netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Trudna historia i brak sensu zycia

28 odpowiedzi4 534 wyświetleniazałożony przez smutna27369, 29.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trudna historia i brak sensu zycia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Trudna historia i brak sensu zycia

Witam was wszystkie drogie forumowiczki!

Zaczelam czytac to forum szukajac dla siebie ratunku. Postanowilam napisac, gdyz wiem, ze wiele z was przezywa trudne chwile i moze jest w stanie mi pomoc, cos doradzic, skleic moje serce i pomoc mi normalnie zyc.
Zaczne od poczatku mam 29 lat jestem 4 lata po slubie. wyszlam za maz bo myslalam, że jestem zakochana. W dniu naszego slubu nawet mialam watpliwosci. Myslalam, ze kazdy je ma podejmujac tak wazna decyzje. Moj maz jest ode mnie kilka lat starszy. Poznalismy sie kiedy bylam na studiach, szalalam, bawilam sie i nie myslalam o przyszlosci. Nigdy nie mialam wielu facetow wczesniej przed nim. Kazda moaj znajomosc to bylo chwilowe zauroczenie i umieralo smiercia naturalna. Pojawil sie on bl mily, jak nikt wczesniej, stwierdzilam, ze pewnie mnie kocha, bylam z nim. Razem chodzilismy na imprezy, bawilismy sie itd. Mozna bylo powiedziec, ze jest fajnie jak na ten moment. Gdy blizej sie poznalismy on wyjawil mi szczegoly ze swojej przeszlosci. Okazalo sie, ze ma wyroki w zawieszeniu za kradziez samochodu i drugi za posiadanie marichuany. Ta wiadomosc spadla na mnie jak grom z jasnego nieba. Ja pochodzilam z dobrej rodziny u nas takie rzeczy nigdy sie nie dzialy. Przyjelam te wiadomosc z trudem. Postanowilam mu zaufac, uznalam, ze byly to mlodziencze wybryki, ze matka nie dawala rady go upilnowac, bo ojciec zmarl jak on mial 21 lat. Zycie toczylo sie dalej, bylismy razem. On postanowil wyjechac do Anglii, zeby zarobic troche pieniedzy. wyjazd planowal juz dawno zanim mnie poznal i postanowil zrealizowac swoje plany. Wyjechal do siostry na okolo pol roku. Ja w tym czasie bardzo za nim tesknilam. Rozmawialismy przez telefon. Zrobil sie z tego zwiazek na odleglosc. Wiedzialam, ze wroci i bedziemy razem. Opowiadal mi o trudnosciach zycia tam, o trudnosciach ze znalezieniem pracy. Wysluchiwalam go i wspolczulam mu ze jest mu ciezko. On mieszkal wtedy razem z siostra, nie dogadywali sie zbyt dobrze. Pewnego dnia stracilam z nim kontakt, nie odpisywal na smsy nie dzwonil. Okazalo sie, ze siostra wyrzucila go z domu i zniszczyla mu telefon. Zadzwonil w koncu do mnie i stwierdzil, ze wraca do Polski. Przywitalam go z otwartymi ramionami. Jak sie okazalo nie powiodlo mu sie tam, przyjechal goly i wesoly, chociaz w koncu znalazl prace i powinien miec chociaz jakis grosz przy duszy. Ja jednak jakos przelknelam ta sprawe, tesknilam za nim i przyjelam go do siebie na jakis czas. Dokladnie do domu moich rodzicow. Moj ojciec caly czas mial watpliwosci co do tego czlowieka, ale ja nie chcialam tego sluchac.
Za jakis czas wyjechalismy znowu za granice, miedzy czasie zdarzylo mu sie sklamac mnie, ze chodzi do pracy a wcale tego nie robil. Szwedal sie po miescie. Nie wiem dlaczego ale znowu przymknelam oczy. Wyjechalismy w koncu za granice, zaczelo sie ukladac, oboje mielismy prace i wspolne plany. Nie dlugo jednak trwala sielanka. Okazalo sie, ze on nie akceptuje mojej rodziny, szczegolnie mojej siostry i ojca. Oni tez byli tam na miejscu, ale nie mieszkalismy razem. Odwiedzalismy sie tylko co jakis czas. Zaczely wynikac klotnie miedzy nami wlasnie o moja rodzine. Uslyszalam wiele przykrych slow z jego ust, mowil np ze mojemu ojcu najchetnie przyp....il by w ryj. takie slowa padaly gdyz moj ojciec nie zgadzal sie z nim w jakiejs kwestii. Ta sama sytuacja pojawila sie jesli chodzi o moja siostre, matke szwagra. Ja bylam naiwna i caly czas myslalam ze on sie zmieni, ze mu przetlumacze. Moja rodzina nigdy nie wtracala sie w nasze zycie. Nasze spotkania ograniczaly sie do spotkan imieninowych albo takich codziennych przelotnych.
