Wiecie czym w ogóle jest Mindful Eating? Jeszcze 3 m-ce temu nie miałam pojęcia, o co chodzi. Opiszę Wam moją historię w duuuużym skrócie. Mam 23 lata, odchudzam się 10 lat (!!!), przeszłam anoreksję, bulimię, a potem "piękne" efekty jo-jo. Pierwsze choroby nie trwały na szczęście długo, bo za bardzo lubię jeść. Ale patykiem już byłam. Potem zaczęło się kompulsywne jedzenie, czyli pod wpływem emocji. I hertbatki przeczyszczająe... masakra. Na pewno niejedna z Was w czasie stresu sięga po czekoladę, żeby poprawić sobie humor, a potem żałuje, bo przecież ma chudnąć, a nie tyć! Błędne koło... metabolizm woła o pomstę do nieba. W pewnym momencie poddałam się. Płakałam, byłam zmęczona, że jak mogłam tak się zapuścić, jak moglam znowu ulec temu cholernemu żarciu, bo przecież nikt mi nie wkłada go do ust!!!
Koleżanka schudła 8 kg, o czym pochwaliła się na facebook'u i spytalam jej - ALE JAK? Bo w żadne diety-cud dawno nie wierzę... Dukana, głodówkę, 1000 kcal mam za sobą... Odpisała mi, że żadna dieta, tylko Mindful Eating. Myślę sobie - what the f*ck? Wysłała mi linka i od tego się zaczęło, że zaczęłam googlować i oglądać filmiki na youtubie z kobietą, na którą mówią Kala. Byłam zdesperowana, zgadza się. Coś mi śmierdziało jak nie wiem co, bo kurde, jak można jeść, co się lubi (koleżanka dodaje zdjęcia czasem tego, co je i to jest po prostu PRZEPYSZNE) i chudnąć? o.O No nieeeeeee... nie mogłam w to uwierzyć. Mój organizm i tak przeżył ze mną horror, że kolejna próba już chyba nic mu nie zrobi, biedny i tak jest zmęczony.
Najpierw weszłam na polską stronę Mindful Eating i napisałam do Kali później na jej fanpage na facebook'u i tak się zaczęło...
Dokładnie dzisiaj minęły 2 m-ce od kiedy zaczęłam stosować tą metodę ochudzania, dlatego chcialam z Wami się tym podzielić. Dawno nie pisałam na tym forum, ale takiej nowiny nie mogłam przepuścić!!! Nie chodzi o pochwalenie się "ale jestem teraz super, patrzcie na mnie". Zależy mi na tym, byśmy my, kobiety, trzymały się razem i wspierały!!! Sama wiem, jaki to ból, kiedy kilogramy idą w górę, nie można przez to spać, a w lustro trudno zajrzeć przy czasaniu włosów. :(
Dzisiaj jestem kimś zupełnie innym. Pogodną, mniej nerwową kobietą, która chce żyć i ma masę energii!!! A to dlatego, że nie dość, że waga spadła, to nie głodzę się, jem smacznie, to jeszcze chudnę!!! :))) Wiem, brzmi jak jakaś reklama garnków na pokazie. Ale tak właśnie jest, tak bardzo zmieniło się moje życie. Nie mówię, że dzięki utracie wagi znikną Wasze wszystkie troski, ale na pewno część z nich. Mieszczę się teraz w spodnie sprzed dwóch lat! :)) Mam dodatkowo energię, by czasem poćwiczyć, bo jak widzę efekty, to i ćwiczenia sprawiają mi frajdę i ujędrnia się ciałko. :) Zaczęłam jeść z Minful Eating, potem zaczęłam ćwiczyć z Ewą Chodakowską i słyszę wiele komplementów. :) Dawno tak się świetnie nie czułam w swojej skórze!!!
Kobietki kochane, nie mogę podać linka, ale jak wpiszecie w przeglądarkę Mindful Eating, to pierwsze linki przekierują Was we właściwe miejsce. :)) Wierzę, że mogę Wam tym pomóc, tak jak mi pomogła koleżanka, a potem Kala. :))
Pozdrawiam Was i życzę miłego, slonecznego weekendu! :)