Po dwudziestu latach małżeństwa mój mąż stwierdził że chce być singlem.Mamy dwoje dorastających dzieci uczą się w innej miejscowości i zostałam sama w pustym domu.Mąz cierpi na powracające stany depresyjne i nadużywa alkocholu. Nie potrafi sie do tego przyznać.Powiedział że nie może już dłużej znieść przytłaczjących go obowiązków życia codziennego.Chce budzić się i zasypiać wedłóg swojego uznania wracać i wychodzić kiedy chce jednym słowem kawaler po dwudziestu latach małżeństwa.Jest aktywny na portalach erotycznych tak bardzo że po wyprowadzeniu się z domu po kilku dniach prowadza się za raczkę z jakąs kobietom.Cz może spotkał się ktoś z podobnym przypadkiem ? Naprawdę nie wiem co robić!!!!!!!!
Podobne tematy
Po prostu zapragnalbyc znowu mlody, ciezko ci to pewnie przezyc. Odpowiedz sobie czy go kochasz czy po prostu przyzwyczilas sie do niego. Moze facet jest znudzony toba, moze nie dsotrzegasz tego jka malo atrakcyjna stalas sie dla niego, zmien swoj wizerunek, zrob nowy make-up, fryzure, cos w tym stylu, jak nic sie nie zmieni, to znajdz sobie kogos i wzbudz w nim zazdrosc, najlepiej jakiegos mlodszego faceta. Ja i to nie pomoze to dajcie sobie spokoj, chociaz ja i tak mysle ze wroci za jakis czas.
Po prostu zapragnalbyc znowu mlody, ciezko ci to pewnie przezyc. Odpowiedz sobie czy go kochasz czy po prostu przyzwyczilas sie do niego. Moze facet jest znudzony toba, moze nie dsotrzegasz tego jka malo atrakcyjna stalas sie dla niego, zmien swoj wizerunek, zrob nowy make-up, fryzure, cos w tym stylu, jak nic sie nie zmieni, to znajdz sobie kogos i wzbudz w nim zazdrosc, najlepiej jakiegos mlodszego faceta. Ja i to nie pomoze to dajcie sobie spokoj, chociaz ja i tak mysle ze wroci za jakis czas.
Znajdź sobie kogoś innegi i wzbudź w nim zazdrość?
Brednie.
Zaangażowanie w związku to nie kupienie sobie nowego ciucha.
Zastanów się do czego Ci potrzebny mąż i czy masz jakiś pożytek z niego.
Powiedz mu, że jeżeli chce odejść to ok tylko bez prawa powrotu.
Po prostu zapragnalbyc znowu mlody, ciezko ci to pewnie przezyc. Odpowiedz sobie czy go kochasz czy po prostu przyzwyczilas sie do niego. Moze facet jest znudzony toba, moze nie dsotrzegasz tego jka malo atrakcyjna stalas sie dla niego, zmien swoj wizerunek, zrob nowy make-up, fryzure, cos w tym stylu, jak nic sie nie zmieni, to znajdz sobie kogos i wzbudz w nim zazdrosc, najlepiej jakiegos mlodszego faceta. Ja i to nie pomoze to dajcie sobie spokoj, chociaz ja i tak mysle ze wroci za jakis czas.
No, prosze, prosze - jaka swietna rada na problemy - fryzurka, makijazyk, troszke zazdrosci i mezus wraca na lono.
Po pierwsze - czy tak naprawde jest dla kogo sie tak bardzo starac - facet z problemem alkoholowym i wynikajaca z tego depresja, pedza sie z panienkami zapoznanymi na portalach erotycznych, nie potrafi sie okreslic, czy jest juz dorosly, czy tez nie...........
Po drugie - jasno i wyraznie okreslil swoje "potrzeby" - nudzi go codziennosc , chce robic to co chce i kiedy chce....
Podejrzewam, ze jakiekolwiek dzialania autorki postu, to walka z wiatrakami.
Faceta dopadl kryzys wieku sredniego, podlany alkoholem, ubarwiony depresja - wine za to ponosi zapewne zona.
Zatem bez niej bedzie na bank szczesliwy i wolny.
Daj mu ta wolnosc , niech ja sobie konsumuje, az go zemdli.
Tylko niech ma swiadomosc, ze wszelkie konsekwencje owej wolnosci bedzie ponosil on sam.
Musi wiedziec jasno i wyraznie - jak zamknie za soba drzwi, to juz sie wiecej nie otworza.
Jezeli bedziesz probowac walczyc, bedziesz odbierana jako ta co ogranicza jego wolnosc.
Po co Ci facet, ktory jest z laski, nadasany, latajacy po erotycznych poratalach......
Jezeli moge radzic - zajmij sie soba, tylko soba.
Betina2 nic dodać nic ująć, zgadzam się w 100%
betina2 100% racji!
Betina dobrze radzi!
Należy się wyzbyć nadmiernego wyobrażania sobie jak to kogoś zmienimy - zmienić można tylko siebie. po 20 latach małżeństwa taki ruch na pewno boli. Czy można coś zrobić z takim mężem? Nie - można tylko ze sobą!
Oszukana24 wiem, że jest Ci teraz ciężko i nie dowierzasz w to co się dzieje, ale w gruncie rzeczy mąż wyświadczył Ci przysługę.
Czy naprawdę życie bez kogoś kto ma problemy z alkoholem nie wydaje Ci się lepsze, wartościowsze?
Pomyśl o tym i załamuj się, nie ma tego złego!
Pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy , zawalcz o siebie . Zacznij zyc dla siebie , czy Twoj maz to dorosly facet?
Mysle ze dobrze znasz odpowiedz na to pytanie.
Wiec zamiast zyc w ciaglym stresie , ktory funduje Ci nie stabilny mezus , zacznij martwic sie o siebie , za jakis czas bedziesz mu wdzeczna za to ze odszedl a Ty odzyjesz
Dlaczego od razu każdy sypie poradami typu zostaw go,odejdź...
A gdzie przysięga małżeńska? Gdzie słowa będę na dobre i złe? Gdzie jakieś wartości życia we dwoje? Fakt mąż nie zachowuje się jak powinien ale ja podejrzewam raczej jakiś głęboki stan depresyjny... Nie radzi sobie czymś i dlatego ucieka w alkohol,ból stara się zagłuszyć romansami... Autorko gwarantuję Ci że na pewno nie przynosi mu to tyle radości jak Tobie się wydaje.