Zycie zaczynalo sie coraz bardziej komplikowac, zaczal wszczynac awantury, ublizac mi i poprostu przestal mnie szanowac. Pod wplywem alkoholu zdarzylo mu sie uderzyc przypadkowa osobe na ulicy. Bez alkoholu rowniez zdarzalo sie, ze cos w zlosci zniszczyl albo czyms rzucil. Ja wszystko mu wybaczalam, nie wiem dlaczego nie czulam sie szczesliwa. O niczym nigdy nikomu nie powiedziala, wszstko trzymalam w tajemnicy w nadziei, ze on sie zmieni w koncu. stawialam mu warunki, ktore zawsze predzej czy pozniej lamal. Zaszlam w ciaze, byla to ciaza planowana. Zawsze bardzo chcialam miec dziecko. Nie musialam dlugo czekac na kolejny jego wybryk. Dostalam od niego bedac w ciazy. Rzucil we mnie plastikowym taboretem, ktory roztrzaskal sie o mnie na kawalki. Bylam rozgoryczona, zrozpaczona jak on mogl to zrobic. Znowu wybaczylam, nie wiem dlaczego. Zylismy dalej on mial swoj swiat ja swoj. Urodzilo sie dziecko, weilka radosc moja i jego. Wiem, ze bardzo kocha naszego synka. Wkrotce dostaismy nowe mieszkanie, byalm szczesliwa, myslalam, ze na nowym gruncie nasze zycie w koncu zacznie sie ukladac. Ale tak bylo tylko na poczatku. Fascynacja nowym miejscem szybko sie dla niego skonczyla. Nie dbal o dom, nie pomagal mi, wszystko otkladal na pozniej i wkoncu i tak tego nie robil. Denerwowalam sie, plakalam. On wiele razy mnie upokarzal. Wysmiewal sie ze mnie ze skonczylam studia a i tak jestem nikim, bo pracuje wiele ponizej kwalifikacji. Bolalo mnie to bardzo. Nie mialam wsparcia wszystko zalatwialam sama, doslownie wszystko. On nie chcial uczyc sie jezyka, zeby mi pomoc nie mial ambicji, wystaczalo mu to co ma. Ja chodzilam na kursy, aby piac sie wyzej a on i tak zapewnial mnie ze i tak niczego nie osiagne. Chcialam zeby zrobil sobie prawo jazdy, zeby mnie chociaz w czesci obowiazkow wyreczyc. Tego tez nie chce zrobic. Jest poprostu zwyklym leniem, bez ambicji, bez perspektyw. Przychodzi z pracy i na tym koncza sie jego obowiazki. Zreszta praca ktora ma tez ja mu zalatwilam. Zaczely dziac sie nowe rzeczy: nocne wypady na miasto, bog jeden wie z kim i po co. Byla nawet sytuacja, ze ludzie zaczepili mnie na ulicy i opowiadali mi ze on byl u nich na imprezie. Bylam zrozpaczoan, znowu trzymalam wszystko w tajemnicy, zeby nie dowiedzieli sie moi rodzice, zeby zle o nim nie pomysleli. Mialam dosyc tego zwiazku. Poza tym zdarzalo mu sie palic marihuane, kiedy aj nie widze. Jestem prawie pewna, ze pociagal soebie majac pod opieka synka. Byla jeszcze jedna sytuacja, ktora dolala oliwy do ognia. Kiedys po pijanemu znowu wypuscil sie na miasto. Okazalo sie, sam o tym powiedzial, ze uderzyl przypadkowa kobiete, szukala go policja ale on uciekl. Nie wiedzialam co robic, bylam zrozpaczona jak on moze mi takie rzeczy robic. Uznalam, ze to od palenia marihuany i postawilam warunek, ze albo ja i dziecko albo marihuana. Przyrzekl, ze wiecej nie bedzie palil. Nie trwalo to dlugo po jakis dwoch miesiacach znalazlam lufki u niego w spodniach. W glowie zawsze mialam mysl, zeby sie z nim rozwiesc, ze ja z takim czlowiekiem nie dam rady byc do konca zycia. Bilam sie z myslami co robic, mielismy dziecko nie chcialamaby wychowywalo sie w rozbitej rodzinie. Po raz kolejny dalam mu szanse. Niestety on jej nie wykorzystal, znowu dowiedzialam sie, ze wyszedl potajemnie na miasto. Pęklam powiedzialam mu, ze chce sie rozwiesc. On zrobil na mnie wielkie oczy i powiedzial dokladnie co ty k....wa pierd....lisz. Nastepnego dnia pojechalam z dzieckiem do siostry bylam tam tydzien. Miedzy czasie on wylewal na mnie swoja zlosc, mowil, ze zabralam mu dziecko, ze nie mam prawa, straszyl mnie sadem i prawnikami. Poprosilam, aby wyprowadzil sie z naszego domu, z wielkimi bolami ale wyszedl. Po 10 dniach nastapila u niego skrucha. Pszedl do moich rodzicow z obietnicami, ze robil blad, ze sie zmieni, ze obiecuje, ze mnie kocha itd.

