Zastanawiałam się czy w ogóle to pisać bo może sama jakoś sobie poradzę, ale jednak nie. Jestem skrytą osobą i nawet z najbliższymi nie potrafię rozmawiać o swoich problemach.
Mój problem wynika w zasadzie z niedomówień i żalu- obustronnego mojego i partnera nawet rodziców. Mieliśmy mieć ślub 2 lata temu, nie doszło do niego bo mój chłopak pokłócił się z moimi rodzicami, ja z nim ,za dużo slow padło, a ja nawet sie nie odezwałam w najważniejszym momencie sprzeczki. Sprawa poszła o pieniądze na mieszkanie.( najdziwniejsze jest to ze ja w środku czułam ze nie dojdzie do niego, kiedy zamawialiśmy sale w głowie miałam takie myśli -nie będziesz tu tańczyć)(telepatia nie wiem.)
Po jakimś czasie wyprowadziłam się z partnerem do jego mieszkania które kupił sobie, w tym momencie postawił weto albo zerwę kontakt z rodzicami albo mam spadać. Ale jak widać ciągnie sie to juz 2 lata ja jestem z nim on ze mna. Jest mało przyjemnie w domu bo on moich rodziców nienawidzi ja nie potrafie odwrócić sie od nich bo on sobie tak życzy. Kocham go bardzo, ale widzę ze on juz mnie mniej. Ostatnio jest coraz gorzej ciagle na siebie warczymy, padło tyle ostrych slow, ja juz nie wytrzymuje psychicznie bo ile tak mozna. Jeszcze do tego jestem tak zazrdosna o niego a on to wykorzystuje bo jest kierowcą i opowiada mi później jakies historyjki o panienkach.( Mam wrażenie, jakby chciał pokazać weź sie w garsc bo mnie stracisz sa inne) Tyle razy chciałam sie wyprowadzić, ale nie potrafię jestem z nim juz tak długo bedzie 4 lata. Widze, że on juz tez ma dość dlatego nie rozmawia ze mna, albo warczy na mnie, ale nie powiedzial mi stanowczo nie postawil mnie w drzwiach, czyli jeszcze jakos mu zalezy. Nie wiem co mam myslec, robić już nic nie wiem.