netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kłótnie w związku

6 odpowiedzi2 414 wyświetleńzałożony przez L&D, 03.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnie w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez L&D (2013-06-03 21:22:40)

Temat: Kłótnie w związku

Witajcie.
Postanowiliśmy opisać Wam nasz problem, wysłuchać porad, może pomożecie nam go rozwiązać. Każde z nas napisało to po swojemu i ze swojego punktu widzenia. Doradźcie, proszę.


ONA:

Mój chłopak i ja się kłócimy. Moim zdaniem - dosyć często, jego - bardzo często. A tak obiektywnie, podając liczby - czasem przez dwa, trzy tygodnie nie padnie "krzywe słowo", a czasem zdarza się że dwa razy w tygodniu się posprzeczamy.

Wynika to moim zdaniem z dwóch rzeczy. Raz, że jesteśmy skrajnie różni - inne charaktery, temperamenty, zainteresowania. A dwa, że oboje mamy charaktery uważane za "trudne". Ja jestem zazdrosna i emocjonalna, przez co często czepiam się o pierdoły - bo w danej sytuacji wydaje mi się, że to wielka sprawa, że mnie zraniło, a jak przeanalizuję to po czasie to widzę, że to była głupota.
On z kolei jest skryty (o tym, że mnie kocha mówi często i chętnie, ale o tym, że coś mu się nie podoba lub że czegoś się boi - bardzo rzadko). Wkurza się o to, że chcę wiedzieć o nim pewne rzeczy. Poza tym niezależność i wolność to dla niego tak ważne rzeczy, że powiedzenie mi gdzie lub z kim wychodzi uważa za ich naruszenie. Skoro jesteśmy w związku, samo "wychodzę" powinno mi wystarczyć, bo przecież mnie kocha i nie zrobi nic złego, więc czemu miałby się "spowiadać".

Nasze kłótnie określiłabym mianem kłótni własnie, czasem sprzeczek, na pewno nie awantur czy dramatów. Oboje staramy się nie używać raniących słów i nie obrażać się nawzajem. Czasem nam nie wychodzi, ale ogólnie radzimy sobie z tym bardzo dobrze.
A jak już podyskutujemy, pokłócimy się, to od razu jest między nami okej, nie ma cichych dni, nie ma obrażania się.
Coby podać przykłady tego, o co tak walczymy: przyczepiłam się, że zostawił mnie samą przy kasie w sklepie, a ustawił się w kolejce z koleżanką, mimo że miał ją tylko zawołać i do mnie wrócić. Idiotyzm, wiem. TERAZ wiem. Przedtem zabolało i założyłam jego złe intencje, bo jak tylko odszedł od kasy to przyszedł się wytłumaczyć, ergo: wiedział, że źle robi, a i tak to zrobił.
Z drugiej strony: chciał wyjść z koleżanką na piwo, nie wspominając mi o tym słowem. Uznał, że nie musi mi się meldować co robi. Ja uważam, że ma prawo wychodzić gdzie chce i z kim, ale nie za moimi plecami. I nie chodzi o to, że ma się spowiadać, odmeldowywac, tylko... ukrywanie tego wydaje mi się nie fair. Nie akceptuję tego i nie zaakceptuję.

I teraz, główny problem.
Mnie te nasze kłótnie bardzo nie bolą. Owszem, jak się kłócimy robi mi się przykro, ale potem od razu jest dobrze, kochamy się, jesteśmy z sobą szczęśliwi... więc przechodzę nad nimi do porządku dziennego. Może to dlatego, że takie same relacje mam z mamą. Pokłócimy się, ale zaraz jest ok, a nasze relacje na tym nie cierpią.
Ale dla niego każda nasza kłótnia to duży problem. Bardzo emocjonalnie to odbiera, smuci go to i martwi.
Mnie by do głowy nie przyszło że te kłótnie mogą oznaczać, że coś jest nie tak w naszym związku, dopóki on nie powiedział, że "ma wrażenie, że się sypie, skoro tak często się kłócimy".