Jest jeszcze jedna strona medalu jak zawsze zreszta. Kilka miesiecy temu w pracy poznalam mezczyzne. Urzekl mnie od razu, wiedzialam , ze ma zone. Myslam o nim ze jest wspanialym mezem, ze takiego meza sama chcialabym miec. Nie patrzylam na niego jak na kogos za kim moglabym uganiac sie. Myslalam fajny facet, wymierajacy gatunek. Koniec. Nigdy na niego jakos wymownie nia spojrzalam. Przestalam go widywac, kontakt sie urwal. Po pewnym czasie zaczal pisac domnie smsy.Powiedzial, ze sie zakochal we mnie, ze to trafilo w niego jak grom z jasnego nieba, ze gdy pozanal zone nigdy sie tak nie czul. Odpisywalam mu, bylo milo. Trzy razy spotkalam sie z nim. Powiedzialam mu, ze chce sie rozwiesc. On wspieral mnie w trudnych chwilach, ale nigdy mnie nie naciskal. W koncu i ja sie w nim zakochalam. wiem, ze moj maz nie jest moja druga polowka, ze to nie ten. Ten facet nie przestawal zapewniac o swoich uczuciach, chcial zostawic dla mnie zone. Ja prosilam, zeby tego nie robil, ze jest za wczesnie. On nadal mowi, ze mnie kocha i ze jestem jego wymarzona kobieta. On ma zone jest z nia od 14 lat, nie maja wspolnych dzieci. Ona jest duzo od niego starsza, ma dorosle dzieci. Ona chyba wyczula, ze on z kims pisze, ze sie zakochal. Zabrala mu telefon i zadzwonila do mnie. wiedzialam wczesniej, ze jemu sie z zona nie ukladalo, ze zawsze to ona nim dyrygowala, byla gora, wykorzystywala go. Nie wiedzialam jak mam rozmawiac z ta kobieta, nie chce jej niszczyc zycia. ale to nie moja wina, ze on sie zakochal we mnie a pozniej ja w nim. On rowniez z nia rozmawial, ona powiedziala, ze jak on odejdzie to ona sobie cos zrobi.

Sprawa jest dla mnie strasznie trudna, czuje ze znalazlam czlowieka, ktorego zawsze chcialam miec. On tez jest w kropce, bo ona go szantazuje targnieciem sie na zycie. Mam z nim caly czas kontakt, zapewnia mnie, ze mnie kocha i ze moze kiedys wszystko sie ulozy i bedziemy razem. Moze ona sama podejmie decyzje o odejsciu.
Z drugiej strony slysze podpowiedzi, ze powinnam dac mezowi szanse, dla dobra dziecka, dla dobra sprawy. Ja wiem, ze mojego meza nie kocham juz, ze on temu ktorego poznalam nie dorasta do piet we wszystkich dziedzinach.
Jestem zalamana, boje sie ze nigdy bez tego ktorego kocham nigdy nie bede szczesliwa. Znam siebie jestem za dobra dla ludzi, dam pewnie mu szanse bo boje sie zostac sama. Bede cale zycie tesknic za tamtym, za moja niespelniona miloscia.

Prosze, pomozcie jak mam rozwiazac ta sytuacje, jak zyc dalej. jakie podjac decyzje. Przepraszam, ze pisze z bledami i bez polskich znakow, ale szargaja mna takie emocje. Chcialam je tu wszystkie przelac. Dajcie mi jakas rade. Ukojcie moj bol, moje rozczarowanie zyciem. Prosze...

2

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Jakby to ujac w skrocie - to;
- brniesz w zwiazek z facetem o niejasnej przeszlosci, bez pracy, z wyrokiem na karku,
- wyjezdzasz z nim za granice,
- planujesz z nim dziecko wiedzac, ze przemocowiec, agresor, narkoman, balangowicz itp,
- dajesz mu setki szans na poprawe, z ktorych kompletnie nic nie wynika,
No i na koniec wisienka na torcie ladujesz sie w romans z zonatym facetem, przy okazji swojego zwizku nie konczac definitywnie.

