnie zagadać, nie bardzo mu to wychodziło, a ja go odpychałam. Do czasu. Poczułam pod koniec semestru coś do niego.
Probowałam po zajęciach podejśc do niego i z jak największym wdziekiem zapytać się go o kwestie organizacyjne z jednego z przedmiotów które prowadził. Utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy przed dłuższy czas może ok 10 sek. Speszyliśmy się, Był na domiar złego z kolegą, który śmiał się z całej sytuacji. Po miesiącu brak kontaktu znaleźliśmy się na korytarzu. Stałam z koleżankami, stałam tyłem, był na tyle blisko że czułam go i przez chwile przysłuchiwał się o czym mówię,gdy się odwróciłam uciekł. Parę dni później szedł z wykładowca, minął mnie bokiem, odprowadził wykładowcę do gabinetu, zszedł na dół i wrócił z powrotem do mnie. Wtedy cały sobą się uśmiechał, był skierowany do mnie, zamglone i świecące oczy, przymrużył oko i bezdźwięcznie powiedział "cześć"..Oczywiście odwdzięczyłam się. Wie, że już go nie odpycham. Zaczepiłam go po jego zajęciach. Był zaskoczony, nie spodziewał się mnie, bo zajęcia z nim mi się już skończyły parę miesięcy temu. Niedawno na uczelni mieliśmy duże sympozjum Pochwaliłam je, prowadził sympozjum ze swoim kołem i pochwaliłam jego wsytąpienie. Było mu głupio, bo stwierdził ze sympozjum to nie jego zasługa. Zaproponował mi uczestniczenie w kole zawołał studentkę która miała z nim zajęcia, akurat była przewodniczącą koła. Objał mnie mocno, zanim objął przejechał ręka przez moje plecy2-3 razy, jakby masował, odruchowo uciekłam a później wtuliłam w jego rekę, czyli odchyliłam do tyłu i tak przez pare minut (rękę miał na mojej tali) Polecał mnie i przedstawił. Bardzo mu zalezało, żebym juz przyszła na spotkanie koła (mimo ze to było pozegnalne).Przy mnie wszystko mu się myli, myli, godziny, dni tygodnie, zajęcia, ale pamieta jak się nazywam, olewa uczniów każąc im czekać aż ze mną porozmawia, spóźniając się na zajęcia mocno.zawsze uśmiecha się gdy mnie widzi, nawet jak idzie zamyślony
gdy go zaczełam olewać już totalnie, wszedł na mnie (dotknął swoim ciałem moich pleców) i bez słowa poszedł dalej.
aha a ja Ci teraz streściłam hehehehe
Rany! Czy nie możecie się po prostu umówić? Jak to czytam to jest bolesne, a co dopiero w realu. Powiedz mu w żartach: "Jak byś chciał kiedyś po zajęciach mnie zaprosić na kawę to może się zgodzę.".
Niektóre kobiety z takim darem jak ty, potrafią się ustawić w życiu nawet bez oddawania się, wodząc za nos słabych mężczyzn, a ty jeszcze marudzisz ![]()
Oczekuje poważniejszych odpowiedzi
Moja odpowiedź była całkowicie poważna. Poczytaj o feromonach a przekonasz się, że mogą mieć one znaczenie.
Nie mogę nosić obcasów (kontuzja), nie noszę spódniczek, ubieram się przeciętnie, tanio.
Mam parę kg ponad normę (dosłownie pare, ale jednak), więc chyba do zgrabnych się nie zaliczam. Nogi mam grube, trochę mam tam mieśni (teraz już co nieco więcej tłuszczu) ale trenowałam pływanie. Wstydze się nosić spódniczki.
Zawsze się boje że to tylko flirt. Panuje nad emocjami, ale ciężko zapanować nad zauroczeniem mocniejszym.
Jak bym czytała swoje słowa sprzed kilku lat. Ja też długo nie wiedziałam, o co chodzi, i też mi się wydawało, że jestem zupełnie przeciętna, a faceci wiecznie chcą mnie zaciągnąć do łóżka podczas gdy ja chciałam czegoś poważniejszego. Dopiero koło trzydziestki zaskoczyłam o co chodzi.
