netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

22 odpowiedzi6 115 wyświetleńzałożony przez lippy, 11.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Mam prawie 29 lat, jestem nowa na tym forum. Pomimo młodego ( nadal ! ) wieku, mam sporo doświadczeń za sobą.
W skrócie pisząc, byłam mężatką przez wiele lat, wyszłam za mąż bardzo młodo, mamy synka, ma 9 lat.

Odeszłam od byłego ponad 2 lata temu. W grę wchodził alkohol, ale także różnica zdań, charakterów, temperamentu, wizji dalszego życia. Byliśmy w tym czasie za granicą. On wrócił do Polski, ja postanowiłam zostać.

Wyzwanie, a jednak! Poradziłam sobie. Nie chciałam jednak dłużej być sama, dokuczała mi samotność, chciałam jeszcze raz ułożyć sobie życie. Rok temu poznałam Ch. Nie jest piękny, nie jest zamożny. Ale "poleciałam" na te ramiona, którymi tak szczelnie potrafi mnie otoczyć. Po pół roku mieszkaliśmy już razem, przeniosłam się do niego, zmieniłam Synkowi szkołę.
Od początku mówiliśmy o wspólnych dzieciach, o budowaniu rodziny.

Miałam problemy. Myślałam, że nie będę mogła zajść, albo będę miała z tym problemy. Chodziłam po lekarzach, choć on o tym nie wiedział. I stało się. Jestem w ciąży. A mnie się odmieniło.

To znaczy: nie nastawienie do ciąży, ale nastawienie do faceta. Bo zaczęłam sobie myśleć, że w zasadzie lepiej poradziłabym sobie bez niego. Przeprowadzając się do niego, nie sądziłam, że jest tak bezradny w wielu dziedzinach. Ekonomii i budżetu nie ogarnia. Zaciągnął mega kredyt na dom wiele lat temu, z którego nie może wyjść. Dom jest prawie ( tak, tak ) 200-letnią ruiną.
Na przyjście dziecka, trzeba byłoby wykonać kapitalny remont, od A do Zet. Wcześniej nie mogłam się doprosić nawet, by zrobił pokój dla mnie. Przez pół roku, odkąd z nim zamieszkałam, moje rzeczy leżą w kartonach, a sofa, materac, czy regały, stoją nadal na ganku. Obiecywał, że moje rzeczy "znikną" i pokój wyremontuje, ale tego nie zrobił.

Na wieść o dziecku, popłakał się niemalże ze szczęścia. Przysięgając, że "teraz to on ma motywację i zrobi w domu wszystko, co trzeba". A jak ja mam w to wierzyć? Nie sprząta. W ogóle. Bierze puszkę coli i zostawia ją na stole. To ja maszeruję w tę i we w tę z rzeczami, przekładając je z miejsca na miejsce. Dalej nie mam szafy na swoje ubrania. To trochę tak, jakby klapki mi spadły z oczu.

On nie ma stałej pracy. Zarabia, ale bez gwarancji na przyszłość. Wykształcił się w pocie czoła, jest szansa, że pracę znajdzie ( może kiedyś ), ale rynek pracy jest trudny. W panice sama napisałam jego cv, list motywacyjny i powysyłałam, nawet mu tego nie mówiąc. Jak ktoś zadzwoni, to porozmawiamy. Jego zarobki nie pokrywają kosztów utrzymania jego domu. Zapytałam więc, czy jest gotowy go sprzedać i wyprowadzić się nawet na drugi koniec kraju, jeśli tam miałby dostać pracę..? "Nie, tego nie zrobi". To rozłożyło mnie z lekka na łopatki. Oczekiwałabym otwartości na różne rozwiązania, w momencie zakładania rodziny, zdolności do wyrzeczeń i poświęceń. Zaczęcia od nowa. Moglibyśmy mieszkać całkiem nieźle, gdyby pozbył się tego nieziemskiego kredytu. W innym przypadku, będziemy mieszkać w chlewie, choć on zarzeka się, że zabierze się do pracy choćby i od jutra.

Nie jestem w najlepszym humorze, kiedy myślę o facecie, siedzącym na dole i spędzając swój czas ( jak zwykle ) na sofie, przed telewizorem. Dumna nie jestem. Szczęśliwa z jednej strony, ale z drugiej... no, właśnie.