Ja bym najpierw porozmawiała i starała się namówić na terapię małżeńską,alkoholową... Zawalczyłabym o to małżeństwo. Jeśli mąż nie wykaże zainteresowania naprawy tego co popsuł wtedy rozważałabym ewentualne odejście.
Przyznaję rację osobom z postów powyżej że powinnaś się zająć sobą ale nie w sposób taki że znajdziesz sobie teraz Ty kogoś aby zagłuszyć smutek i żal bo szczęścia Ci to nie przyniesie a pogubisz się jeszcze bardziej.
I takie moje pytania-czy Ty go jeszcze kochasz i wybaczyłabyś zdradę??? Bo tylko po odpowiedzeniu sobie na te pytania mogłabyś sama zadecydować co dalej robić...
Dlaczego od razu każdy sypie poradami typu zostaw go,odejdź...
Mówią to mając na myśli separację, czasowe odcięcie się od niego.
A gdzie przysięga małżeńska? Gdzie słowa będę na dobre i złe? Gdzie jakieś wartości życia we dwoje?
Po pierwsze ślubowała - cywilnie lub kościelnie - że będzie z nim "na dobre i złe", a nie służyła mu za holownik w jego psychofizycznych ekscesach. Po drugie deklarowała, że go nie opuści ale nie zarzekała się, że się nie wyprowadzi.
Panuje; "panoszy" się teraz moda na bardzo teoretyczne i mocno wyidealizowane podejście do tematu przysięgi, ale mało kto raczy pochylić głowę nad tym, że w efekcie końcowym partner jest dla Nas drogą a nie celem w życiu. Praktyka tutaj w całej okazałosci... pozostawia wiele do życzenia.
"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją... czasami jedną z wielu"... na portalach randkowych. ![]()
20 lat to szmat czasu i pora by wreszcie
autorka pomyślała o sobie... wedle postu Betiny2
Przysiega malzenska z tego co mi wiadomo obowiazuje DWIE strony.
Terapia jak najbardziej, ale tylko wtedy kiedy OBIE strony tego chca.
Maz autorki potraktowal ja raczej jako zawade w swoim dazeniu do "wolnosci" czyli rycia po erotycznych portalach, pedzania sie z panienkami po miescie i nieukrywaniu swego alkoholizmu ( z ktorego prawdopodobnie wywodzi sie jego depresja).
Leczenie "Bolu istnienia" poprzez koorewstwo i gorzale - sorry, ale sa inne sposoby - trzeba tylko poruszyc troche mozgownice.
I jak napisal Bagsiu - zona to nie holownik - zona, maz to PARTNERZY.
Zatracanie samej siebie w walce z niemozliwym - bezsens.
Betina2 napisała święte słowa. Wyjeżdżanie z przysięgą małżeńską jest po prostu okrutne. Jak się mąż autorki szlaja po pannach, to on może ale ona to mu ślubowała.
Szczerze autorka powinna zająć się teraz sobą i tyle. Olać gościa pewnie jak się wyszumi to sam wróci - tylko dobrze się zastanów zanim taki model przyjmiesz ponownie.
Lepiej zajmij się naprawdę sobą. Sprawiaj sobie przyjemności i znajdź przyjemność w przebywaniu samej ze sobą i realizowaniu samej siebie.
Betina2 napisała święte słowa. Wyjeżdżanie z przysięgą małżeńską jest po prostu okrutne. Jak się mąż autorki szlaja po pannach, to on może ale ona to mu ślubowała.
Szczerze autorka powinna zająć się teraz sobą i tyle. Olać gościa pewnie jak się wyszumi to sam wróci - tylko dobrze się zastanów zanim taki model przyjmiesz ponownie.Lepiej zajmij się naprawdę sobą. Sprawiaj sobie przyjemności i znajdź przyjemność w przebywaniu samej ze sobą i realizowaniu samej siebie.
Albo w imię przysięgi małżeńskiej zaczaj się za winklem, dopadnij na ulicy babę szlajającą się z twoim mężem, wytargaj ją za kudły, oblej cuchnącymi pomyjami i sprzedaj kopa w doope na rozpęd, a mężowi oklep w jej obecności facjatę i zaprowadź za ucho do domu, jak matka niesfornego gówniarza.
Oszukana, ja jeszcze doradzam jedną rzecz: wybranie się do prawnika i dokonanie ew. zmian dotyczących spraw majątkowych. Nikt nie każe Ci się rozwodzić, ale Twój mąż jest obecnie na podwójnym haju: po pierwsze alkoholowym a po drugie "wolnościowym": może dojść do sytuacji, w której w ramach tej wolności on zacznie zaciągać kredyty, szastać pieniędzmi na dupy itede. I niestety, jeśli nie podejmiesz pewnych kroków to Ty będziesz te długi spłacać.
Eeee Viki, a co jakies baby szlajajace sie z mezusiem winne.
Moze gadal, ze wolny, moze wlasnie sie rozwodzi i ble, ble......
Jezei juz pomyje to tylko na niego. Ale tak w ogole to po co?
Lepiej energie spozytkowac na zajecie sie soba, zabezpieczeniem materialnym wg postu Batszeby, zadbaniem o swoje zdrowie..........itp
Ten czas powinien byc dla niej i tylko dla niej.
http://archive.org/details/przysiega-malzenska
wg ks Marka Drzewieckiego...
Jak komuś mało to kazanie o małżeństwie ks. Pawlukiewicza polecam ![]()
Po dwudziestu latach małżeństwa mój mąż stwierdził że chce być singlem.Mamy dwoje dorastających dzieci uczą się w innej miejscowości i zostałam sama w pustym domu.Mąz cierpi na powracające stany depresyjne i nadużywa alkocholu. Nie potrafi sie do tego przyznać.Powiedział że nie może już dłużej znieść przytłaczjących go obowiązków życia codziennego.Chce budzić się i zasypiać wedłóg swojego uznania wracać i wychodzić kiedy chce jednym słowem kawaler po dwudziestu latach małżeństwa.Jest aktywny na portalach erotycznych tak bardzo że po wyprowadzeniu się z domu po kilku dniach prowadza się za raczkę z jakąs kobietom.Cz może spotkał się ktoś z podobnym przypadkiem ? Naprawdę nie wiem co robić!!!!!!!!