Ja też mam milka kilo za dużo(noszę rozmiar 38-40) i zawsze miałam kompleks z tego powodu. Też uprawiam sport i mam za grube nogi i dlatego nie nosze spódniczek. Na co dzień się nie maluję, i chodzę w jeansach i trampkach. I na dodatek już nie jestem taka młoda, choć wyglądam na kilka lat mniej. Jak młoda byłam to mi się wydawało, ze moim atutem jest inteligencja i mój charakter a nie wygląd i wcale się nie uważałam za jakąś specjalnie atrakcyjną fizycznie.
Dopiero niedawno dotarło do mnie, że to jednak chodzi o wygląd. Po prostu mam bardzo ładną twarz(duże oczy, drobny nos, duże usta, gęste włosy) i proporcjonalną kobiecą figurę. Dodatkowo jestem sympatyczna,otwarta i często żartuję i się uśmiecham do innych.
I masz przepis na kobietę, która podoba się 90% męskiej populacji w wieku 20 +
Chodzi o wpisywanie się w ewolucyjny wzorzec kobiecości. O estrogeny.
W opinii kobiet i gejów jestem przeciętna(za gruba), a faceci hetero wiecznie się za mną oglądają.
Generalnie przyjmij, że jesteś atrakcyjna, mimo twoich niedoskonałości. Skup się na rozwijaniu swoich pasji zainteresowań etc. A od facetów wymagaj dużo. Jak któryś będzie autentycznie zainteresowany czymś poważnym to nawet jak mu ustawisz wysoko porzeczkę to sobie nie odpuści. A jak szybko zrezygnuje to będzie znaczyć, że chodziło mu o seks lub jest słaby, i w tym momencie to nie jest odpowiedni partner dla Ciebie.
Ceń siebie a zobaczysz jak dobrze na tym wyjdziesz.I bądź sobą. A jak zobaczysz, że ktoś przekracza twoje granice, lub nie okazuje Ci szacunku to kończyć znajomość bez wahania. Trudnej sobie znaleźć faceta, ale ostateczny rezultat jest bardziej satysfakcjonujący.
A ten facet, o którym piszesz to się chyba zauroczył mocno Tobą.
Nie jestem jakaś śliczna, przeciętna. Nie maluje się mocno, nie jestem zbyt pewna siebie. Nie udaje zagubionej dziewczynki.
A no może właśnie dlatego, że jesteś przeciętna do bólu masz takie powodzenie. Wbrew pozorom to nie paradoks. W czasach kiedy kobiety są (chcą być i mają parcie) samicami alfa w każdej niemal dziedzinie większość facetów rejteruje i ucieka bo boi się konfrontacji z nimi. Być może Ty swoją zwykłością ośmielasz ich i dajesz im w ich odczuciu bezpieczeństwo, że nie zostaną odrzuceni już na starcie. Może myślą, że mają jakieś szanse, których z założenia nie mieliby u tych, do których ślinią się w snach i tylko w snach. W sumie to nie powinno Cię to obchodzić i powinnaś dokonywać nieustannych selekcji.
25 2013-06-21 09:58:26 Ostatnio edytowany przez Marianne (2013-06-21 10:03:19)
Skoro nie ma rodziny, ani kobiety. To udało Ci się.
Z tego co napisałaś,wydaje mi się że zaintrygowałaś go, lubi Cię angażować w swoje przedsięwzięcia, to Ciebie dostrzegł wśród reszty. No jednym słowem interesujesz go.
Zrób coś z tym jeśli czujesz, że zauroczyłaś się w nim.
Nie ma się co zastanawiać. Jakiś mądry facet powyżej napisał,żebyś w sposób żartobliwy i nie do końca oczywisty zaprosiła go na kawę.
Nie ma co siedzieć w kącie i rozmyślać, tak jak mówię facet zwrócił na Ciebie uwagę,więc kretynki z siebie nie zrobisz.
No to co planujesz?
Jak to rozegrasz?
Musisz działać teraz.:)
Powiem Ci,że dwa lata temu miałam podobny problem.
Choć u mnie było to bardziej oczywiste.
Jako,że lubiłam kusić facetów.
No i kiedyś miałam taką sytuację, zanim poznałam mojego obecnego faceta (bo jestem z nim od ponad roku)
Przez długi czas a mianowicie około 4 lat nie widziałam się z moim przyjacielem... jako że jestem z Wielkopolski On mieszka w górach, no i jakoś byliśmy pochłonięci swoimi sprawami....a rozmowy ograniczały się do tych telefonicznych,bądź na gg czy facebooku.