ON:

Chciałbym prosić o pomoc w pewnej dyskretnej sprawie (o ile można w ogóle mówić o jakiejkolwiek dyskrecji na ogólnodostępnym forum tongue). Przechodząc do sedna sprawy: wydaje mi się, że cholernie często kłócimy się z moją dziewczyną. Już naprawdę się staram ?chodzę na palcach? i w ogóle, a mimo to dalej się kłócimy, co najmniej raz w tygodniu, a bywa (i to nie rzadko), że częściej. Może jestem idealistą, ale moim zdaniem nie powinno tak być i boli mnie to, że tak często się kłócimy, bo moim zdaniem tak chyba nie powinno być w związku. Boli mnie też to, że praktycznie nigdy nie rozpoczynam kłótni, zawsze jest o coś co ja zrobiłem/czego nie zrobiłem, a wydaje mi się, że w 90% zaczyna się ona o pierdoły. Czuję się przez to, jakby moja ukochana nie była ze mną szczęśliwa, skoro ciągle czepia się mnie o tak nieważkie rzeczy. Co mam zrobić ? Jak unikać tych cholernych kłótni ? Bo moim zdaniem im jest ich mniej, tym lepiej.



Pozdrawiamy,
L&D

2

Odp: Kłótnie w związku

Ja też mam trudny charakter, jestem bezkompromisowa, nerwowa, lubię stawiać na swoim. Mój partner jest z kolei stanowczy, ale spokojny, absolutnie nie nerwowy, wyprowadzenie go z równowagi graniczy z cudem, aczkolwiek bywa o mnie zazdrosny. W sumie kłótnie mogę policzyć na palcach jednej ręki. A sprzeczki czasami się zdarzają, ale to nic nadzwyczajnego, w każdym związku są. Zwykle to ja się drę, a mój facet słucha ze spokojem, bo on nie zwykł podnosić głosu, jeżeli nie trzeba, ale godzimy się szybciej niż zaczęliśmy kłótnię. Generalnie jesteśmy zgodni.
Mówimy sobie dokąd wychodzimy - skoro się komuś ufa to nie ma sensu tego ukrywać, poza tym jak się gdzieś idzie to fajnie żeby ta druga osoba wiedziała choćby na wypadek jakby coś się stało. Z czystego rozsądku.

3

Odp: Kłótnie w związku

Do Twojego chłopaka smile bądź bardziej szczery ze swoja dziewczyna powiedz jej po prostu jak idziesz to z kim i powinno wystarczyć, nie musisz się spowiadać smile wystarczy tylko ze będzie wiedziała z kim jesteś hehe

Do Dziewczyny:
Jeżeli go bardzo kochasz to przestań być o niego zazdrosna, zazdrość nie jest wskazana w związku, zaufaj jeszcze mocniej dla niego smile

związek się opiera na wspólnym zaufaniu jeżeli jest one w 100 procentach to to jest szczęśliwy związek smile a kłótnie to sprawa normalna dużo uczą potrzebnych rzeczy i zmieniają nas na lepsze smile

4

Odp: Kłótnie w związku

Moi drodzy znam chyba tylko jedną parę, która się nie kłóci- przynajmniej ona tak twierdzi....
Wszyscy doskonale wiemy, że przeciwieństwa się przyciągają. Ja znam to z własnego doświadczenia. smile
Ciężko coś doradzić czy snuć wnioski nie wiedząc np. ile jesteście razem, czy mieszkacie ze sobą, czy macie jakiś swoich znajomych, z którymi spotykacie się oddzielnie, czy macie jakieś hobby wspólne lub nie, ile czasu sobie poświęcacie?

Fajne w Was jest to, że potraficie o tym mówić...lub pisać.
Wiem jedno. Nikt nie lubi kontrolowania, ale co innego troska i zainteresowanie drugą osobą. Każdy ma prawo spotkać się w gronie swoich przyjaciół to zawsze wprowadza taką zdrową relacje, takie poczucie wolności i swobody. Osobiście uważam, że jak się z kimś jest to wychodząc na jakieś spotkanie bez drugiej połówki miłym jest poinformowanie jej lub jego o tym. Nie po to, żeby się tłumaczyć, nie po to żeby druga osoba mogła nas kontrolować. Po to, żeby druga osoba była spokojna, pewna, że z ukochaną drugą połówką jest wszystko dobrze, że jest bezpieczna. No i też trochę po to, żeby poczuć się pewnie.
Co do rozmów, kłótni, sprzeczek czy potyczek słownych.....warto rozmawiać. Nie tylko o tym co jest złe, ale i o tym co jest dobre. Proponuję zacząć od zaprzestania obwiniania kogoś. Czyli nie używać takich form wypowiedzi jak: bo Ty jesteś taka/taki ...bo Ty nigdy nie starasz się/ nie chcesz.....bo Ty zawsze np. się czepiasz/ denerwujesz....tego typu sformułowania lepiej używać do np. Bo Ty zawsze potrafisz mnie pocieszyć, bo Ty starasz się mnie uszczęśliwić, bo Ty jesteś tą jedyną czy tym jedynym.