Spodziewałabym się większego zaangażowania i zrozumienia mnie i naszej sytuacji. A on nawet ANI RAZU nie zapytał, jak JA SIĘ CZUJĘ. Jest przeszczęśliwy i skupiony tylko i wyłącznie na sobie. Przedwczoraj przy mnie palił, więc bezceremnialnie wyniosłam się z salonu.
Dzisiaj  kolei miała miejsce idiotyczna sytuacja, kiedy on napisał na fejsie na temat otrzymania dyplomu, a ja poprosiłam, żeby dał mi komputer na 2 minuty, bo nie chcę być ostatnią, która go "zalajkuje" ( jego rodzina jest liczna, reaguje szybko, patrzą na wszystko ). Głupie, a jednak.
Nie dał, bo chciał sam "coś tam jeszcze", co doprowadziło do awantury, wykrzyczałam, że jest zasranym egoistą, że myśli tylko o sobie, że nawet nie zapytał jak się mam, tylko od razu rzuca się na sofę z łbem do fejsbuka.
Wydarł się z całej siły, że: "to jest nienormalne, co się dzieje w mojej głowie, coś mi się poprzewracało i jestem chora na głowę!"

W rezultacie wykrzyczałam również, że jest nic nie warty, że nie zasługuje na mnie ani trochę, że mnie nie szanuje, że w ogóle chyba nie możemy dłużej być razem,po czym trzepnęłam z całej siły drzwiami.

Oczekiwałam, że mnie obejmie, że zrozumie, że przyjdzie, że odda komputer, że będzie łagodny, że mnie uspokoi, WESPRZE,  że (...wpisać odpowiednie ). Tymczasem wydzierał się i postąpił tak, jak według mnie wcale nie powinien mężczyzna, którego kobieta jest w ( jego! ) upragnionej ciąży.

Co o tym myślicie ? Warto ?

PS. Dodam, że finansowo poradzę sobie sama.

2

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Zamieszkalas z dzieckiem u faceta którego nie stać było nawet na wstawienie Twojej szafy do pokoju. Zmienilas dziecku szkole i cały Swiat. Postanowilas zajść w ciążę chociaz żyjesz z facetem bez pracy perspektyw dla którego stałas sie przy okazji sprzątaczka praczka kucharka matka i tak dalej i tak dalej.
Dopiero sie zastanawiasz jaki to człowiek??
Nie rozumiem ciebie zupełnie!!

3

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

ja też nie rozumiem Autorki. W temacie pisze jak "przetestować" faceta zanim urodzi mu dziecko, a tymczasem ona już w ciąży jest. Ja rozumiem jakby dopiero planowała, ale teraz już jest za późno. Mieszkałaś z nim po pół roku znajomości, więc w sumie już w pierwszych kilku dniach/tygodniach mogłaś go prześwietlić smile jeśli chcesz zmienić istniejącą sytuację musisz zacząć od niego egzekwować rzeczy które obiecał. Miał wyremontować pokój- niech zacznie od jutra. Powiedział, że wypakuje rzeczy- niech to zrobi. Nie sprząta- zacznij mówić co ma zrobić. Faceci potrzebują czasem kopniaka- może to zadziała. Jeśli nie, to wyprowadź się. Twierdzisz, że poradzisz sobie finansowo, więc nie widzę powodów, dla których miałabyś się dalej z tym facetem męczyć jeśli nie zmieni nastawienia i postępowania!

4

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Popieram End_aluzję.
Fajnie jest wpaść w czyjeś czule wyciągnięte ramiona i wiele osób jest wtedy szczęśliwych.
Ale poczucie szczęścia nie zwalnia z odpowiedzialności za dziecko i jego przyszłość.
Rozumiem, że będąc samemu można ryzykować wszystkim, w końcu to moje życie, ale mając dziecko ryzykuje się także jego przyszłość i z prawem do tego można już dyskutować.

Po cholerę łaziłaś po tych lekarzach widząc, że potencjalny ojciec nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować?

Teraz masz zmiany nastrojów towarzyszące ciąży i nagle zauważyłaś jego wady. To byłoby śmieszne, gdyby nie było tragiczne.