No i właśnie równe dwa lata temu przed wakacjami wpadł do mojego miasta. Nie spotkaliśmy się sami, a w grupce znajomych jako że znamy się wszyscy razem i kiedy bywłl tu częściej chodziliśmy na różne koncerty własnie z tą ekipą.
Wszystko było okej wypiliśmy po drinku, no i jakoś tak wyszło że nagle wszyscy musieli się zmywać do domu, i zostaliśmy sami. Siedzieliśmy na ogródkach przed restauracją .. rozmawialiśmy, śmialiśmy się...no i K. złapał mnie za kolano i powiedział,że pociągam go.
Ja nie wiedząc co zrobić, po prostu stamtąd uciekłam, zamiast zacząć rozmawiać o tej sytuacji..
Do dnia dzisiejszego nie wyjaśnilśmy tego do końca, gdyż ciągle czuję że On chce czegoś więcej, a ja mam faceta którego bardzo kocham to po pierwsze , a po drugie traktuję go jak brata i inaczej być nie może.
No i od tamtej pory zaczęło mi przeszkadzać to że kuszę facetów, nawet mój przyjaciel którego kocham , chciał czegoś więcej ode mnie.
Tak więc tez zbyt kolorowo nie było.
Też przez długi czas zastanawiałam się dlaczego "pociągam facetów"
No i doszłam do tego...że chodzi o wygląd.
Czuję się atrakcyjna,no i chyba to widać.
Ale swojego czasu myślałam,że za odważnie się ubieram. Głupota, bo chodziłam w jeansach jakiś bokserkach, kurtce skórzanej i sandałach. ;D
No ale jakoś nie wierzyłam (jako że nie czułam się wtedy piękna) że spodobały mu się moje usta jak po botoksie, i oczy jak piłki pim-pongowe, ratować mnie mogły jedynie długie ciemne włosy.
Teraz też miewam takie sytuacje- kolega mojego faceta również próbował do mnie, ale nawet nie zdążyłam interweniować, a już mój facet to zrobił.
![]()
Się rozpisałam.
Mam podobnie zawsze to mialam , a nigdy sie nawet nie malowalam zbytnio , nigdy nie patrze na facetow itp.
Teraz jest to uciazliwe jestem singielka i widze to z zdowojona sila .
Czesto faceci w rozmowie patrza doslownie na usta itp , co mocno krepuje .
Doslownie jak Ty nie mam pojecia dlaczego ich przyciagam czym jestem starsza tym bardziej , widze na ulicy naprawde piekne dziewczyny , a praktycznie kazdy facet sie za mna oglada i mysle sobie jak to mozliwe.
27 2013-06-21 13:01:50 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-06-21 13:07:02)
no i K. złapał mnie za kolano i powiedział,że pociągam go. Ja nie wiedząc co zrobić, po prostu stamtąd uciekłam, zamiast zacząć rozmawiać o tej sytuacji..
O rany! Nie wytrzymał. To straszne. A Ty uciekłaś. Kurczę... pewnie ta historyjka jest dalej dla Ciebie ością w gardle. Ale wiem co trzeba zrobić -- zagrać "va bank" i napisać do niego maila "Cześć! Pamiętasz naszą rozmowę? Złapałeś mnie za kolano, powiedziałeś, że Cię pociągam, a ja uciekłam. Myślałam dużo o tym i....., więc ..... Nie gniewaj się na mnie. Ja do Ciebie nie mam urazu. ".
Dotyk niepożądany jest jak atak na kobietę, obmacywanie, złamanie jej granic intymności. Dlatego faceci czasem się powstrzymują, aby nie dotykać, nie obmacywać. No i sztuką jest wyczuć co można a czego nie... To bardzo trudne. Dlatego jak ktoś pójdzie za daleko, to może stracić kobietę. Jak jej nie dotyka, trzyma dystans, to się sprawa wlecze nudziarsko i sztucznie -- też może starcić kobietę.
Też przez długi czas zastanawiałam się dlaczego "pociągam facetów" No i doszłam do tego...że chodzi o wygląd. Czuję się atrakcyjna,no i chyba to widać.
"Do szpilek i spódniczki trzeba dorosnąć". To są słowa kobiety. Spodobało mi się to stwierdzenie, bo taka jest różnica pomiędzy młodziutką laską, a kobietą 30+.
Czesto faceci w rozmowie patrza doslownie na usta itp , co mocno krepuje .