Porozmawiajcie o tym co was boli, co wam przeszkadza, co was bawi, co lubicie w swoim parterze...zdanie rozpocznijcie od "JA" np. Ja lubię kiedy mnie przytulasz, ja staram się być lepsza/y....ja cierpię kiedy.... ja płaczę gdy... wyjaśnijcie sobie jakie emocje wami targają kiedy coś się dzieje dobrego lub złego.

Jak uniknąć kłótni? hmm.... nie wiem czy jest złoty środek, ale na pewno trzeba sobie wbić do głowy, że ukochana osoba nie chce nas krzywdzić. Czasem emocje biorą górę i co wtedy...wtedy trzeba wziąć głęboki oddech, dać sobie chwilę...spróbować się opanować. Zawsze jest tak, że pierw "wybucha" jedna osoba, wtedy druga powinna reagować spokojnie. Nie unosić się, a najlepiej zrobić coś co rozbawia zdenerwowaną osobę, albo założyć na siebie jakiś zabawny gadżet- gwarantuję, że osobie, która ma gorsze chwilę humor się poprawi smile

Życie to sztuka kompromisów, a tego warto się nauczyć. Czasem ludzie muszą się "dotrzeć" a to wymaga czasu. Ważne, że chcecie o to walczyć.

Pozdrawiam Was i bądźcie cierpliwi bo widać, że się kochacie.

5

Odp: Kłótnie w związku

ONA:
Dziękujemy. Za dobre rady i za dobre słowa. smile

A czy ktoś z Was ma pomysł co zrobić z faktem, że ON tak bardzo bierze do siebie te kłótnie, że tak bardzo go to zasmuca, że traktuje to jak dramat?
Ja tuż po kłótni, kiedy się uspokoimy i porozmawiamy, z powrotem mam dobry humor, a on się smuci i martwi jeszcze długo. sad

6

Odp: Kłótnie w związku

Już taki jego urok smile widocznie dłużej dochodzi do stanu równowagi. Czu ON sam ma jakieś sposoby, żeby sam siebie uszczęśliwiać? Ja też tak mam, że po jakiejś emocjonującej rozmowie muszę dojść od siebie. Czasem trwa to chwilę a czasem dłużej...
ONA ma doświadczenie..o ile tak można to nazwać..że szybko wraca do normalności po sprzeczce z mamą. A jak ON radzi sobie z innymi zawiłościami w życiu.
Kłótnie są czymś normalnym, ważne jak się z nich wychodzi. Jaki jest efekt końcowy. Jeżeli dochodzi do porozumienia bądź jakiejkolwiek ugody to jest to sukces.
Kłótnie są przeróżne, ale zazwyczaj o pierdoły- i myślę, że każdy doskonale sobie zdaje z tego sprawę, czasem po jakimś czasie, kiedy ochłonie.
Skoro ON jest taki antykłótliwy no to łatwo mu będzie robić za "gaśnicę" - przepraszam za kolokwializm tongue
a ONA...hmm...myślę, że już dużo rozumie i wie jak postępować.

Sytuacja, którą opisałaś, że On poszedł do koleżanki, gdy stała przy kasie....no może zirytować, ale wrzuć na luz. Następnym razem dokończ zakupy, podejdź do ukochanego i z pięknym uśmiechem powiedz: " Kochanie Ja zapakowałam Ty niesiesz" big_smile
Ja wiecznie miałam sytuacje, że mój ON jeszcze wtedy jako nie mąż zapominał mnie przedstawiać. Ja tak stałam przy nim jak sierota... tongue Mówiłam mu to kilka razy, ale bardzo opornie szło mu zapamiętanie tego. Później się okazało, że on robił to całkiem nieświadomie. Sądził, że już tak długo jesteśmy ze sobą, że ja znam wszystkich i oni znają mnie...No cóż...było...minęło....teraz po prostu sama się przedstawiam ku zdziwieniu mojego męża, a jemu jest głupio hehehe smile

Powodzenia Wam życzę i nie traćcie wiary. Takich "kłótników" jak Wy jest wielu ale takich, którzy chcą znaleźć rozwiązanie już nie. Także kochajcie się i szanujcie.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnie w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026