Wpakowałaś się w sytuację w której masz wybór: czy obciąć sobie prawą rękę, czy obciąć lewą.
Cokolwiek TERAZ zrobisz będzie bolało sad.

5

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Przeprowadź rozmowę na tzw."szczycie".
Albo-albo!
Dasz radę-powodzenia!

6

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Chyba zapomniałaś, ze masz już jedno dziecko, któremu, jakby nie patrzeć, zaundowalas huśtawkę - nowy tatuś, nowy dom, nowa szkoła, nowe życie. Tylko, ze to wszystko, co mu zafundowalas, jest jak o kant dupy potluc.

Dom to ruina, tatuś to nieodpowiedzialny dzieciak. A do tego będzie nowy braciszek, albo siostrzyczka.

Narzekasz na to, ze obecny facet jest nieodpowiedzialny. Ja uważam, ze Ty bardziej.
Jak można wprowadzić się z dzieckiem do domu, w którym nie ma nawet szafy na szmaty?
Jak można planować drugie dziecko, skoro nie ma się ani warunków, ani pewności, ze związek przetrwa?

Juz pomijam awanturę o polubienie jakiegoś gówna na fejsbuku. Zal.

7

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Wróciłam. Musiałam sobie temat "przetrawić", przyswoić, przemyśleć.

To chyba nie do końca tak: facet jest ciepły, czuły, kochający, ale...No, właśnie. Jego brak pracy przesłania wszystko to, o czym tutaj wspominam. Do tego jest kosmicznie leniwy. Ale mało tego. On nie jest skłonny do zmian. Poza tym, marzyciel, z głową w chmurach, chociaż przydałby się porządny kubeł zimnej wody.

I nie wiem, co teraz robić. Nie chcę mieszkać w jego rozpadającej się ruderze, to jakaś masakra. Gdybyśmy wynajęli dom, mielibyśmy po 100-kroć lepiej. Mogę też wynająć dom sama. A jakże. Ale chyba nie o to chodziło.

Tak, mam humory, a może raczej spadły mi klapki z oczu, że to, co on sobą przedstawia, to baaardzo niewiele. Albo inaczej: że to, co może mi zaoferować to bardzo niewiele. Poleciałam na niego, na to, że jest inteligentny, zawsze w dobrym humorze, udany seks... Ale...

8

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
Cynicznahipo napisał/a:

Chyba zapomniałaś, ze masz już jedno dziecko, któremu, jakby nie patrzeć, zaundowalas huśtawkę - nowy tatuś, nowy dom, nowa szkoła, nowe życie. Tylko, ze to wszystko, co mu zafundowalas, jest jak o kant dupy potluc.

Dom to ruina, tatuś to nieodpowiedzialny dzieciak. A do tego będzie nowy braciszek, albo siostrzyczka.

Narzekasz na to, ze obecny facet jest nieodpowiedzialny. Ja uważam, ze Ty bardziej.
Jak można wprowadzić się z dzieckiem do domu, w którym nie ma nawet szafy na szmaty?
Jak można planować drugie dziecko, skoro nie ma się ani warunków, ani pewności, ze związek przetrwa?

Juz pomijam awanturę o polubienie jakiegoś gówna na fejsbuku. Zal.

Pomyślałam sobie, że odpiszę... Dziecko jest zadowolone, "nowy dom, tatuś" i wszystko, co piszesz, "przeszły" zaskakująco gładko. Nie jest tak całkiem o kant dupy potłuc, bo nowy "tatuś", przynajmniej gotuje. Codziennie.

Dom to ruina, zgadza się, tatuś jest nieodpowiedzialny... Tak średnio. Chciałby, tylko nie zna się na finansach.

Jak można wprowadzić się do domu, w którym nie ma szafy na szmaty..? Ano sądziłam, że pan mi to zapewni.