Niemal identyczna sytuacja jaką ja mialem, co prawda powód i okoliczności nieco inne, ale mechanizm ten sam. Ten wiek to chyba tak już ma, zaczyna odbijać, ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Szokujący jest jedynie dla mnie fakt, że z kimś takim tyle lat można bylo żyć pod jednym dachem i nic nie zauważyć. U mnie taka eskapada mojej żony trwala niecale 2 miesiące. Nie szukalem, nie szpiegowalem, nie prosilem. Oczywiście byla rozmowa, na spokojnie bez klótni w której poinformowala, że jest dorosla, dokonala swojego wyboru, więc ok uszanowalem to i sam zajolem się wychowaniem dzieci i ogarnięciem domu. Po tygodniu, który dalem sam sobie na Jej opamiętanie się wystąpilem z wnioskiem o separacje i o ustanie wspólnoty majątkowej nie chcąc tym samym dopuścić do sytuacji, kiedy to moglo by dojść do jakiś zadlużeń, lub co najgorsza zajścia przez Nią w ciąże. Jakież bylo moje zdziwienie, kiedy to ponownie ujżalem Ją przed drzwiami Naszego domu, zaplakaną i proszącą o rozmowę. Oczywiście nie wyrzucilem, ma pelne prawo mieszkać w Naszym wspólnym domu i wspólnie wychowywać Nasze dzieci. Postawilem jedynie jeden warunek, jeżeli sytuacja się powtórzy o powrocie już nie będzie mowy, poza tym zawsze jeżeli będzie chciala odejść drzwi są otwarte. Nie dotarly już do mnie w żadnym stopniu Jej tlumaczenia i pomimo, że żyjemy pod jednym dachem, jesteśmy osobno i tylko ze względu na dzieci, którym wedle mych przekonań i zasad jestem zobowiązany zapewnić pelną rodzinę i wbrew pozorom wcale nie uważam się za jakiegoś męczennika z tego powodu. Z perspektywy czasu widzę, że żona zrozumiala, albo mi się tak tylko wydaje, stara się na swój sposób naprawić to, ale we mnie coś pęklo i gdy tylko dzieci dorosną odejdę, co uczciwie zakomunikowalem.
Więc szanowna autorko, w pierwszej kolejności się zabezpiecz, zajmij się dziećmi, domem i wiedz, że już nigdy niestety nie będzie jak bylo! Nie szukaj nikogo, w takim stanie emocjonalnym można trafić jeszcze gorzej. Trzeba wpierw ochlonąć, dobrze to wszystko sobie poukladać, a dopiero póżniej coś pomyśleć. Życzę dużo sil, trzymaj się.
Oszukana:
Posty Dzenaro i Betiny to jedne z lepszych wypowiedzi, jakie od pewnego czasu miałam okazję czytać na tym forum. Skorzystaj z nich i nie daj wpędzić się w schemat: jak sobie przefarbuję włosy i będę uprawiać seks na pralce to jemu przejdzie ![]()
Macie rację żona to nie holownik ale ja mam tylko jedno pytanie czy autorka walczyła? Czy siedziała tylko zapłakana w kącie? Bo może on jej zachowanie odebrał jako przyzwolenie mu na takie zachowanie,może stwierdził że jej i tak wszystko jedno...
Oszukana, ja jeszcze doradzam jedną rzecz: wybranie się do prawnika i dokonanie ew. zmian dotyczących spraw majątkowych. Nikt nie każe Ci się rozwodzić, ale Twój mąż jest obecnie na podwójnym haju: po pierwsze alkoholowym a po drugie "wolnościowym": może dojść do sytuacji, w której w ramach tej wolności on zacznie zaciągać kredyty, szastać pieniędzmi na dupy itede. I niestety, jeśli nie podejmiesz pewnych kroków to Ty będziesz te długi spłacać.
Do tego nie potrzeba prawnika. Wystarczy złożyć w sądzie wniosek o wyłączenie odpowiedzialności małżonka za zobowiązania zaciągnięte przez drugiego małżonka.
Eeee Viki, a co jakies baby szlajajace sie z mezusiem winne.
Moze gadal, ze wolny, moze wlasnie sie rozwodzi i ble, ble......
Jezei juz pomyje to tylko na niego. Ale tak w ogole to po co?
A co ty taka poważna? Przecież ja żartowałam sobie.
No wiesz Viki - jakos zrobilo mi sie zal tych nieszczesnic oblewanych pomyjami, zartem nawet ....(ha,ha)
betina napisała najlepiej.
Niech idzie i znów prowadzi beztroski, kawalerski tryb życia.
Teraz ty będziesz miec więcej czasu dla siebie.
Dzieci w szkole i nie martw się, że jesteś sama w domu.
Zrób coś co zawsze chciałaś a nie mogłaś bo dom, małe dzieci i inne obowiązki.
Zabaluj z koleżankami, odnów utracone znajomości, wyjedź na weekend
a kto wie, może poznasz tam Pana ktory zechce stworzyć rodzinę z Tobą i będzie kochał Twoje dzieci? I da im lepszy przykład niż Twój mąż i mam nadzieję, że niedługo z Twojej inicjatywy EX mąż!
Macie rację żona to nie holownik ale ja mam tylko jedno pytanie czy autorka walczyła? Czy siedziała tylko zapłakana w kącie? Bo może on jej zachowanie odebrał jako przyzwolenie mu na takie zachowanie,może stwierdził że jej i tak wszystko jedno...
Kwiatuszku - czy lzy zony moga swiadczyc o przyzwoleniu na "hulaj dusza, piekla nie ma"? No chyba tylko dla kompletnego debila.
Co znaczy "siedziala tylko zaplakana w kacie" ? - coz za nieczule sformulowanie.
Tylko zaplakana, czy az zaplakana?
Dla czlowieka z rozumem "zaplakana w kacie zona" to bardzo wiele do wyciagniecia wnioskow i refleksji w temacie malzenstwa.
Villemo, to się tak tylko wydaje, że gdy się zostanie samemu z dziećmi, z domem na glowie, to będzie się mialo więcej czasu, nic bardziej mylnego. Poza tym uważam, że wpierw należy uregulować wlasną sytuację, aby módz myśleć o nowym partnerze, bo czym rzesz jest szukanie innego, będąc w świetle prawa z kimś innym, czyż nie jest to wlaśnie naśladownictwo zlej postawy partnera, który odszedl, a która nam nie odpowiada ??? Z takich sytuacji należy wyciągać wnioski, więc uważam, że najpierw zamyka się jeden związek, czyli rozwód, a potem wchodzi się w kolejny, tak jest uczciwie, przynajmniej moim zdaniem.
