Czyli o tym jak zaczęła się moja przygoda z językiem chińskim i o tym jak znalazłam się w Chinach. Oraz o tym, że warto dążyć do swoich celów i realizować swoje pasje bez względu na przeciwności. Całą opowieść znajdziesz tutaj: chińskie początki (skosnymokiem.blogspot.com).
To dość niecodzienna historia. Wszystko zaczęło się ponad 10 lat temu, kiedy pewnego dnia moja mama oznajmiłam mi, że czas rozpocząć naukę drugiego języka obcego. To czego ty chcesz się uczyć dziecko? ?Chińskiego!?
I tak to się wszystko zaczęło.
Mieszkałam wtedy w Krakowie. Mama znalazła nauczycielkę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nazywała się Wang Jingping. To ona zaszczepiła we mnie miłość i pasję do Chin.. Powoli i cierpliwie wdrażała mnie w chiński świat. Wyrozumiale zapoznawała mnie nie tylko z chińską wymową, tonami, czy znakami, ale także z podstawami chińskiej kultury, historii czy geografii. Wyjaśniła mi skąd się wzięły chińskie znaki i jak to się stało, że wyglądają tak jak wyglądają. Jako dziecko obserwowałam jak się je tworzy oraz ich ewolucję przez wieki i czułam, że chcę wiedzieć więcej. I już na własną rękę zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat Chin.
Plan był taki, że pójdę na kilka lekcji spróbować czy mi się to podoba, a wciągnęłam się w to bez opamiętania. Uzależniłam się. Jednak moja nauka chińskiego miała swoje wzloty i upadki. Rzucałam to wszystko w cholerę już 3 razy. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności 2 lata temu okazało się, że mam możliwość wyjechania na praktyki do Szanghaju na kilka miesięcy. Zakochałam się w mieście i postanowiłam tu zostać na stałe. I tak to się stało, że wylądowałam tu gdzie jestem. Jest to już czwarty raz kiedy zaczynam naukę chińskiego praktycznie od zera. I przyrzekłam sobie, że jest to czwarty i ostatni. Tym razem się nie poddam. Jestem tu szczęśliwa i czuję że jestem tu gdzie być powinnam. Swoją chińską (nie)codzienność opisuję na Skośnym Okiem (skosnymokiem.blogspot.com).
Mam nadzieję, że zmotywuję choć jedną osobę do pogoni za swoją pasją. Bo da się żyć inaczej niż za biurkiem w pracy, której się nie lubi! Pozdarwiam!