Co do drugiego dziecka, cóż NIGDY nie ma się pewności, że związek przetrwa. A poza tym, nie miałabym nic przeciwko wychowywaniu go samej wink

9

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

lippy, jak Ty to ładnie potrafisz wyrazić...
Jezeli bezrobotny dorosły facet kupuje na potężną krechę nic niewarty dom, to nie ''nie zna się na finansach''; tylko jest idiota.
Bez urazy

10

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
pitagoras napisał/a:

lippy, jak Ty to ładnie potrafisz wyrazić...
Jezeli bezrobotny dorosły facet kupuje na potężną krechę nic niewarty dom, to nie ''nie zna się na finansach''; tylko jest idiota.
Bez urazy

Dobra, masz rację. Ale umówmy się - on ten dom kupił 13 lat temu, miał wtedy pracę - to raz.
Był młody i głupi - miał 22 lata, kiedy go kupował - to dwa. Zakładam, że w tym wieku mógł być idiotą.

A teraz 13 lat minęło i ...to moja odpowiedzialność...Do tego on by chciał się ożenić, a ja ani myślę babrać się w jego długach.
I cóż ja mam z tym zrobić.. ?

11

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Powiedzieć mu ze owszem, tez chcesz małżeństwa, ale z mężczyzną, bo dziecko niedługo sobie urodzisz. Zadziała? NIe sadze.Ale spróbuj.

12 Ostatnio edytowany przez LadyCampari (2013-06-22 00:53:24)

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Lepiej zabierz to co Ci zostało i się wyprowadź, teraz to lepiej zacznij oszczędzać bo jak ciąża wejdzie w bardziej zaawansowany etap to zaczną się zwolnienia, poród, urlopy, etc, a kasa będzie topnieć i topnieć. Związek wg mnie bez sensu i przyszłości, jak sformalizujecie konkubinat to jeszcze na Ciebie te długi spadną i dopiero będzie - dwójka dzieci, mąż nierób, ruina zwana domem i kredyt (pewnie kilka tysięcy miesięczne) do spłacenia.

Skoro jesteś samodzielna to lepiej, żeby tak zostało, pomyśl teraz przede wszystkim o dzieciach. Może nie wyjeżdzaj z miejscowości skoro córka ma tam już nową szkołę, ale znajdź sobie tam jakieś lokum, oddzielnie od niego - coby nie utrzymywać go kiedy po raz kolejny zostanie bez pracy, potem wniosek o alimenty, żeby zabezpieczyć dziecku przyszłość, a odwiedziny w zależności od tego jak się umówicie.

Nie uważam, że facet jest debilem, wręcz przeciwnie, ustawił sę idealnie: siedzi w domu, kobieta w ciąży (czytaj: uwiązana), kasę przynosi, sprząta, pierze, zapierdziela, pomaga finansowo, a on w zamian daje obiad i ciepłe słówka. Wymiana jak najbardziej korzystna dla niego.

Ja tak się dałam też w konia zrobić - rok czasu utrzymywałam pasożyta, który pracował średnio 3-4 tygodnie na 3 miesiące, po tym czasie przynosił ok 1000zł, mieszkał u mnie, ja go żywiłam, kupowałam ciuchy, wspierałam duchowo ("no widzisz nie moge tej pracy znaleźć, jestem beznadziejny, nikt mnie nie chce zatrudnić"), zapewniałam wszystko, a on siedział w domu całe dnie i grał na komputerze od rana do nocy ("szukał pracy" oczywiście wink ). Jak zaczynałam się wkurzać i kazałam mu iść d pracy to wtedy ciepłe słówka, bądź też wzbudzanie litości pt. " chciałbym, ale jest mi tak źle z tym, że szukam tyle czasu i nikt mnie nie chce zatrudnić, a ja tak chcę pracować, może jestem beznadziejny, głupi, nie wiem co (płacz)" (dodam, że jak się potem okazało wysyłał, średnio 1 CV na 2 tygodnie i to jak ja nad nim stałam - stwarzanie pozorów poziom: mistrz) i ja miękłam, pocieszałam go, przestawałam męczyć go o pracę, żeby przykrości mu nie robić. Do czasu. Ostatnio się wkurzyłam - zostało mi 200zł na koncie i 2 tygodnie do końca miesiąca, a wielki Pan stwierdził, że MUSZĘ mu zapłacić za szkołę (tak, tak poza utrzymywaniem, opłacałam mu też szkołę), bo komornik na niego wejdzie, bo już zalega z ratami od kilku miesięcy. W momencie, kiedy powiedziałam "NIE, idź do pracy i na to zarób, nie zapłacę Ci" to ON MI ZROBIŁ AWANTURĘ (on mi!), że mam mu dać kasę i że go to nie obchodzi, etc. Pokazał prawdziwe oblicze w końcu. Też myślałam, że to świetny facet bo miły, dobry, cierpliwy, czuły, kochający, a tu w końcu spadła mu maska i mi klapki z oczu. Zostałam z długiem na 3.000zł, ("pomogę Ci spłacić jak znajdę pracę, nie martw się"), ale uwolniłam się od niego i teraz wychodzę powoli na prostą. Nie bądź taką frajerką jak ja. Otwórz oczy, nie popełnij mojego błędu.