Doslownie jak Ty nie mam pojecia dlaczego ich przyciagam czym jestem starsza tym bardziej , widze na ulicy naprawde piekne dziewczyny , a praktycznie kazdy facet sie za mna oglada i mysle sobie jak to mozliwe.
Ale jeszcze oprócz wyglądu jest coś w człowieku, co przyciąga innych. To poczucie szczęścia. Jak kobieta czuje się atrakcyjna, patrzą się na nią na ulicy, to jest bardziej szczęśliwa. Bardziej szczęśwlia kobieta przyciąga facetów. I takie perpetum mobile się nakręca.
U facetów tak samo -- mówią, że "alfę" (czyli brrrr... nie lubię tego określenia "samca alfa") poznaje się po tym, że on jest uśmiechnięty. Ale na nic uśmiech, jak dusza płacze. "Ludzie szczęśliwi są jak magnes" -- to też nie moje słowa.
Podsumowując wątek -- Kobiety! Nie róbcie chec! Przecież to szczęście, jak faceci na was lecą, a nie problem do rozwiązania!!!!
28 2013-06-21 13:10:02 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-21 13:53:16)
Mam podobnie zawsze to mialam , a nigdy sie nawet nie malowalam zbytnio , nigdy nie patrze na facetow itp.
Teraz jest to uciazliwe jestem singielka i widze to z zdowojona sila .
Czesto faceci w rozmowie patrza doslownie na usta itp , co mocno krepuje .
Doslownie jak Ty nie mam pojecia dlaczego ich przyciagam czym jestem starsza tym bardziej , widze na ulicy naprawde piekne dziewczyny , a praktycznie kazdy facet sie za mna oglada i mysle sobie jak to mozliwe.
Bo robicie to, uzewnętrzniając, kokietując swoją kobiecość w sposób czysto naturalny, bez "polepszaczy". Nie wzorujecie się na wzorcach z "wybiegu modelek" serwowanych w brukowcach, a macie swój indywidualny styl. Bo sam będac w oku cyklonu zauwazyłem, że te za przeproszeniem najbardziej wypindrzone babeczki noszą 4 litery wyżej głowy, podpierając ją kostkami na szpilkach i szukają adoracji wśród meżczyzn jak igły w stogu siana.
A żadną przyjemnością jest dla faceta sytuacja, jak połowa przysłowiowej tapety zostanie mu na ustach po pocałunku lub gdy taka barbie na pierwszych trzech randkach się powstrzymywała od "chuci", ale potem musiała sobie peruke poprawic, "tapete" poderperować, działkę machnąć czy kielicha wychylić. To działa też w odwrotną stronę.
Sam ubierając się łącząc styl sportowy z wizerunkiem a'la "pod krawatem" byłem adorowany przez dziewczyny też z tej "górnej półki", gdzie w awaryjnych sytuacjach używałem obrączki jako straszaka na takowe zaloty.
Jesteście dla facetów targetem z klasą a nie chodzącą reklamą salonów kosmetycznych i drogerii. I w tym - chyba - cały wic ![]()
Ja lubię "wypindrzone babeczki". Ale trzeba to zrobić z klasą -- tak jak pisze bags -- full-tapeta kojarzy mi się z plamą na czystej koszuli, sztuczne włosy z grudkami gdzie sa doklejone, sztuczne paznokcie z ich odpadnięciem przy byle zadarciu. Brrr!
30 2013-06-21 15:28:26 Ostatnio edytowany przez Marianne (2013-06-21 15:41:57)
O rany! Nie wytrzymał. To straszne. A Ty uciekłaś. Kurczę... pewnie ta historyjka jest dalej dla Ciebie ością w gardle. Ale wiem co trzeba zrobić -- zagrać "va bank" i napisać do niego maila "Cześć! Pamiętasz naszą rozmowę? Złapałeś mnie za kolano, powiedziałeś, że Cię pociągam, a ja uciekłam. Myślałam dużo o tym i....., więc ..... Nie gniewaj się na mnie. Ja do Ciebie nie mam urazu. ".
Ano, zbyłam go i poszłam sobie.
Miał powiedziane co i jak, ale średnio to przyjął do wiadomości.
Na szczęście potrafimy znaleźć wspólną płaszczyznę rozmowy.
Więc w tym temacie jest jakby dobrze.
