Witam, piszę tu bo nikt mnie tu nie zna a nie chciałabym aby ktoś z mojego otoczenia wiedział.
Mam męża od 4 lat córkę która ma 3,5 roku, jakiś czas temu spotkałam kolegę z dawnych lat, na początku była to tylko przyjaźń ale od jakiegoś czasu przerodziło się to w romans, spotykamy się często jest wspaniale, nie możemy się sobą nacieszyć lecz przychodzi czas gdzie muszę wrócić do domu do rzeczywistości i od razu smutek i oczekiwanie nst spotkania, wiem że tak nie powinno być bo mam męża, łączy nas wspólne dziecko wspólne życie. Nie wiem co dalej robić co myśleć.
Podobne tematy
Nie kochasz męża.
Powinnaś od niego odejść, zanim go jeszcze bardziej skrzywdzisz.
Tytuł nie jest adekwatny do sytuacji skoro męża nie kochasz (tak wynika z Twojego wpisu).
Czy jednak kochasz? Zdecyduj się.
Bo szczęśliwsza jest z kochankiem? Zwykle z kochankiem jest się szczęśliwszym, nie ogląda się go rozklapcianego, nie ma się wspólnych problemów a jedynie przyjemności, nie ma sprzeczek, etc.
Można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie. Czy Ty kochasz tego to już nie wiem.
Vian dobrze napisała ![]()
Kochasz kochanka bo właśnie jest "idealny", pewnie romantyczny i czuły. Nie dopada was rutyna i rozterki codzienności.
A ja właśnie myśle, że prawdziwa miłość jest wtedy gdy wszystkie trudy, problemy każdego dnia zwalcza się z tą jedyną osobą. Gdzie akceptujesz mężczyznę nawet gdy popija piwko i ogląda mecz, nawet gdy rzuca brudne skarpetki na podłogę i kochasz go za to wszystko.
Ja nie wierzę, że tą samą miłością można darzyć więcej niż jedną osobę. To moje zdanie ![]()
Nie kochasz męża.
To stwierdzenie, jest co najmniej nie na miejscu.
Romans -wszystko fajnie ładnie, endorfiny, adrenalina, ale kiedy przychodzi do podjęcia poważnych decyzji, kiedy należy wesprzeć się nawzajem to często kochanek nie jest już tym idealnym typem.
Z Twojego wpisu ciężko ocenić sytuację, ale zastanów sie poważnie czy warto kontynuować romans, za jaką cene?
Niestety rutyna w małżeństwie prowadzi do takich właśnie skoków w bok. Oczywiście nie oznacza to, ze Twój związek małżeński rozpadł się na dobre. Życzę podejmowania trafnych decyzji, oby w Twoim przypadku nie doszło do sytuacji gdy uświadamiasz sobie, ze kogoś naprawdę kochasz gdy jest za późno na ratowanie związku.
mozna kochac bo i ja kochalam ale powiem Ci z wlasnego doswiadczenia ze nie warto. To zauroczenie minie i wtedy zrozumiesz ze ta milosc do meza jest jednak silniejsza. Zakochalas sie w przyjacielu i widzisz w nim same zalety. Pozniej powoli zobaczysz tez wady i bedziesz zalowala ze zdradzilas meza i Twoja rodzina moze na tym ucierpiec. Masz prawo byc szczesliwa ale nie takim kosztem. Ach nie masz pojecia jak Cie rozumie i wiem co czujesz....
Nie kochasz męża.
To stwierdzenie, jest co najmniej nie na miejscu.
Słucham...? A przepraszam bardzo, zdradzanie męża jest na miejscu i może jeszcze dowodem miłości?
A Twój mąż, czy on miałby wyrzuty sumienia, gdyby sytuacja była odwrotna? Tzn. gdyby to on miał romans?