13

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
pitagoras napisał/a:

Powiedzieć mu ze owszem, tez chcesz małżeństwa, ale z mężczyzną, bo dziecko niedługo sobie urodzisz. Zadziała? NIe sadze.Ale spróbuj.

Czekaj, bo chyba nie do końca zrozumiałam. Możesz rozwinąć powyższą myśl..?

No i w którym kierunku powinno zadziałać ?

14

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
LadyCampari napisał/a:

Nie uważam, że facet jest debilem, wręcz przeciwnie, ustawił sę idealnie: siedzi w domu, kobieta w ciąży (czytaj: uwiązana), kasę przynosi, sprząta, pierze, zapierdziela, pomaga finansowo, a on w zamian daje obiad i ciepłe słówka. Wymiana jak najbardziej korzystna dla niego.

LadyCAmpari - rozumiem Twoje rozgoryczenie i pogląd na moją sprawę, ale aż tak hard-corowo to u mnie nie jest.

W sumie nazwałaś rzeczy po imieniu powyżej, ale dla równowagi dodam, że NIE SPRZĄTAM, w d..pie mam - bo skoro jemu czarna, nieumyta od 4 miesięcy podłoga mu nie przeszkadza, to mnie również nie. Najwyżej nikogo nie zapraszam. Nie zapierdzielam, bo mi się nie chce, okay - piorę, ale i to raczej rzadko, zresztą prać lubię.

On poniekąd "pracuje". Nie można nazwać go pasożytem, co to to nie - bo on PRACUJE, tylko, że to żadna stała praca, a zlecenia godzinowe. Dość powiedzieć, że ma je niemal codziennie, ale nie sprzyja to ani stabilizacji, ani budżetu nie można dopiąć, ani nic. Tymczasem on uparł się, że będzie pracował "na zlecenia" w swoim zawodzie, bo "na pewno w końcu dostanie w tej szkole stałe zatrudnienie". Sama już w to nie wierzę, bo kiedy się do niego wprowadzałam, sądziłam, że jest wykształcony do końca. Okazało się później, że został mu rok.

Duchowo nie wspieram. Odwrotnie, to on musi co i rusz zapewniać mnie, że "damy radę", że on o nas zadba, że się postara.

No, jeśli tego nie zrobi, zawsze mogę zrobić w tył zwrot, tylko nie taki był plan. Jego długi mnie przerażają.
Wolałabym, żeby spieniężył dom nawet za połowę długu ( bo tyle mniej-więcej może za tę ruinę dostać ), żebyśmy wyprowadzili się do jakieś mieszkania w "ludzkich" warunkach i ewentualnie powoli spłacali resztę długu.

Natomiast siedzenie w jednym miejscu, w okolicy, gdzie jest szalejące bezrobocie, jest dla mnie idiotyzmem. Czuję się uziemiona. Nie tak miało być sad

15

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Ja z czysto ''faceckiego'' punktu widzenia rozumiem jego postępowanie; sam niekiedy się tak zachowuje, tylko na mniejsza skale i potrafię przyznać ze dałem d...
Motyw jest taki: Ten dom był jakimś tam młodzieńczym marzeniem, planem czy jak to tam nazwać. Okazał się niewypałem. On to już wie- wie ze nie da rady, ze nie ma sensu się wczuwać, bo i tak nic z tego nie będzie. Ale wiedzieć, a przyznać przed samym sobą to dwie różne rzeczy.Tu mamy do czynienia ze skrajnym przypadkiem wypaczonej męskiej dumy.
Twój Pan nie ma odwagi otwarcie uznać swojej klęski w tym temacie, popadł w marazm i liczy ze zdarzy się cud który rozwiąże wszystkie problemy.Nie zdziwiłbym się jeśli wydaje Twoje pieniądze na kupony lotto.
Nie mam pojęcia co powinnaś zrobić; ale jak nie zrobisz nic to za kilka lat będziesz zona alkoholika a najczęstszym gościem u Was będzie komornik.