Dotyk niepożądany jest jak atak na kobietę, obmacywanie, złamanie jej granic intymności. Dlatego faceci czasem się powstrzymują, aby nie dotykać, nie obmacywać. No i sztuką jest wyczuć co można a czego nie... To bardzo trudne. Dlatego jak ktoś pójdzie za daleko, to może stracić kobietę. Jak jej nie dotyka, trzyma dystans, to się sprawa wlecze nudziarsko i sztucznie -- też może starcić kobietę.
Tak jest, z pewnością była to dla mnie sytuacja mało komfortowa, ale chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego, Misiaczki ![]()
macie swój indywidualny styl. Bo sam będac w oku cyklonu zauwazyłem, że te za przeproszeniem najbardziej wypindrzone babeczki noszą 4 litery wyżej głowy, podpierając ją kostkami na szpilkach i szukają adoracji wśród meżczyzn jak igły w stogu siana.
Nie potraktuj tego co powiem bardzo indywidualnie, a wręcz odwrotnie.
Jesteście kompletnie nieprzewidywalni w tym co robicie.
I jakoś ciężko rozgryźć co tam Wam siedzi we łbie.
Nie przejdziecie obojętnie koło laski, która łazi skąpo ubrana, wytapetowana i podniesiona.
Ale już za żony byście jej nie chcieli, bo Wam koszule ubrudzi.
Faceci, bardziej konkretnie podchodźcie do sprawy!
Mam nadzieje,że to nie świadczy o Waszym zakłamaniu. A po prostu o jakieś bodźce wzrokowe.
hihi.
Nie przejdziecie obojętnie koło laski, która łazi skąpo ubrana, wytapetowana i podniesiona.
Ale już za żony byście jej nie chcieli, bo Wam koszule ubrudzi.
Moja żona nie brudzi koszuli. I lubię jak jest skąpo ubrana.
32 2013-06-21 17:10:26 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-21 17:10:53)
bags napisał/a:macie swój indywidualny styl. Bo sam będac w oku cyklonu zauwazyłem, że te za przeproszeniem najbardziej wypindrzone babeczki noszą 4 litery wyżej głowy, podpierając ją kostkami na szpilkach i szukają adoracji wśród meżczyzn jak igły w stogu siana.
Nie potraktuj tego co powiem bardzo indywidualnie, a wręcz odwrotnie.
Jesteście kompletnie nieprzewidywalni w tym co robicie.
Nie przejdziecie obojętnie koło laski, która łazi skąpo ubrana, wytapetowana i podniesiona.
Ale już za żony byście jej nie chcieli, bo Wam koszule ubrudzi.
I jakoś ciężko rozgryźć co tam Wam siedzi we łbie.
Faceci, bardziej konkretnie podchodźcie do sprawy!
Mam nadzieje,że to nie świadczy o Waszym zakłamaniu. A po prostu o jakieś bodźce wzrokowe.
No wiesz... jakoś mnie to nie dziwi, że miewasz/miewacie z tym problem, bo jesteśmy bardzo prości w "obsłudze".
Jakoś dziwnym trafem cenię u kobiet Ich naturalną urodę, lekko podkreśloną przez makijaż niż ociekającą od wielowarstwowych tapet wszelkiej maści. I tu - może jako nieliczny wyjątek - solidaryzuję się z Kenobim.
Skoro nie ma rodziny, ani kobiety. To udało Ci się.
Z tego co napisałaś,wydaje mi się że zaintrygowałaś go, lubi Cię angażować w swoje przedsięwzięcia, to Ciebie dostrzegł wśród reszty. No jednym słowem interesujesz go.
Zrób coś z tym jeśli czujesz, że zauroczyłaś się w nim.
Nie ma się co zastanawiać. Jakiś mądry facet powyżej napisał,żebyś w sposób żartobliwy i nie do końca oczywisty zaprosiła go na kawę.
Nie ma co siedzieć w kącie i rozmyślać, tak jak mówię facet zwrócił na Ciebie uwagę,więc kretynki z siebie nie zrobisz.
No to co planujesz?
Jak to rozegrasz?
Musisz działać teraz.:)
Nie mam jak działać jest sesja, nie wiem kiedy on bywa na uczelni i się nie dowie raczej. Nie odpisuje na moje maile. Jedyne comyśle to wysłać mu zaproszenie do znajomych i poczekać co dalej. Zadzwonić do niego też nie zadzwonie.