Smutna - bardzo trudno Ci cokolwiek doradzic, bo zdaje sie, ze Twoim glownym problemem nie jest to, ze kompletnie nie kierujesz wlasnym zyciem, tylko troska o szczesliwy rozwoj romansu.
Masz dziecko, niejasne relacje z dotychczasowym partnerem - po kiego licha Ci nastepny problem z nieszczesliwym zonkosiem i jego zona grozaca samobojstwem. W dodatku jak kobita Cie juz namierzyla, to mozesz miec jeszcze pare innych atrakcji z jej strony, w koncu byla z mezem 14 lat - ma prawo.
Z jego nieszczesciem i gehenna malzenska, to raczej ostroznie - toz nie bedzie Ci mowil o swoim szczesliwym pozyciu. Spiewke, ktora Ci zapodaje - to zwyczajowy banal, az szkoda tlumaczyc..............

Sadze, ze najlepszym rozwiazaniem bedzie - przede wszystkim - rozwiazanie ukladu z Twoim dotychczasowym partnerem. Nie wyglada mi obiecujaco, z tego co tu napisalas dalsze utrzymywanie tego zwiazku.
Zalatw rozwod, poukladaj swoje sprawy bytowe, zapewnij dziecku jak najlepsze warunki (alimenty,kontakty z ojcem).
Potem ewentualnie pomysl o sobie - byc moze Twoj nowopoznany juz sie rozejdzie, byc moze stanie na Twej drodze ktos wolny bez garbu przeszlosci.
Pozdr.B

3

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Ech.... dziewczyno w mojej ocenie musisz zrobić trzy rzeczy:
a) rozwieść się natychmiast;
b) zerwać kontakty z tym lovellasem;
c) iść na porządną terapię.

Moge się założyć, że jak już będziesz w swoim wymarzonym związku, to nie będzie tak cudownie i wcale nie kochasz tego faceta tylko znalazłaś sobie wybawcę.

Dziewczyno musisz poukładać siebie bo zdecydowanie trafisz z deszczu pod rynnę.

4

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

ach ciężka sytuacja....dziewczyny mają rację....jeśli już pytasz o radę
- nie dawaj szansy ojcu dziecka, nie licz na to ze się zmieni, jeżeli oczywiście masz na tyle sił i dasz radę.
- ratuj siebie i swoje życie.
- nie wdawaj się w romans z żonatym facetem to straszne, nie jest twoim facetem, nie przyczyniaj się do nieszczęścia innej kobiety, starsza czy młodsza to nie ma znaczenia, jest jego żoną..... jest kolorowo bo nie jesteście ze sobą na co dzień....wynoszenie śmieci, dłubanie w nosie, problemy, rachunki, choroby etc etc.....
- Trzymam za Ciebie kciuki i mam wrażenie, że pójdziesz właściwą drogą.

5

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Dziekuje wam dziewczyny za odpowiedzi, kazda rade przyjmuje z otwarta glowa. wiem, ze sama teraz nie moge logicznie myslec.
Tez uwazam, ze on tzn moj maz sie nie zmieni. Wiem, ze popelnilam blad wychodzac za niego. Kolejnym moim bledem bylo ukrywanie jego wyskokow i przeszlosci przed rodzicami, znajomymi rodzina. Byc moze ktos w pore by mna potrzasnal. Ale tak sie nie stalo no i zabrnelam za daleko.

Jesli chodzi o tego drugiego. Kiedy on zaczal do mnie pisac, nie wiedzial o moich problemach malzenskich. Dopiero po jakims czasie sie do nich przyznalam. On nigdy nie naciskal na mnie, nie mowil odejdz od niego i badz ze mna. Powiedzial, ze bedzie na mnie czekal az podejme decyzje. Ta decyzja nalezy tylko do mnie. Wedlug mnie i z tego co go zdazylam poznac to bardzo dobry czlowiek. Nie jest typem casanovy, poprostu zwykly facet, nawet nie specjalnie przystojny. Ale urzekly mnie jego cechy charakteru, ktorych nigdy nie mial moj maz. To niezwykle pracowity, uczciwy, uczynny czlowiek, niepijacy, bez nalogow. Ma dobra prace i jest w niej lubiany.
W jego towarzystwie czuje sie jak ktos wyjatkowy, jak prawdziwa kobieta, jak dama. Od mojego meza nie uslyszalam nigdy takich slow jak od niego.
Mimo szantazu ktory urzadza jego zona nadal mamy kontakt. Ona nie wie kim jestes, nie zna nawet mojego imienia. Ja nie chce rozwalac ich malzenstwa, to nie ja to zaczelam. To nie moja wina, ze on jest moim idealem. On opowiadal mi o stosunkach swoich z zona. On czuje sie przez nia wykorzystywany, mowi ze czuje sie jak przedmiot. Ona sama mi powiedziala wtedy przez telefon, ze kazdy facet jest jak duze dziecko. Wnioskuje wiec jakie ona ma podejscie do tego zwiazku.