16

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Pitagoras napisał wszystko na ten temat.
Ja od siebie dodam tylko, ze Tobie i partnerowi może syf nie przeszkadzać, ale wychowywanie dzieci w takich warunkach grozi odebraniem praw rodzicielskich.

Pozdrawiam.

17

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
Cynicznahipo napisał/a:

Pitagoras napisał wszystko na ten temat.
Ja od siebie dodam tylko, ze Tobie i partnerowi może syf nie przeszkadzać, ale wychowywanie dzieci w takich warunkach grozi odebraniem praw rodzicielskich.

Spoko, nie za syfiastą podłogę ;-)

18

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
pitagoras napisał/a:

Ja z czysto ''faceckiego'' punktu widzenia rozumiem jego postępowanie; sam niekiedy się tak zachowuje, tylko na mniejsza skale i potrafię przyznać ze dałem d...
Motyw jest taki: Ten dom był jakimś tam młodzieńczym marzeniem, planem czy jak to tam nazwać. Okazał się niewypałem. On to już wie- wie ze nie da rady, ze nie ma sensu się wczuwać, bo i tak nic z tego nie będzie. Ale wiedzieć, a przyznać przed samym sobą to dwie różne rzeczy.Tu mamy do czynienia ze skrajnym przypadkiem wypaczonej męskiej dumy.
Twój Pan nie ma odwagi otwarcie uznać swojej klęski w tym temacie, popadł w marazm i liczy ze zdarzy się cud który rozwiąże wszystkie problemy.Nie zdziwiłbym się jeśli wydaje Twoje pieniądze na kupony lotto.
Nie mam pojęcia co powinnaś zrobić; ale jak nie zrobisz nic to za kilka lat będziesz zona alkoholika a najczęstszym gościem u Was będzie komornik.

Pitagoras, dobrze to ująłeś :-) Fajnie wczułeś się w rolę, nie ma co. Zgoda co do motywu, jak najbardziej.
Skrajny przypadek wypaczonej męskiej dumy - może nie aż tak.. On naprawdę nie ma pojęcia, co z tym

a) długiem
b) domem
zrobić.

Nie orientuje się w takich kwestiach, jak prywatne bankructwo ( a można, można! ), co niesie za sobą porządne obcięcie długu.
Tymczasem siedzi w domu, którego nikt ( w tym stanie ) nie zechce kupić, płaci najniższe możliwie raty, po czym wmawia sobie, że tyle lat dawał radę, to i teraz też da radę.

Praca - niet, on jej nawet nie szuka, chociaż obiecywał. Wydaje mu się, że utrzymamy się z jego "godzinówek". Owszem - UTRZYMALIBYŚMY się, gdyby nie raty za tę chałupę. Która uziemia nas wszystkich.

Marazm jak najbardziej, natomiast na wieść o dziecku, ruszył mu się "trochę" motorek - przynajmniej odnośnie remontowania rudery, obiecał mi zrobić plan - krok po kroku i - o dziwo - został on sporządzony. Na papierze, wraz z odcinkami czasowymi - co w którym momencie należy zrobić.

Wczoraj malował naszą przyszłą sypialnię. Nie skończył, bo po dwóch godzinach malowania skośnego sufitu był szczerze wykończony i zasiadł przed kolejnymi odcinkami "Gry o tron". Ma kończyć jutro, po czym mamy "przeprowadzić" sypialnię na piętro przed weekendem.

Na cud Lotto nie liczy, nie gra nigdy. Za moje pieniądze kupował od czasu do czasu papierosy, które rzucił. Generalnie kupuje jedzenie. Albo papier toaletowy ;-) Nie pije wcale ( hallelujah! po mężu alkoholiku jestem na to przeczulona ).

Ale do rzeczy - Pitagoras - co facet w tej sytuacji zrobić powinien ? Co zrobiłbyś TY ?