A co do wypindrzonych kobiet...zauważyłam że swój przyciaga swego. Pedałkowaci faceci najczęściej lecą na chude skwarki. Nie mówie o kobietach z mocniejszym makijażem ale już o skrajnych przypadkach.
34 2013-06-21 17:56:58 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-06-21 17:57:56)
"Nie potraktuj tego co powiem bardzo indywidualnie, a wręcz odwrotnie.
Jesteście kompletnie nieprzewidywalni w tym co robicie.
I jakoś ciężko rozgryźć co tam Wam siedzi we łbie.
Nie przejdziecie obojętnie koło laski, która łazi skąpo ubrana, wytapetowana i podniesiona.
Ale już za żony byście jej nie chcieli, bo Wam koszule ubrudzi.
Faceci, bardziej konkretnie podchodźcie do sprawy!
Mam nadzieje,że to nie świadczy o Waszym zakłamaniu. A po prostu o jakieś bodźce wzrokowe."
Marianne. Faceci są bardzo przewidywalni. Tylko trzeba poznać odpowiednio dużą próbkę, żeby zaobserwować prawidłowości, refleksja oraz pewne doświadczenie życiowe.
Faceci oglądają się za odstawionymi młodymi laskami, bo taki mają atawizm. Zresztą kobiety też się za nimi oglądamy. Bo się wyróżniają, widać je.
Jak idzie młoda, wypindrzona i z dużym "cycem" to nie ma siły żeby ktoś się nie obejrzał. Ale w pewnym wieku faceci, uczą się odróżniać kobiety na raz, od takich na coś poważniejszego. Jak kobieta jest "zrobiona" i wyzywająco ubrana, to owszem zwraca na siebie uwagę, ale jak faceci na nią patrzą to nie przychodzi im do głowy " o ta kobieta to materiał na dobrą, wierną żonę i czułą matkę moich dzieci" tylko zupełnie coś innego. Poza tym, w dzisiejszych czasach, kiedy kobiety mają bardziej "elastyczne" zasady moralne, związek z taka panną jest obarczony dużym ryzykiem, bo będzie ona miała dużo różnych okazji.
Inną rzeczą jest, że jak mężczyzna ma doświadczenia seksualne z rożnymi kobietami to też widzi, iż często uroda nie ma przełożenia na jakość życia seksualnego. Często te zrobione laski bardziej w łóżku są zainteresowane tym, żeby nie popsuć sobie fryzury niż żeby było przyjemnie.
Często te zrobione laski bardziej w łóżku są zainteresowane tym, żeby nie popsuć sobie fryzury niż żeby było przyjemnie.
Hmmm... co za niezwykła opinia. Myślałem, że jak już idzie na seks, to nic się nie liczy...
o ta kobieta to materiał na dobrą, wierną żonę i czułą matkę moich dzieci
Szczerze mówiąc nigdy o kobiecie tak nie pomyślałem. Ta na matkę i żonę, ta na kochankę, ta na jednorazowe spotkanie. To dziwne kategoryzowanie, wrzucanie do szufladek. Może inni tak myślą... Każda kobieta jest inna i nie można wrzucać do kategorii.
36 2013-06-21 18:58:01 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-06-21 19:00:04)
Nie wiem Kenobi jak długo jesteś w związku, ale powiem Ci, że ja w swoimi życiu poznałam bardzo wielu facetów, z różnych krajów czy nawet kontynentów. Wielu z ich było nastawionych głównie na kontakty przelotne(nie żebym ja była zainteresowana). I pewna kategoryzacja kobiet, jest wpisana w takie funkcjonowanie. Jak ktoś jest przyzwoitym facetem, którego interesuje związek i jeszcze pozna swoją partnerkę w miarę młodym wieku to ma z pewnością inny punkt widzenia, bo rzeczy dzieją się naturalnie, i po prostu spotykasz kobietę, która się Ci podoba, umawiasz się na luzie a potem to przeradza się w coś trwalszego. Im jesteś starszy i masz więcej doświadczeń, tym ten scenariusz się komplikuje.
Skoro nie ma rodziny, ani kobiety. To udało Ci się.
Z tego co napisałaś,wydaje mi się że zaintrygowałaś go, lubi Cię angażować w swoje przedsięwzięcia, to Ciebie dostrzegł wśród reszty. No jednym słowem interesujesz go.
Zrób coś z tym jeśli czujesz, że zauroczyłaś się w nim.
