Cześć
Niedawno poznałam na pewnym portalu chłopaka. On pierwszy do mnie zagadał i fajnie się nam rozmawiało. Na początku w ogóle nie chciałam z nim pisać, ale on ciągle mnie zagadywał, więc postanowiłam bliżej go poznać i po jakimś czasie podałam mu GG i telefon.
Miło mi się z nim rozmawiało. Zauroczyłam się nim bardzo, a on twierdził, że mnie kocha.
W pewnym momencie i ja poczułam coś więcej, ale teraz wydaję mi się to trochę dziwne, bo w ogóle go nie widziałam na żywo. Pisaliśmy codziennie, przy czym ja stałam się chyba za natrętna, bo od rana do nocy potrafiłam pisać SMS za SMSem. Nawet jak on był w pracy to pisaliśmy. Dzwoniłam również, ale on nie odbierał. Otworzyłam się przed nim też chyba za bardzo, bo opowiedziałam mu wszystko o sobie, teraz tak myślę, że nie potrzebnie. Zawsze byłam skrytą osobą, ale jak komuś zaufam to potrafię opowiedzieć wszystko o sobie, o rodzinie. Po prostu się wyżalić. To był chyba błąd, bo od ponad miesiąca on się do mnie nie odzywa
Mieszka daleko ode mnie i tak naprawdę nie znam jego adresu. Ma wyłączony telefon, na GG nie wchodzi, albo pewnie jest na niewidocznym. Czy to źle, jak dziewczyna jest szczera i opowiada o sobie? Zaskoczył mnie po prostu tym nie odzywaniem się. Myślałam, że wszystko jest w porządku, a tu z dnia na dzień po prostu mnie zostawił. Na początku płakałam, pisałam, lamentowałam, ale potem wzięłam się w garść i teraz jest mi prawie obojętny, ale po prostu mnie zdziwił tym. Owszem, miałam już tak, że znajomości się nagle urywały, ale nigdy mi nikt nie mówił, że mnie kocha, podziwia, nie planował życia ze mną itd, a on naobiecywał mi, że mnie zabierze do siebie, w przyszłości poprosi o rękę, nawet o dzieciach wspominał i fantazjował jak to będziemy się kochać. Ja jestem chyba za bardzo naiwna i wierzę prawie od razu w takie rzeczy, a przynajmniej wtedy kiedy jestem zakochana. Tylko teraz wiem, że to nie była miłość, bo nie było w ogóle kontaktu fizycznego. To chyba tylko zauroczenie. Do tego to moje natręctwo. Ja po prostu nie mam znajomych, przyjaciół tym bardziej, nigdy nie miałam chłopaka na poważnie i chyba źle zaczęłam tę znajomość, za szybko.
Wypaplałam mu wszystko o sobie i sprawy z rodzinnego domu, do tego byłam bardzo natrętna, on mi mówił, że to nie prawda
Ja po prostu chciałam wiedzieć co robi, jak się czuje i pisać mu jak mi na nim zależy. Chciałam się z nim spotkać, on niby też, ale nigdy do mnie nie przyjechał, a ma samochód. Czy szczerość i duże zainteresowanie drugą osobą jest złe?
Najgorsze jest jednak to zostawienie mnie bez słowa wyjaśnienia. Myślałam, że jest dojrzalszy, bo starszy ode mnie. Widocznie się myliłam.
Podobne tematy
Szaro-kolorowa, a ile trwała wasza znajomość? Bo wiesz... z wyznaniami nie powinno się spieszyć za bardzo. Można tym trochę speszyć drugą osobą. On pewnie się przestraszył, że zaczęło robić się z Twojej strony "za poważnie". Może jak przemyśli wszystko, to sam się odezwie. No cóż, szczerość jak najbardziej, ale na pewno natrętność jest czymś, co odstrasza ... trzeba o tym pamiętać. Lepiej wolniej i subtelniej, niż szybko i wszystko na raz...
Margolinka, pisałam z nim ponad dwa miesiące. Wiem, że to krótko na takie wyznania. Teraz to wiem, ale to on pierwszy zaczął i ja na początku się wahałam, ale potem naprawdę poczułam, że coś może z tego być. Wydawał mi się taki miły, kochany, poukładany i w ogóle wspaniały.Nie wiem dlaczego stałam się taka natrętna. Najpierw zakładałam, że będę ostrożna, tajemnicza i zdystansowana. Nie chciałam zbytnio pisać o sobie, ale potem otworzyłam się na całego, a gdy się bardzo nim zauroczyłam, bo on mnie rozumiał w każdym temacie to porzuciłam tamte zamiary i pisałam od rana do nocy o wszystkim, ale on nigdy mi nie napisał, że mu to przeszkadza, wręcz przeciwnie. Później nagle zaczął mieć mniej czasu, więcej pracy i były dni kiedy się nie odzywał to ja też nie i chyba wtedy odpoczywał ode mnie, aż w końcu postanowił całkiem się odciąć, tylko dlaczego, tego się chyba nigdy nie dowiem, bo mogę tylko przypuszczać, że chodziło o to natręctwo, ale mógł mi napisać, to zmieniłabym to ![]()
Dwa miesiące, to bardzo krótko. Po dwóch miesiącach nawet nie można mieć 100% pewności, że to co czytamy na ekranie jest do końca szczere. Musisz być bardziej ostrożna w takich kontaktach. Nie można tak od razu we wszystko wierzyć. Oczywiście nie twierdze też, że znajomość musi trwać nie wiadomo ile, aby moc zaufać drugiej osobie. Jednak trzeba odpowiednio wszystko dawkować.