Rozmawialam z nim dlugo na te tematy, oboje uwazamy ze powinnismy to przeczekac, ze czas pokaze co z tego wyniknie. Mowi, ze mnie kocha, ze do zony czuje tylko przyzwyczajenie, ze gdyby nie ten szantaz to zostawilby ja.

Nie wiem,moze jestem pod wplywem emocji i widze to tak a nie inaczej.

Boje sie ze wszystko skonczy sie tak, ze ja dam kolejna szanse mezowi, ze strachu ze zostane sama i sobie nie poradze. Jesli to zrobie bede zyla ze swiadomoscia, ze moze przegapilam swoja milosc, ze nie dalam jej szansy, ze wiecej juz takiego czlowieka nie spotkam.

Wizja taka przeraza mnie strasznie, nie mam komu sie z tego zwierzyc. Opowiedzialam przyjaciolce tak pobieznie wszystko, troche tez o tym nowopoznanym. Ale tego co naprawde czuje nikomu, tylko tutaj na forum. wiem, ze za moje wdawanie sie w romanse zostalabym skrytykowana przez rodzine. Dusze sie strasznie, pragne obra mojego dziecka, chcialabym zeby mial ojca z ktorego moze brac smialo przyklad. Ja tez nie chce zyc bez milosci, wsparcia, szacunku, partnerstwa.

Wszystko zmierza do tego, ze jednak tak to sie skonczy ale ja tego nie chce.
Mieszkam za granica, tutaj naprawde ciezko bedzie ze spotkaniem kogos interesujacego wsrod naszej narodowosci. Znam dobrze tutejszy jezyk, ale jakos zwiazek z obcokrajowcem nie wchodzi w rachube.

Dziekuje za wasze reakcje jeszcze raz. Mam nadzieje, ze ktos mnie zrozumie i troche pomoze mi podjac wlasciwe decyzje.

6

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

smutna...nie bądź smutna i uszy do góry.....ty już przecież poniekąt podjęłaś decyzję, zrób to co serce podpowiada....życie mamy jedno i nie schrzań swojego. Męża puść wolną ręką i niech pali marihuanę do końca swoich dni, a Ty myśl o sobie i swoim maleństwie, rób tak żeby Tobie było dobrze. Pozdrawiam Ann

7

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Chcę nareszcie zacząc myslec o sobie, cale moje dotychczasowe zycie zawsze bylo pod katem meza. Pod jego katem wakacje, zakupy, obiady, wyjscia. Bylo zawsze tak jak on chcial, nie tak jak ja.

Chcialabym sluchac serca, ale nie chce wkopac sie w kolejne bagno. Tak trudno podjac mi decyzje, nawet nie wiecie jak bardzo sie motam, jak bardzo sie boje.

8

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

kolejne bagno, czy nie, tego się nie dowiesz, jeśli nie spróbujesz,,,,wiem jedno, życie z narkomanem jest nie do zniesienia zwłaszcza jeśli Ty nie nie chcesz żyć w taki sposób. Mój pierwszy partner, ojciec mojego starszego syna, palił marihuanę i to było straszne, ja nigdy tego nie znałam. Mieliśmy swoje życia, swoje towarzystwa i nadawaliśmy każdy na innych falach....bez sensu. Wiem że pali nadal, mieszka w Anglii, ma nową żonę i ona też pali i jest im ok. Mamy teraz ze sobą bardzo fajne relacje, szacunek, ale przez skype smile , nigdy za nim nie zatęskniłam.

9

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Wiem, ze on zawsze taki bedzie, ma inne podejscie do zycia, sposob bycia ktory mnie drazni. Ja taka nie jestem jak on. U niego marihuana jest na kazdym kroku, ikonki w kompie, tapeta w telefonie, nicki, nazwy uzytkownika z roznych stron internetowych, wszystko to jest zwiazane z marihuana.

Jak twoim zdaniem mam sie teraz zachowac, zlozyc pozew o rozwod mimo jego skruchy i obietnic? Gram teraz troche na zwloke, moze czas bedzie dobrym doradca. Widze, ze wszyscy, ktorzy odpisali uwazaja ze powinnam odejsc od niego. Pewnie cos w tym jest.

Pozdrawiam

10

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Ja bym tak właśnie zrobiła, tym bardziej że masz wsparcie. Skrucha jest chwilowa, to pewne. Głowa do góry, pozew w rękę i do sądu. Daj sobie z nim spokój, on będzie Cię krzywdził.....chcesz tak spędzić życie? a ten drugi....zobaczycie, może się uda i będziesz w końcu naprawdę szczęśliwa.....chyba że kochasz męża....jeśli tak jest, to będzie Ci trudno.