19

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
lippy napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Pitagoras napisał wszystko na ten temat.
Ja od siebie dodam tylko, ze Tobie i partnerowi może syf nie przeszkadzać, ale wychowywanie dzieci w takich warunkach grozi odebraniem praw rodzicielskich.

Spoko, nie za syfiastą podłogę ;-)

Jasne, ze nie. Ale jak dojdą do tego nieodpowiednie warunki mieszkalne, to kto wie.
Wystarczy mieć nadgorliwych sąsiadów, jedna z moich koleżanek się o tym przekonała, tylko w jej przypadku powodem do interwencji był częsty krzyk niemowlęcia, które, jak się okazało, miało bolesne kolki. Ale MOPS długo ich nachodził, co się stresu najedli, nie życzę nikomu.

20

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Teraz rozumiem. Masz rację, ale nie - tak źle to u nas nie jest. Na pewno będzie ciasno, do tego nie wiem, jak on sobie wyobraża płacenie rat i utrzymywanie domu - jeśli pozostaną w niezmienionej formie ( wysokości ).

Przywykłam do innego standardu, mieszkamy za granicą, do tej pory mieszkałam w albo pięknych domkach, albo uroczych mieszkankach ( moje ostatnie mieszkanko, achhhh...), więc mój odbiór warunków może być delikatnie skrzywiony.
Generalnie w kranie ciepła woda jest, w zimie raczej jest ciepło ( jeśli starczy na worki z energią do pieca ).

Dzisiaj jego nie ma, wyjechał na imprezę kończącą studia ( sic! ), a ja sprzątam. Jakoś odrobinę czyściej się zrobiło.
On kompletnie nie sprząta!

21

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?
lippy napisał/a:

Przywykłam do innego standardu, mieszkamy za granicą, do tej pory mieszkałam w albo pięknych domkach, albo uroczych mieszkankach ( moje ostatnie mieszkanko, achhhh...), więc mój odbiór warunków może być delikatnie skrzywiony.

Znam to, 6 lat mieszkałam we Francji i tam tez są super warunki mieszkaniowe za dość przystępna cenę.

Co do sprzątania - może usiądźcie, pogadajcie i zróbcie podział obowiązków?

22

Odp: Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Wiesz lippy- co facet zrobi a co powinien zrobić to dwie rożne rzeczy.
Mam zbyt mało danych żeby ferować wyroki.Zasadnicza sprawa- czy ten dom był i wciąż pozostaje marzeniem Twojego Pana. Jeżeli on wciąż bardzo chce go doprowadzić do jako-takiego stanu (nawet w sensie czysto teoretycznym) to ciężka sprawa.Ale jeśli już mu przeszło i trzyma się tej chaty z braku pomysłu na cokolwiek innego, to trzeba by otwarcie przyznać ze to był niewypał, pozbyć się tego i zacząć nowy rozdział w życiu.
Wiem ze to się tak fajnie pisze, ale mężczyźnie strasznie ciężko uznać swoja przegrana, co gorsza w obecności kobiety to już w ogóle nie ma o tym mowy.
Kolejna parszywa cecha męskiego charakteru- jak coś nie idzie w jednej dziedzinie, to od razu olewa się pozostałe. Teoretycznie- jak facet nie ma pracy, to powinien mieć więcej czasu na prace domowe-remonty, sprzątania i takie tam.I to tez wiem po sobie.Jak była kicha z robota to siedziałem bez sensu przed kompem całymi dniami i to było silniejsze ode mnie; jakaś totalna apatia.
A teraz, gdy mam dobra, ale tez bardzo absorbującą prace, to doba dla mnie za krotka.Jestem w 10 miejscach jednocześnie, do wszystkiego podchodze z entuzjazmem, a o północy gdy pora spać zabieram swoja Gwiazdę na spacer w blasku księżyca.
    Co możesz zrobić..?Może pokierować jego myśli na jakiś inny projekt; tak żeby pozbycie się tej chałupy nie było dla niego aktem bezwarunkowej kapitulacji, tylko ''przejsciem'' do nowego etapu.

Gdyby nie ta ciąża, to mogłabyś ryzykować zagrywki typu ''albo ja, albo...'' A tak, sama wiesz, ze jesteś uwalona:)

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak przetestować faceta, zanim urodzę mu dziecko...?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026