Witajcie. Z tej strony Darek. Mam świadomość, że to forum dla kobiet, ale jakoś może Panie lepiej zrozumieją tą sytuacje :-) Otóż mam 22 lata i dwójkę dzieci. Byłem z Matką tychże dzieci przez 5 lat. Rozstaliśmy się pod koniec zeszłego roku, bo po prostu nam się nie ułożyło. W pewnym momencie odnowiłem znajomość z pewną dziewczyną. Poznałem ją 7 lat temu. Ona ma 19 lat (Moja była 23). Nasza znajomość zawsze była burzliwa i rozpadała się na różnych etapach. Początkowo jako smarkacze po prostu się spotykaliśmy, ale nic z tego nie wyszło. Zerwaliśmy kontakt. Po ok. 2 latach znowu ten kontakt odnowiliśmy, ale ja byłem z Marzeną (moja była) a nasza znajomość szła w bardzo dziwnym kierunku. Znowu kontakt zerwaliśmy. Rok temu ponownie jakoś się do siebie zbliżyliśmy, ale Marzena wymagała bym ten kontakt zerwał. Zrobiłem to, bo myślałem, że coś się zmieni. No i teraz znowu znajomość odnowiliśmy.
Do czego zmierzam? Znamy się długo, ale jakoś nigdy wiele czasu nie spędzaliśmy. Często nie umieliśmy się dogadać. Mimo wszystko żywiłem do niej tak dużą sympatię, że gdzieś w jej kierunku mnie ciągnęło. Od trzech miesięcy spędzamy ze sobą naprawdę dużo czasu. Od początku jednak mówiła mi, że widzi mnie tylko jako swojego przyjaciela. W tym czasie spotykała się z jakimś chłopakiem. Ja nie miałem problemu, do póki się nie zakochałem. Zafascynowałem się jej osobą. Gdy było jej źle, była smutna to zawsze jeździłem by poprawić jej samopoczucie. Rozmawiamy dosłownie o wszystkim. Ona mówi, że jestem jedyną osobą, której tak bezgranicznie ufa. Problem w tym, że ja zrobiłem sobie nadzieje. Jej to przeszkadzało, że ja za bardzo się angażuje. No i dochodziło do sprzeczek i kłótni.
Całkiem niedawno przestała się spotykać z tamtym chłopakiem, bo stwierdziła, że to nie jest to. Starałem się być w tych trudnych chwilach dla niej. Przez ostatnie 3 tygodnie praktycznie może dwa dni się nie widzieliśmy. Jest super. Rozmawiamy dużo, pomagamy sobie wzajemnie, gotujemy obiady, chodzimy na spacery itd. Jest bardzo fajnie, ale Ona ciągle mnie od siebie odpycha. Jest to o tyle dziwne, że często mi mówi, iż chciałaby takiego faceta jak Ja, że może by się ustabilizowało jej życie przy mnie. Jednak z drugiej strony twierdzi, że zasługuje na lepszą Kobietę.
Wczoraj wieczorem rozmawialiśmy i Ona płakała z takiej bezradności. Starałem się ją pocieszyć, ale znowu była wobec mnie taka zimna. Ja zaś chciałem ją tylko przytulić.