11

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia
Ann1 napisał/a:

kolejne bagno, czy nie, tego się nie dowiesz, jeśli nie spróbujesz,,,,wiem jedno, życie z narkomanem jest nie do zniesienia zwłaszcza jeśli Ty nie nie chcesz żyć w taki sposób. Mój pierwszy partner, ojciec mojego starszego syna, palił marihuanę i to było straszne, ja nigdy tego nie znałam. Mieliśmy swoje życia, swoje towarzystwa i nadawaliśmy każdy na innych falach....bez sensu. Wiem że pali nadal, mieszka w Anglii, ma nową żonę i ona też pali i jest im ok. Mamy teraz ze sobą bardzo fajne relacje, szacunek, ale przez skype smile , nigdy za nim nie zatęskniłam.

Ann1 powiedz mi cos wiecej o swojej historii,masz z nim syna. Czy on nie ma z nim na codzien kontaktu, jak sie z tym pogodzil? czy jemu nie zalezalo na dziecku? Zazdroszcze ci ze sie uwolnilas.

12

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Chyba go juz nie kocham, za bardzo mnie zawiodl. Balabym sie budowac z nim wspolna przyszlosc w obawie, ze znowu wywinie mi numer. Nawet nie tak od razu ale za pare lat. Poprostu nie potrafie mu zaufac, chyba nigdy mu nie ufalam, bo zawsze bylo cos na rzeczy.

13

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

smutna
powiem Ci tylko tyle, dobrzy i uczciwi mężczyźni nie zdradzają swoich żon, a ten Twój to właśnie robi. Oczywiście jego żona to niedobra kobieta, wykorzystuje go, oj, oj, jasne. Poczytaj sobie to forum tu są setki takich wątków. Ci mężowie i żony tacy biedni i nieszczęśliwi, no i nagle pojawia się ten ktoś, wybawca, uczciwy i dobry człowiek, współczujący. Proszę Cię...to już było...to oklepany schemat.

Rozwiąż swój problem małżeński, uciekaj od męża, ale nie "do" bo to nic nie da. Motylki w brzuchu umierają, uwierz w to wreszcie. Musisz iść na porządną terapię!

14

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Na terapie? Ciekawe gdzie. Mieszkam za granica tu nie ma polskich terapeutow. On nie zdradzil jeszcze zony a ja meza sa rozmowy miedzy nami do niczego nie doszlo i pewnie narazie nie dojdzie. To nie tak, ze rzucam sie w ramiona wybawcy. Ja nawet nie wiem czy on mnie wybawi. zakochalam sie w nim. Kiedy poznawalam mojego meza, nie czulam tego co czuje teraz.

Bede chyba czekac moze samo sie wszystko ulozy. Moj maz pewnie mu udowodni, ze nie warto dawac mu szansy, a tamten drugi jesli naprawde kocha znajdzie rozwiazanie.

Chyba, ze to jest moj chory tok myslenia.

15

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Przede wszystkim, ja nie zabraniałam kontaktów z synem, na początku było różnie. My jak się rozstawaliśmy, to on miał romans, zresztą ona jest teraz jego żoną, więc nie był sam, a między nami nie było już nic, przynajmniej z mojej strony. Bałam się, że może przyjdzie mu do głowy jakiś głupi pomysł co do syna...pewnie że się bałam, ale nic takiego nie miało miejsca. Dziś do siebie dzwonimy, rozmawiamy, syn jeździ do niego na wakacje. On pali swoją maryśkę razem z młodą żoną i na razie jest szczęśliwy, a to jest dla mnie bardzo ważne. Człowiek nieszczęśliwy jest niebezpieczny. Ja nie należę do osób, które cieszą się z czyjegoś niepowodzenia i może dlatego teraz mamy takie a nie inne relacje, ale nie są takie od początku, to przyszło z czasem.

16

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Myslalam, ze tak poprostu od niego odeszlas. Byla jednak zdrada z jego strony. Pocieszajace jest to ze mozna miec mimo wszystko dobre stosunki.

17

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

odeszłam od niego już dawno....inne życia, inne towarzystwa....ten romans to po prostu pojawił się...nawet nie mogę nazwać tego zdradą...aż nadszedł czas kiedy poczułam się silna, zaczęłam wierzyć że dam radę i wolę żyć sama i samotnie wychowywać syna niż żyć z kimś tak dalekim od mojego ideału....my byliśmy bardzo młodzi, syna urodziłam mając 19 lat i wydawało mi się, ze kocham go ( byłego partnera) nad życie....marihuana była ważniejsza.