No wiesz Viki - jakos zrobilo mi sie zal tych nieszczesnic oblewanych pomyjami, zartem nawet ....(ha,ha)
Żartem zawsze można.
Przecież to tylko taki żart. Onet też tylko żartowały, szlajając się z żonatym.
betina2 napisał/a:No wiesz Viki - jakos zrobilo mi sie zal tych nieszczesnic oblewanych pomyjami, zartem nawet ....(ha,ha)
Żartem zawsze można.
Przecież to tylko taki żart. Onet też tylko żartowały, szlajając się z żonatym.
Jakos blzszy memu sercu plaskacz na facjacie niewiernego.
Kiedys bylam mimowolnym swiadkiem jak rozjuszona zona tlukla kochanke po lbie. Powod tej walki stal obok i przygladal sie z niejaka satysfakcja, zapewne samoocena podskoczyla mu o 100%.
Bylam zdumiona, czemu to wlasnie jemu nie leca klaki ze lba.
Ewidentnie agresja zle skanalizowana.
Pozdr.B
Witam:-)
dziś śniło mi się, naparzam byłą kochankę mojego męża.
Obudziłam się zmęczona jakbym tonę węgla przerzuciła ![]()
Minęły 3 lata a to nadal we mnie siedzi.
7viki napisał/a:betina2 napisał/a:No wiesz Viki - jakos zrobilo mi sie zal tych nieszczesnic oblewanych pomyjami, zartem nawet ....(ha,ha)
Żartem zawsze można.
Przecież to tylko taki żart. Onet też tylko żartowały, szlajając się z żonatym.Jakos blzszy memu sercu plaskacz na facjacie niewiernego.
Kiedys bylam mimowolnym swiadkiem jak rozjuszona zona tlukla kochanke po lbie. Powod tej walki stal obok i przygladal sie z niejaka satysfakcja, zapewne samoocena podskoczyla mu o 100%.
Bylam zdumiona, czemu to wlasnie jemu nie leca klaki ze lba.
Może on był łysy, albo ogolony na jeża i nie było za co chwycić i co wyrywać.
Może żona ostrzegała/uprzedzała kochankę a ta nie odpuszczała, bo postanowiła zawalczyć o miłość do cudzego męża.
Może kochanka szantażem wyłudziła duże pieniądze od męża tej pani i zamiast włóczyć się po sądach kobieta rozładowała stres i napięcie przy pierwszym lepszym spotkaniu.
Może mszcząc się kochanka narobiła żonie szkód materialnych.
Może kochanka oczerniała żonę publicznie, wyśmiewała, więc żona nie wytrzymała nerwowo i spuściła łomot wrednej babie.
Chyba bez powodu nie tłukła jej ta żona i to w miejscy publicznym, skoro przypadkiem widziałaś.
Kwiatuszek100 napisał/a:Macie rację żona to nie holownik ale ja mam tylko jedno pytanie czy autorka walczyła? Czy siedziała tylko zapłakana w kącie? Bo może on jej zachowanie odebrał jako przyzwolenie mu na takie zachowanie,może stwierdził że jej i tak wszystko jedno...
Kwiatuszku - czy lzy zony moga swiadczyc o przyzwoleniu na "hulaj dusza, piekla nie ma"? No chyba tylko dla kompletnego debila.
Co znaczy "siedziala tylko zaplakana w kacie" ? - coz za nieczule sformulowanie.
Tylko zaplakana, czy az zaplakana?
Dla czlowieka z rozumem "zaplakana w kacie zona" to bardzo wiele do wyciagniecia wnioskow i refleksji w temacie malzenstwa.
Betina nie napisałam tego w formie złośliwości do autorki. Ani do żadnej z żon które właśnie przechodzą coś takiego. Miałam na myśli to czy autorka starała się walczyć,pokazać swoją kobiecą siłę,determinację czy od razu załamała się tą sytuacją. Lepszy efekt przynosi wykazanie się chęcią naprawy,pomocy czy wspólnej walki niż totalna rezygnacja. Wiem że jest jej ciężko,nie ma siły już na nic ale to tylko oznaka słabości. A my kobiety jesteśmy naprawdę silnymi stworzeniami tylko czasami nie mamy świadomości jakie pokłady siły i determinacji posiadamy. Myślę że autorka powinna pokazać właśnie tę siłę i stanowczość,powiedzieć mężowi że jeżeli nie skorzysta z terapii to wtedy rozważać ew odejście. Patrzycie na to z tej strony eh 20 lat jak on mógł się tak zachować itp. A ja patrzę na to z drugiej strony że no właśnie 20 lat...kupa czasu nie wierzę że zawsze tak był bo nie byliby ze sobą aż tak długo,musiały być te dobre chwile i teraz coś pękło. Czy właśnie o te 20 lat nie warto zawalczyć??? I nie mówię że kosztem siebie ale dla siebie...
Eeee Viki, a co jakies baby szlajajace sie z mezusiem winne.
Moze gadal, ze wolny, moze wlasnie sie rozwodzi i ble, ble......
Jezei juz pomyje to tylko na niego. Ale tak w ogole to po co?Lepiej energie spozytkowac na zajecie sie soba, zabezpieczeniem materialnym wg postu Batszeby, zadbaniem o swoje zdrowie..........itp
Ten czas powinien byc dla niej i tylko dla niej.
ależ oczywiscie te panie szlajające się z zonatymi są biedne, niewinne, oszukane i poszkodowane do tego stopnia, że gotowe walczyć o odszkodowanie. a jak żonaty facet chce zakończyc romans, to poslusznie się z tym godzą i nie utrudniają nikomu życia.
a moze to one proponują seks bez zobowiązań a poźniej zastraszają i podstępem doprowadzają do rozpadu małżeństwa. niejdna taka baba szlajająca sie z zonatymi bardziej krytykuje żonę, niż sam mąż i namawia do rozwodu licząc, że w ten sposób zdobędzie chlopa.
No wiesz Viki - jakos zrobilo mi sie zal tych nieszczesnic oblewanych pomyjami, zartem nawet ....(ha,ha)
a mi nie. nie żałuje podlych i zawistnych ludzi.