Jeśli on się nie odezwie, trudno. Będziesz miała nauczkę na przyszłość, żeby spokojniej i z lekkim dystansem podchodzić do znajomości internetowych.
Zapytam wprost, czy taką znajomość można w ogóle nazwać związkiem??? Czy tak poważne wyznania można brać na poważnie??? Moim zdaniem autorka tematu poprzez wlasną nieodpartą chęć bliskości z kimś, wygadania się komuś sama popadla w szpony wlasnej naiwność. Nie wiadomo w ogóle kto to byl, jaki faktycznie mial cel, ot poprostu mile spędzil czas, pobujal w oblokach, uruchomil swą fantazję i poszedl sobie. Najwyrazniej autorka tematu byla jedną z wielu "kandydatek" na przyszlą wybrankę, być może dokonal już innego wyboru, a to że odszedl bez slowa to jedynie potwierdza przypuszczenia, że nie byl to nikt wlaściwy. Do internetowych znajomości polecam podchodzić sceptycznie i z dystansem, to wbrew pozorom nie jest dobra forma poznania drugiej osoby, aczkolwiek zdarzają się przypadki udanych związków ta drogą. A co do tytulu tematu, to powiem jedynie, że szczerość jest zaletą , natrętność niezbyt sprzyja, chociaż ja tu nie widzę tej natrętności.
Szaro-kolorowa ja jestem zdania, że nie wychodzi się dobrze jak na początku znajomości odkrywa się przed partnerem siebie, podaje się ?siebie? na tacy. Oczywiście szczerość w związku jest bardzo ważna, tym niemniej im bardziej ta druga osoba jest tajemnicza, tym bardziej nas przyciąga. Jedni są bardziej wylewni i potrafią dopiero co poznanej osobie zwierzać się z bardzo intymnych spraw, drudzy zanim się otworzą potrzebują bliższego poznania. Wyznawał Ci miłość, ale jak można mówić że kogoś się kocha, jak nawet nie widziało się tej osoby w realu? W Internecie ten chłopak mógł wykreować się na kogoś, kim naprawdę nie jest. Ja nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, przecież to nawet niedorzeczne. Nie uwierzyłabym też jakby mi ktoś wyznawał uczucia, a nigdy nie widział jaka jestem jak mam problem, jak jestem zła, jak tryskam szczęściem. Może to wynika, że mam 26 lat i inaczej podchodzę do tego. Poza tym przeczytałam tu wiele historii i trzeba patrzeć na ten świat realnie. Jednego dnia jesteśmy z kimś, ta osoba planuje z nami przyszłość, a drugiego on może być już z kimś innym (mnóstwo tu takich smutnych historii). Zachowanie tego chłopaka uważam za niepoważne. Nawet jeśli nie chce kontynuować znajomości, powinien zachować się jak dojrzały facet i Ci to powiedzieć. Nie możesz ślepo wierzyć we wszystkie obietnice, które ktoś Ci składa. Trzymaj się i uważaj na znajomości z facetami zawierane przez internet.
Dzenaro, nie, raczej związek to nie był, bynajmniej teraz tak twierdzę, bo wtedy traktowałam tę znajomość inaczej. Teraz sobie też tak myślę, że to była jakaś dziecinada i śmiać mi się z tego chcę ![]()
Nie jestem już dzieckiem, mam 19 lat, ale mam taką trochę naiwną jeszcze dziecięcą naturę. Nie czekam już aż on się odezwię. Masz rację, chciałam zainteresowania, miłości, wsparcia itd. i on mi to w pewnym sensie dał. Zrobił swoje i pewnie ma już inną dziewczynę na żywo, albo wcześniej miał i tylko tak sobie chciał pogadać, a że miłość wyznawał, przyszłość ze mną planował, a ja się w to wciągnęłam, no cóż. Pewnie nie ja jedna ![]()
agnes87, nie wiem dlaczego ja się tak orwieram i żale. Ja chyba właśnie potrzebuję takiego wygadania się, wyżalenia, bo kiedyś byłam skryta i nadal przy niektórych ludziach jestem, ale jak widzę, że ktoś się mną interesuje i mu na na mnie zależy to wylewam wszystko
Wiem, że tajemniczość jest taka sexy i jeszcze bardziej przyciąga
ale ja lubię szczerość i jasność
Masz rację, nie ma co od razu wierzyć we wszystko, bo tak jak piszesz, są takie osoby, które mają kilka twarzy, a w Internecie to łatwe. Tak, najbardziej mnie zdziwiła ta totalna cisza i brak wyjaśnienia. Trudno. Będę uważać, chociaż z moją naiwnością to proste nie będzie
Zgadzam się, dużo tutaj podobnych, smutnych historii, dużo gorszych od mojej, bo pary żyły ze sobą latami i nagle się okazuje, że tak naprawdę się nie znały i jedna skrzywdziła drugą
Ja się już od dawna nie martwię, tylko mnie zdziwił. Ot co ![]()
szaro-kolorowa Ty nawet nie wiesz kim on był, a od razu zakładasz, że stało się to przez Ciebie. Możliwe, że żona odcieła mu dostęp od netu albo jeszcze jakieś inne rzeczy i dlatego "zerwał". Tak naprawdę nie wiesz z kim pisałaś.
Ehdi, tak właśnie podejrzewałam, że ma kogoś, bo nagle się okazywało, że ma więcej pracy, pisać nie może, zajęty tym czy tamtym, do tego na portalu jak się z nim dopiero poznawałam to miał status "W związku" i głupio tłumaczył, że to po to żeby do niego dziewczyny nie pisały
No śmiech na sali normalnie, to jak on chciał kogoś poznać, jak nie chciał żeby pisały
Oj, muszę się w końcu wyleczyć z tej naiwności. Jakieś rady?