18

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

U mnie jest inaczej to ja jestem ta zla, mimo to ze on nie wie ze kogos poznalam. Sama o sobie tak czasami mysle. Ale zaraz potem przychodzi mi do glowy mysl, ze przeciez mi tez sie od zycia cos nalezy prawda? Wiem, ze nie wytrzymalabym z nim dluzej, ja chce cos osiagnac, byc coraz lepsza, piac sie wyzej. On zasiada przed laptopem i fascynuje sie glupotami. To tyle co naprawde dobrze mu wychodzi...Marihuana strasznie zmienia podejscie do zycia. Nikt nie powie mi ze marihuana nie szkodzi. wydaje mi sie, ze poprzestawialo mu sie w glowie. Czasami zadaje jakies glupie pytania, nie ma z nim powaznej gadki a do tego egoista do potegi entej. Kiedys jak byl wypity i zjarany do tego powiedzial mi ze do siebie nie pasujemy, ze ja nie nadaje na jego falach. I niestety taka jest prawda, nie nadaje z nim na tych samych falach.

19

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

no pewnie tak jest......
Marihuana bardzo wpływa na człowieka, niestety negatywnie i też mi nikt nie powie, że nie szkodzi....szkodzi strasznie. Mam kilku dalszych znajomych, którzy lubią sobie popalać, kiedyś byłam z nimi na imprezie...to było straszne, żałosne....Mam znajome małżeństwo, oboje lekarze, full kasy, fajne dzieci ale on niestety pali kiedy tylko może, praktycznie jest już po małżeństwie....tragedia. To udaje się w związkach, kiedy oboje to robią inaczej się nie uda.

20

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Myslisz na ten temat zupelnie tak samo jak ja. Ja kiedys tez sprobowalam i jakos mi sie nie spodobalo, wiecej nie zapalilam.
Dziekuje ci za twoje spostrzezenia, utwierdzily one moje przekonania, watpliwosci.
Pozdrawiam

21

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Pozdrawiam

22

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Cześć Smutna....jeśli chcesz wiedzieć jak potoczyło się moje życie, przeczytaj mój post Nieudane związki- partner dzieci zdrada i samotność.......

23

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

smutna
no proszę Cię, on nie zdradził swojej żony, a czym jest zdrada? To, ze nie poszliście razem do łóżka to znaczy, ze nie zdradził. No gratuluję podejścia do sprawy. A emocjonalna zdrada? On mentalnie zdradził i zdradza swoją żonę z Tobą już dawno, a Ty męża. Powtarzam, porządni faceci (i kobiety) jak im źle z partnerem to odchodzą najpierw a potem szukają nowego partnera.

Poza tym dlaczego nie myślałaś żebyś odejść od męża zanim nie pojawił się wybawca? To jest też standardowe. Nagle, jak pojawia się tego ktoś cudowny, cud miód to się okazuje, że ten stary partner jest do d..., a wiesz dlaczego? Bo są motylki i takie tam, a do starego partnera tego nie czujemy. Ja nie twierdzę, że Twój mąż jest cudny, ale pierwszy krok to powinien być związany z rozstaniem się z mężem, ale nie do wybawiciela i to powinnaś zrobić już wtedy gdy było Ci źle.

Co do terapii, czy chodzi, że masz barierę językową. Ja wiem, że są polscy terapeuci, którzy oferują swoje usługi przez scype.

24

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Zgadzam sie 100 % ze Stokrotka.

Czemu nie chcialas odejsc męża przed poznaniem nowego faceta ?
Jeśli chodzi o używki to wszystko jest dla ludzi, ale trzeba znać granice. Jak widać Twój facet ich nie ma. Nie wspominajac juz o przemocy, której sie dopuścił...  Nie wiem co Ty z nim dalej robisz...

Ten nowy... No cóż, ja bym nie zaufala facetowi, który kreci ze mna bedac w zwiazku. Znasz tylko jego wersje, a moze Ci wcisnąć wszystko. Zdrada emocjonalna wedlug mnie boli nawet bardziej niż przypadkowa zdrada fizyczna. Ja bym przystopowala...

Psss... Jak slysze o ratowaniu, dawaniu szansy takim kompletnym debilom dla dobra dziecka... To mi sie nóż w kieszeni otwiera. Do tej pory mam zal do matki ze jak bylam mala to kopnela mojego ojca w dupe, przynajmniej mialabym normalne dzieciństwo.

25

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

wiadomo, ze nie moge zaufac temu nowo poznanemu facetowi, chociaz on zapewnia o swoich uczuciach. Z tego co wiem od innych o nim to to, ze poza zona nie mial innych kobiet. Zawsze byl przykladnym mezem. Nie wiem sama co mam o nim myslec...
Boje sie, ze nie poznam juz takiego czlowieka, ze tacy juz nie istnieja. Doskonale sie rozumiemy, w wielu tematach.

Jest jeszcze kwestia mojej rodziny, moi rodzice byliby bardzo zli a mnie, ze wdalam sie w ten romans. O niczym nie wiedza, nie chce im powiedziec. Chyba by bardzo sie mna rozczarowali, ale ja nie mialam tego w planach, nie szukalam przygod, zawsze zbyt wiele mialam na glowie, zeby robic do kogos maslane oczy. Samo jakos tak wyszlo.