Kiedys bylam mimowolnym swiadkiem jak rozjuszona zona tlukla kochanke po lbie. Powod tej walki stal obok i przygladal sie z niejaka satysfakcja, zapewne samoocena podskoczyla mu o 100%.
Bylam zdumiona, czemu to wlasnie jemu nie leca klaki ze lba.
Ewidentnie agresja zle skanalizowana.
Pozdr.B
a ja jestem świadkiem prawie każdego dnia, jak taka niewinnie napalona baba probuje wszelkimi sposobami rozwalić malżeństwo facetowi w ktorym się ostro podkochuje od dluższego czasu. na wielokrotną informację od ludzi, ze facet jest żonaty ma jedną odpowiedź - to się najwyżej rozwiedzie, przecież od tego są rozwody. jej nie przeszkadza, ze facet ma rodzinę, jak sama oświadczyła - lata jej to, ona postanowiła go zdobyć za wszelka cenę, bo sie w nim zakochała, więc wcale bym się nie zdziwila, gdybym ktoregos dnia stała się mimowolnym świadkiem jak rozwścieczona zona tego faceta tlucze po głupim łbie natrętną bździągwę.
Dlaczego od razu każdy sypie poradami typu zostaw go,odejdź...
A gdzie przysięga małżeńska? Gdzie słowa będę na dobre i złe? Gdzie jakieś wartości życia we dwoje? Fakt mąż nie zachowuje się jak powinien ale ja podejrzewam raczej jakiś głęboki stan depresyjny... Nie radzi sobie czymś i dlatego ucieka w alkohol,ból stara się zagłuszyć romansami... Autorko gwarantuję Ci że na pewno nie przynosi mu to tyle radości jak Tobie się wydaje.
Ja bym najpierw porozmawiała i starała się namówić na terapię małżeńską,alkoholową... Zawalczyłabym o to małżeństwo. Jeśli mąż nie wykaże zainteresowania naprawy tego co popsuł wtedy rozważałabym ewentualne odejście.
Przyznaję rację osobom z postów powyżej że powinnaś się zająć sobą ale nie w sposób taki że znajdziesz sobie teraz Ty kogoś aby zagłuszyć smutek i żal bo szczęścia Ci to nie przyniesie a pogubisz się jeszcze bardziej.
I takie moje pytania-czy Ty go jeszcze kochasz i wybaczyłabyś zdradę??? Bo tylko po odpowiedzeniu sobie na te pytania mogłabyś sama zadecydować co dalej robić...
Przysiega malzenska obowiazuje dwie strony nie jedna , zwiazek z 20 letnim stazem powinien byc stabilny i dojrzaly .
Facet latajacy za panienkami i alkocholizujacy sie dawno ta przysiege zlamal.
Pisalam o zyciu dla siebie zrobienie czegos dla siebie tzn: zapisanie sie na fitness kurs malarstwa obojetnie wedlug zainteresowac autorki co jej przyniesie spelnienie i odciagnie mysli od marnotrawnego meza , szukanie kochanka w takiej sytuacji pogorszy sytuacje i stan emocjonalny autorki , ale zadbanie o swoje zdrowie emocjonalne i psychiczne podwyzszenie poczucia wartosci jest wrecz wskazane .
33 2013-06-19 12:31:29 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-06-19 12:38:04)
Kwiatuszku - autorka napisala, ze on juz sie wyprowadzil do "kawalerskiego" mieszkanka, zatem stawianie mu warunkow mija sie z celem.
Owszem ratowanie malzenstwa ma sens jak najbardziej, ale ........ . Kiedy ludzi cos jeszcze laczy uczuciowo, kiedy kryzys wynika ze "zmeczenia materialu", a nie z zadzy zaznania uciech z erotyczno-portalowymi panienkami, kiedy maz powiedzmy lekko pobladzil, a nie perfidnie i wprost oswiadcza - znudzonym zyciem z toba, chce byc wolny itp.
To co, ma robic ta zona?
Wlec na sile do terapeuty?, zapewnic wachlarz rozrywek, zeby bidus sie nie nudzil, wywiezc do krajow zamorskich coby nie przytlaczala go szarzyzna, pofikac nozkami na zyrandolu............ .
Upieram sie jednak przy tym, ze proby ratowania musza wyplywac z obydwu stron.
I zadne granie na sentymentach - bo lat 20, bo kiedys bylo dobrze, bo dzieci .... nie maja tu nic do rzeczy. Z pustego to i Salomon.....
gosiek - albo mamy do czynienia z czlowiekiem, ktory rozum ma, albo z cieleciem dajacym sie wlec do lozeczka kochaneczki.
Szantaze i wszelkie inne atrakcje nie wziely sie znikad.
To mezus dokonywal wyborow, a co dalej sie z tym dzieje , to juz tylko konsekwencje..............
Miałam na myśli to czy autorka starała się walczyć,pokazać swoją kobiecą siłę,determinację czy od razu załamała się tą sytuacją.
Lepszy efekt przynosi wykazanie się chęcią naprawy,pomocy czy wspólnej walki niż totalna rezygnacja.
ja ciebie kwiatuszku nie rozumiem
jak rozumiem sytuację autorki, jest od dwudziestulat maż wstał rano, powiedział, że od dzisiaj będzie singlem i ma ją i rodzinę gdzieś
zamieszkał w kawalerskich warunkach i obraca młodki....
a twoim zdaniem ona powinna walczyć, wykazać się kobieca siłą, determinacją
a nawet więcej, ma ofiarować pomoc, wspólną walke i chęć naprawy.....
czyli tak -
wykazanie się kobieca siłą rozumiem jako przywiązanie go w chacie do krzesła i zablokowanie drzwi, żeby nie wyszedł
kobieta determinacha - już wiem, powinna mu zaszyć wszystkie rozporki w spodniach, żeby nie umiał ich otworzyć i wtedy biedaczek bezpieczny by był
walczyc - to rozumiem z chętnymi dupami, które mają ochote na zadeklarowanego singla z odzysku
okazac chęć mnaprawy - ach biedny kochany mezy, przepraszam cię, że tak się stało, ale jak chcesz to zrobię sobie silikony, podniose tyłek i zacznę chodzić w panterce żeby wyglądac jak tandetna małotala z MTV....
ma ofiarowac pomoc - to rozumiem- loda mu robić trzy razy dziennie, żeby na nic więcej siły nie miał - bo on biedny niewyżyty - albo nie =- za dziwki płącić - ale za to w domu, pod jednym dachem, a nie gdzies w świecie z nienzanymi panienkami
wspólna walka??
