Witajcie Drogie Net Kobiety,
Szukam wsparcia, bo nie jest mi łatwo w sytuacji w jakiej jestem:
pracuję w dużej firmie zatrudnia około 800 osób. Oddział, w którym ja pracuję ma zaledwie ok 10 osób. Mój problem wiąże się z moją kierowniczką. Przytoczę kilka sytuacji.
Pracuję jako przedstawiciel handlowy. Moim zadaniem jest wypracowanie celu poprzez podpisywanie umów na reklamowanie się w medium internetowym. Moja kierowniczka bardzo naciska na sprzedaż. Rozumiem, że to jest jej praca. Natomiast ostatnio czuję, że przesadza i ja już nie mam siły. Czuję się co raz bardziej przytłoczona.
Mówi mi np. w poniedziałek:
- wiesz co ostatnio stwierdziłam, że skoro tak słabo Ci idzie, bo może za mocno Cię cisnę. Od dzisiaj już robisz jak chcesz masz pełen luz.
Za dwa dni znowu się zaczęła mnie czepiać i mówi mi:
- wiem, że mówiłam, że nie będę się Ciebie czepiać,ale sama prowokujesz.... (np. tym, że nie podpisałam umowy....)
- Ty i jeszcze jedna z biura - jesteście, ładne, mądre, inteligentne - tylko różnica między Tobą a nią jest taka, że ona to wykorzystuje a Ty nie....( np. powinnam bardziej flirtować z klientem...)
- nigdy nie będziesz taka jak ... i podaj mi przykład innej osoby, która podpisała np. dużą umowę,
- wiem, że się stresujesz natomiast Twój stres w porównaniu do tego, który ja miałam w innej firmie to jest nic
- ostatnio obniżyła mi stanowisko oraz pensję (wcześniej dała mi do podpisania dokument, że jeśli nie podpiszę tyle i tyle kasy to właśnie tak zrobi)
- teraz mi mówi, żebym się nie martwiła bo mnie nie zwolni a za chwilę dodaje, że przecież już niższego stanowiska dać mi nie może, żebym się ogarnęła, żebym się wzięła w garść,
- mamy do zrealizowania tzw. cele biznesowe, od których zależy premia zarówno handlowca jak i jej i mówi do mnie - jeśli przez Ciebie będę miała obniżoną premię to będziesz mi oddawać kasę,
- mamy niepisaną umowę, że jadąc do odległego miasta nie przychodzimy rano do biura tylko od razu jedziemy na spotkanie - ostatnio właśnie taką miałam sytuację i dostaję rano sms-a a Ty dzisiaj nie w biurze a ja na to, że przecież jadę tam i tam. byłam zdezorientowana - to zadzwoniłam i się pytam czy mam przyjechać do biura czy o co chodzi - ona na to rób co chcesz to Twój wybór jesteś dorosła, ale żebyś potem nie narzekała, że nie masz wyniku - poczułam się zdezorientowana... w końcu pojechałam chociaż i tak na moment, ale żeby się pokazać na chwilę, że jednak przyjechałam, (co było zupełnie bez sensu)
-krzyczała na mnie mówiąc, że nie potrzebuje takiego pracownika, który tak mało podpisuje itp itd. aż mi ręce opadły bo mnie zatkało nie wiedziałam co powiedzieć. kolejnego dnia powiedziałam, że chcę z nią porozmawiać i mówię, że gdy mówi do mnie takie słowa czuję się źle, sfrustrowana itp. i to czego oczekuję z jej strony to szacunku, rzeczywiście przez 2-3 dni było lepiej, ale po kilku dniach wróciło do "normy"
- wczoraj wysyła mi sms-a (po pracy) czy coś tam sprawdziłam w internecie ja odpisuję, że jeszcze nie ma mnie w domu - dlatego nie mogłam tego zrobić i dostaję na to odpowiedź, że skoro mi nie zależy to jej tym bardziej......
Pracuję tam od 1,5 roku - do tej pory jakoś sobie radziłam, tłumaczyłam to, ale jest mi co raz gorzej, nie mam już siły - stałam się płaczliwa. Mam takie wrażenie, że cokolwiek zrobię jest źle. Po pracy gdzie zazwyczaj byłam osobą aktywną i wychodziłam gdzieś nie mam ochoty nigdzie wychodzić tylko siedzieć pod kołdrą. W poniedziałek idę do pracy. Zawsze zaczyna się od zebrania i wiem już, że znowu usłyszę, że coś tam zrobiłam źle, możliwe, że padnie " że dałam dupy" itp itd.
naprawdę czasami mam dość....
i czuję się bezsilna