Moja rodzina daje mi do zrozumienia, ze moze powinnam dac szanse mojemu mezowi, ale decyzje mam podjac sama. Boje sie, ze podejme zla, tzn wroce do meza. Bede tak z nim zyc, wiecznie niezadowolona, niespelniona, bez wzgledu na to co zrobi ten nowo poznany.

Boje sie, ze nie kontroluje mojego zycia, robie zawsze cos pod wplywem emocji, lub presji.
Najbardziej zaluje, ze od samego poczatku nie opowiadalam o jego wybrykach i teraz wszyscy robia na mnie wielkie oczy. Jak to mozliwe, przeciez wygladalo to tak, jakby wam sie ukladalo. Racja to tak wygladalo. Ja wszystko dusilam w sobie i ratowalam go z kazdych tarapatow.

Musze miec czas na przemyslenia. To prawda trzeba odejsc "od" a nie do. Nie wiem, naprawde co robic...

26

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Wiesz, jak powinnaś zacząć swój post "nie radzę sobie z życie..." to jest klucz, sama na ten moment do tego doszłaś. Teraz do dzieła. Nie żadni pocieszyciele, wybawiciele tylko ogarnięcie siebie. Jeśli tego nie zrobisz wpadniesz z deszczu pod rynnę.

Zresztą, zobacz co napisałaś , najpierw że nie zdradzasz, że to tylko przyjaciel, a w ostatnim poście, że gdyby rodzicie dowiedzieli się o romansie. Przecież wiesz, ze to romans, ze to zdrada emocjonalna.

Kompletnie jesteś zagubiona. Ale o tyle dobrze, ze zdajesz sobie z tego sprawę, to już pierwszy krok.

27

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Dzieki Wam wszystkim za komentarze. Uwazacie, ze dawanie szansy mezowi jest bezsensu? Ja wiem, ze jestem w takim stanie emocjonalnym latwowierna i naiwna, bo poprostu sie boje o swoja przyszlosc. Daja sobie troche czasu na zastanowienie.
Boje sie, ze bede porownywac swojego meza do tego faceta. Moj maz jest calkiem inny, do piet mu nie dorasta.
Boje sie, ze od razu jestem nastawiona na mojego meza na "nie". Dzisiaj chcial znowu do mnie przyjechac zobaczyc syna mimo tego, ze wczoraj byl, odmowilam, nie chce go ogladac na razie. W trakcie swojej krotkiej wizyty zdazyl mnie dwa razy zirytowac swoim glupim zachowaniem. Dla niego sytuacja jest podbramkowa, a on nawet nie zastanowi sie nad tym co mowi. Zdazyl zwrocic mi glupia uwage, ze naprzyklad obgryzam paznokcie, a nie powinnam, bo jestem kobieta, ludzie, komu w glowie w takiej sytuacji robic glupie uwagi. Druga sytuacja byla taka, ze synkowi wylalo sie troche picia na spodnie, doslownie kropelka, synek byl niezadowolony i cos tam marudzil. On jak wielki pocieszyciel powiedzial: chodz wylej tacie tez troszke na spodnie. Nie moge wytrzymac w takich sytuacjach, on ma glupkowate podejscie. No nie moge jak takie cos slysze. Kitki po prostu opadaja.

28

Odp: Trudna historia i brak sensu zycia

Witam ponowniw. Niedawno opisalam tutaj moje problemy z mezem. Dziekuje wam wszystkim za porady. Troche sie u mnie pozmienialo co wcale nie znaczy ze rozwiazalo moja sytuacje. Nie bede opisywac wszystkiego od poczatku. sprawy pokomplikowaly sie jeszcze bardziej do tego doszly jeszcze nowe zwiazane z praca i w taki sposob czuje ze jestem na krawedzi zalamania.

Dalam mezowi druga szanse, obiecal poprawe, wrocil do domu. Zarzucalam mu zawsze lenistwo i brak zainteresowania domem i dzieckiem. Zaczal sie interesowac pracowac w domu, zaczal robic to o co zawsze go prosilam. Tylko, ze ja nie potrafie sie przelamac i zyc normalnie. Nie potrafie zmienic mojego stosunku do niego. Drazni mnie jego obecnosc, sposob zachowania, wszystko...Nie wiem moze powinno uplynac wiecej czasu, moze wszystko sie zmieni ale na dzien dzisiejszy nie potrafie go kochac. Boje sie ze wszystkie jego starania sa daremne. Nie wiem co mam robic chyba go nie kocham jak dalej zyc. Prosze powiedzcie czy to sie moze zmienic, czy mam tkwic tak dalej. Tak bardzo sie mecze.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trudna historia i brak sensu zycia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026