no jacha - jak jedna strona nie chce... to faktycznie wpspólna walka ma sens
kwiatuszku, jesli mój mąż przyszedłby do mnie powiedział, że znudziło mu się i będzie singlem - to wysłałanbym mu film woodego allena pt poznasz przystojnego brunetta w prezencie z karteczką - gratuluję wyboru reszty twojego zycia....
zamknełabym drzwi na klucz, wymieniłabym zamki i uregulowała sprawy, które dotychczas były wspólne....
nie ja jestem odpowiedzialna za demon południa i andropauze mojego męża. niech spada albo niech się leczy.
w życiu nie znizyłabym się do płakania w kącie albo walki i chęci naprawy
Już to widzę jakbyś to zrobiła prawda jest taka że na pewno byś właśnie płakała w kącie i miała nadzieję że jednak się opamięta. A jeśli jednak potraficie od tak sobie przekreślać 20 lat związku to super wszyscy tak róbmy może świat stanie się lepszy... Po raz setny powtórzę nie popieram postępowania męża autorki ale też nie zgadzam się z tym aby od tak wszystko też rzucić bo nie wierzę w to że nagle od tak sobie z dnia na dzień zakomunikował że zmienia tryb życia,że wcześniej nic się nie działo...
Kwiatuszek. Nie chodzi o to czy to mnie bedzie bolało czy bede nieszczęśliwa i bede płakać. Bo na pewno bede. Ale jeśli mój mąż mówi mam cie w dupie--- to ja naprawdę nie jestem gotowa sie lepiej tam umoscic zeby go czasem żadna moja kończyła tam nie uwierala...
Już to widzę jakbyś to zrobiła prawda jest taka że na pewno byś właśnie płakała w kącie i miała nadzieję że jednak się opamięta. A jeśli jednak potraficie od tak sobie przekreślać 20 lat związku to super wszyscy tak róbmy może świat stanie się lepszy... Po raz setny powtórzę nie popieram postępowania męża autorki ale też nie zgadzam się z tym aby od tak wszystko też rzucić bo nie wierzę w to że nagle od tak sobie z dnia na dzień zakomunikował że zmienia tryb życia,że wcześniej nic się nie działo...
Kwiatuszku,
czy antidotum na problemy w malzenstwie jest poszukiwanie odskoczni na portalach erotycznych?
Zapewne problem nie powstal z dnia na dzien. Tylko co mozna zrobic w sytuacji gdy facetowi wali w leb i rozwiazanie widzi w kawalerskim zyciu z panienkami u boku?
Co mi po "opamietaniu sie" kiedy w miedzyczasie sprowadza mnie do bezuzytecznej rzeczy?
Dlaczego tylko zonie ma zalezec na wspolnie przezytych latach i dlaczego tylko ona ma placic cene za sentymenty?
Czy swiat stanie lepszy, ze bede z facetem za wszelka cene? Cene upokorzenia, zatracenie samej siebie w byciu z czlowiekiem ktory mnie nie chce, ktory twierdzi, ze go nudze i nie bawie jako kobieta?
Ciagle zapominasz o jednym - to ON wszystko rzucil. To jego misterny plan na dalsze zycie.
Jej wina wg Ciebie taka, ze nie byla zbyt czujna i w pore nie odseperowala go od komputera i wiadomych stronek. Nie probowala zapewnic innych godziwych rozrywek i nie zawlokla go do poradni malzenskiej.
Zeby rozmawiac, robic proby ratowania zwiazku trzeby miec do tego PARTNERA, a nie zdesperowanego erotomana, ktory sadzi, ze uratuje swoje zycie popzez przewalanie sie z lozka do lozka i jako bonus podleje to gorzala.
I wlasnie w imie przezytych lat nalezy w pore dac sobie spokoj, poki nie zamienimy swojego zycia w pasmo niecheci czy wrecz nienawisci.
Już to widzę jakbyś to zrobiła prawda jest taka że na pewno byś właśnie płakała w kącie i miała nadzieję że jednak się opamięta.
w kącie to placzą porzucone kochanki żyjąc nadzieją, że kochaś zostawi rodzinę i bedzie ciągnąl z kochanką to coś cudownego. poźniej zaczynają planować zemstę. żony na ogół wpadaja w szał i w pierwszej kolejności lecą przez okno ciuchy brudne na przemian z czystymi niewiernego męża. jak grzecznie pozbiera i przyniesie do domu to można stawiać swoje warunki, a jak nie to obowiązkowo trzeba mu dorzucić jeszcze trochę śmieci.
jak rozumiem sytuację autorki, jest od dwudziestulat maż wstał rano, powiedział, że od dzisiaj będzie singlem i ma ją i rodzinę gdzieś
Nie wiem jak wy ale ja powtórzę że nie wierzę że on od tak sobie nagle wstał rano i zakomunikował że cofie się 20 lat wstecz i żyje jak singiel. Chyba że jest chory psychicznie...
Czy swiat stanie lepszy, ze bede z facetem za wszelka cene? Cene upokorzenia, zatracenie samej siebie w byciu z czlowiekiem ktory mnie nie chce, ktory twierdzi, ze go nudze i nie bawie jako kobieta?
Ja nie twierdzę że na wszelką cenę kosztem swojej godności czy w ogóle kosztem swojego życia. Już wcześniej to pisałam oczywiście nie pochwalam jego zachowania ale jedyne co próbowałabym osiągnąć to namówić go na terapię małżeńską. Sama autorka pisze że on cierpi na powracające stany depresyjne,wiecie on szuka szczęści nie tam i nie w tym czym powinien ale daję sobie rękę uciąć że wcale taki szczęśliwy to nie jest...
kwiatuszku.. ale po co?????
po kiego ratowac ten związek???
jak ktoś ci mordę skuje, przywiążę na trzy dni do kaloryfera, będzie gwałcił i pomiatał... to wyslesz go na terapię dla sprawców i będziesz cierpliwie czekać i ratować??
jak sobie pościelesz, to się wyspisz
a jesli ty masz takie prowybaczające nastawienie, to się zaangażuj w wolontariat w hispicjum. tam są ludzie, którzy potrzebują naprawdę pomocy, a nie skretyniali, myslący penisami wszystko-jebbcy...
kwiatuszku.. ale po co?????
po kiego ratowac ten związek???
jak ktoś ci mordę skuje, przywiążę na trzy dni do kaloryfera, będzie gwałcił i pomiatał... to wyslesz go na terapię dla sprawców i będziesz cierpliwie czekać i ratować??
jak sobie pościelesz, to się wyspisza jesli ty masz takie prowybaczające nastawienie, to się zaangażuj w wolontariat w hispicjum. tam są ludzie, którzy potrzebują naprawdę pomocy, a nie skretyniali, myslący penisami wszystko-jebbcy...