Nie ma się co zastanawiać. Jakiś mądry facet powyżej napisał,żebyś w sposób żartobliwy i nie do końca oczywisty zaprosiła go na kawę.
Nie ma co siedzieć w kącie i rozmyślać, tak jak mówię facet zwrócił na Ciebie uwagę,więc kretynki z siebie nie zrobisz.
No to co planujesz?
Jak to rozegrasz?
Musisz działać teraz.:)
zawsze to może być tylko miły i otwarty i nie widzi granic ;/
działać jak? jak się rok akademicki skończył? iść do firmy, zadzwonić, zapytać się na uczelni kiedy ma dyżur (raczej nie mówią takich rzeczy), napisać maila na który nie odpowie?
Napisać emaila "Hej cześć! Nudzi mi się... chcę gdzieś wyjść i z kimś kulturalnym porozmawiać... zaprosisz mnie na kawę?".
39 2013-06-23 03:15:23 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-23 03:29:18)
Wiem co napisać, ale on do tej pory na żadnego maila mi nie odpisał, to na pewno na takiego odpisze.. Nawet na te związane z zaliczeniem przedmiotu nie odpisał, więc...? Już chyba wolałabym zadzwonić
Poza tym zaczęły dziwne ploty o nim chodzić, jestem załamana. Niedawno przyznał się studentkom że jet bi, bo tamte go naciskały żeby się do tego przyznał. Ponoć były jakieś foty, nie zrozumiałam czy je widziały, czy są w necie po prostu. opowiadał im też co pokolei z facetem swoim robił po imprezie, wraz z pikantnymi szczegółami.
Nie wiem już wariuje, Bliższa znajoma jego a moja koleżanka z roku mówi że jest hetero ale ona tez go naciskała wcześniej. Co z niego za facet że się dał i z tego żartuje. Można tak o nim myśleć. Wcześniej poszły ploty że w jakiejś się zakochał, ale nawt do niej nie zagadał i żyje dalej w chmurach (może też dzięki temu się wycofywałam). ale teraz to juz przegięcie. Nie znam prawdy myślę że jest hetero. Łatwo można się pomylić, bo jest jak żywe srebro, lata tu i tam, jest otwarty na innych ludzi, gaduła i dba o siebie, kocha porzadek, gotowanie, ale też jest "męski" ma miesień piwny uwielbia tłuste jadło i piwo i miał przez parę lat kobietę, bardzo ją kochał
cyrk na kółkach a to boli cholernie.. i nie mam ochoty być w trójkąciku
może nic z jego strony nie ma, tylkonie łapie i nie rozumie ze nie powinien tak się zachowywać wobec mnie
No skoro na maile nie odpowiada, to nie mam pojęcia..
Możesz jeszcze zaryzykować i gdzieś go złapać..
Ale nawet jeśli wiesz coś więcej o nim, gdzie mieszka, gdzie lubi przebywać... to nie wiem czy jest sens latać tak za nim.
A te pogłoski..
plotki zawsze biorą się z czegoś, ale my kobiety lubimy się same przekonać. ![]()
Jak myślisz, dlaczego nie odpisuje Ci na maile?
Nie pogłoski, tylko on sam to powiedział. Zresztą to jest tak niesmaczne, że staram się o tym nie myśleć. Może dowie się kiedyś o tym od niego.
Wiem gdzie pracuję, znajdę więc i ulice przy której jest firma, ale to chyba nie ma sensu, już lepiej zadzwonić.
Nie wiem właściwie, bo jakby sobie nie życzyłby sobie tych maili nie podszedłby do mnie żeby na żywo odpowiedzieć.
Zdecydowałam, że napisze do niego wiadomość na FB. Może nie od razu zaproszenie, a wiadomość. Może się ośmiesze i pocierpię, ale chyba jednak warto.
Tylko musze to ogarąć i ująćjakoś zgrabnie, a to zajmie troche czasu, ciągle się też waham po tych pogłoskach
43 2013-07-09 23:57:28 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-07-09 23:59:12)
Mam ciągle mieszane uczucia. Raz chcę cos robić, raz nie. Jeżeli mu zależy, wnioskuje że chociaż trochę tak skoro desperacko mnie zapraszał koła, to to nie minie przez wakację. Na razie moja kreatywność jest na poziomie zerowym, nie wymyśliłabym nawet coś konstruktywnego nie szczeniackiego...