Książka została napisana z myślą o przełamaniu tabu związanego z tym, że to co w łóżku było, powinno tam zostać. Przedstawia dogłębnie i szczegółowo życie seksualne kobiet w różnym wieku i o różnych zainteresowaniach
Autorka otwiera przed nami świat kobiecych fantazji i przygód, a także tłumaczy zjawisko nimfomanii i występowania nietypowych fantazji seksualnych. Co sądzicie o tego typu książkach? Czy uważacie że opisywanie swoich przeżyć i fantazji to coś ciekawego czy raczej przesada?
Podobne tematy
Mi jest to obojętne całkowicie. Seks zawsze był dla mnie naturalną sprawą i opowiadanie o nim nie robi na mnie wrażenia. Jednocześnie seks jest u nas traktowany jeszcze jako temat tabu, a ja nie lubię być wrzucana do jednego worka z ogółem kobiet, które mają masę kompleksów, boją się eksperymentować, bardziej od własnych pragnień interesuje je co ludzie powiedzą, albo w ogóle nie mają ochoty na seks. I w ogóle uważają, że o tym się nie rozmawia. Ja jestem w tych sprawach bardzo otwarta.
Nie czytałam tej książki to o niej konkretnie się nie wypowiem, ale ogólnie uważam taką literaturę za bardzo pozytywne zjawisko choćby dlatego, że demitologizuje seks.
W ogóle chciałam napisać, że w ogóle literatura erotyczna mi się podoba jako zjawisko, ale sobie przypomniałam o "50 twarzach Graya" i mi się odechciało. ![]()
Nie czytałam tej książki to o niej konkretnie się nie wypowiem, ale ogólnie uważam taką literaturę za bardzo pozytywne zjawisko choćby dlatego, że demitologizuje seks.
W ogóle chciałam napisać, że w ogóle literatura erotyczna mi się podoba jako zjawisko, ale sobie przypomniałam o "50 twarzach Graya" i mi się odechciało.
No niestety "50 ryjów" to jest masakra
Po tym się może wszystkiego odechcieć.
Pewnie, że książki o seksie, to pozytywne zjawisko, ale mam wrażenie, że sięgają po nie właśnie ludzie, którzy nie mają z seksualnością problemu. Ci którzy się tematów seksualnych boją raczej wolą poczytać coś innego.
Vian napisał/a:W ogóle chciałam napisać, że w ogóle literatura erotyczna mi się podoba jako zjawisko, ale sobie przypomniałam o "50 twarzach Graya" i mi się odechciało.
No niestety "50 ryjów" to jest masakra
Po tym się może wszystkiego odechcieć.
Jestem zaniepokojony. Napiszcie coś więcej o 50 ryjach bo moja kobieta to czyta i nie wiem jak na nią to może wpłynąć.
Też lubię taka literaturę ale polskich książek z tego tematu jest raczej niewiele. Czytałem może trzy czy cztery.
Szkoda bo były całkiem dobre. Nadal jesteśmy narodem zaściankowym,pruderyjnym który nie potrafi o tym mówić i pisać. Nie potrafi tego robić lub robi tylko po bożemu raz w miesiącu przy zgaszonym świetle... Tak więc nie bardzom jest o czym pisać wtedy.
Lepiej co tydzień chodzić grzecznie do kościółka i klepać paciorki...
Ojcze Piotrze po prostu wyrzuć to badziewie przez okno
OjczePiotrze -- niech czyta nawet sto razy tę książkę. Podnieci się, podnieci, a potem wróci do normy.
Kup jej koniecznie dla równowagi Wisłocką i ewentualnie "piąta fala namiętności" (choć jeszcze nie czytałem).
Kenobi problem polega na tym, że to nie jest książka, tylko wypociny, które brzmią jak napisane przez mało zdolną nastolatkę. Od strony językowej to porażka, sceny erotyczne nudne i monotonne. Jeśli partnerka ma się podniecić czytaniem to niech czyta dobrą literaturę erotyczną. Grey może podniecić kobiety mające nudne monotonne życie seksualne lub niewielkie doświadczenie w sprawach łóżkowych.
agnik! Dzięki. Nie czytałem Greya, bo mam taką samą opinię jak ty. Dla mnie dobra literatura erotyczna, to tylko oparta na faktach, widziana oczami kobiety. Wtedy się czyta super.
Po Greyu było jeszcze trochę takich dennych książek... nawet w Biedronce coś leżało. Ale jak kobieta poza TV nie korzystała z erotyki, to takie książki mogą jej wydać się fajne, wiec jak jakaś chce to niech czyta sobie Greya, albo inne w stylu "róża w zębach + królewskie łóżko".
Czytałam wszystkie trzy części, chciałam sprawdzić czym podniecają się moje koleżanki. Podniecające to nie jest, z partnerem mieliśmy niezły ubaw, z niektórych fragmentów. Autorka podobno jest fanką zmierzchu i chciała napisać coś podobnego w wersji dla dorosłych, ale saga o wampirach, która też górnolotna nie jest to przy Greyu literatura piękna wysokich lotów.
Całość ma podobny schemat, ona zakompleksiona, szczupła i ładna ale uważa się za brzydką, dziewica, on piękny młody i bogaty, posiada swoją mroczną stronę, jakimś cudem zwraca na nią uwagę. Do tego trochę dennej erotyki, wielka miłość, dzieci i mamy przebój.
Społeczeństwo naprawdę idiocieje skoro takie podrzędne czytadło bije rekordy popularności.
Co racja, to racja. To jest najbardziej rozpasany przejaw niepohamowanego grafomaństwa jaki widziałam na oczy ![]()