Wiesz odnoszę wrażenie że wszystko wyolbrzymiasz...odejście męża a gwałt przy kaloryferze to chyba raczej bezsensu porównanie... A przede wszystkim gdy będę potrzebowała rady co zrobić ze swoim życiem czy udzielać się w wolontariacie czy iść pod latarnię to założę wątek ![]()
Wiesz dlaczego tak piszę...bo kiedyś jak sie coś psuło to sie to naprawiało a teraz się wyrzuca do kosza. Ja nie karzę autorce zaprzepaścić siebie i swojego życia w imię ratowania tego małżeństwa ale choć jedna próba to nie strzał prosto w głowę...
Aż strach wychodzić za mąż jak praktycznie większość małżeństw sie rozpada prędzej czy później,to jaki jest w ogóle sens...
Kwiatuszku,
piszesz "kiedys jak sie cos psulo to sie naprawialo". Kto ma naprawiac w tym wypadku? Oszukana czy jej maz?
On mowi ze jej nie chce a ona ma mu powiedziec, ze mu sie tylko tak wydaje? Wybacz, ale ile Ty masz lat?
nawet jesli ta niechec do zony dlugo sie w nim rodzila, to od tego ma jezyk, zeby o tym z zona rozmawiac. Nie rozmawial tylko zwial. Ale to ona ma to ratowac....dobre!
Wybacz, ale ile Ty masz lat?
Wystarczająco wiele...zresztą co wiek ma do tego?
Nie rozmawial tylko zwial.
Skąd wiesz że nie rozmawiał,ze nic wcześniej nie mówił??? Może starał sie to przekazać ale autorka nie zwróciła na to uwagi...
A Ty Kwiatuszku skad wiesz, ze sygnalizowal swoje potrzeby, ze bidus probowal, a zona nic.
Zdumiewajaca u Ciebie nadwyrozumialosc dla zapijaczonego erotomana.
Pochylasz glowke nad jego depresja., ktora prawdopodobnie wynikla z z dlugotrwalego alokoholizowania sie, a nie z bolu egzystencjalnego.
Nie rozumiesz chyba do konca piekla jakie zafundowal kobiecie, z ktora byl lat 20.
Dawanie w takiej sytuacji szansy - to odbieranie sobie czasu na pozbieranie sie i przezycia chociaz kawalka zycia w godnosci i szacunku do samej siebie.
Stawianie potrzeb zachlanego egoisty, ktoremu zaswedzialo w rozporku ponad mozliwosc ulkozenia sobie zycia przez zone - zdumiewajace!!!!
Kwiatuszku,
odnies sie do calego postu, a nie tylko do fragmentow. Zadalam Ci pytanie, na ktore nie odpowiedzialas: kto twoim zdaniem ma teraz ratowac to malzenstwo? Ciekawa jestem Twojej opinii. Wyrazilas jakis sad (wlasnie ten dotyczacy ratowania) i nie jestes w stanie go merytorycznie uzasadnic?
Zdrada uczyniona przez najbliższego człowieka któremu sie udało jest gwaltem na twoich oczuciach emocjach poczuciu własnej wartości szacunku do
Ciebie i godności.
Jeśli mój mąż. A zakładam ze jest dorosły i wie co robi. Powiedziałby ze od dzisiaj bedzie singlem. Odpowiem. Oczywiście. Masz prawo. Ale moim mężem od dzisiaj tez nie będziesz i powrotu do tego nie ma...
Łapę do kontaktu moze wsadzić małe dziecko bo nie rozumie i nie zna konsekwencji.
Mój dorosły mąż jest... Dorosły.
A od ludzi dorosłych oczekuje ze poniosą konsekwencje swoich czynów.
Ja kwiatyszku jestem zwolenniczką ratowania. I szans. Dlatego
Pozwoliłam mojemu mężowi naprawiać nasz związek po zdradzie i dałam mu szanse.
Ale to było jego zadanie. Nie moje.
poznalam faceta rok temu jest zonaty ale na samym poczatku powiedzial ze razem mozemy cos stworzyc przez caly rok bylo super ale nagle on zmienil zdanie chce sie rozejsc co mam zrobic jego zona to wyzyskiwaczka patrzy tylko zeby przywiuzl pieniadze z nl tylko o to jej chodzi nawet jak brali slub to byl on za granica i za wszystko placil co mam zrobic
poznalam faceta rok temu jest zonaty ale na samym poczatku powiedzial ze razem mozemy cos stworzyc przez caly rok bylo super ale nagle on zmienil zdanie chce sie rozejsc co mam zrobic jego zona to wyzyskiwaczka patrzy tylko zeby przywiuzl pieniadze z nl tylko o to jej chodzi nawet jak brali slub to byl on za granica i za wszystko placil co mam zrobic
Moze zaplac zonie osdtepne albo za wynajem meza skoro taka wyzyskiwaczka i materialistka.
Niewykluczone, ze gadzina pojdzie na taki uklad.
niestety niestac mnie na taki gest
wiem tylko ze on nie chce byc z nia tylko boi sie rozwodu bo mu wszystko zabierze co mam zrobic on mnie kocha i ja go tez nie wiem czym go zaszantazowala
wiem tylko ze on nie chce byc z nia tylko boi sie rozwodu bo mu wszystko zabierze co mam zrobic on mnie kocha i ja go tez nie wiem czym go zaszantazowala
Ach, coz tam pieniadze wobec uczucia.
Jak kocha ..... to chocby pod most, byle razem.........
Niech zostawi zonie-hienie dobytek, a wy juz razem na nowo sie dorobicie.
Tylko w razie czego mocno pilnuj, zeby jakas nastepna sie nie zamachnela tym razem na Twoje dobra.
tak tylko on ma dwoje dzieci i boje sie ze dzieci sa dobra karta przetargowa
tak tylko on ma dwoje dzieci i boje sie ze dzieci sa dobra karta przetargowa
No, taak..... dzieci.
Ale przeciez nie on pierwszy i nie ostatni co dzieciny oleje w imie "wielkiej milosci".
Nie no to już jajca się robią...widzę że wy to jesteście już mega poinformowane...alkoholik,erotoman,zboczeniec i pewnie jeszcze pedofil... Wiecie już wszystko najwyraźniej to o czym tu gadać..
Przede wszystkim wydałyście osąd po jednym poście autorki a przepraszam dlaczego sama główna zainteresowana nie wypowiada sie w ogóle w tym temacie wiecie może to też???
Urządził żonie piekło...hmmm nie ładnie zaglądać przez dziurkę od klucza...
Skoro taki bydlak z niego to po co wątek zakładac i pytać co robić dalej??? Gdyby był tylko i wyłącznie draniem to wierzę że autorka by nawet nie pytała o to...
I mało wiarygodne to jest jak dla mnie. Dlatego uważam że gdzieś tam jest tez trochę jej winy i dlatego powinna dać mu do zrozumienia że może zawalczą RAZEM. Ja nie pisze że ma się płaszczyć przed nim,prosić go,błagać...tylko dać właśnie do zrozumienia że można to uratować ale jeśli on zechce...
Nie bronię go...ale nie staję tez po żadnej stronie posiadając tak skąpe informacje.
A kto powinien walczyć-odpowiem Ci-OBOJE bo na tym to zasrane życie polega
I wlasnie ON w imie walki o uratowanie malzenstwa zalogowal sie na portalu erotycznym, pedza sie po miescie z dziewoja, popija se cichutko i zazadal porotu do stanu kawalarskiego.
To nie sa informacje z dziurki od kluiczua, tylko z postu autorki.
Tak wyglada walka OBOJGA.
O pedofilii nic mi nie wiadomo - to juz Twoje Kwiatuszku.
Kwiatuszek,
wlasnie piszac ostatniego posta udowodnilas, ze jednak zajelas stanowisko.
"uratowac zwiazek jesli on zechce" - to Twoje slowa. Co to ma znaczyc? Ze on decyduje, tak?
Dlaczego zgadujesz, co jest poza tym, co opisala Oszukana? Dorabiasz jakas historie o biednym mezu, ktrory musial pic, oszukiwac i szlajac sie, bo ona zla kobieta byla? Skad to wiesz? Czy Ty go znasz? Bo jesli nie, to pytam: skad ta wiedza?
Musimy wierzyc, ze jest tak, jak pisze autorka. Jesli jej nie wierzysz zapytaj ja wprost, zamiast snuc jakies opowiesci. Spytaj Oszukana, co ma sobie do zarzucenia, a potem to oceniaj.
Albo zacznij pisac bajki. Bo to wlasnie robisz tutaj.
tak tylko on ma dwoje dzieci i boje sie ze dzieci sa dobra karta przetargowa
no to chce byc z tobą, czy tez nie chce??
nie rozumiem
co ma zona do dzieci?/
zatrzyma go - bo dzieci??
ależ jesli twój facet tak mówi, to znaczy, że ściemnia i wcale nie chce być z tob a
niech zostawi zonie majątek - wy się kochacie, to się razem od nowa wszystkiego dorobicie
a jak on będzie pensje na alimenty oddawał, to przecież go utrzymasz.. czego się nie robi z prawdziwej miłości
wiem tylko ze on nie chce byc z nia tylko boi sie rozwodu bo mu wszystko zabierze co mam zrobic on mnie kocha i ja go tez nie wiem czym go zaszantazowala
nie zaszantażowała
poczytaj wątki na tym forum
masa związków się rozpada w wyniku zdrady, bo faceci chcą być z kochankami na dobre i na złe
a twój? po proostu zmienił zdanie
juz przestałaś być taka fascynująca, zagadkowa, do zdobycioa, nowa, młoda i interesująca - teraz już jestes stara, znana, zwykła
może ostatnio jak był bolała cię głowa?/ to na pewno jest przyczyną.. on nie potrzebuje normalnej kobiety, z bólami, miesiączkami, naczyniami w zlewie i potrzebami
on chce kochanki - nowej, fascynującej, wiecznie napalonej i sseksownej
zdobył ciebie, zdobędzie kolejną
jak widzisz gadkę ma....da radę
pożegnaj się z nim ciepło - i więcej w takie ukłądy nie pakuj
jakby facet czuł, że z tobą może coś swtorzył to by odszedł od zony a nie bzykał cię na boku
powiedział ci to, co chciałaś usłyszeć
Nie no to już jajca się robią...widzę że wy to jesteście już mega poinformowane...alkoholik,erotoman,zboczeniec i pewnie jeszcze pedofil... Wiecie już wszystko najwyraźniej to o czym tu gadać..
Przede wszystkim wydałyście osąd po jednym poście autorki a przepraszam dlaczego sama główna zainteresowana nie wypowiada sie w ogóle w tym temacie wiecie może to też???
Urządził żonie piekło...hmmm nie ładnie zaglądać przez dziurkę od klucza...
Skoro taki bydlak z niego to po co wątek zakładac i pytać co robić dalej??? Gdyby był tylko i wyłącznie draniem to wierzę że autorka by nawet nie pytała o to...
I mało wiarygodne to jest jak dla mnie. Dlatego uważam że gdzieś tam jest tez trochę jej winy i dlatego powinna dać mu do zrozumienia że może zawalczą RAZEM. Ja nie pisze że ma się płaszczyć przed nim,prosić go,błagać...tylko dać właśnie do zrozumienia że można to uratować ale jeśli on zechce...
Nie bronię go...ale nie staję tez po żadnej stronie posiadając tak skąpe informacje.
A kto powinien walczyć-odpowiem Ci-OBOJE bo na tym to zasrane życie polega
kwiatuszek
ja mówię o faktach
li tylko i wyłącznie
jak wołoszański (pewnie nie znasz, za młoda jesteś...)
czwartego lipca, o godzinie 14 mąż anny z wszedł do kuchni i powiedział - chcę byc singlem
w dniu ktoś go widział z lalunią w mieście
ma konta w czterech portalach
zona liczyła, że się opamięta, jednak nic to nie dało 9 to jej liczenie)0
i tyle - i na tej podstawie sobie mysle -a niech idzie w świat gad pacany a nie mężczyzna
i tyle
żadnej filozofii w tym nie ma